Jesteśmy razem ponad pół roku. Nie mam z tego powodu jakiś wielkich wyrzutów sumienia, co najwyżej pretensje do siebie samego, bo złamałem ustalone przez siebie zasady i czuje się jak hipokryta. Nie szukam pomocy, żeby ulżyć sobie, dlatego nie powiedziałem jej tego, nie chciałem jej zranić i przerzucać odpowiedzialności. Stało się to na początku naszej znajomości i to 3x całowałem się po alkoholu z rożnymi koleżankami. Miałem złe nawyki spowodowane zbyt długim okresem bycia singlem i takie sytuacje nie były mi obce. Niestety albo stety nasz związek rozwinął się i jest mi z nią bardzo dobrze, stawiam się czasami jednak w jej skórę i mówię sobie cholera chciałbym wiedzieć o czymś takim. Dodam, że raczej nie istnieje szansa, aby dowiedziała się o tym. Znając ją opinie na takie sprawy prawdopodobnie mi nie przebaczy i byłby to koniec tej interesującej znajomości. Powiedzieć i zadać sobie samemu i jej cios czy trzymać to w sobie i zamilknąć na wieki?
Teraz i tak chyba po ptokach, gdybym powiedział od razu miało by to ręce i nogi. Śmiem twierdzić, że już nic teraz nie pomoże. RoswellHigh oczywiście masz racje, na tych zasadach chciałem budować relację. Zachowałem się źle i tego żałuję, ale pytam o radę co Wy byście zrobili w takiej sytuacji?
ja bym jej nie powiedział. Stało sie. Jak Ci zależy na niej, mówiąc to tylko ją zranisz. Udowodnij jej w inny sposób że że jesteś jednak wartościowym człowiekiem, a na przysłość nie rób takich rzeczy
Powiesz jej - pewnie wszystko sie rozpadnie, a chyba tego nie chcesz? ona chyba też
Uwolnij to z siebie i licz się z konsekwencjami. Ważne, abyś miał czyste sumienie, jeżeli czujesz się źle z tym faktem.
Błędy też się dla mnie liczą. Nie wykreślam ich ani z życia, ani z pamięci. I nigdy nie winię za nie innych.
thrashat uważam że gdybyś na prawde chciał sie przyznać to nie robiłbyś tematu i nie pytał kilka razy co robić, mam wrażenie że czekasz na rozgrzeszenie, ale to nie od nas zależy amigo
Sam sobie w tym wątku odpowiedziałeś na pytanie:
"czuje się jak hipokryta"
a ogólnie to trochę poczekałem z odpowiedzą bo ciekawiły mnie inne, pamiętam wątek odwrotny, jak pijana dziewczyna całowała sie z innym (nawet kilka) ależ tam psychologiczna chłosta szła w jej kierunku ... ciekawe bardzo, oj tak
they hate us cause they ain't us
.. To dziala bardzo prosto, życie w ten sposób sprawdza czy masz jaja :
Masz jaja = nie zdradzadz
Masz tylko kulki w kroku = robisz takie akcje jak tutaj
Ale UWAGA! Dostajesz drugą szansę od losu :
A może jednak masz te jaja = mówisz Jej o tym co zrobiles i liczysz się z możliwymi konsekwencjami
Milczysz = utnij ten woreczek i daj komuś wartościowszemu..
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Nie mów jej, po co? Nie jesteście jeszcze przeciez małżeństwem, nie masz dzieci.
DoctorStyle wiem nie mam jaj nie powinienem tego robić i postaram się więcej nie grzeszyć. UrlichII rozgrzeszenia nie szukam pytam o radę co inni zrobiliby w takiej sytuacji jak moja. Cristian'o wychodziłem z takiego założenia przez ostatnie pół roku, mam obawy jeśli to będzie ta jedyna, z którą dzieci mieć zapragnę i co wtedy. Póki co jest nam razem dobrze a tamte wybryki były na samym początku, gdy jakoś tak nie zaangażowałem się jeszcze mocno. Wiem zajebałem sprawę i jestem świadom tych konsekwencji, tylko ich poniesienie będzie się wiązało z wyrządzeniem szkody nie tylko mi, ale przede wszystkim jej.
Jesli były na samym początku, a jestescie ze soba ponad pół roku, to czasu nie cofniesz, nie ma też co patrzec wstecz. Można nawet powiedzieć,że poznawałeś ją, przyzwyczajaliście się do siebie.
Teraz jej nie zdradzasz, bo zalezy Ci na niej, a nie to co na początku.
Głowa do góry
"Stało się to na początku naszej znajomości i to 3x całowałem się po alkoholu z rożnymi koleżankami."
Czyli byliście już razem czy dopiero się poznaliście?
