Mam obecnie 28 lat więc jest to równe 10 lat od uzyskania pełnoletniości. Uważam ten czas za zupełnie zmarnowany. Jestem człowiekiem który nie zbudował z nikim żadnej stałej relacji, sam zupełnie jak palec. Największym moim dotychczasowym osiągnięciem jest ukończenie studiów technicznych i zdobycie pracy jako programista. Jest to praca której nie cierpię, niestety nie mam żadnych innych umiejętności. Po gimnazjum długo myślałem nad wyborem profilu w LO. Chciałem iść w przyszłości na prawo. Niestety, dzięki budującym radom rodziców: "nie dostaniesz się, to nie dla ciebie, nie zrobisz aplikacji itd.." zmieniłem zdanie i poszedłem na profil mat-fiz a dalej to już wiadomo... Obecnie siedzę w ciulowej, mało interesującej pracy za niby dobre pieniądze. Kompletnie zero rozwoju. Zero znajomych, zero dziewczyn, nikogo choć czasem oczywiście się coś trafi, aż tak źle to nie jest... Co robić dalej ? Na prawo już nie pójdę - razem z aplikacją to prawie 8 lat, w wieku 36 lat zarabiałbym tyle co stażysta. Bez sensu. Jest to przestroga dla ludzi w wieku 16 - 18 lat. Jeszcze macie czas. Lejcie na to co mówią inni. Zróbcie to na co macie ochotę. Nigdy nie sugerujcie się opinią innych, nawet rodziców. Lepiej jest mieć pretensję do siebie niż do innych...
Zmarnowany.
Co masz zamiar z tym zrobić ?
A co można zrobić ? Zmiana pracy to tak jak pisałem: 10 lat i zaczynanie wszystkiego od zera czyli w zasadzie nonsens, w wieku 40 lat będę poganiany jako stażysta w kancelarii swojego rówieśnika. Pomysłu na własną działalność brak. Zostaje to co jest i przyjmowanie każdego dnia nowej porcji goryczy, ad mortem defecatum.
Poczytaj sobie blogi TYAB'a, gosciu byl mniej wiecej tego samego wieku co Ty zanim zaczął sie ogarniac i nie mial zajebiscie platnej roboty jak Ty gdzie mozesz te pieniadze wykorzystac na rozwoj w kierunku/ach, ktore Cie interesują.
Daje rady tylko wtedy, gdy sam coś przetestuję i poznam.
Tylko że mnie nic nie interesuje. Nie ma czegoś co mnie kręci, kompletnie nic. Zupełna obojętność na wszystko. Próbowałem wspinaczki, kick boxingu, ogólnie sportu, nauki języków obcych, żeglarstwa, byłem z tym nawet kilka razy u psychologa. Nic. Pustka.
Masz taki fajna i do rze platna umiejetnosc w dzisiejszym swiecie a marudzisz jak pizda.
Dlaczego zamiadt klitki nie szukasz zewnetrznych zlecen a w konsekwencji pojscia na swoje?
Bedziesz mial kontakt z klientami, mozesz zatrudniac stazystki, mozesz uwodzic swoja elokwencja i wiedza klientki, kurwa same mozliwosci.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
A może podróże? Wyjedz za granice, zarob cos kasy i odloz i zacznij jezdzic po roznych krajach, zwiedzac, moze to Ci się spodoba i nie bedziesz udupiony w Polsce i w pracy ktorej nie lubisz..
ja np bylem w Holandii 3msc, w Anglii pol roku, teraz znowu jade do Anglii na jakieś pół Roku by nabic kase i sie pobawic a w przyszlym roku uderze w inny kraj w ktorym.jeszcze nie bylem..
wystarczy ogarniac angielski i mozesz prawie w kazdym kraju sie ustawic 
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
za nastepne 10 lat napiszesz ze zmarnowales juz 20
xxx
Nigdy kurwa nie jest za późno
Idź na prawo zaocznie. 1. Masz kase 2. Chcesz tego 3. Poznasz mase ludzi 4. Chuj z tego że w wieku 40 lat będziesz zarabiał tyle co stażysta? Lepiej w wieku 40 lat zarabiać mało, ale się rozwijać i być szczęśliwy ze swojej pracy, niż cierpieć do 67 roku życia ;D
Nigdy kurwa nie jest za późno
Idź na prawo zaocznie. 1. Masz kase 2. Chcesz tego 3. Poznasz mase ludzi 4. Chuj z tego że w wieku 40 lat będziesz zarabiał tyle co stażysta? Lepiej w wieku 40 lat zarabiać mało, ale się rozwijać i być szczęśliwy ze swojej pracy, niż cierpieć do 67 roku życia ;D
Bądźmy realistami.Kosmonautą też nie zostaniesz.
