Cześć Wam, to mój pierwszy post tutaj. Mam mikroskopijne doświadczenie w związkach, więc proszę o poradę, co powinienem zrobić w mojej sytuacji.
Rozstaliśmy się (ona zerwała) po ponad 5 latach związku. Raczej już go nie naprawimy, choć to być może temat na inną dyskusję. Prawdopodobnie mógłbym coś zdziałać, gdybym miał większe doświadczenie w tych sprawach, ale nie mam, więc obecnie tylko pewnie bym pogorszył nasze relacje.
Wynajmujemy jednak razem mieszkanie - oboje jesteśmy wpisani do umowy. Ona jakiś czas temu straciła pracę, nie może znaleźć nowej, jest całkowicie na moim utrzymaniu. Pomaga mi jednak w dodatkowej pracy, za co oddaję jej wynagrodzenie za nią. Do tego otrzymuje, dzięki wspólnemu rozliczeniu ze mną, zasiłek.
Jedyne, gdzie może się obecnie przeprowadzić - do matki. Z tym, że panuje tam patologia na całego - alkohol się leje strumieniami, agresja, przemoc itd. Do tego nie miałaby tam własnego pokoju.
Mamy co prawda 2 sypialnie, ale mimo wszystko nie jest to komfortowa sytuacja dla nas obojga. Niby się nie kłócimy i na luzie spędzamy razem lub oddzielnie czas, ale podejrzewam, że ten stan nie będzie trwał długo i prędzej, czy później dojdzie do zgrzytów. Z drugiej strony oboje mieszkaliśmy kiedyś z jej matką i sam wiem, jakie było to piekło.
Druga sprawa - rozliczaliśmy się do tej pory wspólnie, więc mamy jeszcze parę spraw do ogarnięcia, do czego będę potrzebował jej mniejszego lub większego udziału. Obstawiam, że po wyprowadzce ona to oleje, a ja nie zamierzam mieć z tego tytułu problemów ze skarbówką. Ciężko określić, ile może zająć to czasu - tydzień może nawet parę.
Trzecia sprawa - po ew. wyprowadzce chciałbym całkowicie zerwać kontakt (utrzymać jedynie w formalnych sprawach, jak ta powyżej). Jest jednak pewien problem - pracuję w jednej firmie z jej matką i ciotką. Mam z nimi dobry kontakt - czy również powinienem go urwać i ograniczyć do "cześć"? Co ze wspólnymi znajomymi?
Co powinienem zrobić (poza próbą naprawy związku, którą sobie odpuszczam, przynajmniej na najbliższy czas)? Wiem, że da się z byłymi kolegować, a nawet przyjaźnić (znam sporo takich przypadków), ale tylko wtedy gdy już nie ma uczuć i emocji. Tutaj jeszcze pewnie jakiś czas będą.
Powinienem:
(1) olać ją jako jej facet, zostać tylko kolegą i "pomóc" (poprzez dalsze mieszkanie razem) ogarnąć nową pracę + mieszkanie
(2)Nakłonić ją do wyprowadzki?
Jeżeli to pierwsze - krótka piłka - da się tak szybko przejść do całkowicie luźnych relacji?
Jeżeli to drugie, to jak powinienem to rozegrać, żeby zachować twarz przed nią i jej rodziną (z którą mam dobry kontakt). Chciałbym zostawić sobie w takim przypadku furtkę na przyszłość z przyczyn zupełnie niezwiązkowych. Chciałbym też, żeby nie zapamiętała tego, jako negatywne wydarzenie "z mojej winy". Krótko mówiąc - jak to zrobić po męsku, z klasą?
Z góry dziękuję za wszelkie uwagi. W razie potrzeby doprecyzuję, gdyby było coś niejasnego. Pozdrawiam!
