"Nie stwierdzono u mnie obniżonych funkcji intelektualno-poznawczych"
ewidentnie nie wiesz co to znaczy
"Według Prawa, rodzice też Ciebie mogą pozwać o alimenty jeśli są w ciężkiej sytuacji finansowej. Na co więc czekasz? Jesteś gotowy by tyle samo dać, co wymagasz? Czy tylko branie Ci odpowiada?"
owszem, ale możemy tylko teoretyzować
to ludzie Twojego pokroju najbardziej psują mi krew na co dzień, więc więcej nie będę odpisywał na te ujadania
Jakoś z miesiąc temu obracałem żonę dewelopera. Bardzo często narzekała, że ja wyzywa, nie ma do niej szacunku. To napisałem do niej odejdź od niego. Zadzwoniła do mnie i mówi: "wiesz, no może i nie ma do mnie szacunku, ale materialne to nawet nie marzyłam o takim życiu, znam swoje miejsce w tym układzie".
Nie jesteś przypadkiem w takim układzie?
Co? Nie, jestem w układzie gdzie naleję sobie szklankę wody mineralnej i słyszę parę minut później komentarz "jakiś troll się podłączył pod wodę".
Moje zawirowania zawodowe też nie nastrajają pozytywnie, ale to drobiazg. Jakby się dało to oboje z matką byśmy gościa wystawili za drzwi razem z obsranymi bokserkami.
Nie masz pojęcia o czym mówisz :/
Autyzm nie jest równoznaczny z obniżeniem funkcji intelektualno-poznawczych i ewidentnie nie masz pojęcia jak się rzeczy w bani potrafią popsuć kiedy jesteś 24/7 od dzieciaka bombardowany czynnikami zewnętrznymi, obniżającymi Twoją pewność siebie.
W normalnej rodzinie, bezpieczeństwo i poczucie akceptacji dostarczają Ci rodzice. Jeżeli dojrzewasz będąc pozbawiony tych czynników, to zaczną się wykształcać jakieś anomalie.
Tak że z perspektywy "zdrowego" człowieka, może się wydawać to dziwne że dorosły facet nie potrafi wziąć się w garść. Bo dla Ciebie pewność siebie i przekonanie o swojej sile sprawczej jest oczywiste.
Nie jest to powodu, by takim ludziom wszystko wybaczać i wszystko usprawiedliwiać trudnym dzieciństwem. Ostatecznie to co się stanie z naszym życiem zależy od nas, od naszej determinacji i siły woli, a osoby z takim bagażem jak OP mają po prostu bardziej pod górkę.
Ale teksty o tym że kolega mierzący z tymi problemami ma "coś z deklem" i wyzywanie go od pasożyta bo dostał w mordę doświadczeniami z którymi 90% ludzi nie umiałoby sobie poradzić, to po prostu zwykłe skurwysyństwo i myślę że będzie lepiej, jeżeli przestaniesz ciągnąć tę rozmowę.
"myślę że będzie lepiej, jeżeli przestaniesz ciągnąć tę rozmowę."
Dla kogo miałoby to być lepiej? Dla Ciebie czy dla Pasożyta?
"W normalnej rodzinie, bezpieczeństwo i poczucie akceptacji dostarczają Ci rodzice..."
Wskaż mi palcem chociaż garstkę tutejszych użytkowników którzy takie dzieciństwo mieli. To, że ma trudniej w życiu nie czyni go W OGÓLE wyjątkowym. Jeżeli sądzisz inaczej (nie ty jeden), cicho pozwalasz by tacy ludzie nie przestrzegali reguł. Tym samym utrwalali sobie, że stękanie ułatwia im życie. Dając fory, robicie mu krzywdę. Piszę to z doświadczenia a nie z uszczypliwości.
Co i jak ma zrobić zostało już wielokrotnie napisane. Jego nowe imie jest w pełni zasłużone.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Twoja rodzona Matka, potrzebuje nowego mężczyzny w "domu". Albo tę rolę przejmiesz, albo znikaj z oczu. Nie będziesz dopuszczany ani przyjmowany do towarzystwa solidnych wzorców. Będziesz uważany jako szkodnik, niemrak.
Wymiana Ojca na syna robi się dosyć płynnie o ile syn ma IQ powyżej temp. pokojowej.
Jako posiadacz fiuta masz pewne obowiązki. Jeżeli do nich nie dorośniesz to będziesz odrzucany z każdego towarzystwa mężczyzn z jajami. Poziom życia Ci się nie zmieni. Z powodu braku wzorców. Nie masz odwagi, więc po nie nie sięgniesz. W pewnych kręgach liczy się Twoja pezydatność a nie Twój ból. Czyniąc dalej co Twój łeb ustawił. Jesteś skazany na porażkę.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Napiszę w miarę jasno, byś to zrozumiał, najwyżej czytaj to dopóki nie trafi do tej tępawej mózgownicy.
Raz: przez próbę mężczyznowania w domu rozpadł mi się związek, bo ciężko było mi działać na dwa miejsca oddalone od siebie o 550 km. Nie chciałem jej [matki] opuszczać, w związku z czym to [związek] rąbnęło i mocno odbiło sie na moim stanie na początku roku.
Wymiana ojca na syna? Hej, syn wyfruwa z gniazda i ma własną rodzinę. To jest NORMALNE. Nienormalne byłoby przechodzenie w taką dziwną relację z własną matką.
