Siema Panowie
Sprawa następująca.
Poznałem Martę jeszcze w grudniu w klubie, za racji że była z koleżankami ot nie chciała ani za blisko tańczyć, więc głównie pogadaliśmy, wziąłem nr.
Na kolejny dzień zadzwoniłem, odebrała, pogadaliśmy ale już nie było kiedy się umówić.
Od tego czasu do teraz kontakt przez fb, i do sedna - ona studiuje 300km ode mnie.
Dziewczyna jest super, starsza o 4 albo 5 lat ale jest naprawdę śliczna (tak jak i jej matka 50+, niestety zajęta).
Jesteśmy z tego samego miasta ale raz że rzadko zjeżdżamy, dwa że trudno się zgrać.
Dwa razy proponowałem żeby przyjechała, raz pominęła temat, drugim razem napisała że póki co znudziło jej się imprezowanie (wiem że banialuki, ale generalnie laska shb i dobrze wiem że leci na nią połowa jej miasta a ja Bradem Pittem niestety nie jestem), a właśnie chciałem ją ściągnąć pod pretekstem domówki, nie podjęła tematu.
I teraz tak, jak to ugrać?
Ja widzę to tak że mógłbym nawet do niej skoczyć (też kiedyś to proponowałem ale lekką ręką zbyła temat, potem nie kontynuowałem) bo dupa tego warta, albo jakoś podpytać kiedy wraca i wrócić w tym samym momencie, aczkolwiek u siebie oboje mieszkamy z rodzicami a jak jesteśmy u siebie to ona zawsze z koleżankami wychodzi.
Także:
a) Jak sprawić żeby ona chciała żebym do niej przyjechał
lub
b) Jak ją ściągnąć do siebie
Dzięki za każde wyprodukowane słowo chłopaki 
Nie odzywaj się do niej przez kilka tygodni i nagle napisz, że będziesz przejeżdżał przez jej miasto tego i tego dnia, nie masz biedny się gdzie podziać, ponieważ masz przesiadkę i czy jako młodsza dobra siostra, adoptuje Cię na 3h i oprowadzi po mieście. Jak pozostawionego w potrzebie Cię oleje i się nie zgodzi, to ja bym poprzestał kontaktu, dając sobie możliwość, w przyszłości przypadkowego spotkania i pokazania dziewczynce jak się pogrywa.
Jak on sie nie bedzie odzywać do niej przez kilka tygodni to ona zapomni kto to w ogóle jest
"Poznałem Martę jeszcze w grudniu w klubie"
A mamy dzisiaj 10 Marca i sie po prostu jej znudziłeś poprzez brak spotkań.
"ona studiuje 300km ode mnie"
"Ja widzę to tak że mógłbym nawet do niej skoczyć (też kiedyś to proponowałem ale lekką ręką zbyła temat, potem nie kontynuowałem) bo dupa tego warta,"
Chcesz jechać do laski 300km? W dodatku do takiej, która nie jest tobą zainteresowana? Wytłumacz mi co ona w sobie takiego ma czego nie maja inne?
Jak cos ugrasz to brawo dla ciebie, ale po mojemu to sie po prostu znudziłeś. Bo ileż mozna klepać w klawiaturę?
