Witajcie,
Wiem, że temat oklepany ale sytuacja sytuacji nie równa.
Pracujemy razem w tym samym obiekcie jednakże w rożnych działach. Znamy się już kilka miesięcy. Wiem, że związki i romanse w pracy to śliska sprawa i najlepiej się w takie rzeczy nie angażować , natomiast wbrew ogólnym przekonaniom miałem już z nią okazje wiele razy spokojnie porozmawiać na osobności nie tylko o pracy i wydaje się naprawdę w porządku, interesującą i ciekawą osobą.
Już od dawna mieliśmy iść na razem piwo itp. jednak nie mogliśmy się zgrać choć dwa razy wszystko już było prawie dopięte. W końcu kilka godz, przed spotkaniem kiedy już jest na 100% klepnięte oczywiście wyskoczyła z tekstem abym obiecał, że to będzie czysto koleżeńskie spotkanie, że nie jest kobietą , która lubi kwiaty więc żeby mi coś do głowy nie przychodziło itp.
Dodam ! , że jeszcze kilka dni temu dostałem sms sugerujący dosyć pożądliwe i intymne spojrzenie w moim kierunku z jej strony a teraz taki tekst.
Czy to bardziej test czy zrezygnuję ze spotkania i jakichkolwiek innych starań bo chodzi mi wyłącznie o jedno i będzie miała jasność czy po prostu faktycznie tak jest. Wiem, że z takimi pytaniami to do wróżki i magiczna kula ale za wszelkie rady i przemyślenia na podstawie wszelkich waszych doświadczeń będę wdzięczny.
Pozdrawiam,
M.
Ktoś tu się zagalopował. Nawet porządnie się jeszcze nie spotkaliście a ty tu związki już snujesz. Spojrzenia i sms-ki gówno znaczą, liczą się czyny.
A ty weź na luz i najpierw upewnij się że da się słuchać jej chrzanienia dłużej niż 5 minut, bo chyba jeszcze żeście się nawet dobrze nie poznali. A planować związek i co by było gdyby to jej zmartwienie. Na razie to mi to wygląda na jej push & pull a'la "Nie wolno ci się we mnie zakochać". Myśl głową nie główką, i nie wyręczaj jej w jej własnym zadaniu (przekonywaniu Ciebie do związku).
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
MrSnoofie....Dziękuję za zwrócenie uwagi. Ja rozumieć Polski
Logopeda niepotrzebny.
Wydaję mi się, że za szybko pisałem i nie przeczytałem dokładnie, dlatego wkradł się taki błąd.
Chciałem napisać, czy po prostu faktycznie tak jest, że nie ma ochoty wchodzić w jakiekolwiek głębsze relacje z kolegą a zwłaszcza z kolegą z pracy. I tyle.
Dzięki. Powoli ogarniam cały temat więc będę się dzielił swoimi spostrzeżeniami ze spotkań z nią w tym temacie. O ile oczywiście do kolejnego dojdzie.
Asem może nie jestem ale dlatego, że szybko tracę grunt pod nogami. Ładnie wszystko na początku rozgrywam a potem dochodzi brak kontroli, zbyt duża dbałość o szczegóły i tutaj się mogę wyłożyć i właśnie zazwyczaj się tak wykładam ale nad tym też pracuję.
Już po.
Asem nie jestem ale kilka lat w związkach mam za sobą i jedno mogę stwierdzić. Panienka to jedna z tych co lubią leżeć i pachnieć. Przelotna znajomość i nic poza tym. Są rzeczy o których nie mówi się na pierwszych spotkaniach a czasami nawet w ogóle bo ma to definitywnie odpychający wydźwięk niż przyciągający i tak właśnie było, odpychająco.
Już nawet nie chce mi się pisać o wysłuchiwaniu przez pierwsze 15 min o tym, że to tylko koleżeńskie spotkanie a kiedy nawet kurtki jej nie mogłem podać i zarzucić bo usłyszałem ten sam tekst to po prostu zwątpiłem.
Zaproponowałem wspólny sylwester chociażby przy lampce szampana i w domu bo tak się składa, że ona pracuje w sylwestra do późna i w nowy rok również. Miałbym ją wtedy nauczyć kilka kroków tańca, którego uczę ale...... "przemyśli to".
Ja to już sobie przemyślałem i doszedłem do wniosku , że po prostu chciała odbębnić koleżeńskie spotkanie, zaliczyć jakiś meeting, przyjść do domu, zjeść kolację i pójść spać. Bez szału. Miły wieczór i dobranoc. Amen.
Marcinie za dużo myślisz. Po co zawracać sobie głowę jej gadkami. To chyba najbardziej rozpoznawalna cecha kobiet ''gadanie od rzeczy''
Zaproś ją do kfc i działaj, wysyłaj sygnały
pytanie czy jest sens grać dalej w tę grę w PRACY, skoro niunia lubi grać...
chyba mieliśmy podobny temat niedawno i niezły rozpiździej z tego wyszedł
they hate us cause they ain't us
MrSnoofie, nie u mnie w domu a u niej wyobraź sobie i juz wcześniej miałem propozycje spotkania u niej w domu. Zaproponowałem Sylwka dlatego, że juz wcześniej mieliśmy sie umowic na naukę tańca i tak postanowiliśmy.
Wiem co to needy ale nie chcialem byc nieslowny a tak sie składa ze niedlugo Sylwester a nie ma innej możliwości spotkania niz w domu a postawa needy nie ma tu nic do rzeczy bo az takim desperatem nie jestem.
Oczywiście do tego Sylwka nie dojdzie bo i tak stwierdziłem pozniej ze to bezsensu i jak słusznie zauważyłeś najpierw muszę nauczyć w sobie budować więcej męskich zachowań a nie zachowywać się jak ciepła romantyczna kluseczka no i rozpoznawać kiedy to zaczyna być grą żeby nie utopić się na starcie.
Dzięki za cenne uwagi.
''najpierw muszę nauczyć w sobie budować więcej męskich zachowań a nie zachowywać się jak ciepła romantyczna kluseczka no i rozpoznawać kiedy to zaczyna być grą żeby nie utopić się na starcie.''
A co to panna jest jakimś trofeum? Zmień myślenie to ona niech uważa by nie topić się na starcie i Ciebie!