Hej, po krótce się przedstawię żeby skrócić między nami dystans, bo to mój pierwszy post.
Wybaczcie mi długi post, ale nie chce być pizdą która wali konia i wzdycha do jędrnych tyłeczków i skaczących cycków na ulicy. Jestem na tej stronie od 3 msc, od momentu gdy...rzuciła mnie dziewczyna. Tak, wiem...nic nowego 
Ale! Trafiłem tu, bo nie chciałem do niej wrócić tylko zastanawiałem się nad tym co spowodowało takie decyzje...blogi BANE wszystko mi wyjaśniły. Wczytałem się w to forum totalnie, wręcz cały wolny czas poświęcałem na czytanie klasyków i podstaw, bo każdy tutaj mówi, że od tego trzeba zacząć. Mam 21 lat, byliśmy razem 2 lata. Przed nią było parę epizodów, wcześniej traktowałem to jako sukcesy, ale dziś wiem że jeśli nie "domknąłem" w łóżku to chuj nie sukces. Wiem też że były ku temu możliwości których po prostu nie widziałem. Do rzeczy.
Mianowicie całe to zerwanie spowodowało że moja samoocena spadła, nie mam takiej pewności siebie jaką miałem wczesniej... btw przed związkiem jakoś nie miałem problemu z tym co inni pomyślą, a dzisiaj się tym przejmuję.
Mam pytania odnośnie podstaw..
1. Lekcja 2: mam mieć swoje zasady, po prostu nie pozwalać na to co mi nie pasuje? Było tak nie raz w moim związku ze robiłem coś dla niej mimo że tego nie chciałem. Stanowczość, asertywność i konsekwencja? O to chodzi?
Np "nie podoba mi się że tak robisz, zrób coś z tym ok?" Mam się nie wykłócać więc jak to pokazać?
2. Lekcja 3: mam do kobiety która mi się podoba po prostu kuźwa podejść i szczerze powiedzieć co mi się w niej podoba? Np. "cześć, zobaczyłem Cię przed chwilą i nie mogłem oderwać wzroku od Twoim włosów, są naprawdę ładne" tak właśnie pomyślałem gdy dzisiaj widziałem naprawdę wspaniała blondynkę, ale nie podszedłem, urodził mi się taki tekst..kurde pluje sobie w brodę teraz troche.
3. Powiedzcie mi...pierwsze podejścia są chujowe nie? To że będę spięty i mówił dziwacznie to normalne? Nie przejmować się tym? Szczerze to mi się w głowie pojawia myśl, że kiedyś spotkam taka łaskę gdzieś na imprezie i będzie się nabijała z nieudolnego podrywu.
Od czasu zerwania nic właściwie ze sobą nie robiłem, regenrowalem się na wakacjach i siedziałem w domu. Nigdy też na poważnie nie brałem się za kobiety, bo jakoś zawsze wokół były, ale szkoła się skończyła i kobiet nie ma. Wybaczcie jeśli pytam o oczywistości lub o jakieś głupoty, dopiero zaczynam się uczyć 
Pozdrawiam wszystkich zdzieraczy stringów
Co do asertywności, to najlepiej trenować ją już na na pozór błahych sprawach dnia codziennego. Zasady wypisz sobie gdzieś w notatniku na kompie i przestrzegaj ich konsekwentnie, ale nie stawaj się ich niewolnikami (nie myśl o nich podczas spotkań z laską - bez jakiejś wielkiej wczuty) - pomyśl czego nie warto robić dla nowo poznanych kobiet i czego warto od nich wymagać. Ja bym raczej kobiecie na ulicy nie powiedział czegoś w stylu "Hej, spodobałaś mi się.." itp. - ona doskonale to wie, inaczej nie podszedł byś i nie zgadał. Bądź stanowczy, asertywny a przy tym wyluzowany, nie dawaj ponosić się emocjom. Jak przyjdzie Ci na emocjonalne myślenie o kobiecie, którą dopiero poznajesz/znałeś to zamiast siedzieć w domu i o niej gdybać zadzwoń do kumpla i ustaw się na jakieś piwko/jaranie. Nie zaprzątuj sobie głowy pierdołami, nie analizuj zbytnio - rób to co Ci w duszy gra, a będzie dobrze i z czasem nabierzesz wprawy. Polecam przeczytać mojego bloga, do którego link masz niżej - powinien się przydać.
http://podrywaj.org/blog/jak_nie...
Innym wyjściem jest też zajęcie sie sobą (to zależy czy jesteś Intro czy ekstrawertykiem)
Ja tam nigdy nie latałem po DG jak mnie rzuciła dziewczyna . Wolałem poprostu przyjąć odrzucenie na klate ,zając sie sobą i nie popełniać tych samych błędów.
Po drugie i najważniejesze według mnie.. Osiągniecie spełnienia ,szczęscia jako singiel.