Zachowaj sie jak facet z klasa. Porozmawiaj z nia, jak ona to widzi. Powiedz, ze skoro sie rozstaliscie to ona nie moze byc ciagle na Twoim utrzymaniu, Ty jej mozesz narazie pomoc ale taka sytuacja nie moze trwac wiecznie bo nie ma juz "was" tylko "ty" i "ona". Wiem, ze utrzymujesz ja bo liczysz na powrot, ale no... To ona zerwala, a teraz poprostu bedzie korzystac z Twojej "dobroci". Rozstanie to rozstanie, pomoc mozesz ale nie zebys ja utrzymywal.. Bo z jakiej racji? A co do jej rodziny - tez pokaz klase, wasze rozstanie to wasze sprawy, a Ty jak i jej rodzina pewnie szanujecie sie nawzajem, wiec dalej okazujcie sobie ten szacunek. Tak wiec napewno nie udawaj, ze ich nie znasz
Czy Ciebie pogielo zeby utrzymywac byla? Jak nie ma pracy ani pieniedzy to niech wraca do matki, albo Ty sie natychmiast wyprowadz.
To jest jedyne sluszne wyjscie i nic Jej nie musisz tlumaczyc.
Tak naprawde to dopiero teraz sie wpierdzieliles w syf. Czujesz sie zobowiazany a nie powinienes. Panna powinna zadbac o siebie sama.
Nie da sie przejsc do porzadku dziennego w takiej sytuacji. Powinna dawac dokladnie 50 procent wkladu w Wasze mieszkanie i powinienes jak najszybciej zerwac ten chory i frajerski z Twojej strony uklad.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Zgadzam sie z Baudelaire. Nie masz takiego obowiązku jej utrzymywać. Ona na tym korzysta i Cię wykorzystuje. Ja bym na Twoim miejscu powiadomił właścicieli mieszkania o sytuacji jaka zaistniała, i się wyprowadził.A ona niech sobie sama radzi. Nie jesteście razem,więc juz nie masz żadnych obowiązków co do niej.A właściciel mieszkania,jeśli jest wporządku to zrozumie to i jakoś postara się doprowadzić do ugody.
Jeśli chodzi o utrzymanie i kasę - sprawa jest taka, że nie daję jej kasy ot tak na jej zachcianki. Otrzymuje ode mnie część mojej wypłaty za pracę, którą dla mnie wykonuje - jest jakby podwykonawcą. Do tego ma zasiłek. Nie kupuję jej też żadnych rzeczy - powiedziałem, że składamy się razem na koszty utrzymania (żarcie, media itd.), ale na swoje pozostałe potrzeby musi zarobić sama.
Co do mojego wahania - niejednokrotnie to ona mi pomagała. Po prostu głupio mi wywalić z domu kogoś, kto jest moim bardo dobrym przyjacielem. Bo coraz bardziej przekonuję się, że nie warto ciągnąć tego, jako związek. Mam już zresztą na celowniku inną
Nie chcę też jej skazywać na mieszkanie z matką, bo ta po alkoholu zachowuje się nieprzewidywalnie (czasami niesamowicie miła, a czasami wyjątkowo agresywna ze stosowaniem przemocy włącznie), ale utrzymuje w tym domu pozostałą część swojej rodziny, więc nikt z tym nic nie chce zrobić.
Żyjemy w zgodzie i mi to nie przeszkadza, bo mam wolną rękę do spotkań i własnego życia i sypialnię
Jednocześnie mam też kogoś, kto mi pomaga w obowiązkach domowych i nie tylko. Pytam o poradę, bo po prostu nie jestem pewien, czy ten stan się utrzyma.
Ja tu widzę poważniejszy problem niż mieszkanie.
Tak sobie dodałem twoje inne wypowiedzi, wiek i ten temat.
Dużo czytania blogów przed tobą, zacznij od podstaw, wyszukiwarka i jedziesz z koksem.
Budowanie pewności siebie, wyrażanie swojego zdania, realizacja marzeń i uwolnienie sie od przeszłości.
Ona zerwała, więc nie masz żadnych zobowiązań, moim zdaniem to logiczne, zauważ że to raczej oczywiste, więc pisanie tematu to sygnał stary że musisz dokonac zmian w swoich ocenach sytuacji.
Musisz podjąć trudne decyzje.
Musisz spojrzeć jej w twarz i powiedzieć, nie ma nas, jesteś tylko ty i ja osobno, tu nasze drogi sie rozchodzą.
Pewnie będa szlochy, ahy ehy, jaka ona biedna ...
Cóż jej problem bo już nie jesteście razem.
Musisz być twardy bo życie jest twarde.
