Witam!
Panowie mam problem. Jestem z dziewczyna 2,5 roku, od listopada jestesmy zareczeni, w lipcu ma być ślub.
Przed zareczynami było ok czasem się kłóciliśmy, głownie wymysłała sobie że ją zdradzam- nic takiego nie miało miejsca.
Na zaręczyny zabrałem ją na wakacje do Egiptu i tam jej dałem pierścionek.
Po powrocie 2 tyg było pięknie, ale później zaczęło się robić coraz gorzej. Zarzuty o wszystko, ciągle niezadwowolona. Pracuję dużo bo 14 razy w miesiącu po 12 h, reszta po 7. Nie ma mnie dużo w domu a ostatnio jak przyjezdzam to i tak ciągle awantury. Ostatnio jej tata ma mieć operację biodra. ( powtórną) powiedziałem że może lepeij żeby zrobił po ślubie bo nie wiadomo czy do siebie dojdzie do ślubu i będzie mógł chodzić, że się martwię o niego i że mam złe przeczucia. A ona do mnie że jej tacie żle życze że jestem podły że myślę ze moze nie przeżyć i takie tam..
i cały czas jakieś dziwne jazdy. teraz że nie mam do niej szacunku, no ale jak cały czas tak wymyśla i podnosi głos to czasem wybuchne, niestety taki mam charakteri kurwę jakąś puszczę.
Dzisiaj to nawet się spakowałem i pojechałem do rodziców, bo rano zrobiła mi jazdę o to że wyrzuciełm ściereczkę do śmieci ( wg. mnie śmierdziałą, a wg jej nie. ) i żaczęła się na mnie wytrząsać że nie będzie sprzątała i czym ona teraz zetrze ( druga była w szufladzie) - powiedziałem jej żeby sobie poszła do sąsiada po ściereczkę jak nie wie gdzie są, a na koncu dałem jej czystą skarpetkę - bo ciągle z podniesionym głosem miała pretensje i powiedziałem masz zetrzyj. ( ściereczki za opak. kosztują max 3zł.. )
Pytanie o co jej chodzi? od zareczyn cały czas problemy o nic, mamy gdzie mieszkać, jest w miarę ok, warunki nie najgorsze ale cały czas wszystko źle interpetuje i sie obrusza o nic.
Przepraszam, ze taki esej.
Pamiętaj o tym, że po ślubie będzie jeszcze gorzej i dopiero wyjdzie szydło z worka. Jeszcze nie słyszałem, żeby jebnięta laska po ślubie doznawała cudownego ozdrowienia, za to przypadków w których problemu mnożyły się raz 100 trudno mi zliczyć na palcach obu rąk i stóp.
No stary, tu nie ma opcji na gdybanie, chcesz żyć w takim układzie do końca życia? Jak nie to się ewakuuj, bo to że mimo zaręczyn i Twojej dobrej woli są takie jazdy to znak, że nic dobrego z tego nie będzie.
Niestety, ale trudno tu się doszukiwać pozytywów. Co jak będziesz miał z nią dziecko, wspólny majątek i zobowiązania na które będziesz jeszcze ciężej pracował? Chcesz mieć w domu kotkę, która zrobi Ci papu, wygłaszcze i rozgrzeje w łóżku, czy emocjonalna terrorystkę, która przy każdej najmniejszej okazji będzie Ci wkładać kij w szprychy?
Kobieta ma być dla faceta wsparciem, a nie balastem, który musisz dźwigać na plecach razem z tym całym majdanem, który trzeba ogarnąć w dorosłej rzeczywistości.
Tu nie ma miejsca na domysły, czy nadzieje, bo ślub i zakładanie rodziny to zbyt poważne rzeczy, żeby zostawia takie zachowanie laski "na późnej". Włącza Ci się lampka ostrzegawcza to widocznie jest powód, więc reaguj póki nie jest za późno, bo za kilka lat obudzisz się w takim łajnie, że nawet pierdnąć nie będziesz miał siły.