Nie pójdziesz na prawo bo na tym kierunku to za późno. Naprawde za późno.
Im jestesmy starsi, tym trudniej się nauczyć czegoś nowego, a to wyjątkowo długa droga ciągłej edukacji.
Wykorzystaj to co już masz i to co już możesz. Zmieniając cały swoj scenariusz w tym momencie, naprawde sprawiasz że wszystkie te poprzednie lata się zmarnują.
Jest wiele możliwości. Od znalezienia pracy w innym mieście, założenia swojej działalnosci gospodarczej... po wyjaz z kraju.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Nie zgadzam się z tym. Mam w grupie 40 latka który jest najlepszy (filologia ang.) a za granicą w życiu nie był ani specjalnie kontaktu z językiem nie miał. Do nauki wystarcza chęci.
Myślisz, że to praca z komputerem tak wyssała z Ciebie energię?
Nie wiem, czy nie jest za późno na przekwalifikowanie się, może też Twoi rodzice mieli rację z tymi studiami prawniczymi i aplikacją. Swego czasu 50% barmanów było po prawie
tak pół-żartem. Byś się spełnił bardziej jako barman? 
Też mam pracę którą średnio lubię. Choć wykorzystuję ją by ułożyć sobie wygodnie, spokojnie i przyjemnie swoje życie. Do tego staram się nie przepracowywać i łapię najciekawsze oferty.
Uważam, że nie można płakać nad rozlanym mlekiem. Masz dopiero 28 lat, kawał życia przed Tobą. Masz potencjał i możliwości. Pytanie jak i na co je wykorzystać? Na to pytanie chyba sam już będziesz musiał sobie odpowiedzieć. Kwestia znalezienia inspiracji i pomysłów.
Spróbuj znaleźć coś co będzie sprawiać Ci przyjemność. A przyjemność to głównie hormony sączące się do mózgu. A może ludzie to sprawią? Bo narzekasz na samotność.
Prawda jest taka, że zdalnie nikt Ci nie pomoże. Musisz sam usiąść i pomyśleć co Cię interesuje. Jeśli chcesz się rozwinąć społecznie, popracuj nad tym, żeby być atrakcyjniejszym dla ludzi, kobiet. To jest kwestia rozwinięcia inteligencji emocjonalnej i poprawy wizerunku. A też nie jest za późno żeby znaleźć znajomych, przyjaciół dziewczynę. Przyjaźnie nabyte teraz będą bardziej wartościowe niż te szkolne.
Polecam lekturę pt. "Gra" Neila Straussa, gdzie gość grubo po 30tce z nerda się przemienił w społecznego supermana
Podobno na faktach, choć myślę, że trzeba czytać z przymrużeniem oka, choćby ze względu na to, że akcja się dzieje w innych realiach. Aczkolwiek może mocno inspirować.
--
"Who dares wins".
Obecnie siedzę w ciulowej, mało interesującej pracy za niby dobre pieniądze. Kompletnie zero rozwoju. Zero znajomych, zero dziewczyn,
ja bym się cieszył że masz dobrą pracę w tych czasach
a reszta zależy tylko od ciebie
zawsze możesz przejść na jakiś serwis, wdrożenia, szkolenia, wyjść do ludzi, poznawać nowych, kwestia wyjścia za biurka
jak chciałeś iść na prawo, to raczej musiałbyś być i tak asertywny, a tego u ciebie nie widzę
przecież nie musisz być klepaczem kodu, może lekko wyjść za schemat, no ale najłatwiej narzekać
they hate us cause they ain't us
American Dream
Gratuluję !
Bardzo fajny post i gdyby był on w formie bloga, to byłby on moim pierwszym w ulubionych ale...