P.s przykład
byłem kiedys z lasią, super pieknie po rozstaniu, a jak chcialem jej doradzić kiedyś w pewnej sprawie to dostałem w ryj stwierdzeniem:
"ale my już nie jesteśmy razem, nie mów mi co mam robić"
iii koniec bajki
they hate us cause they ain't us
Mieszkałem 6 miesięcy z byłą dziewczyną w jednym mieszkaniu - spierdalaj jak najszybciej bo wychodzi z tego więcej złego niż dobrego.
Nie chcę się rozpisywać bo masz trochę inną sytuację ale tak jak baude napisał - to już nie Twój cyrk, jest dorosłym człowiekiem MA gdzie pójść nie zostawiasz jej na ulicy w zimę z gołą dupą - ma matkę która jak widzę pracuje - więcej Cię nie powinno obchodzić.
A to, że nie będzie miała swojego pokoju to już chuj Cię powinno obchodzić.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Znalazła dzisiaj pracę, przed chwilą mi powiedziała. Jutro jedziemy do jej matki przedyskutować całą sprawę, ale najprawdopodobniej stanie na przeprowadzce, o czym ją poinformowałem. Sprawa nie będzie prosta, bo większość rzeczy typu meble, czy wyposażenie kupiliśmy wspólnie. Jak to rozwiązać?
Jak to jak? Normalnie.
Ty zabierasz lyzke, ona widelec lub odwrotnie. Grunt zeby zachowac klase i czlowieczenstwo. Zabierz to co Ty kupiles, oddaj to co kupila ona i po temacie.
Chyba ze chcesz byc dzentelmenem i mega frajerem zarazem i zrzekniesz sie honorowo swojego wkladu.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
A co w przypadku, gdy coś droższego kupiliśmy wspólnie?
Sprzedajecie, albo jedno drugie splaca po umowionej przez Was cenie. Nie ma tu zlotego srodka, to sa czesto trudne kwestie, ale do rozwiazania przy odrobinie dobrej woli i wzajemnym szacunku.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
albo sprzedajcie, albo jak jednej ze stron na tym zależy niech zapłaci połowę wkładu drugiej osobie
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Moja byla pierdolilo gdzie pojde, kiedy nie mialem gdzie sie podziac i przygarnal mnie ziomek. Pytala tylko kiedy sie wyprowadze, wiec sie wyprowadzilem, poskutkowalo i osiagnela to, co chciala. Ja tez - BEZCENNY, swiety spokoj. Nie pasowalo jej tlyko, ze zabieram swoje rzeczy.. i jej laptopa, bo jeszce wisiala mi kase...Z mojego jakze negatywnego doswiadczenia w mieszkaniu razem, gdy wszystko sie pierdoli stwierdzam jednoznacznie: ALBO JEDNO, ALBO DRUGIE NIECH SPIERD**A CZYM PREDZEJ OD SIEBIE!!!!!!!! Pozniej ogranicz standardowo kontakt i niech robi z tym, co chce.
Nie bede Ci doradzal kto i jak ma od kogo uciekac, zrobisz jak bedziesz uwazal. Mysle, ze JA bym sie zachowal w ten sposob, ze traktowalbym ja neutralnie i dal (po wczesniejszym ustaleniu kwestii finansowej) jej jakis czas na znalezienie pracy, mieszkania jesli taka opcje przyjemiesz. Matke i ciotke traktuj normalnie, przeciez to z corka byles a nie z nimi, wiedz zachowaj sie jak dorosly facet. To, ze nie jestescie razem nie znaczy, ze masz sobie pirprzyc przez nia relacje z innymi, jeszcze w jednej pracy. Potrzebnne Ci jakies chore jazdy, lipna atmosfera i ewentualne nieprzyjemnosci?
Pozdro;)
COOL AS ICE - ICE-COOL!
"I think the most important thing is to be happy with yourself beacause if you're not happy with yourself you can't be happy with somebody else." - Solarstone-Greenlight (Original Mix)
Ja na bank zostanę, bo za dużo kasy i wysiłku władowałem w to , żeby teraz z niego pryskać. Poza tym to fajne mieszkanie
Pozostaje do ustalenia kwestia wspólnych gratów.
Czasami warto nawet troszkę stracić dla świętego spokoju...
Umów się najlepiej na spłacenie jej jeżeli masz zamiar zostać w tej chałupie i spokój.
