Hej, aktualnie mam 25 lat, mieszkam ze swoją dziewczyną od kilku miesięcy, niedawno się zaręczyłem (staż związku 4 lata). Przy zaręczynach czułem, że to jest na pewno 'to'. Dodam, że to jest moja pierwsza dziewczyna, z żadną nie byłem tak długi okres czasu, ja jestem jej pierwszym chłopakiem. Od pewnego czasu mam dziwne myśli, po pierwsze czy dobrze zrobiłem, czy to jest ta kobieta, mam wrażenie, że chyba się jeszcze 'nie wyszalałem', zacząłem się rozglądać za innymi dziewczynami (co jest chyba nie normalne na tym etapie). Nie wiem czy takie wątpliwości są okej (podejrzewam, że nie). Co do samej relacji, dziewczyna jest raczej z tych wybuchowych, często się kłócimy, szczególnie po wyprowadzce, ma mało znajomych, przez co rzadko wychodzi z domu, prócz treningów i wyjazdów do rodziny, wyglądowo jest naprawdę dobrze. Powiedzcie mi czy jeśli ktoś jest zaręczony to miewa takie wątpliwości ? Też wiem, że czas leci i z każdym rokiem będę starszy. Co do jej rodziny kiedyś na to przymykałem oko, ale widzę, że moja kobieta 'kopiuje' zachowania po matce, gdzie jest wybuchowa, dużo przeklina, co na przyszłość nie wróży zbyt dobrze...
"zacząłem się rozglądać za innymi dziewczynami (co jest chyba nie normalne na tym etapie)."
To jest bardzo normalne, zawsze myśli się o innych dziewczynach kiedy jest się w związku, zwłaszcza jak mało się tego posmakowało, a jak się dużo posmakowało to się za tym tęskni itp.
Wątpliwości są jak najbardziej normalne, ale przed ślubem bądź pewny, że z tą dziewczyną będziesz chciałbyć w wieku 37, 45 czy 55 lat, że nadaje się na matkę twoich dzieci, i ze jest małe prawdopodobieństwo rozwodu w przyszłości.
Kobiety często są kopiuj, wklej jak ich matki. Jeżeli już przejawia jakieś jej zachowania to będzie dokładnie taka w jej wieku.
To jest życie w takich paradygmatach, zamiast poznawać świat, poskakać trochę po kwiatkach, dorobić się czegoś.
Normalnym jest, że głowa będzie Ci chodziła na boki.
Okres zaręczyn ma jeden plus, że laska do ślubu będzie się bardziej starać, oczekując na ten wymarzony dzień. Tylko, że po ślubie ona częściowo osiągnie swój cel i będzie wychodzić prawdziwa twarz, piszę częściowo, bo celem jest dziecko.
Masz już oznaki awanturniczki i będzie tylko gorzej. Przemyśl temat, czy gra jest warta świeczki. Rodzina będzie Ci pieprzyć, że żeń się, ale to Ty będziesz się męczył z histeryczką. Ma tym świece są jeszcze kobiety poukładane i przyjazne w obejściu. Jesteś młody, wybór należy do Ciebie.
Jeżeli czujesz w głębi duszy wątpliwości, co do tego, czy jest to kobieta, z którą chcesz się ożenić, spędzić życie itd., to lepiej odpuść. Ślub, to poważna sprawa. Jeśli się na niego decydujesz, to musisz być pewny swojej wybranki, czuć wewnętrznie, że to ta "jedyna", chcieć naprawdę zrobić to z tą kobietą.
Wg. mnie jesteś za młody, by się już "ustatkować". Tym bardziej, jeżeli jest to Twój pierwszy poważny związek, gdzie jak sam mówisz - nie wyszalałeś się, nie doświadczyłeś większej ilości kobiet. Ja byłem parę lat starszy od Ciebie, kiedy miałem czas, w którym poznawałem i doświadczałem najwięcej kobiet w swoim życiu.
Twoje wątpliwości, co do tej dziewczyny oraz chęć poznawania i doświadczania różnych kobiet nie znikną tak po prostu lub gdy zwiążesz się z nią ślubem. Będzie to w Tobie tkwiło i z czasem będzie narastać.
Lepiej rozejść się teraz, niż po ślubie, męczyć się z rozwodami itd.
Poznaj i doświadcz różnych kobiet, pobaw się życiem. Jak będziesz poznawał wiele kobiet, to wśród nich z pewnością znajdzie się taka, co do której nie będziesz mieć żadnych wątpliwości, że chciałbyś spędzić z nią swoje życie, bo w końcu...
"Żeby dobrze wybrać, trzeba trochę przebrać".
Pozdrawiam.
Może to dziwne, bo mimo to jestem innym człowiekiem niż 5 lat temu to, boje się, ze jak to skończę to potem będzie ciężko o prawdziwy związek, wszyscy znajomi już się żenią, robią dzieci, statkują, krąg znajomych mi się zawęża… ale z drugiej strony fakt jest taki, że mam wątpliwości co do niej… fajnie by było znaleść opinie osoby, która miała podobny problem i podobne wątpliwości
Suukojl
Hehe. Prawdziwy związek powiadasz? To taki gdzie lasce odpierdala?
Co z tego, że się żenią i robią dzieci. Chcesz być później męczennikiem i dołączyć do ich grona?