Za dużo czasu minęło. Nie mogę Ci powiedzieć co zrobić żeby było dobrze, ale powiem co ja bym zrobił (chociaż na 1 laskę przestałem poświęcać więcej uwagi i jak nie ma spotkania przez tydzień to zakańczam temat). Oczywiście, wzorowo poprowadzony temat to dzwonisz i przedstawiasz dwa terminy i jak jej nie pasuje to pytasz kiedy jej pasuje. Tutaj nie można tego do końca zrealizować, dlatego musisz się dowiedzieć kiedy ona będzie u Was na wsi (wszystko inne niż Warszawa to dla mnie wieś
))))). I nie przejmuj się tym, że to spotkanie u Was nie skończy się na chacie bo są rodzice. Zrób dobry grunt pod interesy. Jak już spotkasz ją po raz drugi, to wtedy będziesz myślał, czy "jechać 300 km i udać że masz 3 h na przesiadkę). Czyli teraz - zadzwoń do niej, pogadaj ze 2 minuty i zapytaj kiedy będzie zjeżdżać. Oczywiście, ona może powiedzieć "nie wiem", dlatego zadzwoń bliżej piątku. Może właśnie w czwartek popołudniu, to umówisz się w piątek lub w sobotę, bo jak zadzwonisz w piątek to ona powie, że na sobotę ma już plany. A jak nie zjeżdża to może powie "w ten weekend nie, pewnie w przyszły" to już będziesz coś więcej wiedział. Ja bym wgl to olał, bo za długo zwlekałeś. No ale ja też tak mam, że muszę się przekonać jak jest na 100%.
Widzę ze totalnie nie zrozumieliście tematu.
Nie zwlekałem tylko w grudniu nie miałem czasu, potem byłem jeszcze miesiąc w Portugalii.
W lutym byłem 2 tygodnie u nas w ZG ale ona miała sesję więc nie wracała, teraz ja we Wro a ona totalnie po drugiej stronie naszej miejscowości.
Kontakt mamy teraz typowo koleżeński, czasem ja napiszę, czasem ona więc nie powiedziałbym żeby ktoś kogoś olewał, raczej pełen luz.
To, że jej się nie chce do mnie jechać to rozumiem, bo by mi też się nie chciało na jej miejscu. Do takich rzeczy trzeba mieć zajebisty raport z laską.
Takie rzeczy jak "przypadkowe przejeżdżanie przez jej miasto" też odpadają bo raz że to nie mój styl, dwa że nie lubię takich krętactw.
@Pino to jest naprawdę zajebiście ładna dziewczyna. Wysoka 100% naturalna blondynka, oczy dosłownie jak szafir, cycki wprost idealne
Jak nikt nie ma pomysłu to po prostu póki co odpuszczę, za tydzień-dwa zadzwonię i się spróbuję wprosić. Git?
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Tobie się nie chce do niej jechać, jej do ciebie.
300 km do laski? Mi się by nie chciało 50 km jechać.
Byłem u zajebistej dupy we Lwowie, ale chciałem już dawno tam jechać a ona była tylko miłym dodatkiem.
Czaisz różnicę?
W tym jest cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Nie widzę problemu tak naprawdę. Chcę to wsiadam w pociąg i jadę na weekend, spędzam fajnie jeden albo dwa wieczory i wracam do siebie.
Seksu ani dziewczyn mi nie brakuje we Wrocławiu, tamta jest po prostu fajna, stąd post, ale widzę że nikt nie ma nic konstruktywnego do powiedzenia.
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Po prostu patrzymy inaczej, niz ty na tą sprawę
Chcesz jedź, a jak nie chcesz, to nie jedź.
Ja nie umawiam się z kobietami które mieszkają dalej niż 50 km maks. Zresztą często okazywało się, że umawialiśmy się podczas rozmowy telefonicznej i w ostatnich chwilach odwoływały. Standard niestety w takich sytuacjach.
Jednakże nigdy nie jechałem do miejsca zamieszkania targetu. Albo umawiałem się u siebie bo więcej możliwości albo w połowie drogi w jakimś fajnym miejscu sprzyjającemu spacerom.
Weź pod uwagę, że popierdolisz 300 km i skoro panna ma do ciebie dystans duży, nie zna cię to może cię wystawić.
Z tego co piszesz to jesteś na nią napalony a to nie dobrze. Opisujesz jak to nie wyrywasz, czy to w Portugalii czy w PL czy gdzieś tam jeszcze a nagrzany jesteś na nieznajomą kobitę co mieszka 300 km dalej.
Jeśli nie chcesz odpuścić, co sugeruję, to umów się z nią w połowie drogi w jakiejś miejscowości gdzie w razie jak nie przyjedzie to będziesz miał co porobić czy zwiedzić nowego. No chyba, że mieszka w fajnym mieście to też ale 300 km za chuj nie goniłbym.
