Aj panowie muszę się wyżalić bo jestem na siebie tak wk***y że porażka. Wystawiła mnie panna z która się ugadałem na sobotę na paintballa i ognisko które organizowałem. Z laską miałem małą przygodę na sylwestra (wylądowaliśmy w łóżku) po tym każdy pojechał w swoją stronę jakiś tam mały kontakt na fb. Więc teraz chciałem pociągnąć tą znajomość dalej tym bardziej że zjechała w moje rejony. I co i nic umówiliśmy się wszystko ok, powiedziała że będzie itp. W sobotę czekam na nią i nie ma
10 minut po czasie wysyłam jej sms, kiedy będzie a ta mi pisze że zaspała i nie dojedzie. Szlak mnie trafił i tyle
A teraz jeszcze z premedytacją wrzuca zdjęcia z jakiś sesji itp.
Baby to wredne stworzenia
No nic pozostaje olać ii iść dalej 
Jak chcecie to mnie nakierujcie co spieprzyłem, ale wydaje mi się że pokazałem zbyt zainteresowanie 
Albo poznała kogoś innego 

Ma cie w dupie, co tu kierować.
Czasami mam wrażenie, że za bardzo analizujemy proste sprawy.
pzdr
#####################################################
Hunter of Pizdeusze
albo się jest, albo się nie jest
A poco organizować ognisko itp. ?
wystarczyło na kawę.
Mniej byś się wkurwiał.
Można też dodać, że spotkania najlepiej organizować w taki sposób że nawet jak kobieta nie przyjdzie to twoje wyjście nie będzie zmarnowane. Miałeś zrobić zakupy? zabierz ją ze sobą, miałeś odebrać list z poczty? zabierz ją ze sobą i nie będzie problemu typu, chłopaki wkurwiłem się bo nie przyszła i cały dzień zmarnowany.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Daj sobie z nią spokój.. Poznawaj jakieś nowe panienki, szkoda czasu na taka dziewczynę. Olewa Cię i myśli ze będziesz za nią latał i prosił o spotkanie..
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Ja uważam że tak właśnie nie myśli.
Nawet tego niechce.
Dlatego parę godzin przed spotkaniem przypominam o sobie, jeśli dziewczyna tego nie zrobi (a rzadko tego nie robią, bo z reguły jak się umawiam, to potem się nie odzywam i myślą, że skoro nie napierdalam smsów to znaczy że mam w dupie, albo zapomniałem).
W 95% przypadków też zawsze spóźniam się na spotkania z kobietami. Rekord podchodził pod dwie godziny i dostałem zjebkę, ale wytłumaczyłem, że nie widzę pretekstu do awantury, skoro umówiliśmy się u niej w domu.
Przed każdą "pierwszą randką" przypominam o sobie. Ale rozumiem, że można to zrobić dobrze lub źle. Więc napisz proszę, w jaki sposób Ty to robisz. Wbrew pozorom, wielu początkujących może się na tym "wyjebać".
Generalnie pierwsza zasada - staram się nie być upierdliwy. Nie lubię pisać smsów, tak więc generalnie jeśli umówię się jakiś czas wcześniej, to odzywam się smsem, albo dzwonię - w zależności czy mam kasę na koncie - i mówię, żebyśmy np. przesunęli spotkanie o pół godzinki do przodu, bo wypadły mi sprawy na mieście i nie ma takiej możliwości żebym się wyrobił, albo coś w ten deseń. W każdym razie sęk w tym, żebyś nie był przypominajką
Plus tradycyjne spóźnienie - często niechcący, czasem przez sprawy niezależne ode mnie, niemniej jednak nie traktuję tego jako regułę i jeśli jakimś cudem udało mi się na miejsce spotkania trafić wcześniej, to nie chowam się za filarem i wychodzę odliczając na stoperze 5 minut od ujrzenia niewiasty, tylko siadam sobie gdzieś, rozpalam petka i nie rozglądam się, ale siedzę i czekam
Z tego spóźniania już robię się sławny i mi dogryzają niektóre dziewuszki, że nie pamiętają, żebym wyszedł na czas. Bo ja zawsze zakładam, że ktoś się spóźni. Lubię też w akcie podroczenia się z laską napisać jej coś w stylu "No przecież jak kocha, to poczeka"
Ostatnio tylko przeholowałem, bo umówiłem się na mieście i stuknęło mi równe 40 minut, laska się już pluje, że zaraz idzie na autobus do domu, czy coś. Ja gnam (oczywiście bez przesady, nie będę biegł bo się spocę jak świnia, zwłaszcza, że ciepła kurtka bo późno był), odpisując chyba pięciokrotnie, że już za moment ujrzy mnie na horyzoncie. Zastanawiałem się, czy już nie olać, skoro jęczy mi prze smsy, to będzie chłodna jak zamrażalnik, ale nie. Ku zdziwieniu jak doszedłem nie było u niej oznak frustracji, uderzyłem w ślinę, gadka szmatka, szybki farmazon dlaczego się spóźniłem i spotkanie przebiegło bez zakłóceń.