I po co Ci to?
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Dzięki za poradę, tak samo mi się wydaje że nie ma sznas na to że będzie dobrze. Pytam się bo mi szkoda tego wszystkiego i chcę sobie rozjaśnić obraz.
Powiem o jeszcze jednej sytuacji, wczoraj jej kolezanka miala wieczór panieński, jakaś tam posiadówa w domu. No to ona się szykuje a ja w tym czasie umówiłem się z kumplem na piwko u niego na chacie. już się obruszyła i jej nie pasowało jak kolega zadzwonil i ze uslyszala ze wychodze.
w tygodniu balujemy Aniu:* "
Wróciła o 2giej, ja się zasiedziałem do 3ciej. Oczywiście zero sexu, rano też nie.
Coś mnie tknęlo i wziąłem jej telefon. a tam sms to koleżanki " Hihi nie ma go
no zdębiałem cieszyła się ze mnie nie ma... pytam się jej o co chhodzi rano ( po akcji ze ściereczką) a ona że koleżanki powiedziały ze jej robię na złość( że wyszedłem) i że miały rację.
No kurdę. i jeszcze że jej koleżanka mężatka też była na tym wieczorze panieńskim a jej mąż czekał na nią w domku..
chyba nizełego ze mnie pantofla chce zrobić.
Tak się wyżaliłem.
Ubioru chyba nie zaniedbuje czasme kupię coś nowego, ale przeważnie te same spodnie i sweterek inne koszule ale zawsze czyste.
wiem ze jest problem w blahostkach, ale jak wracam o 21 to przewaznie cos jem biore prysznic chwile pogadamy i ide spac. ale robie to po to zeby stac nas bylo na kredyt na mieszkanie..
po prostu nie potrafię jej zozumieć, jak jestem w domu to też jest źle. ostatnio przez telefon w piątek ( dzisiaj jest niedziela, jutro ma mieć badanie)
mówi mi że ją boli brzuch, a ja koontynuując wcześniejszą wymianę zdań powiedziałem jeszcze ze może przyjedziesz do mnie przed ósmą w sobotę ( bo mieliśmy gdzieś jechac) to ta się rozwściekła że się o nią nie martwię... pocieszałem ją i mówiłem żę sie martwię ale nic to nie dało. a przecież wiedzieliśmy że ma to badanie i ona możee coś wykaze- nic wiecej w piatek nie mozna bylo zrobic!
albo kiedyś w samochodzie problem ze mi przyszlo powiadomienie na fb i zobaczylem co tam i patrzyłem na tel co tam.. a ta że z nią nie gadam tylko w telefonie albo kopmuterze siedze..
Panowie niby problemów nie ma a to je ciągle znajduje.
A ja widzę to tak Panowie, że trochę za dobrzy jesteście. Robicie poniekąd ten sam błąd, który chyba nawet sam w tej chwili czynię. Ale do rzeczy...
Coś się jednak musiało stać więcej, skoro zaglądasz do jej telefonu, ja na Twoim miejscu bym tego nie robił zupełnie i każdemu odradzam aby zachować klarowność we własnym sumieniu. To raz, a dwa, że jak napisałem wyżej...jesteś dla niej chyba za bardzo, za bardzo dobry i wydaje mi się, że nieco przymykałeś wcześniej oko na jakieś jej wybryki. Wspominałeś, że były wcześniej kłótnie. Pytanie jakiego rodzaju to były kłótnie i co? Dla bab, niezależnie co zrobisz zawsze, będzie powód do zrobienia kłótni. To działa na ich stronę, jeśli jeszcze miesza Twoją osobę i Wasz związek w dyskusjach z koleżankami, to raczej nie ma czego u takiej szukać. Ale tutaj jest zasadniczy problem - jesteście zaręczeni. Ty jesteś dla Niej aż nadto pewny.
