Mam fatalny textgame.
Po prostu, 3/4 początkowych relacji psuję swoim niewyparzonym językiem, bezsensownymi żartami i brakiem zadawania pytań ( po prostu oczekuję wkładu od dziewczyny).
Dlatego nie piszę prawie, tylko dzwonię i umawiam się na randki. Niestety często i tak, siłą rzeczy, znajomość przenosi się na smsy/fb.
Na randce wszystko mi wychodzi, 3/4 kończy się co najmniej mocnym pettingiem u mnie, często seksem.
Wtedy z reguły dziewczyna zaczyna się angażować i mogę śmigać dalej, a że regularnie działam dg/ng (w razie potrzeby nie że cały czas) to nie narzekam ani na brak seksu ani nowych dziewczyn, ale, mam kumpla ->
-> który ma totalnie inny text game i zawsze mi pokazuje swoje rozmowy.
Jego tg opiera się na:
1. Byciu grzecznym
2. Zadawaniu pytań
3. Gadaniu o pierdołach
4. Odpowiednich emotkach
Ja patrząc na jego wiadomości myślę - "stary, to jest tak needy, tylko zadajesz jej pytania a ona Ci odpowiada", ale jakimś cudem one z nim rozmawiają, nawet jeśli 90% znaków zapytania pochodzi od niego to tak ładnie tym manewruje że dziewczyna praktycznie sama pisze "tak, chętnie przyjdę do Ciebie na film".
Ja tak nie potrafię, jestem bardzo bezpośredni i "do rzeczy", ale chcę się tego nauczyć, nawet dla samego faktu nauki.
Tylko mam problem z założeniami - nie lubię się angażować bardziej niż dziewczyna, i nie lubię pisać z ludźmi którzy nie mają ochoty wnosić czegoś do rozmowy.
Czy to są błędne założenia, może po prostu za dużo od tych dziewczyn wymagam na początku i faktycznie najlepiej prowadzić je za rękę w stronę randki/seksu, gadając o byle czym?
Jak wy to robicie, jak u Was wyglądają te rozmowy na początkowych stadiach znajomości?
Ponadto, wszelkie rady mile widziane!
Osobiście uważam, iż to nie są błędne założenia, również kieruje się podobnymi zasadami, nie lubię rozmawiać o byle pierdołach, taka jest selekcja naturalna nudnych, bez polotu kobiet. Nie musisz przecież umawiać się ze wszystkimi kobietami, nie potrafią cię zaintrygować i rozmawiać na interesujące tematy, po prostu różnica charakterów... Nie jest to ani dobra kandydatka na seks, ani na związek.
A poza tymi rozmowami Twój znajomy, jaką ma skuteczność? Nie wrzucają go panny do friendzone?
Nie ma uniwersalnej metody, wszystko zależy od osobowości dziewczyny, jej wieku i samej chęci na nowe znajomości.
Wiem o czym piszesz, bo też tak mam, nie chcę się narzucać, podejmować banalnych tematów i wyjść na needy zwłaszcza nie widząc zbytniego zaangażowania z drugiej strony.
Samo zadawanie pytań jest jak najbardziej ok, pozwala wprowadzić nowe wątki, a i dziewczyny lubią mówić o sobie.
Ważne by zadawać je w odpowiedni sposób. Zamieniając "co tam? na "co dziś narozrabiałaś" już wybijasz się z tłumu natrętów.
Pisanie z grzecznośćią i kulturą robi dobre wrażenie, ale na dłuższą metę się nudzi i nie daje emocji.
Mozna przegiąć też w drugą stronę - za duzo humoru, ironi i bezposrednosci prowadzi do natręctwa stawiając nas w roli cwaniaka, a nasz rozmówca może poczuć się przytłoczony. Miałem z tym problem i nie raz zdażyło mi sie usłyszeć "na poczatku to bylo zabawane, ale
stało się meczące".
