Nie mam wystarczającej ilości pkt na bloga więc napiszę tu.
Jeśli komuś to przeszkadza to trudno, musze się ''wygadać''.
Nie szło mi z laskami, siedziałem na forum czytałem, analizowałem, wziąłem się za siebie. Stwierdziłem, że nie potrzebuję już strony, lub po prostu miałem mniej czasu.
Końcówka czerwca. Zaczęły się jakieś częstsze imprezy. Kumpel wyrywał do jednej koleżanki, więc trzymaliśmy się moja grupa z jej ekipą. Wspólne wypady itp. Po czasie jakieś świętojanki, nocleg u jednej z kolezanek z tamtej ekipy. Wszystko ładnie pięknie, dotarliśmy na miejsce. Okazało sie, że będzie z nami E (HB7), ktora poznałem parę tygodni wcześniej ale ma chłopaka. Wszyscy razem wypiliśmy, bawiliśmy się, ja zająłem się E. Leciała na mnie, wróciliśmy do koleżanki. Skończyło się na malince na mojej szyi, pogryzionym uchu.. Nie doszło do KC broniła się, że ma chłopaka. Później nie startowałem do niej, miała chłopaka nie zależało mi na niej, cieszyłem się, że już mi obojętne czy z kimś będę czy nie.
Do czasu .
Lipiec. Wyprawiam urodziny w domku nad jeziorem. Ekipa 20+ osób na 3 domkach, picie, klub. 5 rano wracam do domku z kumplem i koleżanką. Reszta ekipy zwinęła się koło 3. Doszliśmy, pobudziliśmy resztę, głośniki przed domki, impreza trwa nadal. Przeszedłem się kawałek i zobaczyłem D (HB9) przed swoim domkiem. Wiedziałem, że tu jest od kumpla ale jakoś miałem w nią wywalone, nie znałem jej. Budziła wszystkich z przyjaciółką S (HB7) żeby imprezować dalej. Dobiłem tam, zapoznałem się, potańczyliśmy, wkręciłem że nie mam gdzie spać i czy mnie przygarną
Zarówno S jak i D leciałyna mnie. Bez problemu D się zgodziła, więc ruszyliśmy do jej pokoju. Spała z nią koleżanka do niczego nie doszło jedynie kino, dodatkowo po 7 wpadli moi kumple i mnie wyniesli
. Po powrocie do domu zachowywałem się wręcz idealnie, wg rad tej strony. Po prostu miałem wyjebane! Minęły 2 tyg. jakiś kontakt utrzymałem, dostałem zaproszenie od niej na domek na weekend. Jakoś przed weekendem zadzwoniłem do niej 1 raz, mimo że nr miałem od tyg, uzgodniliśmy wszystko co i jak. Dzień wyjazdu był ostatnim dniem pracy, więc humor jakby lepszy. Namowiłem 2 kumpli żeby jechali ze mną, bo była tam jeszcze mniejsza ekipa koleżanek z czerwca, oni mieli iść do nich ja do D. Dojechaliśmy dzwonię że jestem - wyłączony . Nie przejąłem się poszliśmy do tej drugiej ekipy. Posiedzieliśmy, wypiliśmy i do klubu. W drodze na balety spotkałem D:
J: no hej co jest?
D: oooo heeeej przapraszam padła mi bateria, nie mam ładowarki na domku. Gdzie masz rzeczy, idziesz z nami coś wypić?
J: przykro mi ja juz po idę ze znajomymi do klubu, moze tam się spotkamy
Coś tam ponarzekała ja nie wzruszony poszedłem. D spotkałem już po jakiejs godzinie ale zlewałem, ją bawiłem się ze swoimi i innym laskami. Wiedziałem że D mnie obserwuje cały czas. W końcu podbiłem do A (HB8) - dobra koleżanka D. Parę kawałków uderzam do D. Wszystko przestało istnieć, tylko ona i ja. Te pare kawałków było najgorętszym tańcem jak do tej pory. Mówię:
J: mamy misję, o 2 idziemy się wykąpać do jeziora
D: dlaczego nie teraz?
Prawie wybiegliśmy z klubu, na plaży oplotła się nogami wokół mnie i do jeziora. Duuużoo kina nie dało się KC. Wyszliśmy, rzuciłem jakiegoś nega, wrzuciła moje ubranie do wody. Odpłaciłem się tym samym. Poszliśmy do domku koleżanek, przebrałem sie wziąłem swoje rzeczy i do niej. Nakarmiła mnie, ogrzała. Wyszliśmy oglądać gwiazdy na dziką plażę. Po drodze przyjechał jakiś jej znajomy, oni zaczęli gadkę, ja powiedziałem, że ide spowrotem do klubu. Spędziłem tam jeszcze 2h i do niej na domek. D ze swoimi koleżankami przed domkiem, gadali z tymi gośćmi co przyjechali. Rzuciłem się na łóżko, po 5 min przyszła D, i została ze mną. KINO znowu odmawiała KC.