Nie jestem z tego co zauważyłem ekspertem w dziedzinach kobiet aczkolwiek, trening czyni mistrza...nie będę Tobie niczego proponować, poza tym abyś obserwował ją i jej zachowania gdyż laska, ewidentnie manipuluje Twoimi emocjami. Nie możesz wykluczyć również tego, że jest ktoś na boku. Ciebie już ma, a jeśli ma Ciebie...to może szukać jeszcze czegoś...,,lepszego"
Pozdrawiam
Wcześniej wymyślała że zdradzam ją w pracy albo szukam sobie innej laski, nawet jak jakas koleznaka zaprosiła mnie na fb do znajomych to juz był duzy problem.
Były też akcje ze kiedys odruchowo podniosłem ciemne okulary zeby przyjrzec sie jakiejs pannie ( raczej brzydkiej tylko cos mnie w niej zaciekawilo)
-czyli głownie problemy o wymysloną niewierność. Po którejś z rzędu mojej stanowczej reakcji skończyła się ukazywana podejrzliwość, a zaczęły się inne problemy- jakdyby z automatu.
Czemu zajrzałem do je tel? bo wczesniej ona grzebała mi w fb i tel i mimio ze nic tam nie znajdywala to i tak ciagle byla podejrzliwa. Wiem ze to mnie nie usparwiedliwia, po prostu zajrzalem.
czy za bardzo dobry jestem? chyba normalny, czasem wybuchnę, ale dużo zartuję- tylko że ona tych zartó chyba nie chce łapać. ja pierdykam kaplica z tego będzie.
Przeczytaj sobie blog użytkownika inwestor12345 póki nie jest za późno.
Przeczytałem, bardzo mądre słowa.
Zadzwoniłem do niej rano zeby mi powiedziala po tej dzisiejszej kolonoskopii co wyszlo.
oderbala i spytała: " czego chce? "
i później mi napisała smsa zeby do niej nie dzownic i nie pisac bo jest jej ciezko i to przekracza jej sily a jak dzwonie to jest jeszcze gorzej. i ze jest jej smutno i zeby lepiej do niej nie pisac i nie dzwonic.. i ze się w tym tygodniu wyprowadzi.
Czy to gra?
czy moze juz naprawde chce skonczyc?
wczoraj jak wychodzilem po akcji ze sciereczka jeszcze wkurczony to podziekowalem jej za 2,5 roku razem.
no ale kurde zeby od razu tak napisac?
nie mam spiny, rzuce to na pastwe losu, bo chyba w takim momencie nie ma co stawiac się i robic wszystko zeby bylo dobrze bo nie tedy droga? co myślicie?
Spotkajcie się we dwoje na neutralnym gruncie i pogadajcie sobie tak od serca, powiedz wszystko co Ci leży na wątrobie. Następnie zadecydujcie co robicie, bo uważam, że ona ma podobne odczucia co Ty.
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
No tak już rozmów było sporo, żadne nic nie przynoszą. Wszystko bardzo bierze do siebie i się jeszcze obraza jak mowie jej ze jest marudą, bo wszystko jej się praktycznie nie podoba.. kiedy była zadowolona to już nie pamiętam. tylko ze inni tzn. chłopacy koleżanek to tacy i owacy i robią wszystko i dogadują się lepiej- a naprawdę to są leszcze.
Czy jest to próba ustawienia?
Mi się wydaje ze tak.
A te wszystkie moje zarzuty? niedługo chyba musiałbym mieć poradnik jak się do niej można odzywać. czy mylę się mówiąc ze są to sytuacje toksyczne?
Jasne, że toksyczne. To nie jest zdrowa relacja ludzi, którzy mają sobie lada dzień przysięgać miłość. Z tego co widzę jej nie zależy na dogadaniu się. Moim zdaniem to kobieta wiedząc, że zaraz bierze ślub z facetem, którego kocha to powinna stawać na głowie, żeby wszystko było dobrze.. U niej jakoś szczęścia, że niedługo się pobierzecie nie widać. Może boi się zerwać i to ją frustruje? Ciężko ocenić.