Z mojego doświadczenia powiem, że najlepszą skuteczność przy tekst game miałem mieszając te stany i przeplatając inteligentnym humorem sytuacyjnym.
Tinder bo tinder, ale legendarny już dialog na zawsze zostanie w mojej pamięci, gdzie na przestrzeni kilku dni wypisałem z panną treść na miarę książki przepełniony ironią, szyderą i własną poezją, a i tak zakończony owocnymi spotkaniami
Druga sytuacja tak samo - humor, ironia, mnostwo żartów sytuacyjnych potem stopniowo wchodzenie na seksualne tematy i podteksty, aż nie mogła wytrzymać i przejechała pół Polski
Jakie efekty tego TG-mu ma ten kolega? Bo jak tylko pisze, a nie działa w realu, to jest to lipa, a nie metoda. Bo trzeba ustalić czy jest faktycznie needy w tych rozmowach, czy może cała sprawa rozbija się o prozaiczne wykazywanie zainteresowania laską, a co jak wiemy, bardzo pomaga w uwodzeniu.
Z pytaniami to jest tak, że najlepiej jak jest balans: laska i Ty piszecie podobną ich ilość. Ja nie lubię kiedy piszę więcej do laski niż ona daje od siebie, bo mam wrażenie, że się narzucam. Jak laska pisze nieco więcej niż Ty też jest OK, choć to zależy od naszego stylu - bo możesz pisać dużo i nie będzie to desperacją. Trochę nie wiem, jak to wyjaśnić dokładniej, bo to się - co za ironia! - czuje. Tak jak czujesz, czy możesz działać do przodu z eskalacją i directem
. To jest tak, że musisz wyczuwać emocje i odczucia drugiej strony przez komunikator (Tinder, portal etc.). Nie jest to łatwe, ale idzie się tego nauczyć, inteligencja emocjonalna działa tutaj analogicznie, jak w realu, tylko czytasz z tekstu, a nie z mowy ciała czy z intonacji głosu.
Mój osobisty TG polega nie tyle na zadawaniu pytań, co wręcz na całych tematach rozmów, pytania są tylko wprowadzeniem, potem się wymieniamy poglądami lub opowieściami. Oczywiście wszystko to nie może trwać za długo, bo w końcu celem nie jest pisanie tylko działanie w realu. W zależności od osoby 1-2 dni wystarczy, by nakręcić laskę TG na nas.
Dziwi mnie, że ten sam język na żywo Ci nie szkodzi, a w pisaniu już tak. This issue needs further examination xD
"Pisanie z grzecznością i kulturą robi dobre wrażenie, ale na dłuższą metę się nudzi i nie daje emocji"
I tak, i nie. Jeżeli potrafisz, przy zachowaniu kultury osobistej, pisać ciekawie, generować emocje poprzez słowo pisane i na odległość, to się nie znudzi. Zupełnie tak, jak w DG/NG. Oczywiście NEGi, czy aluzje seksualne (kiedy już wiemy, że możemy sobie na to pozwolić), czy wręcz cały full-wypas sexting, nie musi oznaczać braku kultury osobistej. Lepiej założyć, że dziewczyna chce być traktowania z szacunkiem, a nie pogardzana przez przypadkowego gościa z apki. Kiedyś postanowiłem dowiedzieć się, co laski z Tindera powiedzą o kolesiach, jacy do nich piszą. Każda miała głównie doświadczenia albo z nudziarzami albo z chamami. No to, panowie, wiemy na czym stoimy - jedno i drugie jest w uwodzeniu niedopuszczalne. Abstrahuję, od tego, czy one były winne chamstwu i braku polotu w rozmowie, czy nie. Faktem jest, że uznały piszących za chamów i nudziarzy. Jest to zawsze jakaś wskazówka czego nie robić.
