Hej,
mieszkam teraz za granicą.
Dziewczyny łatwiej się podrywa jak masz dużo znajomych, a z powodu przeprowadzki to się ich traci. Wystarczy, że powiesz, że idziesz gdzieś ze znajomymi i dziewczyna może dołączyć i tadam!
Jakie macie rady dla odnalezienia się w nowym mieście, a nawet kraju. Nie znam prawie nikogo. Nie jest prosto znaleźć znajomych jak się nie zna nikogo.
Problemem dla mnie jest, że tzw. dowód społeczny tak realnie mam praktycznie zerowy.
Raczej to kobietom nie zaimponuję. Ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie tj. takich przeprowadzek?
Chodzę teraz na kurs z języka, gdzie są praktycznie same dziewczyny. Ale przecież "nie bierz dupy z twojej grupy".
Nie bądź pizda i skończ z tymi wymówkami.
Po pierwsze twój kurs to chuj nie grupa, ani to uczelnia gdzie będziesz przez kilka lat, ani praca. W tym przypadku to powiedzenie traci tutaj sens. Sam chodziłem na kurs językowy, bo również mieszkam za granica i kilka dziewczyn dogłębniej poznałem. Podobna sytuacja, również są w nowym środowisku i jest duża rotacja, co chwile ktoś odchodzi i przychodzi.
Kolejna sprawa, dowód społeczny. W dużych miastach, szczególnie gdzie są ludzie z różnych krajów, kultur, traci na znaczeniu. Gdy mój znajomy chce wyjść wcześniej z klubu i zostaje tam sam, bądź gdy po prostu idę sam na kluby, prawie za każdym razem wracam do domu z dziewczyna.
Podsumowując, wypierdol te wymówki i działaj, bo jak widzisz, da się.
Pozdrawiam serdecznie
Cały daygame to podryw przy zerowym dowodzie społecznym. Dopiero go sobie budujesz w interakcjach (na ulicy, randkach, itd.). Eurojaunty (jeżdżenie po Europie na podryw) stały się mega popularne, bo najwyraźniej da się poznać i przespać z dziewczyną na krótkim wyjeździe za granicą.
Podsumowując: wymówki, wymówki, wymówki.