Tak naprawdę nie macie żadnego przywiązania. Rozmawialiście w klubie w grudniu, bez konkretnych działań. Ani całowania, ani dobrej bajery, nie pisząc już o seksie.
DLa niej jesteś obcym facetem poznanym kiedyś w klubie. Być może już nawet dobrze nie pamięta twojej osoby.
Ale rób jak uważasz, może akurat trafisz dobrze albo pierdolnie cię w kąt i nie przyjdzie na spotkanie lub w ogóle się nie umówi.
4-5 lat starsza czyli ma ok. 28 lat - można by rzec dorosła kobita z konkretnymi planami na życie, szukająca stałego partnera by założyć rodzinę a ty 23 lata studenciak. Patrząc ogólnie, wg schematów społecznych, masz we łbie imprezy, jeszcze musisz się wyszaleć (być może taki nie jesteś ale ona może tak o tobie myśleć). Dzieli was 300 km więc związek nie ma prawa bytu.
Masz odpowiedź powyżej jak to prawdopodobnie będzie wyglądało.
Nie zwabisz jej do siebie ani nie wprosisz się do niej, bo jak wspomniałem, nic was nie łączy. Może myśli, że jesteś chorym pojebem co masturbuje się przy babie, uprzednio ją przywiązując do kaloryfera
Zajmij się dziewczynami pięknymi w swojej okolicy, których jest multum na bank.
pzdr
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
"Z tego co piszesz to jesteś na nią napalony a to nie dobrze. Opisujesz jak to nie wyrywasz, czy to w Portugalii czy w PL czy gdzieś tam jeszcze a nagrzany jesteś na nieznajomą kobitę co mieszka 300 km dalej."
Tez to zauważyłem i mam podobne odczucia. Conajmniej jakby we Wrocławiu brakowało super kobiet.
Podpisuje sie pod twoja odpowiedzią
Właśnie cały myk w tym żeby ją ściągnąć na cały weekend pod np. pretekstem domówki, albo pojechać do niej w tym samym celu.
Jako taki raport mam już, ale tak jak piszesz Eldoka, nawet nie było KC.
Napalony jestem bo to zajebista dupa, a do tego ostatnio mam ochotę na starsze laski, które niestety średnio mają ochotę na mnie, a do tego poznaję ich stosunkowo niewiele w obecnym czasie.
Na zwykłe spotkanie oczywiście że bym nie zapierdalał nawet 15 kilometrów, co innego pojechać na weekend który wiadomo jak by wyglądał.
No nic, dzięki za rady.
Schłodzę temat póki co, zadzwonię next week i albo wóz albo przewóz.
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Fuj. Nie dziwię jej się, chłopaczki w twoim wieku są obrzydliwi. Mężczyzna zaczyna się po trzydziestce
tej seniorita, mówisz, ze chłopaczki w jego wieku są obrzydliwi, rozwiń co masz na myśli :]
Patrze na wpisany wiek na twoim profilu i idąc twoim beznajdziejnym tokiem rozumowania to jesteś kobietą czy dziewczynką?
Natury nie oszukasz. Większość 23 latkow wygląda jak uczniowie szkoły podstawowej a do tego pstro w głowie. Nie wiem jaka 28 latka mogłaby brać pod uwagę w ogóle takie dziecko.
Czyli większość 23 latki też wyglądają jak uczennice szkoły podstawowej, a do tego mają pstro w głowie?
Ty Patrz co kto ma w głowie i czy jest dojrzały, a nie na liczby. To prawda , że dojrzałość idzie z wiekiem, ale nie u każdego.
Druga sprawa sama musisz z takimi dzieciaczkami obcować bo jaki mężczyzna weźmie sobie tak mlodą panienke, która ma pstro w głowie? No chyba, ze na bzykanko.
Byś chciała mieć mężczyznę, a sama żeś dziewczynka. To tak po twojemu myśląć.