Poza tym, jak pisałem powyżej, nie piszemy za długo, tylko się spotykamy w miarę możliwości. Choć ja miałem kilka przypadków, że z ponad miesiąc pisałem z laskami, bo tak się nie mogliśmy zgrać czasowo (ona chora, ja chory, ona zarobiona, ja zarobiony etc.). I w obu przypadkach randki zakończyły się tak, że nie będę się chwalić, bo nie wypada, choć jest czym
"humor, ironia, mnostwo żartów sytuacyjnych".
O, to to! To z 80% tego, co należy używać przy TG. Tutaj potrzebna jest ogólna inteligencja emocjonalna i społeczna, by to wszystko wyczuć i skalibrować pod (prawie nieznaną nam) osobę, ale to wie każdy sensowny uwodziciel, bo nie ma tutaj różnic z DG/NG.
Nie bać się, tylko działać.
Założenia mam podobne do ciebie. Unikam na początku poważnych tematów i pytań "tak/nie", żeby jakoś laske wciągnąć w rozmowę. Jeśli pomimo mojego produkowania się ta dalej odpowiada półsłówkami odpuszczam, bo mam wrażenie, że ma mnie w dupie. Chociaż często te młodsze nie potrafią kompletnie prowadzić rozmowy i ich "dialog" wygląda tylko na przytakiwaniu
Miałem parę razy tak, że sama się pierwsza odzywala i nie potrafiła pociągnąć rozmowy dalej niż poza "co tam", to jest męczące na dłuższą metę.
Co do samego pisania to stosuje podobny schemat jak przy dotyku. Wjeżdżasz powoli z jakimiś żartami, sarkazmem i patrzysz jak reaguje. Wtedy szybko wylapiesz czy nie ma fal jak u Podsiadło. Jeśli macie ten wspólny vibe, to sypiesz podtekstami i mocniejszymi żartami. Wtedy nawet teksty typu "mam 14 lat, ale wyrucham cię jak szmatę" spokojnie przejdą xD Możesz polecieć od razu z grubej rury jakimś srogim tekstem, ale mało dziewczyn ma tyle luzu, żeby obrócić to w żart.
W ramach ćwiczeń możesz wbić na jakiś czat i sprawdzać co działa a co nie.
Jaki masz target wiekowy? Zauważyłem, że u młodych dziewczyn dużo lepiej sprawdza się texting jak dzwonienie.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
@Raskolnikow
Zdarza mu się wpaść we friendzone, na pewno mu gorzej idzie eskalacja seksualna niż np. mi ale generalnie i tak ma fajną skuteczność.
@Rafael i Grze
Dzięki za konstruktywne rady, postaram się bardziej przykładać do tego.
@highchair
Może przesadziłem z tym "fatalnym" - nie jest zły, ale na pewno poniżej tego co można potrafić. Z tindera miałem kilka fajnych panien, w sumie może nawet założę teraz dla praktykowania TG, tak jak mówisz, i od razu przetestuję ten patent ze zmienianiem zdjęć po tygodniu i parowania, również z ciekawości xD
@Zlooty
Pełna zgoda. Akurat target mam bez granic wiekowych (oczywiście za dzieci i babcie się nie biorę) ale tak, młode laski nawet nie odbierają, telefonów, z takimi 23+ dużo łatwiej mi się umówić.
Z kolei tutaj powstaje inny problem, o czym gadać z tymi gówniarami jak one nie mają nic do powiedzenia, a ja jestem bardzo rzeczowy.
Plus tej grupy wiekowej 17-20 jest taki że bardzo chętnie wchodzą w ff
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
O czym gadać z młodymi? O niczym xD Wystarczy być zabawnym, a przynajmniej mi wystarczało. Jakiś poważny temat raczej ciężko z takimi poruszyć.
Pewnie tak, ja nie umiem niestety, za to 100% 18 które poznałem ruchałem na 1 spotkaniu więc coś za coś xD
Tak czy inaczej wnioski wyciągnąłem z waszych postów, thank y'all
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!