Witam wszystkich, forum śledzę już kilka lat i dzięki Waszej wiedzy na przestrzeni 3-4 lat zmieniło się u mnie bardzo wiele, a właściwie to wywróciło się wszystko do góry nogami. Na początek dzięki za świetną pracę i otworzenie oczu na funkcjonowanie relacji, a teraz przejdę do tego co mnie trapi.
W ostatnim czasie mam problemy z nastawieniem do samego siebie, czuję się mało atrakcyjny i mam jakby zaniżoną samoocenę, mimo tego że nawiązuję jakieś relacje dość łatwo to sobie tworzę blokady w głowie, czuję się mało wartościowy tak jakby. Przykładowo widzę świetną dziewczynę na parkiecie (nazwijmy ją O), będąc z kumplami i pojawia się opór przed podejściem, bo mi odmówi i boję się tego odrzucenia, gdzie kumpel podbił do niej bez problemu.
Dodam tylko, że sama potem mnie zawołała, bo powiedziała że mnie kojarzy więc jakąś tam atrakcyjność miałem, z tym że kumpel ją wcześniej otworzył więc nie mogłem ciągnąć tematu.
Nie wynika to w żadnym stopniu z jakiejś diametralnej zmiany w wyglądzie, to tylko i wyłącznie psychika, a nawet ubieram się dużo lepiej i mam dużo lepszą sylwetkę, mimo tego że wcześniej z ulanym brzuchem i rozczochranymi włosami wjeżdzałem na pewniaka, z różnym skutkiem oczywiście, ale bez jakiejś bariery. Czuję, że zamiast iść do przodu to zrobiłem krok w tył, poprawiłem wygląd a zawodzi mnie głowa.
Kolejna sprawa, a właściwie pytanie i od razu przykład na to jaki mam problem w głowie.
Podbijamy z kumplem do dziewczyn, tańczymy, śmiejemy się. Czuję, że jest spoko, ona mnie ciągnie żeby pogadać. Rozmawiamy na luzie, żartujemy, czuję się mega swobodnie i jestem "odblokowany".
Zaczynam ją dotykać, widzę po niej że jej się podobam, pyta mnie o związki, zahacza tematy seksualne najpierw jakimiś aluzjami, potem wprost pyta z kim ostatnio spałem, jaki seks był i ogólnie rzecz biorąc czuję, że mam ją w garści. Lecimy już grubiej, idziemy za klub na ławki w mniej zatłoczone miejsce i tam już ręka pod sukienką, widzę że jest nakręcona.
Międzyczasie jakieś ST że mówiła mi że ma chłopaka, odbijam że nic złego nie robimy. Nie wnikam kompletnie w to czy to prawda i robię swoje. Ona co jakiś czas faktycznie patrzy w telefon i komuś odpisuje. No, ale ostatecznie wracamy do klubu, na parkiecie szybko po tym intensywnie KC i jej maślane oczy, wszystko tak jak miało być.
Tańczymy dalej, umawiamy się na jutro na driny, międzyczasie parę razy całujemy się i koleżanka jej musi się zwijać (też w związku), a my z kumplem odbijamy gdzieś dalej. Za jakiś czas przychodzą te dwie i ta od kumpla się z nami żegna, ale mówi że jej koleżanka zostaje i żebym ją pilnował. Superowo, kumpel wraca do sobie do innej, ja idę z tą moją nazwijmy ją D.
No i teraz plot twist, bo idąc ona napotyka swoją koleżankę i zaczynają coś rozmawiać, zaraz się okazuje, że z nią jest grupka znajomych i oni znają się z D. No i siłą rzeczy chwilę tam stoję z nimi, coś pijemy ale nie mam ochoty zostawiać kumpla na rzecz losowych ludzi skoro mam z nią tam się bawić wspólnie.
Próbuję ją jakoś wyciągnąć i stawia opory, żebyśmy się bawili z jej znajomymi. Szukam kumpla i akurat tak się trafiło, że ta jego dziewczyna, do której podbił (O.) mówi że mnie kojarzy i mnie bierze do tańca, on akurat na chwilę od niej odszedł i stał w przy barze, zatańczyłem z nią, pojawił się kumpel.
Oddałem ją w jego ręce i wróciłem do tamtego towarzystwa jednak to działo się na ich oczach, ona wtedy nagle chętniej ich opuściła, KC wjechało znowu, ale zaraz dalej chce tam wracać, a kumpela jej jeszcze coś mówiła do niej na mój temat, tak że miałem nie słyszeć, więc już w głowie sajgon, że ona jak znalazła znajomych to już mogę spierdalać, że ci znajomi myślą i mają mnie za debila i ogólnie nastawienie zepsute.
