Witam, ja 20 ona 18 4 miesiace - rozdziewiczyłem więc wszystko można jescze zrobić
, a więc sytuacja wygląda tak: Problem pojawił się jakoś 2 tygodnie temu, zacząłem odczuwać chłodnik z jej strony, a dokładniej brak chęci na spotkania (nauka, brak czasu standardówki) oczywiście kiedy była nauka to była rozumiałem to wiadomo maturka i dużo korków, nie wymagam od niej codziennie spotkań bo mam równiez swoje zajecia praca,znajomi silka i pare jeszcze takich Ale ostatnio to się stało normą, również odczuwam brak zangażowania z jej strony, przestałą się starać tak jak by mnie już usidliła, tak jakby miałą do mnie niechęć. Powiedziałem jej że odpycha mnie od siebie ciagłym brakiem czasu i brakiem seksu. I konkretnie powiedziałem że jak to się nie zmieni to zwiazek sie rozpadnie. W sumie taki ochłód odczułem kiedy powiedziałem jej magiczne słowo KC, jednak to ona pierwsza to powiedziała ja jakoś miesiac po niej. Do sedna w święta mieliśmy wiecej czasu spędzać ale wyszła kupa ciagle jakieś spiny przez cały miesiac i same problemy, ja z mówieniem co myśle nie mam kłopotów i w koncu powiedziałem jej że przez swoje zachowanie wychodzi na to że ja ciagle robie problemy a ona nic z tym brakiem czasu nie robi a miała być poprawa. Dobra była raz szczera rozmowa przegedała mi że to we mnie problem brak wspólnych wyjść (a są), ale do chuja jak skoro ona mnie do siebie zniecheca. Ogarnąłem się wczas 2 dni później już nie dałem sobie wkręcać że to moja wina. Ustawiłem się z nią, spakowałem od niej prezenty i jej oddałem a jej kazałem oddać swoje zdjęcia, mówiąc jej że to koniec(Popłakała się) i wszystko co mi leżało na sercu wszystko jej wygarnałem że to ona zaczeła dopeirdalać że sama stwarza niechęć, że się nie angażuje i zaczeła tak robić od kąd powiedziałem jej to magiczne słowko kc( po prostu powiedziałem że to jej wina ) Oczekiwałem od niej konkretu o co chodzi, potrafiła mi powiedzieć jedną rzecz lecz to nie istotne. Ja mówiłem ona jak słup nie wiedziała co powiedzieć bała się szczerze mówić. Gdy już odchodziłem, powiedziła mi w końću konkret że po prostu nie była nigdy Kochana i nie wie jak to jest i się boi. Wiadomo serducho wymiękło bo nie są łatwe takie rozmowy. I na samym końcu zjebałem chodź nie do końca bo rozmowa dalej się ciągneła po kolejnych 20 min doszło do rozejścia i padło to pytanie od niej "to co jest z nami?" Przytuliłem ją na pożegnanie chodź przez całe spotkanie był chłodnik (jak mnie dotkała kazałem zabierać jej łapy a ona dalej się narzucała.) i powiedziałem że muszę to przemyśleć(zmieniłem zdanie). Powiem tak widać po dziewczynie że przeżywa to mocno emocjonalnie, że jednak jej chyba zalezy (chociaż może grać wiecie jak to baby)
1) Chce zrobić 3-4 dniowy chłodnik bez żadnego konaktu, sprawdzić w ten sposób czy zacznie się starać/zagadywać sama. Czy warto obrać taką taktyke ?
2) Czy nie wychodzę na pieska skoro ja się chce spotykać wtedy kiedy mam troche wolnego czasu czyli tak co 2 dzien, proponując spotkania i często dostaje odmowe tzn teraz już zadziej ale czuć że jest i tak coś grane/udawane. Sama powiedziała że nie miała ochoty na spotkania.
3) Czy być może jednak to ona udaje i chce zebym jednak zerwał skoro się nie zmienia ? Zapewniała mnie że nie jest tak.
4) a może to ja powinienem wyluzować i mieć na wyjebane na te zlewki ?
5) Czy przez ta końcową zmiane zdania, wyszedłem w jej oczach mniej atrakcyjny (bez jaj)
AHA I JESZCZE JEDNO ROZMOWA W MOIM WYKONANIU BYŁA STANOWCZA I PROWADZONA TWARDA REKA, NIE DALEM SOBIE NIC W MÓWIĆ JAK PARE DNI WCZESNIEJ, I SAMA MI PRZYNALA RACJE ZE WINA LEZY U NIEJ. I jeszcze jedno niestety powiedziałem jej że stała się ważną osobą dla mnie że wysoko ją postawiłem.... ;// to było w trakcie szczerej rozmowy.
1) Będzie zagadywać, będzie prowokować. Potem przy pierwszym spotkaniu po chłodniku obserwuj. Co do tego przeżywania z jej strony, no to emocje wynikają z jej bezsilności wobec ciebie (chodzi mi o tą poważną rozmowę, nie spodziewała się tego).
2) Hmm, jeśli nie ma ochoty na spotkania z partnerem, to po co jej związek?
3) Pierwsze pytanie - odpowiedź w 2); Kobiety tak mówią przez grzeczność.
4) Będziesz udawał że jest OK? Przestaniesz być szczery i się pogrążysz.
5) Mniej atrakcyjny - nie, lecz zaspokoiłeś jej ego. Utwierdziłeś ją w słowach, iż jest kimś ważnym dla ciebie.
Aj sprawy zakochańców
Stary spokojnie z tymi pytaniami, czy zjebałeś, czy nie...w takich emocjach to zachowałeś się jak zachowałeś.
Odpuść na parę dni, wyluzuj i daj jej piłeczkę. Skoro ona ma już wyłożone na tacy co i jak, to niech w końcu się postara. Nawet jeśli nie, to będziesz wiedział na czym stoisz, men. Myślę, że Twoja taktyka z punktu 1) jest najlepszym wyjściem.
PS. Miała poprzedni związek jakiś z gościem, który ją zranił? Myślisz, że istnieje możliwość, że przyprawia Ci rogi?
@Verteks:
- Co do punktu piątego, to co? Miał udawać, że ona się dla niego nie liczy? Zrobił jak czuł, zobaczy na czym stoi. Bez sensu byłoby udawanie.
Jestem pierwszym tak na poważnie, wcześniej to ona się bawiła i nudziła, a dokładniej to jej pierwszy zwiazek na który się zdecydowała i to ona się mnie zapytała czy znią będe. Na 99% jestem pewny że nie ma nikogo innego, zresztą mówiła że ktoś próbował ją pocałować ale nie mogła tego zrobić i wyszła. CO do tej taktyki to ja miałem się namyśleć a ona miała sie do mnie nie odzywać tak jej nakazałem, ale jeśli zalezy to raczej ona powinna się pierwsza odezwać co i jak, a nie ja.
Aha i co do 5 punktu, na samym poczatku powiedziałem jej że ja się nie pierdole jak coś mi nie pasuje to to mówie otwarcie więc od poczatku zna moje zasady i może jakoś inaczej wypadłem