Nie patrz na cudze szczęście i wygodę teraz bo to już jest NIEWAŻNE.
Im szybciej zakończysz tą sprawę tym szybciej będziesz mógł zacząć nowe
Teraz liczysz się tylko i wyłącznie Ty.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Mówiłeś że ja utrzymywałeś a teraz wspólne rzeczy.. zawsze możesz ja podliczyć ile Cie ona kosztowała
ale to już był by nie do końca honorowy sposób, lecz zawsze jakiś 
Zanim straciła pracę zdążyliśmy urządzić całe mieszkanie za wspólną kasę, bo płaciliśmy po równo.
Nie czytałam postów wyżej także może padła już tana uwaga ale przyzwyczaisz ją że cokolwiek się dzieje ona może jechać na Twoich plecach..
wiem, że po tak długim czasie to cięzka i przykra sprawa.. skoro mieszkaliście razem pewnie mieliście jakies plany no i myślę że czułeś do niej cos mocnego? jestes w1000% pewny że to koniec waszej znajomosci? Znam goscia ktory potem mocno załował że wywalił pannę z domu i zakonczył związek ponieważ gdy pozostał sam i się wybawil stwierdził że wolałby mieć kwas ale siedzieć z nią..
Powiedzmy że jestes przekonany o koncu relacji. Stary, jestes między młotem a kowadłem. Wywalisz ją z domu a ona bez pracy, kasy to wyjdziesz na drania, skurwiela i w ogole najgorszego. Poza tym bedziesz ją scigał o kase, o regulacje mieszkaniowe i wyjdzie że jeszcze z niej wyduszasz ostatnie grosze.. Pozwolisz jej zostać, to ona dosc długo moze nie miec pracy, a jak znajdzie to stwierdzi że sama się nie utrzyma i co ma iść pod most?
Sam mowisz że z jej matką było piekło więc nie przejmuj sie co powie jej rodzina. Uwierz, że jeżeli Ty byłbys w sytuacji jej to nikt by się nie litował że nie masz dokąd pojsc!! Czy ona pomogłaby Tobie? dawała kase na życie, jedzenie, trzymala w domu??
Osobne sypialnie.. Ta// To sie skonczy jakims seksem w miedzyczasie, po awanturze albo jak ona uzna że ptzytrzyma Cie chociaz na miły seksik, bo w koncu cos musi dac od siebie abys nad nią skakał. W rezultacie nie ułożysz sobie swojego osobistego zycia, nie zaprosisz zadnej kobiety i bedziesz tracił hajs na nią.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
Nie wiem, czy sprawa jest przesądzona, ale wolę przy tej wersji stać, niż robić sobie fałszywe nadzieje. Z powrotu przeoczonego przeze mnie nawrotu depresji powoli zacząłem tracić kontrolę nad tym związkiem i się posypało. Zaczęły się kłótnie o byle co, skończył się seks itd. Ona się wciąż upiera, że mnie kocha, ale moje zachowanie w ostatnim czasie ją tak odepchnęło ode mnie, że już nie ma siły. Nie dziwię się jej, zawaliłem sprawę po całości. Także traktuję tę sprawę jako przegraną. To fajna dziewczyna, ale ja muszę najpierw odzyskać siebie, a do tego czasu i tak mi pewnie przejdzie
Zapomnieć się nie da, ale nie chcę żyć utraconą przeszłością lub jej pieskować.
Powiedziałem jej, że zamkniemy wszystkie wspólne sprawy materialne i wtedy się wyprowadzi. Dlaczego tak? Bo jeśli ją teraz wrzucę, to strzeli takiego focha, że nic nie załatwię, co by oznaczało dla mnie poważne problemy, a mam zbyt wiele do stracenia, żeby sobie na to pozwolić.
Dzięki wszystkim za porady, po sprawie zdam relację, a póki co poczytam blogi i artykuły
Pozdrawiam!
"Powiedziałem jej, że zamkniemy wszystkie wspólne sprawy materialne i wtedy się wyprowadzi. Dlaczego tak? Bo jeśli ją teraz wrzucę, to strzeli takiego focha, że nic nie załatwię, co by oznaczało dla mnie poważne problemy, a mam zbyt wiele do stracenia, żeby sobie na to pozwolić."