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
Spakój jej rzeczy i pokaż jak bardzo się cieszysz na myśl o powrocie do wolności. Pomyśl sobie, że żadna normalnie, myśląca laska po zareczynach nie odstawia takich numerów.
Kolego, wygrałeś więcej niż 6 w lotto. Możesz się jeszcze uratować przed masakrą. Fajnie, że ten cały syf wyszedł jeszcze przed ślubem a jeszcze fajniej, że przed dzieckiem. Będzie trudno ale jedyne wyjście to zrobić pa pa ucieszyć się z takiego obrotu sprawy.
Nie, po ślubie się nie poprawi. Tak, będzie jeszcze gorzej.
---------------------------------------------------------------
Wyzwalaj w kobiecie emocje. To one są kluczem.
leming... a ty z kółka Masochistów Polskich? Nie chodzi w tym momencie o rozstanie. Chodzi, zeby to on zaczął rozdawać karty i podejmował decyzję, np. o jej wyprowadzce. Poki co ona szaleje a on pokornie łagodzi i probuje udobruchac. Trzeba odwrocic proporcje, bo za duzo księżniczki w księżniczce się zrobiło. "Jesteśmy narzeczenstwem, przyklepane... no to ci teraz, k..., pokażę!"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tu nie ma co rozmawiać, tu trzeba spierdalać.
Roszczeniowa panna, wieczna ofiara, wszystko niedobrze, koleżanki mają lepszych.
Odwala awantury co byś jej dla świętego spokoju ustępował.
Tylko rozstanie, bo nie zmienisz jej. Nawet jeśli się poprawi, to nie będzie w tym szczera.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Dziewczyna m jakieś zaburzenia psychiczne nie wiadomo co siedzi w jej głowie ale zwróć uwagę ,że ona cię kara za swoje myśli i rozkminy. Sama robi sobie tym krzywdę ale przy okazji tobie. Zastanów się dobrze co dalej pomyśl o tym ,że po ślubie może pojawić się dziecko a wy możecie się rozstać po paru latach małżeństwa skoro już teraz są takie akcje. Szkoda później potomstwa żeby wychowywało się w rozbitej rodzinie. Tworząc rodzinne konieczna jest równowaga resztki uczuć do ciebie da dziecku ty pójdziesz w odstawkę i będziesz miał awanturę o każde pierdnięcie. Nawet jak będziesz miał inne zdanie co do wychowania dziecka ona nie ustąpi.
Jeżeli masz wątpliwości możesz się jeszcze wycofać. Jako mąż będziesz miał jeszcze więcej na głowie i więcej obowiązków żona powinna cię wspierać i być partnerką życiową na dobre i na złe jesteście drużyną. Nikt z nas jej nie zna tylko ty więc musisz dojść do tego czy ona się nadaję do tego.
w takich momentach sączę drinka i delektuję się moim kawalerskim życiem

zapierdalanie 300 godzin w miesiącu na grymaszącą królewnę z egiptu ?
nie, dziękuję
they hate us cause they ain't us
Leming, współczuję. Musisz mieć paskudnie nudne życie, skoro boisz się samego siebie.
PS. Mam pomysł. Skoro taki z Ciebie samarytanin to może autor tematu da Ci namiar na tę panienkę? On będzie miał lżej, ona przerzuci się na nową ofiarę, a Ty będziesz do końca życia szczęśliwy podawał jej kapcie w mordzie i ochoczo merdał ogonkiem, że pani łaskawie dzisiaj na Ciebie nie wydarła ryja za krzywo odstawiony kubek, albo niedosunięte krzesło.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Faktycznie, masz w sobie coś z leminga.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Dziecko, mama Cię jeszcze na kolacje nie zawołała? Do lekcji, a nie siedzisz na stronie dla dorosłych.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Hehe, a plusuj sobie i minusuj internetowy napinaczu. Strzałeczka. ;*
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
no ale kurde zeby od razu tak napisac? nie mam spiny, rzuce to na pastwe losu, bo chyba w takim momencie nie ma co stawiac się i robic wszystko zeby bylo dobrze bo nie tedy droga? co myślicie?