Chętnie bym was wszystkich poznał:)
Ale najbardziej ciekawią mnie kobiety które tutaj sa:)
Eldoka twoje wypowiedzi są wchuj chamskie. Rozumiem że dowartosciowujesz swoje ego tym (brawo) codzienna dawka dla podbicia wartości i własnej zajebistosci. Ale kurwa pewnie takim dzieciakom jak Ty to w szkole zabierałem kanapki. Wyczuwam w Tobie gościa który kiedyś był mameją a teraz się trochę obrobił jak ma 3 z przodu i doradza.
Kto to slyszal żeby samiec alpha wracał do ex... Oh Oh.
Apropo przywiązywania do kaloryfera... Chyba stary kurwa nigdy nie miałeś fajnej dupy z którą się człowiek zajebiscie bawi w łóżku i nie tylko. To też może być zabawa, ktoś ma rózne fetysze. Jeden woli stopy inny woli bdsm a jeszcze inny klasycznie na misjonaza bo boi się zaryzykować i zrobić coś dziwnego. Spróbować można później jest kupa śmiechu, albo nawet w trakcie.
Więc ściśnij czadem swoje wary bo wkurwią mnie twoje cwaniactwo i traktowanie tutaj ludzi jakby byli twoimi paziami.
Odpinam.
Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu
`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano
Rozbawił mnie twój wpis. W przeciwieństwie do Ciebie ja tutaj pomagam ludziom i wielu pomogłem. Czy to na forum czy poprzez prywatne wiadomości.
Dla mnie takei wpisy jak twój nic nie znaczą. Jeśli się dowartościowałeś łbie to gratuluję bo dla mnie jesteś wieśniakiem.
Taki mam styl już a ty jesteś bezpłciowy, taka faja co kozak w necie pizda w świecie.
Idź być niedowładem umysłowym gdzie indziej
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Przepiórka w konfrontacyjny sposób (nie wiedzieć po co...) mówi rzeczy dość niekontrowersyjne. Przecież to żadna nowość, że między kobietami i mężczyznami jest z grubsza 10 lat różnicy rozwoju fizyczności. Wystarczy iść na pierwszy, drugi rok studiów, by to zauważyć - faceci jeszcze wyglądają "jak chłopcy", a dziewczyny już jak "w pełni dojrzałe", młode kobiety, co ma miejsce od mniej więcej 15 roku życia dziewczyn, a niekiedy i wcześniej. Ci faceci, którzy wybijają się z tego schematu, najczęściej uprawiali jakiś sport, lub chodzą na siłownie, co wzmaga produkcję testosteronu i przyspiesza "dorastanie fizyczne". Na poziomie emocjonalnym i intelektualnym różnice pokazują co najwyżej dwie zmienne: środowisko socjalizacji (czy byliśmy odpowiednio wcześnie dobrze umocowani towarzysko, by wyrabiać sobie inteligencję emocjonalną) i naturalne zdolności umysłowe. Na te dwie sprawy nie ma reguł, bo w wieku 22 lat i dziewczyny i faceci potrafią być mocno infantylni, niestabilni, zaburzeni etc. Lub odwrotnie.
I niech nasza 22-latka znowu nie pisze tego z taką satysfakcją (ta konfrontacyjna formuła). Ta biologiczna różnica rozwoju fizycznego powoduje to, że od ok. 26 roku życia zmienia się sytuacja na odwrotną. Pamiętam po sobie - kiedy w końcu zacząłem wyglądać tak jak teraz, czy skończył się okres mojej "transformacji z fizycznego chłopca w mężczyznę" (co nawet raz skomentowała pewna znajoma, której nie widziałem od 10 lat, a ostatni raz w wieku 19 lat), to zauważyłem, że coraz więcej moich koleżanek zaczyna, mówiąc kolokwialnie, brzydnąć - zmarszczki, gorsza skóra, coraz więcej kosmetyków pielęgnacyjnych, intensywne treningi fitness, słowem dbanie o urodę by ją jak najdłużej zachować. Faceci? Żadnej specjalistycznej pielęgnacji nie używają, by być atrakcyjnymi fizycznie wystarczy regularna siłownia i dobra dieta, by nie przytyć.