To jest rozsądne posunięcie, ale powiem Ci brachu że jak ona ma strzelać focha w takich sytuacjach to zakończ to szybko i sprawnie i z daleka się trzymaj.
Z drugiej strony uważaj bo może przeciągać czasowo tak jak jej wygodniej będzie i nic tym nie ugrasz.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Mam taki zamiar, sam się tym zajmę, tylko do podpisania jej będę dawał kolejne pisma i tyle. Jej matka też niezła - podobno niedawno namawiała ją do rozstania ze mną, a ostatnio ją ostro ochrzaniła, że ode mnie odchodzi. Następnym razem chyba będę musiał poznać rodzinę przed związaniem się na dłużej, bo widzę, że dzieci wynoszą błędy rodziców z domu.
Swoją drogą: niektórzy potrafią zachować jakiś szacunek do siebie po rozstaniu (miałem takie kiedyś rozstanie i wszystko było na luzie). Tym razem jednak wszystko wskazuje, e tak się nie stanie - zaczęła odwalać jakieś chore akcje i gierki. Czepia się o byle co, próbuje wszczynać kłótnie, obgaduje, rozpowiada bzdury na mój temat. Obstawiam, że duży wpływ na to ma jej nowo poznany internetowy pocieszyciel.
Odpowiadać jej na takie coś, czy olać i się tylko pod nosem uśmiechnąć nic nie mówiąc i zająć się swoimi sprawami?
I jeszcze pytanie: co zrobić, gdyby mi się zdarzyła podobna sytuacja w przyszłości - partnerka traci pracę i nie może znaleźć kolejnej. Jak z tego wyjść z twarzą nie stwarzając przy tym ani wrażenia zimnego synaźleprowadzącejsiękobiety, ani też "kupowania" związku.
Nie reaguj póki to ma znamiona jakichś rozsądnych granic. Załatw szybko sprawę i ją odeślij w komis.
Na przyszłość- każdy może stracić pracę. U mnie było kiedys tak że dziewczyna kończyła studia i miała mniej pieniędzy bo pracowała tylko dorywczo, a i tak była w stanie od czasu do czasu zainwestować we wspólne rozrywki. Nigdy nie musiałem być Jej sponsorem. Teraz zarabia naprawdę dobrze i rachunki dzielimy po połowie, w knajpach płacimy raz ja, raz ona. To nie jest kwestia pieniędzy tylko poczucia że wkład musi być z dwóch stron.
Po prostu nie szastaj pieniędzmi i od początku ucz poczucia wspólnoty także finansowej.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
OK, a co w sytuacji takiej, jak moja niedawna? Tzn. pracujemy oboje, decydujemy się na wspólne życie, wspólnie się urządzamy i nagle pyk! ona traci pracę - co wtedy? Czy i jak długo wspierać? Jakie inne rozwiązania proponujecie? Wbrew pozorom o taką sytuację w dzisiejszym świecie wcale nie jest tak trudno, więc dobre rady na ten temat przydadzą się każdemu
nie rozumiem pytania, co masz robić?? jesteście ze sobą, mieszkacie razem i jedno z was traci pracę. A co masz "nieroba i darmozjada" z domu wyrzucić a jak znajdzie pracę to ją znów przygarniesz.
Dopiero jak zobaczysz że ona nie stara się o nową pracę i nie robi coś w tym kierunku, o to nie.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Ale zobaczcie jak sie szybko zmieniła ze słit laseczki w potworka, po prostu widzi że ten statek tonie, nic nie zyska i nie musi już udawać miłej ...
Patyczak to cenna lekcja, ja bym ja na twoim miejscu dobrze zapamiętał
they hate us cause they ain't us
Zapamiętam
Szkoda, że nie trafiłem na tę stronę parę lat temu, na początku tego związku. Wiedziałbym, że technikę push-pull (nawet wtedy nie wiedziałem, że to się takim mianem określa) trzeba stosować nie tylko przez pierwsze parę miesięcy. A tak stwierdziłem, że skoro tym razem dziewczyna się już tak długo stara i zabiega o mnie (świetnie się układało, kapitalny seks, równy wkład w związek), to i ja mogę się w pełni zaangażować i, oczywiście, we wszystkim jej pomagać. Efekt "miłego i pomocnego gościa" widać powyżej 