Musisz być tak samo happy sam tak jakbys był z kimś. To Kluczowe
Po trzecie nie udawaj kogos kim nie jesteś.. Nie używaj gotowych tekstów.. zwykłe Hey- chciałbym cie poznać w zupelnosci wystarczy. Nie kombinuj. Jeśli spelnisz drugi punkt nie będziesz musiał sie wysilać by komuś zaimponowac bo... nie będzie ci na tym zależeć. Bedziesz spójny i NIE NEEDY.
Po czwarte Czytaj czytaj , biegaj , uprawiaj sport to naprawde pomaga i rób to dla samego siebie.
Po Piąte- Kobieta to nie wszystko
Bycie singlem daję dużo możliwosci ,wolności i czasu na spełnianie siebie. Nikt ci nie truje, nie pisze 24h na fejsie , nie dzwoni. Więc ciesz się tym
Pozdrawiam
Dzięki, słuchajcie ja już problemu nie mam z tym że mnie rzuciła, jeszcze z półtora może miesiąc temu jak myślałem o niej to gdzieś tam pojawiało się to skurwiałe uczucie. Ten związek był i tak dziwny, dziecinny jak teraz patrzę i kompletnie nie miał prawa istnieć dłużej niż 6 miesięcy.
Zająłem się pracą, jacyś znajomi, wakacje i przeszło. Rzecz w tym że szukając jak do tego doszło trafiłem tu, na tą skarbnicę wiedzy.
Mało się emocjonuje, kiedy już wiem jak coś działa, mam tego świadomość to o wiele łatwiej mi to kontrolować. Jeśli zakochanie = dużo myślenia o danej osobie to dla mnie jest prosty komunikat, dokładnie tak jak pisał William, robię coś aby nie myśleć czyli dzwonię do zioma albo jadę sprawić babci niespodziankę i ją odwiedzić.
Nie chcę poznawać kobiet, żeby leczyć smutki czy robić na złość swojej byłej tylko dlatego że chce mi się po prostu bzykać, ale też chce czerpać z tego radość, w takim sensie że poznaje kobietę od początku, z spotkania na spotkanie poznaje lepiej, widzę jaka jest, co mi się podoba co nie. W związek póki co nie chce wchodzić, wysnułem taki wniosek z blogów wyczytanych tutaj, że przydałoby się trochę poruchac więcej niż 3 w życiu zanim się wejdzie w związek. Związek to wyższy level.
Woodpecker właśnie chce to wyczuć, wiem że nie specjalnie ważne jest to co powiem, jeśli powiem to z czym się czuję najlepiej. Admin gdzieś w tych swoich insighhtach napisał że nie ważne co powiesz jeśli jest to ekspresją Twojej wewnętrznej męskości. Jeśli będę serio szczęśliwy jak mówisz to będzie to wyczuwalne w zachowaniu i tym co mówię jak mówię etc..czaje. Póki co spłacam głupoty z przeszłości, ale znaleźć coś co mogę zrobić z tym wolnym czasem to faktycznie good idea.
Dzięki
A ja Ci gorąco polecam DG.
I jest to niezwykle seksowne. A mówię Ci to ze swojego dosyć bogatego w tym temacie doświadczenia.
Nic nie da Ci tyle doświadczenia w stosunkach z kobietami co day game. I przekłada się to także na jakość "dostępnego towaru".
Nie dość, że po nabraniu już małej wprawy, będziesz wracać o kilka numerów i poznanych kobiet bogatszy, tym bardziej pewny staniesz się w kontaktach z kobietami z każdym kolejnym podejściem.
Po prostu podchodzisz do laski i mówisz to co myślisz. . I wiesz co jest najlepsze? Że jeśli nie mieszkasz w Warszawie/Krakowie czyli tych największych miastach, to będziesz zapewne pierwszym (w najgorszym przypadku drugim lub trzecim) facetem w jej życiu, który miał jaja aby podejść do niej i wprost powiedzieć co o niej myśli. Gwarantuję Ci, że zapamięta Cię na całe swoje życie
Ponad to zauważyłem, iż osoby które działają na DG, o wiele lepiej prezentują się także w klubach, niż osoby które są NG only.
Teraz odpowiedzi na Twoje pytania.
1. Stanowczo zakomunikować swoje zdanie i oznajmić ją, że nie zamierzasz z nią dalej na ten temat dyskutować. Jeśli dalej nalega, możesz ją zbyć tekstem w stylu: ja już wszystko na ten temat powiedziałem.
2. Tak, dokładnie. Bądź spójny z tym co czujesz. I po prostu to powiedz
3. Tak, będziesz spięty. Tak, będziesz się mylić. Tak, zjebiesz kilkanaście podejść, ale to normalne. Musisz się jakoś tego nauczyć. A najwięcej uczą nas porażki.
Powiem Ci, że jeszcze w życiu nie spotkałem się z późniejszą negatywną reakcją laski, do której już wcześniej pochodziłem. Laski doceniają to że nie boisz się powiedzieć tego co myślisz. Nawet miałem takie sytuacje, że podchodziłem na DG z directem do tych samych lasek drugi raz, kompletnie nie pamiętając że kiedyś już do nich podchodziłem. Reagowały zawsze pozytywnie i z uśmiechem.