Przecież Ci piszemy jak sprawa wygląda. Tu chyba trzeba nauczyć się na własne skórze, żeby zrozumieć. Ja kilka lat temu wymiksowałem się z zaręczyn z buntowniczką i chwała Bogu. Od tamtej pory jak widzę, że laska przejawia takie pierwsze oznaki, to odstawiam.
90% użytkowników tego forum ma w swoim życiu historię podobną do twojej, albo gorszą, kiedy paliły się czerwone flagi a jednak wzięli ślub, żeby zaraz wziąć rozwód.
Moja historia jest taka, że nie dopuściłem do ślubu z moją pierwszą miłością, gdy zauważyłem po zamieszkaniu razem jaka naprawdę jest.
Akurat doriana czytam. Podam cytat.
"You will always be loved, and you will
always be in love with love. There are exquisite things in store for
you. This is merely the beginning.”"
A moje myślenie, że 25 lat to dużo i nie dam rady już znaleść innej jest chyba bezsensowne ?
Suukojl
To zależy od wielu czynników. Gdzie mieszkasz, jakich masz znajomych, w jakich środowiskach się obracasz. Jak twoje umiejętności z filtrowaniem. Ogólnie w wieku do 35 lat jest dużo więcej facetów niż kobiet. A o kobiety do 30 roku życia walczy każda wiekowo grupa mężczyzn. Więc nie jest prosto.
Natomiast, dużo łatwiej będzie ci teraz kogoś konkretnego znaleźć w wieku 25 lat, niż poturbowany rozwodem w wieku 35 lat.
Rozstanie też nie jest koniecznym i absolutnym rozwiązaniem. Znam małżeństwa gdzie dzień w dzień ludzie drą ze sobą koty, bardzo się kłócą, a żyć bez siebie nie mogą i te kłótnie wychodzą im na dobre bo nie ma nudy w związku, ale to wynika z dopasowania się do siebie, że dwie osoby lubią taki temperament.
Oświadczyłeś się pannie o której wiedziałeś wcześniej że jest cholerykiem a teraz zwalasz winę na jej charakter bo chcesz się wymiksować? Hahaaa dobre. Zarówno oświadczyny jak i zerwanie będą Twoją odpowiedzialnością więc skończ się mazać. Nie pasuje Ci to z nią zrywaj ale nie próbuj zwalić na nią odpowiedzialności za decyzje których sam nie byłeś pewny.
żebyś miał to czego chcesz wcale nie musisz być najlepszy – musisz być po prostu nieco lepszy niż ci, którzy Cię otaczają.
Ej ale wiesz, że jak się oświadczasz to nie musisz brać ślubu jeszcze w tym samym miesiącu? Zaręczeni możecie być jeszcze przez parę lat zanim zaczniecie ślub planować a to wystarczająco dużo czasu by się dotrzeć i upewnić czy to ta jedyna i ewentualnie wycofać jeśli zajdzie taka konieczność. Pierścionek to jakaś deklaracja na niedaleką przyszłość ale cyrografu własną krwią nie podpisałeś i założenie na palec pierścionka nie jest równoznaczne z rezerwowaniem od razu sali i zamawianiem orkiestry.
Gościu ogólnie to jak masz wątpliwości to daj sobie czasu, np 3 miesiące, nie spiesz się. I jeśli nie znikną to zerwij. Na moim przykładzie powiem Ci że mam teraz 28 lat, kilka dziewczyn w CV, dwa poważne kilkuletnie związki. Za każdym razem jak każdy z nich się kończył to myślałem że już nikogo nie poznam. A to nieprawda, wystarczy mieć jakieś zainteresowana i potrafić wydukać ze dwa słowa do dziewczyny. W tej chwili uważam że mam najlepszy okres i cieszę się że z żadną z nich mi nie wyszło. Z perspektywy czasu widzę że jedna była wybuchowa, a druga mną manipulowała. Ale te doświadczenia pomogły mi zbudować mój charakter. Wtedy bycie w związku było dla mnie celem samym w sobie, nie wyobrażałem sobie życia bez tego. Teraz natomiast nie daje sobie wchodzić na głowę, kiedy trzeba to potrafię panne ustawić do pionu, związek jest dla mnie miłym dodatkiem do życia który ma mnie motywować do różnych działań i sprawiać przyjemność. Nauczyłem się żyć sam ze sobą i jest mi z tym dobrze. dzięki temu że trochę tych dziewczyn miałem to wiem jakich cech i jakego charakteru szukam u drugiej osoby. I żadna z moich byłych nie spełniała nawet połowy wymagań. Też musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie, zrób listę i porównaj czy twoja narzeczona posiada cechy, jakie chciałbyś żeby miała twoja wybranka.
Dodam że po opadnięciu klapek z oczu nie jestem w ogóle zwolennikiem małżeństwa i moja dziewczyna o tym wie. Małżeństwo jest potrzebne kobiecie, nie facetowi. To ona odnosi z tego tytułu korzyści. Moje zdanie wynika z faktu że wielu moich znajomych którzy są już po ślubie i mają dzieci, żałują podjętej decyzji i wyboru partnera, albo są po rozwodach. Oraz z tego że zawsze w związku to moja była cos odpierdalała i prowadziło to do końca związku. Oczywiście jest to kwestia wychowania itp, ale jednak według badań i statystyk to kobiety wnoszą o rozwód w 3/4 przypadków. A dążę do tego że jeśli już chcesz się hajtać to nie bądź jednym z tych ślepo ufających durni i się zabezpiecz w razie W, jakaś rozdzielnością majątkową, tym bardziej skoro masz takie wątpliwości.