Ja myślę, że po tych kilku latach z taką laską jesteś uzależniony od toksycznych emocji jak ćpun od dobrego towaru. Wydaje się nieracjonalne, ale tak to działa. Druga sprawa, że gdybyś był zupełnie normalny to nie siedziałbyś w tej relacji i już dawno pierdolnąłbyś to szambo w kąt, a nie czekał do ślubu. Zobaczysz jak Twoje własne emocje będą Cię sabotować i próbować nakierować Cię spowrotem na ścieżkę w dół.
Podsumowując, teraz Ci się wydaje, że rozgrywasz i bez problemu możesz to skończyć, ale jak ona zobaczy, że tym razem to nie żarty i na prawdę chcesz odejść, zacznie się taki dramat, płacz, ryk, błaganie na kolanach i misje pokojowe po całej rodzinie, że pałka Ci jeszcze nie raz zmięknie. Wymiksowanie się z relacji z taką laską to nie jest prosta sprawa, tym bardziej że w planach ślub i ona na rzęsach stanie, żebyś się teraz nie wymknął. Jeszcze będzie przepraszać, obiecywać zmianę, udawać poprawę i jak to łykniesz to dostaniesz podwójny wpierdol - bo raczyłeś panienkę przejrzeć i odstawić.
Także wstrzymaj się jeszcze z hurraoptymizmem, bo do pełnego wyzwolenia się od tej modliszki, jeszcze długa i wyboista droga, ale jedyna właściwa. Ratuj własną dupę kolego, bo lada moment wpakujesz się w poważne tarapaty.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
z mojego doświadczenia - też zaręczyny, też jazdy, 8 lat związek, zamiast pierdolnąć pięścią w stół, robiłem wszystko żeby załagodzić sytuację tracąc do końca męskość, której odzyskanie zajęło mi dobre 2 lata. Rogi zostały - ona skończyła na chłodno.
w odróżnieniu od Ciebie, mam hipotecznego garba i dziecko.
dziecko oczywiście kocham nad życie, ale chcąc utrzymać z nim kontakt z wielu rzeczy muszę (w sensie wolę) rezygnować.
oceniaj przez pryzmat głosów jakie tu są, podejmij samodzielną decyzję.
A ja Wam wszystkim powiem, że mi się ta historia kupy nie trzyma.
Właściwie to moim zdaniem jest praktycznie cała zupełnie inna:
Autor zachowuje się, jakby sam do końca nie wiedział czego chce.
Z jednej strony się zaręcza, z drugiej - to piszę, opierając się na cytatach z postów autora - zachowuje się jakby miał na tę laskę kompletnie wyjechane (tudzież prezentuje właśnie taki sposób bycia).
A później się dziwi, że ma rozwścieczoną histeryczkę w domu.
Z jednej strony "chce z Nią rozmawiać", z drugiej kompletnie bez sensu wpierdala się w kłótnie, których i tak z rozhisteryzowaną kobietą nie ma możliwości wygrać (a wystarczy kilka ciepłych słów, tekst o tym, że zrobiłeś to z troski i że stać was na wyrzucenie "zużytej, pokrytej bakteriami ścierki", a sama z uśmiechem na ustach pozapieprzałaby do sklepu po następną paczkę).
"wczoraj jak wychodzilem po akcji ze sciereczka jeszcze wkurczony to podziekowalem jej za 2,5 roku razem.
no ale kurde zeby od razu tak napisac?"
I się człowieku dziwisz, że wzięła to do siebie?
Czytaj to co wyżej - zachowujesz się, jakbyś sam nie wiedział, czy chcesz ten związek prowadzić, a od laski oczekujesz, że będzie grzecznie stała za Tobą?
Powiedziałeś Jej, że to koniec, Ona stwierdziła, że pewnie tak - biorąc pod uwagę Twój zdecydowany stosunek do Niej.