Ogólnie pierdolisz kocopoły...
i to właśnie poradziłbyś komuś początkującemu? Jest tutaj wiele osób które dopiero poznaje reguły. I trochę szkoda ich...
Zakładając, że ogromny procent początkujących tutaj jest cholernie needy, to taki smaczek w postaci spóźnienienia niejednokrotnie pozwoli ich trochę wyciągnąć z bagna "potrzebujących".
5-10 min mi się zdarza, fajnie można to obrócić. Ale nie warto wchodzić w gierki, czasami te bystrzejsze wyczują taką małą niespójność u gościa. I wtedy zaczynają się gierki, albo niepotrzebne testy z jej strony.
Spóźniać się nie warto, jeśli nadal ktokolwiek to analizuje. A nadmierna analiza prowadzi do porażki temacie uwodzenia. A jeśli laska się spóźni to ją zjeb.
Tyle...
Parę godzin przed spotkaniem dzwonisz do dziewczyny żeby potwierdzić, a później spóźniasz się 2h... Jakie to dojrzałe i godne pochwały.
Wygląda mi to na zalążek hejta, ale uznam, że po prostu nie zrozumieliśmy się do końca. Spóźnienie 2h to jak wspomniałem rekord, nie zwyczaj - pozwoliłem sobie na to w stałym związku, logiczne jest, że nie zachęcam nikogo do wystawiania laski na 1wszym spotkaniu (bo w 2h to juz można skonczyc spotkanie, wiec chyba smialo moge to nazwać wystawką
).
Ale generalnie to symboliczne 10-15 minutek nie zrobi nikomu krzywdy.
Początkujących ????
Aż taki początkujący nie jestem
Zauważyłem jedną rzecz u siebie potrafię laskę zaciągnąć do wyra ale nie potrafię utrzymać dłuższych relacji
A co do tego ogniska itp. To impreza do moich znajomych i przy okazji miała wpaść. No ale nie to nie. Lecimy dalej.
Mi też się nie chce pakować w stały związek, bo bardzo cenię sobie niczym nieograniczoną swobodę.
Ostatnio jednak mi się rozwija zalążek takiej dłuższej relacji - ale to spoko, zawsze przyda się jakieś urozmaicenie
mialem podobny przypadek. zlalem ja i teraz sama sie odezwala po 4 tyg ciszy
Męskości nie mierzy się w centymetrach.
Sukces przed wysiłkiem tylko w słowniku.
Ciężko ocenić co spieprzyłeś bo w ogóle nie wyjaśniłeś relacji z nią. Jedynie co domyśliłem się to to, że to nie było tylko dla niej ognisko. Co złego zrobiłeś? Jak dla mnie to nic. Po prostu nie jest Tobą zainteresowana.
Sesja? To pewnie jakaś fotomodelka. Takie to mają pokręcone swych pięknych główkach.
@Sylvanyor
Od kiedy spóźnianie jest dobre? TO jest WADA a nie zaleta, którą można się chwalić.
He he he relacja była tak że na sylwestra wylądowaliśmy w łóżku
A że była okazja bo zjechała w moje strony z uczelni to postanowiłem ją zaprosić. No ale cóż, zlała mnie więc popłaczę sobie chwilę w kącie i jedziemy dalej 
Nie trać szacunku do Siebie by utrzymywać z kimś kontakt tym bardziej że pokazała jakim szacunkiem Cię darzy
,ja bym nawet ochoty z nią rozmawiać nie miał:)
Żyj tak byś miał co wspominać!.
"Z laską miałem małą przygodę na sylwestra (wylądowaliśmy w łóżku) po tym każdy pojechał w swoją stronę jakiś tam mały kontakt na fb"
Stary sylwester jeżeli dobrze pamiętam jest 31 grudnia , mamy końcówkę marca... 3 miechy od Waszego spotkania... emocje opadły uznała Wasz wyskok jako przygodę , trzeba było kuć żelazo póki gorące , pisanie na FB to za mało mogłeś już szybciej ogarniać jakieś telefony , rozmowy do tego planować spotkanie.
Zapomnij o niej,szkoda Twojego czasu