Nasze polskie reali są dalekie od tych zachodnich, gdzie w wieku 40 lat, możesz jeszcze dowolnie manipulować swoim życiem zawodowym.
Tutaj mamy do dyspozycji dwie drogi kariery zawodowej.
Krótką i długą.
Krótkimi drogami, możemy poruszać się dowoli. Dobry fryzjer może zostać wybitnym rysownikiem. Mechanik, spawaczem a wojskowy, mistrzem( takie stanowisko) na produkcji.
W przypadku tym drugim, robiąc taką roszade tracimy pieniądze doświadczenie i czas.
Pytanie, czy zrobic duży krok w tył, by móc zrobić dwa do przodu? Jeśli jest się człowiekiem chłonącym bardzo szybko wiedze, mającym dużo znajomości w kręgu prawniczym, umiejętność wybicia się z tłumu szaraczków, wysokie zasoby finansowe pozwalające na nauke i życie ... to czemu nie?
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Jako informatyk Ci powiem - tak, 90% prac/zleceń to jakieś nudne klepanie szitów w MVC czy innych JavaScriptach. Po tygodniu bym ochujał.
Ale już nie przesadzaj. Powiem na przykładzie Wrocławia - ok, są wielkie korporacje, jak tam idziesz przez korytarz to ludzie wyglądają jakby dopiero co ktoś ich wydymał w dupsko, zmęczeni i znudzeni w chuj, najwyraźniej piłkarzyki i luxmed aż tak ich nie cieszą.
Omijaj te wszystkie nokie, capgemini, credit suisse, jeśli nie chcesz za pół roku wyglądać tak samo.
Ale masz też masę małych, zajebistych firemek, nierzadko start-upów, w których znasz właściciela i on wszystkich zaraża swoim entuzjazmem dotyczącym projektu.
Idealna sytuacja by była, gdybyś znalazł paru ziomków i to z nimi coś założył. Nagle zaczynasz lubić programowanie.
EDIT: Mówię z perspektywy bardzo dobrego, ale jednak studenta. Być może przed 30 latkiem stoją inne wybory.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
Ja ci powiem tak...
W dzisiejszych czasach jest taka dynamika życia że Twój wiek i brak większych sukcesów ( w Twojej ocenie) wcale nie oznacza, że jest źle. Moim zdaniem jesteś jeszcze młody i cały świat stoi przed Tobą otworem. Jest czas i możliwości na zmiany. Najważniejsze to zdrowie.,
Masz zdrowe ręce i nogi, zdrową głowę to człowieku jest NAJWAŻNIEJSZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mojej historii Ci nie opiszę bo nie mam na to siły i czasu.
I pamiętaj jedno. Kiedy już będzie dobrze to nie lataj z głową chmurach tylko szanuj to i pilnuj żeby się nie popsuło, wielu o tym niestety zapomina!
Pozdro600
Piszesz "...cały świat stoi przed Tobą otworem". Szkoda że to jest TEN otwór...
To wszystko wina walenia, walenia.
Ktoś z tej strony podobno przestał się brandzliwac i życie znowu nabralo koloru.
Tak więc złożyłem wypowiedzenie z pracy. Nie wytrzymałem i się zwolniłem. Brak dalszych planów, małe oszczędności starczą na max 3-4 miesiące. W głowie pustka.
Może i prawnikiem nie zostaniesz ale doradzanie ludziom na ulicy jako bezdomny kloszard, to też jakaś szkoła życia.
Brawo dla ludzi z podrywaja za motywujące gadki.
Błąd nr 1.
Brak realnego planu działania.
Błąd nr 2.
Brak środķów do życia i kasy na realizacje przyszłych celów.
Błąd nr 3.
Pochopna decyzja.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Moim zdaniem rodzice bardzo dobrze Tobie poradzili, po studiach prawniczych (a nawet po aplikacji) dzisiaj biznesu nie zrobisz.
Ja myślę, że u Ciebie trzeba coś zrobić przede wszystkim z tą małą liczbą znajomych. W jakiej wielkości miejscowości mieszkasz? Jeśli w sporym mieście to poszukaj na Facebooku wydarzeń, gdzie można kogoś poznać i tam się udaj.
Moim zdaniem potrzebujesz jakiegoś dodatkowego ujścia swojej aktywności życiowej, innego niż praca.