I zmieniają się też preferencje mężczyzn - coraz częściej zwraca się uwagę na te, co mają 22-23 lata, a nie 32. Kiedyś myślałem, że to jest mit i że "każdy ma swoje preferencje". Owszem, każdy ma preferencje, ale kiedyś znajoma zrobiła eksperyment, by wykazać, że "nawet ty, taki fan kobiet po 30tce, MILF-ów, zwracasz większą uwagę na młodsze". Eksperyment był prosty, miałem na ulicy, przy niej, zwracać uwagę na te kobiety, które mi się podobają. A że zapomniałem, że to eksperyment, bo spotkaliśmy się z innej okazji, to nic nie udawałem. Efekt był jasny - deklarując bez cienia ściemy (koledzy tutaj potwierdzą
), że "wolę starsze", w kwestii wyglądu częściej zwracałem uwagę na młodsze. I jak to znajoma skomentowała: "laski wiedzą, że faceci wolą młodsze, dlatego tuż przed 30tką zaczyna się desperacja". Oczywiście część kobiet pójdzie w zaparte o uzna, że "nie chcą mnie, to łaski bez, obejdzie się, będę albo szukać powoli albo wcale", ale nie ulega wątpliwości, że coś się w relacjach międzypłciowych zmieniło. Bo wolą młodsze nie oznacza też, że tylko młodsze mają szanse na związki. Tak samo jak nieprawdą jest, że taki "młodzieniec [xD] lat 23" nie ma szans na związek/seks. Dziewczyny wolą jak facet wygląda mężniej, ale to nie przekreśla np. tego, aby kolega Pckr nie mógł poderwać 28 latki, bo może a nuż tak właśnie wygląda i jest wygadany? Może on mieć atuty, które niwelują jego wiek jako przeszkodę. Plus jeszcze jest tak prozaiczna rzecz jak zainteresowanie młodszego, atrakcyjnego mężczyzny to przecież podłechtane ego.
Nie bać się, tylko działać.
Amen
Pckr, chociaż to wbrew mojej filozofii, czasem lubiłem jednak śmignąć spory kawał Polski do dziewczyny, jeśli miałem zbudowany solidny raport. Bez seksu jednak o taki raport trudno. No i przede wszystkim nie angażujesz w to zbyt wielkich emocji, poza chęcią przeżycia zajebistej przygody, ale po Twoich wpisach widzę, że takie są właśnie Twoje intencje.
Jeśli zakładasz że ona jest w jakikolwiek sposób zainteresowana, to musisz rozkminić inny pretekst niż impreza/domówka. To że ktoś świetnie się bawi na imprezie nie znaczy, że baluje co weekend. Zwłaszcza jeśli piszesz że jest ok. 5 lat starsza.
Wymyśl inny pretekst. To może być jakiś mecz (jeśli jesteś kibicem czegokolwiek), koncert, albo inny event, na który warto pojechać (lub zaprosić ją), bo wtedy nie będzie takiego ciśnienia na ruchanie. To znaczy dasz jej poczucie, że nawet jeśli nie da Ci poruchać, to i tak zajebiście spędzicie czas.
Fakt że przez ten jebany koronawirus teraz będzie ciężko taki event wykombinować, ale jak dla mnie to jedyna sensowna opcja. Jeśli tego nie kupi, skasuj jej numer.
No i k*** dziękuję w końcu za odpowiedź kogoś kto mnie rozumie!
Tak zrobię Ludwik, tylko niech się ten wirus przewali. Koncert zajebisty pomysł, nie pomyślałem o tym, a u mnie sporo się dzie... miało dziać.
Plus i pozdrowienia!