Sierpień
Umawiam się z D. Mamy za sobą noc spadających gwiazd u mnie na działce, na dachu budowanego domu i horror w kinie. Po filmie poszliśmy pod bar, czekały na nią S i K. D weszła do toalety ja zostałem z S i K. Zaprosiłem je na imprezę do mnie. Wcześniej zapraszałem D ale miała jechać do koleżanki na weekend. Dołączyła do nas D, usłyszała że one przyjdą więc ona też miała przyjść. Nadeszła impreza. Bawię się z S. Doszło do KC z jej inicjatywy. Pogadałem z nią o tym, nie powie nic D. Minęło trochę czasu, bawię się z D. Opory przed KC były, ale skończyło się na bliźnie na mojej szyi po jej paznokciach, oraz przegryzionej wardze. Trwało to około 2h, wszędzie: krzesła, parapety, ściany, schody. Pod koniec imprezy D gdzieś zniknęła ja tańczyłem z A (z tą co najpierw w klubie). Pod wpływem % spróbowałem KC, ogarnęła się w porę, mnie zostawiła. D się o tym dowiedziała zaraz po imprezie. Na drugi dzień się z nią widziałem było ok. Po paru dniach zrobiła mi jazdę na fb o tą probę KC z A. Wytłumaczyłem się jest niby ok. Kumpel robi imprezę, D coś kręci, że nie idzie ze mną, widzę że ma fochy. Przed wyjściem na imprezę miałem się z nią spotkać o co się focha jednak zadzwoniłem:
J: Cześc idziesz ze mna?
D: nie pije piwko z S i dwoma kumplami
J: ok mam wpaść? mieliśmy pogadać
D: tak możesz jestem w parku wyjdę w Twoją stronę
J: nadal się gniewasz o tą syt z A?
D: Może
J: Aha ok myślałem że cos innego. To już sbie wyjaśniliśmy, lecę na imprezę pa
Po 5 min dzwoni:
D: ej jednak przyjdę
J: ok podjadę po Ciebie
D: tylko S może isc ze mna?
J: jasne ona też miała zaproszenie
D: piwkuje sobie jeszcze z 2 kumplami oni moga przyjsc?
J: kto to jest?
D: jakis tam, jakis tam
J: Sorry ale Szumik ich nie zna i niec chciałby żeby przyszli
D: no to ok trudno zostanę z nimi bo głupio tak ich zostawiać
J: spoko pa
Wrzesień
Spotykamy się dalej KC, KINO na porzadku dziennym. W końcu wypaliłem o zasadach związku, czy jest mi w stanie to dać.
Kręciła że nie myślała o tym, nie spodziewała się itp. Napisała mi poźniej, że jest wystraszła się, bo znamy się 2 miesiące a ja zaczynam temat związku. Dni płynęły dalej, strasznie się wkręciłem. Piękna, inteligentna, ambitna (chodzi do innej klasy na rozsz biologię żeby ją zdać na maturze), z pasją (jeździ konno). Odwołała spotkanie z głupiego powodu 2-3 razy zrobiłem jazde. Pogodziliśmy się niby ok. Na nastepnym spotkaniu wziąłem ją do lasu, w samochodzie oglądaliśmy film. Za nic w świecie nie chciała KC. Była strasznie chłodna.
Październik
Na propozycje spotkania usłyszałem, że powinniśmy się zdystansować. Zerwałem kontakt na 2 tyg, ona zaczęła szukać kontaktu, czy się gniewam itp. Po tych 2 tyg zadzwoniłem żeby się umówić. Rozmowa z 10 min, o wszystkim, duzo smiechu - odmówiła miała plany. Po paru dniach jakaś wymiana sms na temat całej sytuacji. Napisałem, że sądziłem, że wie czego chce i jest ogarnięta ale się myliłem. W odp. : też uważałam Cie za ogarnietego chłopaka, któremu nie zależy na tym aby mnie przelizać. Po jakimś czasie, spotkałem ją na mieście, pogadaliśmy umówiliśmy się na spotkani za 1,5 tyg. W między czasie nr z kinder niespodzianką. Straszni się ucieszyła, dojechałem do domu miałem 3 sms od niej. W końcu się spotkaliśmy, na krótko pogadaliśmy na próbe KC: nie zaczynaj znowu.
Listopad
Piątek południe, wróciła szybciej ze szkoły pogadaliśmy z 10 min na fb, rozłączyłem się i po chwili byłem pod jej domem. Wyszła zaskoczona i cała w skowronkach, mówiła że ma tylko chwilę, przesiedzieliśmy razem ponad godzinę. Umówiliśmy się na niedzielę na 18
Niedziela 17.30 pisze sms: jestem niedaleko, jesteś w domu?