A o reszcie plusów wychodzenia na DG, to już nie chcę się rozpisywać, bo spędził bym przed komputerem z dobrą godzinę.
Daygame najlepiej rozwija, ale też początkowe porażki mają gorzki smak
W NG nie czujesz aż tak smaku porażki, bo często jesteś najebany i nawet do ciebie nie dociera, że laska cię zlała.
Ale też dlatego ludzie często boją się DG.. 99% moich znajomych wyraziło ogromne zdziwienie, kiedy oznajmiłem, że podrywam dziewczyny na ulicy. "Bo tak się nie robi", "bo nie wypada" itd.
DG to świetne narzędzie, które pozwala ci się wydostać ze swojej strefy komfortu. Wiadomo - początkowe porażki bolą, ale z czasem masz coraz bardziej wypierdolone.
Najmniej wyjebane mają ludzie niepewni siebie, bez poczucia własnej wartości, bo dla nich odrzucenie to jest po prostu katastrofa która burzy ich, już i tak słabe, życiowe fundamenty.
Także pracuj nad pewnością siebie, poczuciem własnej wartości, bo te dwa czynniki to jest magnes na dziewczyny. I nie myl tego z arogancją! Umiarkowana arogancja jest ok, ale jak pokazujesz na siłę jaki to jesteś arogancki i jak masz wyjebane, to zazwyczaj dajesz do zrozumienia, że jesteś zdesperowany.
Także ten..czytaj klasyki, oglądaj różne materiały, udzielaj się na forum, czytaj blogi, praktykuj DG i pracuj nad sobą, a będzie dobrze!
Pzdr,
DF
Generalnie jeszcze nie tak dawno byłem na Twoim miejscu. Historia chyba najbardziej standardowa - rozstanie z dziewczyną - chwila czasu na refleksję nad sobą i momentem życia, w którym aktualnie się znajdowałem i do dzieła!
Napiszę Ci to, co mnie osobiście pomogło złapać strasznie duży luz w tym co robiłem i podchodzić do zlewek zdroworozsądkowo. Otóż warto sobie uświadomić, że odpowiedzialność za każdą międzyludzką interakcję spoczywa po równo na każdej ze stron. Nie mylić z inwestowaniem w relację, gdzie to na początku Ty musisz się napocić nieco więcej. Ale jeżeli rozpoczynasz rozmowę i nie popełniasz wszystkich możliwych błędów, to Twój rozmówca takze powinien się poczuć do odpowiedzialności, aby wydusić z siebie co najmniej zdanie złożone. Także jesli przy podejściu jakaś Panna odpowiada półgębkiem, mimo, że sie zatrzymała aby pogadać, to opcje masz 2:
1. Nie zainteresowałeś jej wystarczająco.
2. Taka jej natura i dziękuj jej, że Ci to pokazała od razu bo stracilibyś tylko czas.
Oczywiście nie podchodź do tego bezrefleksyjnie, że każde potencjalne niepowodzenie bedziesz przypisywał punktowi numer 2. Jeśli zlewek będzie za dużo to sygnał dla Ciebie, ze warsztat musisz podszkolić. Z kazdego podejścia plynie dla nas nauka na przyszłość aby uczynic naszą komunikację interpersonalną lepszą.
Jest też oczywiście moja ulubiona strona medalu. Już w ramach luźnej dygresji, która nadawałaby się nawet na bloga:
Któż z nas Podrywaje, nie miał sytuacji, że Panna rzuciła suche "nie mam czasu" lub inny tekst na zlanie i popędziła dalej? Początkującym może to podcinać skrzydła jesli na jednym z pierwszych wyjść takich sytuacji ma za dużo. Ale skąd wiemy czy ta sama panna kiedy wróciła do domu, opadł z niej stres dnia codzienego, nie klapnęła na sofę z lampką wina i nie pomyślała: "kurde w sumie fajny facet, czemu się nie zatrzymałam"? Ty o tym małym sukcesie prawdopodobnie się nie dowiesz, a suma summarum zaprezentowałeś sie dobrze.
Kiedyś zadałem sobie to samo pytanie i postanowilem zrobić eksperyment. Chodziłem przez jakiś czas dzień w dzień do parku, tak, aby poznać stałych bywalców. Wiedziałem o której wychodzi starszy jegomość z psem, o której przyjdzie babcia z wnuczkami itp. Kiedy mialem już tę wiedzę, zacząłem podchodzić do kobiet, które z całą pewnością były tam przypadkiem. Notowałem w pamięci te, które wymawialy się właśnie zabieganiem czy brakiem czasu.
Następnie w kolejnych dniach nieco dyskretniej, dalej kręciłem się po parku o tej samej porze. Co się okazało? Kilka z tych zabieganych panien, reguralnie wracalo do parku o tej porze. Przypadek? Czy może jednak dopadła ją w domu refleksja i postanowiła dać losowi jeszcze jedną szansę: "a nuż jestem stałym bywalcem"?
Wyszedł długi post, ale mam nadzieję, że pomoże Ci spuścić trochę pary i stres będzie mniejszy.