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Mam wrażenie, że czekaleś cały czas na ten jeden post, który weźmie Twoją stronę
Kiedyś, jak byłem jeszcze młodym studentem i zagadywało się panny na gadu gadu, zagadałem jakąś studentkę z Gdańska. To wakacje były, ale nie wiedzieć czemu jeszcze trochę została w akademiku. Dostałem zdjęcie, z twarzy zajebista dziewczyna. Był akurat piątek to niewiele myśląc założyłem nowe majtki, kupiłem bilet (30 zł w obie strony, bo studencki), wsiadłem w pociąg i kilka godzin podróży przede mną. Miała mnie odebrać z dworca. Wysiadłem w Gdańsku z pociągu i długo nie mogliśmy się znaleźć. Jak zostało mniej ludzi w końcu ją zobaczyłem. I powiedzieć, że była gruba to jak nic nie powiedzieć. Po prostu była ogromna. Przełknąłem ślinę, ale odwrotu nie było. Pociąg powrotny był jutro. Nigdy nie byłem nad morzem, to skorzystam z tej okazji. Automatycznie propozycja, żebym rozpakował się u niej w akademiku. Ale ja nic nie miałem ze sobą. Zrobiła też obiad - schabowe. Zjadła dwa, a ja ledwie 1 dałem radę. Wielkie jak cały talerz. Pojechaliśmy na plażę, chyba jakieś molo. W każdym razie zaproponowała wspólne zdjęcie. Oj ciężko było, więc zaproponowałem, że zrobimy sobie nawzajem. No ale niezadowolona była to kilka sobie pyknęliśmy. Pojechaliśmy do centrum i padło hasło żeby iść do kina. Zaproponowała kilka filmów. Mówię, oj nie, ja wszystko już widziałem. Koniecznie chciała iść na - o ile dobrze pamiętam - Shreka 4, ale chciała iść też na to co ja. Wtedy Step Up leciał, któraś tam część. Myślę sobie: ryzyk fizyk, i walę do niej va banque: wiesz co, ja bardzo chcę iść na Step Up bo nie widziałem. Trafiłem, ona mówi, że już była (chyba każda gruba na tym była). Odetchnąłem z ulgą i mówię, żeby każdy poszedł na swój film. Zgodziła się. Poszedłem na Step Up i w połowie filmu wyszedłem, pojechałem na dworzec. Był pociąg nocny i bilet za 100 złotych. Nie miałem wyboru. Pojechałem do domu. Po powrocie znalazłem zdjęcie z okna samolotu i razem ze zdjęciem z Gdańska wrzuciłem na Naszą Klasę. Jaki z tego morał?
Bo Pckr to nie jest gość który pyta CO robić, tylko JAK robić. Za takie podejście szacun. Tacy właśnie goście osiągają to co chcą, nawet kiedy wszyscy wokoło stukają się w czoło.
@snumik
To nie tyle kwestia brania strony, co po prostu Ludwik rozumie że ja to traktuję jako zabawę i nie wiążę z tym ani większych nadziei and emocji, i z takim podejście można lecieć nawet pół globu - za dziewczyną i za przygodą.
Za to reszta zrozumiała to jako "zabujał się i chce lecieć do dupy 300km żeby tylko ją móc zobaczyć".
Kiedyś była moda na pen pals (czyli pisanie z ludźmi z innych krajów), albo pamiętam na angielskim w gimnazjum pisaliśmy listy z inną szkołą z Finlandii, i trafiła mi się fajna cheerleaderka, ale że byłem gamoniem to potem przestaliśmy pisać. W każdym razie, ludzie jeździli odwiedzać tych "znajomych" i do Finlandii, i na drugi koniec świata.
Porównanie, rzecz jasna, trochę przejaskrawione ale motywacja podobna.
@LudwikXIV dzięki, aż żem się zarumienił
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Kto nie ryzukuje, nie pije szampana. Czy wyjdziesz na tym źle? Tego nie wiem. Daj znać
Kto nie ryzukuje, nie pije szampana. Czy wyjdziesz na tym źle? Tego nie wiem. Daj znać