Jeśli wtedy jeszcze nie byliście w jakimkolwiek związku to nie widzę problemu, ale jeśli ustaliliście razem pewne zasady, a Ty złamałeś je dla chwilowej przyjemności to miej jakiś honor i powiedz jej o tym, bo przyjdzie dzień, kiedy Twoja dziewczyna, znajdzie się w podobnym położeniu i będzie próbowała podobnych zagrań. Poza tym każda zdrada prowadzi do kolejnych, a tłumaczenie się długim okresem bycia singlem jest bez sensu. Jeśli masz takie skłonności to po co Ci związek? Ciesz się tym co masz, a nie rań przy tym innych osób.
Ale zdradziłeś ją całując się czy kogoś przeleciałeś? Bo całując się, będąc na początku związku jeszcze, kiedy nic do końca nie jest pewne (dopiero się rozwija), to dla mnie osobiście no jest nie fair, ale mówi się o tym od razu i jak oboje ludzi chce, to dalej są ze sobą po pewnych, twardych ustaleniach. Po kilku miesiącach to nie warto tego wspominać nawet, bo to nie jest też, aż jakaś wielka zdrada. Co innego ruchanie się z inną. Ustaliliście format związku i tego się należy trzymać...pozdr
The Answer, ale właśnie oto chodzi, że PRZYZNANIE = ZRANIENIE ! Nie mam już takich skłonności, skutecznie wyciągnąłem wnioski ze swojego postępowania.
Hmm.. Wg mnie bardziej wygląda to na MILCZENIE = ZRANIENIE, bo stało się to przecież już spory kawał czasu temu, a Ty zakładasz teraz temat na forum, bo coś Cię gryzie. I nie ranisz tylko jej, ale i siebie oraz własne sumienie, które jak widać nie daje Ci spokoju, może to i dobrze, bo inny typ już dawno by zapomniał i próbował tworzyć z tej relacji jakiś tam związek, zamiast teraz wygrzebywać stare brudy z przeszłości.
"Nie rób drugiemu co Tobie nie miłe"
Tylko całowałem. Żadnego bzykania. Nie przyznałem się od razu mój bład wiem przecież.
No to jeżeli jest Ci z tym źle to jej to powiedz, w jakimś żartobliwym tonie, żeby też poczuła, że to nic wielkiego nie było... Jak Ci to leży, to co Ty chcesz mówić, po takim czasie? Na początku związku zawsze mamy jakieś wątpliwości i nieraz myśli się o innych laskach, nie mówiąc o flircie czy całowaniu... Co innego jak związek jest na poważnym etapie. Czujesz że musisz powiedzieć to powiedz, a jak nie to nie... No było to nie fair z Twojej strony, ale nie przesadzajmy...
Co ma mieć na celu poinformowanie jej o tym?
Jak chcesz stracić jej zaufanie i sprawić jej przykrość, to śmiało jej o tym powiedz.
Nie pochwalam tego co zrobiłeś, ale przyznanie się niczego nie polepszy w waszym związku, a wręcz odwrotnie.
Źle postąpiłeś, zdałeś sobie z tego sprawę i wyciągnij wnioski.
Po razie z 3 koleżankami, czyli 3x bez żadnej chemii i więzi. Zdaje sobie sprawę, że źle zrobiłem, nie proszę o ocenę mojego postępowania, bo wiem jakie jest tylko o rozpatrzenie dwóch dróg - przyznanie się czy zamilknięcie.
Jeśli nie chcesz żeby rozpadł się związek, nie było jej przykro, a także nie chcesz stracić zaufania i masz pewność, że ona się o tym nie dowie to jej o tym nie mów. Każdy żyje w swoim świecie wyimaginowanym w główce, po chuj ten świat jej psuć jak to nic nie znaczyło? Wiem, że to nie moralne, ale większość tych moralistów z przed komputerów może Cię potępiać, miej to w dupie. Uważam, że bardziej egoistyczne będzie się do zdrady przyznać, bo zrobisz to by załechtać swoje sumienie.
Nie mów kurwa chłopie nic. Bo potem bedziesz beczał ze powiedziałeś i straciłeś dziewuchę. Nie rób tak więcej po prostu. Ja też zdradzałem i to nie raz. Tez miałem dylematy czy powiedzieć czy nie, miałem wyrzuty sumienia. Nic nie powiedziałem i nie żałuje.
W ogóle ja się kieruję tym ze zdrada przez faceta jest wtedy gdy zaangazuje się on uczuciowo. Pocałunek czy zerżniecie laski na imprezie to nie zdrada, ale to już kwestia moralności każdego z osobna. Dlaczego tak myśle? Bo jestem w zajebistym zwiazku pół roku i w tym czasie wyruchałem inną dziewczynę na imprezie. Ten fakt nie miał żadnego wpływu na moje uczucia do mojej dziewczyny. Chyba ze żonę się ma i dzieci to już wtedy chujnia
Cenna rada : Nie naciskaj !
A chciałbyś żeby ta twoja panna wychodziła z tych samych założeń ? Oczywiście zakładamy, że się nie zaangażuje uczuciowo.
