Hej, odnowiłem niedawno kontakt z koleżanką z dawnych lat.
Okazało się, że mieszka 150m ode mnie. Spotkaliśmy się na chwilę.
Ona zadowolona że tak blisko mieszkamy, zaprosiła mnie parę dni później na herbatę i grę w karty. Poszedłem, zaznaczyłem że mam mało czasu i tylko wpadam na chwilę bo mam trochę roboty, żeby nie dawać wszystkiego na początku.
Spotkanie praktycznie bez emocji, siedzieliśmy po przeciwnych stronach stołu i graliśmy. Jedynie rozmowa nam się kleiła. Jestem dość wygadany i dobrze szło. Trochę więcej oczekiwałem, no ale myślę sobie "cierpliwości, w sumie pierwszy raz się widzimy na dłużej od paru lat".
Dziewczyna widać że chętna na kolejne spotkanie, sama zaproponowała kolejne i napisała później do mnie. Wpadłem jak zwykle, też tak na godzinkę. Otworzyła się trochę, mówiła że teraz jest taka smutna pogoda, ma kiepski nastrój, depresja jesienna, mało znajomych w mieście, sama tu studiuje itp.
Przygotowała zupę dla mnie i piwo, zapaliliśmy papierosa, pokazała mi co ogląda, co czyta itp. Starałem się włączyć trochę dotyku, nawet tak ręką na nadgarstek ale widać że zdystansowana. Ciężko było przez stół a potem ja usiadłem na fotelu, ona na kanapie. Dosiadłem się do niej z jakimś tam pretekstem ale nie widziałem entuzjazmu.
I dochodzimy do sedna: wydaje mi się że ma chłopaka. Na portalach ma zdjęcia z nim, sama też raz powiedziała "Mój Krzysiek". Dlaczego "wydaje mi się"? Ponieważ mimo że jest to prawie pewne to z tego co mówi czuje się samotna, spędza czas jedynie z koleżanką i kolegą z uczelni. Pytałem co robiła w weekend to też nic konkretnego, seriale, siłownia itp. A gdyby miała faceta to normalne żeby ją odwiedził. Poza tym miała dużo okazji żeby mi o tym powiedzieć wprost że ma faceta.
Więc podejrzewam, że może są razem na odległość, on w innym kraju lub coś takiego. A mnie może traktować jako pocieszyciela na samotne wieczory, nie uśmiecha mi się taka perspektywa haha
No i w sumie nie wiem co dalej, ona zaproponowała znów kolejne spotkanie. Poza tym mieszkamy praktycznie w jednym bloku to możemy się widywać na papierosa codziennie. Była chętna żeby mnie też odwiedzić. Jeśli o mnie chodzi, to jestem na etapie, kiedy chcę jak najwięcej próbować, ryzykować, zdobywać doświadczenie w D-M. Zarówno związek jak i seks są ok, chociaż nie mam co do tego większych planów. Na pewno ze swojej strony mogę jej dużo dać, potrafię podnieść na duchu i znajdę jej sposób na nudę.
No ale też chciałbym wyjaśnić sprawę z jej chłopakiem. Jak sprytnie podpytać ją o to? I jak wywołać trochę więcej podniecenia? Może zaprosić ją do siebie, żeby czuć sie bardziej swobodnie? Ciężko zaatakować dziewczynę w jej własnym mieszkaniu 
Byłem w paru związkach wcześniej, ale to trochę nowa sytuacja dla mnie że dziewczyna zaprasza do siebie praktycznie od razu ale jednocześnie jest jakby trochę przestraszona/zdystansowana. No i ten chłopak...
Osobiście myślę, że powinienem zebrać o niej na początek jak najwięcej informacji, przede wszystkim coś o facecie.
Co sądzicie?
Co sądzicie o tym?
A bo to ty byś tak chciał hop-siup.
Na moje to po prostu nie puści się jednej gałęzi póki mocno nie złapie drugiej, więc teraz patrzy czy ta druga (czytaj - TY) jest wystarczająco silna i stabilna, żeby ją utrzymać.
Nic jej nie wypytuj o jakichkolwiek chłopaków, nabierz cojones i prowadź to, bo póki co czytając to mam wrażenie że tańczysz jak ci zagra.
"Na pewno ze swojej strony mogę jej dużo dać, potrafię podnieść na duchu i znajdę jej sposób na nudę."
W tym zdaniu jest wszystko, co jest nie tak.
Podajesz się na tacy i po prostu robisz z siebie czasoumilacz.
Zapytaj siebie - co ona może dać tobie?
Ściągnij ją do siebie, zrób miejsce w pokoju, atmosferę, może jakaś kolacja z winem, puść muzykę i tańczcie, choćby to miały być dwa metry kwadratowe dywanu.
A co potem, to potem.
Hiddan wytkne Ci dwa podstawowe błędy jakie popełniasz a mianowicie zaczynasz szukać okazji i pretekstu to tego żeby zacząć się z nią widywać coraz częściej a druga rzecz to zdobywanie podstępem zbędnych dla Ciebie informacji o jej chłopaku być może widmo. Pamiętaj również że dziewczyny to nie zawsze takie bidulki tak jak mówią i nie powinieneś od razu się nad nią rozczulac.
Obligatoryjne jest to by nie nastawiac się na nią a dac dziewczynie pole do popisu. Już wiemy że robi dobre zupy i jak chce to spotkanie też potrafi zaproponować. Ja bym dziękował, docenił, komplementowal jej zdolności kulinarne. Nie byłbym dłużny jej staraniom, ale moje życie na pierwszym miejscu. I DZIEWCZYNA TO MUSI WIDZIEC.
One lubią się wykazywać, a instynkt opiekuńczy mają we krwi. Więc daj się temu rozwinąć, a nie już z łapskami chcesz ugasić ten piękny stan.
Dopiero jak zainteresowanie odpowiednio urośnie wtedy bym ja gdzieś zaprosił.
To tak w skrócie i ogólnie, ponieważ każda sytuacja jest inna, każda sytuacja wymaga wyczucia oraz indywidualnego zachowania.
Podpytywać ją o jej faceta, zdobyć informacje o facecie? Zaśmiałem się jak to przeczytałem. Ciepło to brzmi, chcesz ją czy jego?
Jak nie wspomina nic o nim sama to droga wolna, kolejny przystanek to pocałunek, a stacja końcowa to łóżko. Tu czy tu gdzież być może o nim wspomni żeby Cie przyhamować. Miałem akcje gdzie działane było niby z wolnymi pannami, z niektórymi lądowanie w łóżku, a na kolenym spotkaniu się dowiadywałem od nich samych, że w sumie to miały wtedy faceta ale podkreślały że już z nim nie są
Kwestia też czy nie dałeś gdzieś 4 liter i ona nie traktuje waszej relacji po prostu jako przyjaciele/znajomi? Niektórzy mają problem to rozróżnić i myślą, że panna od razu na nich leci.
Dzięki za odpowiedzi, podziałam i czas pokaże...