"no zdębiałem cieszyła się ze mnie nie ma... pytam się jej o co chhodzi rano ( po akcji ze ściereczką) a ona że koleżanki powiedziały ze jej robię na złość( że wyszedłem) i że miały rację. "
Gdzie kota nie ma, tam myszy harcują.
Tak ten związek prowadziłeś, że Ona lata po porady do koleżanek w sprawie przyszłości - jedyne porady po które powinna tam latać, to jak to robić w łóżku.
Ogólnie gdy facet jest ciągle w pracy, w domu często robi się gnój - kobieta chce jednak mieć coś ze związku, a nie tylko zwłoki przed telewizorem/komputerem (pisze to w oparciu o doświadczenia empiryczne kilku badanych przypadków - między innymi własnego związku, który przez pracę poszedł się kochać).
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
tzn, ze co? rozhisteryzowana panienka ma taryfę ulgową, bo jest rozhisteryzowana? Ze moze się wkurzac o byle scierkę? Przeciez nie problem w scierce. Prawdopodobnie i tak by się wkurzyła, tym razem wchodząc w konflikt ze szmatą do podłogi. Akurat jestem sobie w stanie wyobrazic ten wkurw, jesli widze ze ktos się czepia, bo chce się czepić. I to ma tez usprawiedliwic latanie do kolezanek i korzystanie z ich "rad"? Mysle, ze panienka pewne zachowania, chec dominacji, stawiania na swoim ma wdrukowane w mozg. Przyczyn tego trudno dociekac, byc moze jest to wplyw samego autora, moze rodziny, moze kolezanek, moze... moze... moze... Wysluchac drugiej strony nie mozemy.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
druga strona mówi mniej więcej tak:
-no tak Ty przyjezdasz idziesz spac a ja mam sprzatac w domu.
( w weekendy stram się tyle posprzątać ile mogę, w dni w które pracuje krócej też)
-nie rozmawiasz ze mna( jak jestesmy np dzień po kłótni to mnie jeszcze trzyma potrzebuję dwa dni przynajmniej zeby powrócic do normlanych relacji) tzn stram się rozmawiać ale siedzi we mnie zawsze jakas wczesniejsza akcja i jestem mniej wylewny.
-a Ty to to a Ty to tamto. kiedyś będąc z nia gdzies juz nie wiem gdzie był express do kawy i 1 mała filiżanka i 1 duża. ja sobie wziałęm mniejszą bo mi się podobała, a ona aa ze to ona chciala małą i ze o niej w ogole nie myśle.. bo si nie spytałem..
( czyl a ty to to i tamto..)
- ze jestem chytry.. no nie wymyslam wyjazdow do spa czy innych miejsc ale czasem gdzies wyjdziemy i nie ma z niczym problemu.
-i ogólnie co ona sobie tam odebrała coś i co jej się wydaje i mnie tym męczy.
-
A czy ja Guest coś takiego sugeruję?
Stwierdzam jedynie fakt, że każda akcja wywołuje reakcję i szczerze powiedziawszy, wątpię, by działania tej laski brały się z powietrza - coś musiało je zapoczątkować.
Znam sporo kobiet - mniej/bardziej kłótliwych kilka postrzelonych miałem okazję poznać, ale jest jedna prawidłowość, zawsze musi być jakiś zapalnik i o to mi chodzi.
Jeśli facet przez dwa lata, prowadzi związek miotając się z jednej skrajności w drugą (od romantycznych gestów, do braku podstaw empatii względem kobiety), to nie dziwne, ze ma w domu rozhisteryzowaną babę (która przez 2 lata nie wie na czym stoi).
Taka laska idzie do koleżaneczek, nasłucha się, napatrzy, że tamci faceci mają jakieś "ludzkie odruchy" (że się interesują czy martwią - nie mylić z są pantoflami), wróci do domu i robi awanturę (i tutaj słusznie, bo po chuj się męczyć z robotem odhaczającym listę czynności).
