Do domu obok wprowadziła się nowa sąsiadka... Widziałem ją pierwszy raz jakoś z pół roku temu, ale nie zwracałem na nią uwagi bo byłem zajęty swoimi sprawami. W marcu przyszła do mnie tak w sumie z dupy i poprosiła mnie o pomoc z samochodem. Jak ją tylko zobaczyłem w drzwiach to od razu wyobraziłem sobie scenariusz do nowego filmu na PornHub więc zrobiłem z siebie super-bohatera i dolałem jej olej do silnika licząc na rewanż w odsysaniu oleju ze mnie 
No i tak się zaczął dość intensywny miesiąc naszej znajomości... Było miło i ciekawie.
I tutaj się zaczyna problem. Po tym miesiącu znajomości laska przyznała mi się, że ogólnie jest po przejściach (w dzieciństwie była molestowana, potem była w rodzinie zastępczej, potem miała dwa ciężkie związki itd) i od 9 lat jest na terapii. Czyli w głowie dość mocno namieszane, ale z drugiej strony jej zachowanie nie pokrywa mi się z tym o czym gadała. Stwierdziła, że to wszystko co między nami się wydarzyło to było zbyt szybko, zbyt spontanicznie, ona nie jest na to gotowa a jednocześnie myśli o byłym chłopaku wciąż. Tego samego dnia mnie zablokowała co też już daje do myślenia, że w głowie nadal trwa burza.
Mam ogólne wrażenie, że jest zaburzona dość mocno albo ma uraz do facetów i się nimi po prostu bawi a potem wyrzuca ich do kosza czerpiąc z tego jakąś satysfakcje.
Mi to jest akurat na rekę bo po tym co od niej usłyszałem nie chciałbym się pakować w bagienko z osobą, która nie jest zbyt stabilna emocjonalnie i psychicznie ale... Mieszkamy drzwi w drzwi obok siebie (domki szeregowe), parkujemy samochody obok siebie, chcąc nie chcąc jesteśmy skazani na to by się codziennie oglądać (i słuchać przez ścianę).
I tutaj mam dylemat - czy traktować ją jak powietrze i po prostu uznać przygodę za zakończoną czy jednak odczekać jakiś okres czasu aż się emocjonalnie trochę ogarnie i spróbować z nią pogadać jak z "normalnym" człowiekiem, że jesteśmy sąsiadami i wypadało by się traktować z wzajemnym szacunkiem. Spotykać się już na pewno nie będziemy bo to raczej sporty ekstremalne, ale myślę też przyszłościowo że w jakimś stopniu może mi zaszkodzić 
Nie zastanawiałbym się nad tym w ogóle gdybym miał do czynienia z kimś w miarę ogarniętym i stabilnym ale tutaj niestety tak nie jest...
Morał - Gdzie się mieszka i pracuje tam się chujem nie wojuje. Sprawdziłem w obu miejscach i była lipa 
Zadałeś pytanie i sam sobie na nie odpowiedziałeś.
Ja bym to traktował na luzaku, normlanie z nią gadał jak z koleżanką - sąsiadką i tyle. Jeżeli Ci zależy żeby zaś coś się wydarzyło to daj jej czas, pewnie sama wróci jak nie będzie z twojej strony żadnej presjii. Po prostu osoby, które tak funkcjonują jak ona tak mają. Myślę, że w jej głowie nadal tli się temat, że ona marzy byś przyszedł mimo, że Cię odrzuciła(toksyczny klasyk) tak może być w jej wypadku.
Ja bym nie robił nic, a sam zobaczysz co się wydarzy.
P.S jakby jednak było coś grubiej to wyznacz granice, żebyś nie robił za męską dziwkę
Dwa elementy wskazują na to, że jest mocno zaburzoną osobą, kiedy pominiemy resztę opowieści.
Pytanie, czego tak naprawdę dalej oczekujesz. Jeżeli ją zdystansujesz, to na 99 procent ją nakręcisz na siebie.
Chyba najlepiej wcisnąć ją na siłę w ramę przyjaciółki.
Miej na nią wyjebane. Przyjacielu po co o niej myśleć. Przyjdzie na seks to okej. Reszta to marnowanie sobie życia. Myśleniem o niej itp
"i od 9 lat jest na terapii"
ostatnio to wszyscy w terapiach.
Cóż, są laski do kochania a są takie do jebania. Żoną Twoją nie będzie.
"Kutas wie czego chce, lecz mądry nie jest".