D: nie
J: to gdzie sie widzimy?
D: nie moge dzisiaj
Byłem z kumplami, pochodziliśmy po mieście i ją spotkałem, rzuciliśmy tylko cześć i każde w swoją stronę. Wieczorem zadzwoniłem, zrobiłem niby jazde, tłumaczyła się że nie wiedziała że o 18. Mówiłem że w niedziele, ale nie o ktorej, ona czekała aż w końcu wyszła. Oczywiście zjebałem co za bajeczki mi wkręca, że nawet na fb było że o 18. Odezwałem się po paru dniach. Chłodne sms od niej. Napisałem że, widze że ma zły dzień odezwe się wieczorem. NAdszedł wieczór dzwonie, odzruciła mnie. Dzwonie drugi, odzruciła. SMS: Co Ci jest że nie chcesz ze mna rozmawiać?
D: Nic
J: Mhm jak Ci przejdzie to się odezwij
Kurwa!!! wytrzymałem 5 dni. Do dzisiaj. Napisałem na fb, coś się tłumaczyła, straszny dzień z nikim nie chciała rozmawiać itp.
J: ok ja teraz pracuje, od 19 będę mogł wpaśc masz jakiś luźny wieczor?
D: nie mam
J: wiesz że jak wpadnę niespodziewanie to musisz wyjsc na chwile? ;DDD
D: nie i tak nie wyjde, wiec sie nie fatyguj
J:jak możesz?! ;DD ok to umówimy się na weekend
D: watpie
J: bo?
D: nie mam czasu
J: dobra ok ktoś inny będzie go miał prosić się nie będę pa
Zlewka z jej strony.
Kurwa kurwa kurwa! Do czasu proponowania związku, było jak w bajce! Wszystko zaczęło się jebać od tego momentu. Pokazałem że się wkręciłem to kopnęła mnie w dupę. Jeszcze 2 tyg temu układaliśmy wspólne plany na Sylwestra. Teraz już wiem w 435255235% że nic z tego nie będzie. Jak tylko się widzieliśmy, zaraz jakaś chemia, ona wpatrzona i nie mogąca się odkleić i ja to samo od jakiegoś czasu. Jakiś czas temu zacząłem już szukać na boku kogoś, mam nadzieję że mi to pomoże. Muszę to przeanalizować, widzę nie które błędy, ale musiało być ich więcej. Narazie nie mam sił do tego wracać.
Jutro 1 dzień w nowej pracy, trzeba się ogarnąć. Może to mi pomoże. Dziękuję jeśli ktoś wytrwał do końca
Poza jakimiś pseudo negami ta akcja nie ma nic wspólnego z uwodzeniem
sorry ale trochę desperat z Ciebie kolego tyle prób KC.
na każdym jednym spotkaniu liżesz się z dupą? Bo to właśnie dla mnie znaczy KC, nie zwykłe buzi w policzek
Wytrwałem. Człowieku!!!!!!!!!!
Nie było dobrze do czasu proponowania związku. W żadnym momencie nie było dobrze! Od początku owinęła sobie Ciebie wokół palca! Masz 20 lat, nie wiem ile dziewczyna, ale żeby kilka miesięcy być w 'związku' i nawet się nie pocałować... Ja rozumiem, można mieć opory przed seksem, jak jest dziewicą - wiadomo. Ale całowanie... I jeszcze te jazdy - że całowałeś się z inną, a sama z jakimiś kolesiami siedziała i leciała na dwa baty. Nie odzywaj się do niej już, bo nic z tego nie będzie...
nie całować? Stary do czasu proponowania związku, zawsze jak zaczęliśmy się całować, to się tak przyssała, że nie mogła się odkleić. Dopiero potem były problemy i jakieś jej opory.
Ci kolesie to kumple z jej szkoły. Ona lat 17
Wazne ze wgl dostrzegłeś że zjebaleś. Wyciagnij wnioski na przyszłość. Trochę Cię to "zahartuje"
Póki co wymaż z pamięci pannę, ona nie istnieje. I nie rób takich błędów jak inicjatywa związku czy narzucanie się Jej. Sam bądź szczęśliwy, sam w sobie, masz parcie na dziewczynę jak nimfomanka na seks. Ty jesteś Panem sytuacji ( ale nie bierz tego aż tak bardzo do siebie!! ) i czasu. Decydujesz sam za siebie, co robić, z kim robić, kiedy i gdzie. A jak jakieś dupie nie pasuje - tak jak tej pani D. - no to ' Następna proszę! '. Jeszcze wiele razy się sparzysz z pannami ale pierdol to! Jesteś młody więc to norma. Baw się z pannami, ale nie pozwól by od nich zależało Twoje szczęście!
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!