Otóż, piszę do Was, ponieważ sytuacja, w której jestem daję mi do myślenia. Otóż, pół roku temu zerwałem z dziewczyną (byłem z nią 2,5 roku). Powód ? Prozaiczny, płytki zarazem. Czemu zapytacie ? Już odpowiadam - trwałem w szczęśliwym związku ( szczęśliwym na tyle, że ogarniałem humorki swojej byłej, byłem Panem sytuacji, to ja kierowałem tym co się działo w naszym związku), ale ... poznałem w pracy dziewczynę. Dałbym jej HB 7. Pracowita, trenowała przez 9 lat dosyć specyficzny sport, jak dla mnie oryginalna, pociągająca. Umówiłem się z nią na piwo, zainteresowała mnie. Była dosyć otwarta, ciekawa. Na trzecim spotkaniu zaprosiłem ją do się do siebie (w tym czasie była zgrywała humorki, które totalnie olałem - a dodatkowo miałem co raz to bardziej wyjebane) - i wyszło tyle, bez zbędnego opisywania, że przespałem się ową koleżanką. Zacząłem się z nią spotykać częściej - tyle, że miałem w krwi troszkę skurwiela. Seks, herbatka i do domu. I tak się to budowało. W międzyczasie (dosyć krótkim, bo kilkudniowym po tym jak się przespałem z koleżanką, rozstałem się ze swoją dziewczynę) - nie powiedziałem jej, że w grę wchodzi inna dziewczyna - po prostu - nie układa się. Papa i każdy idzie w swoją stronę. Była na kolanach, prosiła mnie bym został, wysyłała smsy, że mnie kocha etc. Ale odmówiłem - chciałem spróbować czegoś nowego. Wszedłem więc w nowy etap - nowej, który z początku okazał się dosyć obiecujący. Dziewczyna, która od 3 miesięcy była sama ( dodam, że była w 5 letnim związku z facetem, który jadł jej z ręki). Na początku fajnie pięknie, seks, spotkania etc. Ale kiedy doszło do rozmów o związku - strefiła. Hm, okazało się, że były nie daje jej spokoju - piszę do niej, przyjeżdża po nią do pracy, przyjeżdża do niej ze względu, że jej mama go uwielbia). Wkurwiło mnie to i powiedziałem, że albo on albo ja. Sytuacja się uspokoiła. Okey, fajnie, ale po pewnym czasie dziewczyna zaczyna unikać spotkać (rozumiem, że pracuję w dwóch miejscach i studiuję, ale bez przesady). Co ja do niej napiszę/ zadzwonię to nie ma czasu. Zaczęło mnie to wkurwiać - rozmawiałem z nią parę razy. Jak się okazało - bez skutku. W międzyczasie była się odezwała, dając do zrozumienia, że chce wrócić (ja biorę pod uwagę jeszcze fakt, że chce mnie w jakimś stopniu upokorzyć - sprowadzić do siebie i powiedzieć nara). Ale nie powiem, spotkałem się z nią dwa razy - pogadałem, pomiziałem (bez seksu) i się rozeszło. dalej rozmawiamy. Jak Wy bracia widzicie to z boku ?
Oczekuję twardych odpowiedzi, bez zbędnych sentymentów.
Pozdro !

A moze trafila kosa na kamien i dziewczyna rowniez ma zamiar wrocic do swojego bylego o ile jeszce tego nie zrobila?? ;> bo wg. mnie taki jest wlasnie powod chyba ze rzeczywiscie nie ma czasu, w co rraczej watpie skoro dotychczas jak sam pisales miala...
"Ci co chcą, a nie biorą nie mają nic..." DGE
Zobaczyła co straciła i wróciła, a ty teraz pokaz ze ci zależy i już po tobie. Moja rada lej na obydwie.
Graffiti sztuka ulicy
Według mnie to kawał chuja z Ciebie. Miałeś panienkę a zechciało Ci się czegoś nowego, zdradziłeś ją i myślałeś że z tą drugą stworzysz związek... A tu chuja, chciałeś mieć wszystko a teraz nie masz nic. Przestroga na przyszłość. Najlepiej będzie jak zostawisz i jedną i drugą w spokoju i zajmiesz się swoimi sprawami. Dobra historia żeby uczyć się na cudzych błędach.
Widać po tytule tematu ze kolega już chyba zauważył swój błąd ale co z tego. Człowiek uczy się na błędach, przegrałeś w obecnej chwili wszystko, wyjdzie ci to na dobre na drugi raz nie będziesz kombinował.
Graffiti sztuka ulicy
Podłoże jeszcze trochę do pieca tutaj...
Według mojej moralności i zasad które Ja wyznaję to bycie z kobietą w 2.5 związku, a zdradzenie jej bo się gorzej układało jest dla mnie oznaką twojej słabości i tchórzostwa. Po takim czasie uważam że partner zasługuję na poinformowanie o rozstaniu zanim przelecisz kogoś na boku. I mam przeczucie że dostaniesz po dupie za to swoje szczeniackie zachowanie. Prawdopodobnie i twoja była partnerka jak i twoja fuck-friend cię puszczą kantem. Była będzie miała do ciebie żal, wyrzuty sumienia które i tak wszystko zniszczą a koleżanka wróci do byłego bo prawdopodobnie byłeś jej odskocznią, zakosztowała i ma cię w dupie. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. I według mnie zasłużenie.
Takie gówno wychodzi jak chcę się za dużo, jak idzie za dobrze. Cóż, trzeba się uderzyć w klatę, powiedzieć, że spierdoliło i nie popełnić tego samego błędu po raz drugi.
Nie uważasz, że gdybym chciał wyzyskać tę sytuację do cna nie pisałbym takiego tematu na forum ? Napisałem ponieważ chciałbym to rozwiązać w możliwie najlepszy sposób.
Dodam, że wiem w jakiej sytuacji się znajduję, ale wysłuchanie osób trzecich, a nie własnego ego daje pozytywnego kopa.