Witajcie
mam problem z samym sobą.Nie jest to zły dzień jak u każdego,ponieważ taki stan utrzymuje się już od kilku miesięcy.Brakuje mi chęci do życia,czuje się jakbym całe życie miał już za sobą i zostało tylko wspominanie dawnych lat.Trzymam się tylko kilku ziomków,jest dużo znajomych ale jak przychodzi problem to nie ma z kim nawet pogadać.Dziewczyny również nie mam,ponieważ dużo próbowałem jeszcze przed poznaniem tego forum,a jako że moje miasto nie jest duże do większości fajnych próbowałem już podbijać (nieudolnie) pozostając z łatką lovelasa.Nie wiem co jest nie tak,ale nie mogę się przełamać aby zbliżyć się na trzeźwo do średniej laski.Pogadam owszem,ale jakby miało dojść do czegoś więcej to ewakuuje się.
Czuję,że główny problem lezy po tej stronie,poniewaz brakuje mi takiej drugiej osoby z która móglbym o wszystkim pogadac.
Straciłem nawet zapał do pasji,tak jak się tym "jarałem" przez lata,tak teraz spoglądam na to chłodnym okiem.
co tu poradzić? ja taki zagubiony czuję się już od miesięcy.

Przejrzyj sobie forum, bo ostatnio pojawiło się kilka tematów, w których napisano, że szczęście nie pochodzi od innych ludzi, ale musimy sami o nie zadbać. Przekonanie, że jak będziesz miał dziewczynę, to będzie z kim pogadać o problemach jest często złudne.
Ogólnie wszyscy chyba wiemy, że poczucie osamotnienia nie jest fajne, ale ludzie często nawet będąc w kimś czują się samotni. Dlatego zamiast przekonywać siebie, że jakbyś miał dziewczynę to by było lepiej spróbuj dotrzeć do źródła problemu. Stało się coś ostatnio w Twoim życiu, co mogło spowodować obniżenie nastroju? Od czego się ten stan demotywacji zaczął? Co to za problemy, o których nie ma z kim pogadać?
Po za tym jak z marzeniami, celami w życiu? Masz jakieś? Robisz coś żeby je zrealizować?
Ja to nazywam wypaleniem. Sam przez to przechodziłem i czułem się jak flak, który rano wstaje do pracy a po pracy siedzi w domu i nie robi nic oprócz patrzenia się monitor. Mailem brak motywacji do dosłownie wszystkiego i to mnie ściągało w dół i to w zastraszającym tempie.
Zapytaj ziomków czy nie pojechaliby z Tobą gdzieś na weekend albo najlepiej jakbyś pojechał gdzieś sam. Dla przykładu jakieś góry żebyś odświeżył umysł. Zatankujcie fure i jedźcie nad morze i zróbcie coś na spontanie. Mi to pomogło i pozwoliło spojrzeć na to co spowodowało ten problem, że czuję się wypalony.
I spróbuj nie myśleć o tym, że mając kogoś czułbyś się mniej samotny bo może się okazać, że problem leży zupełnie gdzie indziej. Od kiedy czujesz się wypalony? Stało się wtedy coś co mocno Cie przybiło?
"mam problem z samym sobą"
Potrzebujesz jeszcze jakiś porad? Jeśli masz problem z samym sobą, to zadaj sobie pytania co jest nie tak. Jeśli uzyskasz odpowiedź to je rozwiąż.
Probem -> rozwiązanie = sukces
Szybka porada, bo naprawdę było tego dużo. Ważne jest jak zaczynasz dzień. Nastaw sobie budzik na 5.00 rano. Zrób interwał na 3km, 100 pompek, podciąganie na drążku. Skatuj swoje ciało!. Ono tego potrzebuje. Z reguły obstawiam to, że osoby, które mają problemy ze sobą nie uprawiają sportu. Codziennie. Intensywnie! Do bólu.
Potem stwórz pozytywny nastrój. Nie pozwól, żeby cokolwiek go zakłuciło. A na koniec obierz sobie cele na ten dzień. Tylko nie myśl o tym co musisz, powieneś zrobić, ale o tym co chcesz zrobić. A potem to zrób.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Facet jak on nie jest przyzwyczajony do wysiłku to po zwaleniu będzie zmęczony
a ty piszesz żeby zapierdalał 3 km 