Lecimy na siebie z koleżanką od dawna, odkąd się poznaliśmy. To dosłownie koleżanka; wiemy o sobie mało, mało rozmawiamy, jedyne co to jakieś gadki o pierdołach.
W końcu umówiliśmy się na numerek, mimo długiego stosunku nie doszedłem i ona raczej też nie, w dodatku co chwilę mi opadał, często nie mogłem w nią wejść. Przez tę poj*baną sytuację gadałem jakieś głupoty, ogólnie byłem mega zestresowany, po wszystkim o tym nie porozmawialiśmy, ona też była skonsternowana i miałem wrażenie, że śmiała się ze mnie.
Ogólnie trochę to dziwne, bo zawsze sprawiała wrażenie, że ma mokro na mój widok, i ja też byłem sztywny jak cholera na samą myśl o niej; myślałem, że parę pchnięć i się schlapię a w rzeczywistości wyszedłem na jakiegoś impotenta.
Widuję się z nią rzadko ale widuję i nie wiem jak to teraz wszystko rozegrać/naprawić. Na kolejny raz raczej nie ma co liczyć, ale chciałbym jej to jakoś wytłumaczyć, bo zwyczajnie mi głupio.
Wszelkie rady i sugestie mile widziane.
Chyba za dużo bazowales na przypuszczeniach , a w praktyce wygladalo to zupełnie inaczej. Zdarza się, stres Cię zjadl, panne.ja bym na twoim miejscu się nie spinal, po prostu nie poruszaj tego tematu. Kwestia jest taka, czego oczekujesz od niej? Jak ma wyglądać wasza relacja?
Chyba za dużo bazowales na przypuszczeniach , a w praktyce wygladalo to zupełnie inaczej. Zdarza się, stres Cię zjadl, panne też.ja bym na twoim miejscu się nie spinal, po prostu nie poruszaj tego tematu. Kwestia jest taka, czego oczekujesz od niej? Jak ma wyglądać wasza relacja?
Relacja ma wyglądać przynajmniej tak jak do tej pory czyli koleżeńska,
ewentualnie koleżeńska + seks (tak jak się umawialiśmy, ale już chyba po ptakach).
Na pewno udawać, że nic się nie stało? Co daje większe szanse na ponowne lądowanie w łóżku? Szczera rozmowa czy powrót do relacji jakby nigdy nic?
Wydaje mi się, że rozmowa, w końcu chodzi o czystą przyjemność ze stosunku może mnie zrozumie.
Nie gadaj o nieudanym seksie z laską z którą nie jesteś w poważniejszej relacji. Zachowuj się jak zwykle, nie wspominaj ani słowem o waszym nieudanym bzykaniu. Ona musi zobaczyć, że wg ciebie nic złego się nie stało, ot zły dzień i ty się tym nie przejmujesz, bo każdemu się zdarza.
" wyszedłem na jakiegoś impotenta" - są 2 rodzaje impotencji:
1) organiczna ( przyczyny niezależne od Twojego myślenia) - choroby,cukrzyca itd.
2) psychogenna ( ściśle związana z Twoją głową, bo przecież tam zaczyna się tak naprawdę erekcja)
hmmm.. no nie dotyczy Cię żadna z nich - bo to,że Ci opadał, mimo,że związany z 2), to i tak tylko częściowo- stres, lęk.. zacząłeś rozmyślać o tym,żeby się sprawdzić,żeby panna była zadowolona a nie o własnej przyjemności.. przez co włączyły Ci się podświadome obawy, zacząłeś czuć zwyczajną presję ,a nie podniecenie - ciesz się,że całkowicie Ci nie opadł.. bo mój na początku wariował strasznie ; ) .. czy to straszne? - no dla mnie było p, próbowałem szukać jakiś podświadomych usprawiedliwień - brałem dość silne leki, co nie zmienia faktu,że to była tylko wymówka , dopiero się ogarnąłem jak we WŁASNEJ GŁOWIE się wyłączyłem i wtedy już było tylko lepiej.
co możesz zrobić? nie myśl o tym , nie tlumacz się jej ( z resztą dziewczyna, która się z tego śmiała jest strasznie chujową opcją.. to tak jakby ona chwilowo nie mogła. bo by się zaciskała, jakieś zakażenie itd a Ty byś się z niej śmiał ; D w chuj śmieszne no nie?)
znajdz sobie fajną dziewczynę i zapomnij o tamtym a będzie dobrze.
No ok, a jeśli ona poruszy ten temat?
a może po prostu zabrakło bliższej relacji, uwodzenia, chemii, zaufania, intymności ?
nie ma sensu zgrywać twardego jebaki, czasami i facet potrzebuje bliskości, mam wrażenie że trochę ciebie to wszystko przerosło, miał być mechaniczny seks a tu nagle się okazało że trzeba czegoś więcej
they hate us cause they ain't us