Po chwili mam dość takiego pajacowania i wołam kumpla, mówię że uciekam dalej i żeby dała kontakt. W głowie już czarne myśli, że pewnie lipny numer, zawijamy się dalej, ale przez głupią sytuację już mój mindset jest zjebany i spada moja pewność siebie, nie potrafię racjonalnie ocenić sytuacji i rozkminiam co się tam wydarzyło i dlaczego oni na mnie dziwnie patrzą.
Mówię o wątpliwościach kumplowi, on mi pokazuje wiadomość od tej jej kumpeli, że D. szuka Twojego kolegi i chce zostać, z tym że to miało miejsce przed tą całą akcją. Dopóki nie widziała znajomych było dobrze, nagle w 5 minut się zdystansowała.
Moje pytanie brzmi, co w takiej sytuacji zrobiłem nie tak, dlaczego wyszło to wszystko jakoś dziwnie, czy nie bawiła się na tyle dobrze ze mną, żeby olać znajomych i iść się bawić razem, czy w grupie zachowywałem się źle albo odwaliłem że ją zostawiłem i zatańczyłem z inną dziewczyną na ich oczach ?
Czy miałem siedzieć z tą ekipą i czekać aż oni się zawiną albo spróbować ją odciągnąć za jakiś czas ?
Chociaż ona nie przedstawiała mnie jako swojego chłopaka, znała ich ale raczej nie utrzymywali takiego kontaktu na codzień żeby wiedzieć z kim ona jest (w związku), ale też nie mówiła im na pewno że przyszliśmy razem. Ogólnie z autostrady do tego, żeby domknąć ją i spędzić wieczór nazajutrz albo nawet ten sam i się przespać to zjechałem w polną drogę mojego umysłowego zjebania.
Oczywiście przez głowę mi nie przeszło żeby umawiać się na kolejny dzień, bo sobie pomyślałem że ona po prostu nie miała z kim się bawić a że się nawinąłem to spoko, jak spotkała ekipkę to ja do odstawki i że nie ma sensu proponować spotkania.
Dodam, że ona mieszka w innym mieście, a tu przebywa rzadko a ja też byłem tam tymczasowo więc temat zamknięty.
Liczę na konstruktywną krytykę i solidnego kopa jak będzie trzeba a najlepiej to o porady jak sobie zmienić negatywne myślenie w głowie i analizowanie wszystkiego chociaż to już kompletnie nie będzie miało znaczenia.
Kobieta w grupie znajomych - standard problem. Było za mało zaufania jej grupy znajomych do ciebie. W rym wypadku najlepiej byłoby otworzyć całą grupę, poznać ich, sprawić, aby ci zaufali.
Ad.a
Jest tak ze przez czytanie tej strony rodzi sie w glowie presja. W twoim.przypadku to ona cie blokuje I przynosi odwrotny skutek.
Ad.b
Blad zrobiles taki ze w ogole pozwoliles jej wrocic z lawki do klubu. Taki ruch przewaznie oznacza finito
W takim razie jak można tą presję zdjąć albo zamienić jej działanie z negatywnego na pozytywne ?
Odnośnie tego powrotu to musiałem tam wrócić, bo mieliśmy telefon jej znajomej i też miałem ochotę potańczyć, wiedząc że tam na parkiecie łatwiej będzie o KC w tańcu. Na ławce nie było takiego super komfortu, jakieś pijane grupki w pobliżu itd.
Jak zdjąć tą presję ? Nauczyć się przegrywać i przyjmować porażki.
Według mnie po prostu posiadasz jakąś wiedzę i bardzo chcesz ją wykorzystać jednak nie jesteś wstanie zaakceptować tego, że to może się nie udać.
Co do sytuacji to kamo napisał. Grupa znajomych zrobiła swoje.
Mówisz żadna spoko, nie ma drugiej takiej
Nie możesz chcieć czegoś, o czego istnieniu nie wiesz, łapiesz?
Za dużo myślisz. Nisze się zdarzają i trwają niekiedy miesiącami. Uprawiaj swoją pasję. Przestań się tak nakręcać , że zawsze musi być dobrze. Nie musi.
No właśnie trochę jest tak, że zacząłem bać się "porażki" mimo tego, że wcześniej było ich znacznie więcej. Strasznie spadła mi samoocena i to niekoniecznie ostatnio nastawiałem się na jakieś wielkie podboje, trochę problemów w życiu prywatnym, nie związanych kompletnie z PU się może jakoś też odbija, chociaż wcześniej mimo tego tak nie miałem.
Mindset kuleje strasznie, może też wpływ ma na to oglądanie porno w ostatnim czasie i lekka izolacja ? Nie wiem czy to ma jakikolwiek związek, ale może macie jakieś doświadczenia związane z wpływem pornografii na działanie w temacie ?
porno nie ma wplywu jesli masz kobiety.. ja np nie ogladam wogole pornoli a mam podobny problem do ciebie..zaraz tez napisze na forum o tym...