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
A co jak zapalnik jest, ale zainstalowany w głowie pani i autor tematu, choćby srał na różowo, to i tak wpływu na to żadnego nie ma i mieć nie będzie? Bo imho o to się tutaj rozchodzi.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Zapalnik oczywiście, że był w głowie, ale coś co go uruchomiło było gdzie indziej.
Myślę, że koleś po prostu spierdolił sporo po drodze, lasce puściły nerwy i ma to, co ma.
Chyba kwestia tego, że się starzeję, ale tak samo jak nie wierzę w bajeczki o "podłym byłym", nie wierzę też w bajki "ja się starałem, a ona to zołza".
Jak coś się sypie, to zawsze wcześniej ktoś musiał narobić gnoju.
Znam już przypadki, gdy wyzwolone "zołzy", zmieniały się w ułożone i spokojne narzeczone i odwrotnie, gdy opanowane kobiety zmieniały się w rozhisteryzowane harpie, jak doberman wiszące u szyi faceta.
Po tym jak autor opisuje minioną relację, widać, że fundował lasce ciągłą huśtawkę nastrojów, ze swojej strony częstując Ją dodatkowo wybuchami emocjonalnymi.
Jeśli sam jest niestabilny, to czego ma oczekiwać od kobiety? Tego, że to Ona będzie prowadzić ten "związek"?
To prędzej czy później musiało jebnąć, bo facet sam podświadomie do tego sytuację popychał.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
No ta, ta. Tylko, ze tu nie chodzi o związek dwójki licealistów tylko o ŚLUB.
W życiu się różnie układa i czasem trzeba iść na kompromisy. Jakbyś dajmy na to stracił cały majątek i musiał byś poświęcić kilka lat życia na to, żeby mieć dodatnie saldo na koncie, to od swojej życiowej partnerki, żony i matki Twoich dzieci będziesz oczekiwał wsparcia, albo przynajmniej nie sabotowania Twoich starań, czyż nie? A że księżniczka się nudzi sama ze sobą i nie ma kto jej zabawiać jak Ty zapierdalasz żeby miała co do lodówki włożyć, a w zamian są dymy o jakąś jebaną ściereczkę, czy inne badziewie to trudno się nie wkurwiać.
Takie sytuacje to jest sprawdzian przed przyszłymi wyzwaniami, które czekają w dorosłym życiu przed każdą, młodą rodzinką na dorobku. Jak się nie wyciąga wniosków i obsadza niewłaściwą kobietę w niewłaściwej roli to później dupa puchnie, a adwokaci zacierają ręce.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Tyle tylko, że nie mówimy o sytuacji życiowej, tylko o wzajemnej relacji tych ludzi.
Akurat ja odbieram to wszystko jakby to był właśnie związek dojrzałych szczeniaków.
Facet wszedł na forum i żale wylewa na poziomie panienek z "kafeterii" czy innego "wizaz".
Wystarczy poczytać ze dwa posty i masz obraz straszliwej hetery, dwa lata go gnębiącej - a tak właściwie, to cokolwiek facet na forum nie przeczyta, to uzna za rację.
Po sposobie, w jaki facet opisuje problem, ja - osoba do bólu logiczna i mało empatyczna - widzę, że problem leżał w braku jakiejkolwiek równowagi emocjonalnej w tym "związku" - i tak, uważam, że był to związek szczeniacki, ze strony faceta.
Nie potrafił stworzyć lasce stabilnej sytuacji emocjonalnej, zapewniał lasce nerwowy rollercoaster w życiu codziennym (o ile codziennym nazwiemy obecność raz na 4 dni). Tyle wystarczy, żeby po pewnym czasie każdej siadło na banię.
Czego więcej tu szukać?
"Wypadków życiowych" w ten temat nie mieszajmy, bo mowa jest o stałym wzajemnym podejściu do siebie, a nie efekcie zawirowań życiowych.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."