Nikt by tego nie chciał, myślę, ale jeśli moja kobieta miałaby mnie zdradzić/zdradzać to wolałbym jednak o tym nie wiedzieć i żyć w swoim pięknym cukierkowym świecie. Bo tak jest prościej, łatwiej i w ogóle różowo.
Dlatego ktoś kto ma takie przekonania niech szuka otwartego związku od początku zamiast tworzyć złudzenia, inaczej będzie hipokrytą. A coś w tym co pisałeś jest, czasami myślę, że dawniej było lepiej, miałem tą swoją księżniczkę i swój świat... No ale przyszło podrywaj.org i królewna z niebiosów pierolnęła o ziemię. Brak świadomości wiele rzeczy ułatwia i upraszcza ale to i tak nie dla mnie. Wolę księżniczkę wątpliwej urody, marnego charakteru i z takimi założeniami co do wierności zostawić na rzecz pięknej ciałem i umysłem oraz wiernej naprawdę a nie tylko w moim umyśle.
Ale teraz widzisz, najchujowsze jest to, że tak naprawdę możesz spędzić życie z kimś kto Cię zdradzał wiele razy, a Ty nigdy się o tym nie dowiedziałeś, więc czy ten opis z ostatniego zdania może przetrwać dłużej? Nie mówię, że takich kobiet nie ma, ale czy nasza wyimaginowana rzeczywistość nigdy nie ma wątpliwości? To dłuższa bajka.
Zawsze będą wątpliwości ale gdy już się ich pozbędziesz i wyjdzie, że cię zdradziła to możesz coś zrobić. Czy to będzie zerwanie czy wybaczenie to już wybór delikwenta dla którego najlepiej będzie jak nie pokieruje się przy tym wyborze żadną stroną i opinią nieważne czy to podrywaj.org czy samosia.pl a nawet swiątobliwy ks. Natanek.
dickinson i oczywiscie jak Twoja panna opierdoli komus gale, ale tak bez uczuc to tez nie jest zdrada
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Heheh Dickinson, zerżnięcie laski na imprezie to nie zdrada? Więc wtf nią jest?
Jak szybko wlozysz i szybko wyjmiesz, to luz. Nie jest to zdrada
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Ja bym powiedział, bo sam bym też chciał o takiej akcji wiedzieć i mieć wybór co do tego czy zostać z nią czy nie. Milczenie w takiej sytuacji jest egoistyczne bo za wszelką cenę chcesz z nią zostać i nic w tym fakcie nie zmieni zasłanianie się jej brakiem cierpienia z tego wynikającym. Wiadomo brak świadomości niektórych rzeczy broni od cierpień ale ja i tak bym wolał wiedzieć.
ps. Jakby jakaś panna założyła podobny temat w ruch poszłyby widły i pochodnie a w najlepszym wypadku szmatą zostałaby okrzyknięta w każdej formie znaczenia tego wyrazu i musiałaby powiedzieć prawdę a jak koleś to już nie koniecznie...
A ja ci powiem że związek po zdradzie i tak się rozpierdoli jak jej nie powiesz. Sam po sobie wiem że jak zdradzisz to myślenie się zmienia. Myślisz że ona może zrobić to samo bo przecież ten związek jest chuja warty skoro ktoś w nim zdradza. Nie mówiąc o zdradzie przedłużasz jego istnienie ale to i tak jest gówno warte. Albo panna się dowie o wybryku albo ciebie psycha rozjebie, wybieraj.
Skoro tak Cię to męczy i dręczy, nie daje spokoju - mimo że minęło kuż kilka miesięcy to wyrzuć to z siebie - w końcu Wasz związek dopiero raczkował i jeszcze nie wszystko brałeś tak na poważnie - możesz w tego typu sposób to powiedzieć i że dopiero później zrozumiałeś żeznaczy dla Ciebie znacznie więcej itp. Na pewno się zdenerwuje, zmartwi ale jak psychologicznie do tego podejdziesz to powinna wybaczyć po jakimś czasie (jeśli jest to normalna dziewczyna bez jakichś odchyłów). Nie spałeś z nimi więc to taka "mała zdrada" na początku związku.
Zdecyduj sam - jeśli Ci to spędza 80% myśli w ciągu dnia, to to uwolnij wreszcie bo się zajedziesz..
Zalezy jak bardzo jestes dla niej wartosciowy, sa laski, ktore przezyja zdrade swojego faceta, ale i tak to kiedys wypomnie, albo bedzie Cie bardziej pilnowac, niezbyt dobra sytuacja, ale powiesz jej i mozesz zrobic sobie i jej poligon emocjonalny i jesli nawet nie odejdzie to bedzie troche trwalo zanim wam przejdzie, rozpetasz burze, nie rob tak wiecej, albo rob jak masz takie potrzeby, ale dbaj o jej komfort psychiczny i swoj. Masz odwage robic takie rzeczy, to ponosisz tego konsekwencje.