Jak będziesz naprawiał wiatraczek w Wawie to pofatyguj się by do mnie napisać. Jak masz jaja. Tylko dokształć się tam gdzie wykazuję Ci elementarne braki w wiedzy.
zejdź ze mnie człowieku, jak w moich tematach/postach zamierzasz mi tylko dopierdalać to sobie daruj, bo wiem jaką masz konstrukcję psychiczną i jest zupełną odwrotnością mojej
Tak patrząc z boku na twoją wymianę z Mendozą, naprawdę dobrym rozwiązaniem byłoby odejście z tego domu. Pod ostrzałem argumentów Mendozy widać, że się obawiasz tego, dlatego tak mocno wypierasz nawet sama myśl o tym, często szukasz usprawiedliwienia, nawet małego, byleby ominąć to rozwiązanie.
Jeżeli mama nie chce iść z tobą to ją zostaw. W takich relacjach matki mają też tendencje do traktowania syna w kategoriach partnera. Oczywiście darujmy sobie podteksty, chodzi o wchodzenie/narzucanie ról, co samo w sobie doprowadzi to poważnych problemów z twoimi typowo męskimi cechami.
Moim zdaniem masz naiwne podejście, że pewne sprawy powinny wyglądać tak, skoro ogólnie jest tak przyjęty schemat. Życie często weryfikuje takie kwestie i trzeba zacząć działać poza schematem.
Po pierwsze, to jest forum o podrywaniu, a tu potrzebny jest i prawnik i psycholog, które pomoże przez to przejść od A do Z.
Po drugie, prawnik i psycholog nie działa charytatywnie, pomijając darmowe opcje, które są chujowe, warto z nich skorzystać, żeby chociaż wiedzieć jakie macie szanse na normalne życie. Ja bym postawił na wyrwanie się z tego i wyciągnięcie rodziny z tego gówna. Będzie ciężko, ale lepiej żyć w mniejszym mieszkaniu, w mniejszej miejscowości i mieć spokój, niż to co Ty masz.
Po trzecie, źródło dochodu, jakiekolwiek, szukaj pracy, jakiejkolwiek, gdziekolwiek i za cokolwiek, oczywiście w granicy rozsądku, odkładaj ile zdołasz, sprzedawaj jakieś stare rzeczy, idź na jakieś kursy itd. Mówię tu o kursach, które dadzą Ci jakiś fach, typu wózki widłowe, prawo jazdy na tiry, coś do czego masz smykałkę.
Po czwarte, rozmawiaj z rodziną, bliższą, dalszą, szukaj pomocy i rozwiązań.
Po piąte, znam ludzi z różnych środowisk, którym się udało z tego wyrwać, więc jest to realne.
Po szóste, myśl o sobie, bo matka dokonała wyboru, ale nie za Ciebie.
Nawet jeżeli nie skorzystasz, to może komuś się to przyda.
Co do pierwszego zdania, to zaistniała sytuacja mocno wpływa na moje morale do podrywu i przekonanie że odniosę sukces, więc jak najbardziej ma tu rację bytu.
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
"Nie stwierdzono u mnie obniżonych funkcji intelektualno-poznawczych"
ewidentnie nie wiesz co to znaczy
"Według Prawa, rodzice też Ciebie mogą pozwać o alimenty jeśli są w ciężkiej sytuacji finansowej. Na co więc czekasz? Jesteś gotowy by tyle samo dać, co wymagasz? Czy tylko branie Ci odpowiada?"
owszem, ale możemy tylko teoretyzować
to ludzie Twojego pokroju najbardziej psują mi krew na co dzień, więc więcej nie będę odpisywał na te ujadania
Parszywy... parszywy never changes
Jakoś z miesiąc temu obracałem żonę dewelopera. Bardzo często narzekała, że ja wyzywa, nie ma do niej szacunku. To napisałem do niej odejdź od niego. Zadzwoniła do mnie i mówi: "wiesz, no może i nie ma do mnie szacunku, ale materialne to nawet nie marzyłam o takim życiu, znam swoje miejsce w tym układzie".
Nie jesteś przypadkiem w takim układzie?
Co? Nie, jestem w układzie gdzie naleję sobie szklankę wody mineralnej i słyszę parę minut później komentarz "jakiś troll się podłączył pod wodę".
Moje zawirowania zawodowe też nie nastrajają pozytywnie, ale to drobiazg. Jakby się dało to oboje z matką byśmy gościa wystawili za drzwi razem z obsranymi bokserkami.
Parszywy... parszywy never changes
"Jakby się dało to oboje z matką byśmy gościa wystawili za drzwi razem z obsranymi bokserkami."
Przecież to jest w Twoich rękach.
A przepraszam, nienawidzisz być siłą sprawczą.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Nie masz pojęcia o czym mówisz :/
Autyzm nie jest równoznaczny z obniżeniem funkcji intelektualno-poznawczych i ewidentnie nie masz pojęcia jak się rzeczy w bani potrafią popsuć kiedy jesteś 24/7 od dzieciaka bombardowany czynnikami zewnętrznymi, obniżającymi Twoją pewność siebie.
W normalnej rodzinie, bezpieczeństwo i poczucie akceptacji dostarczają Ci rodzice. Jeżeli dojrzewasz będąc pozbawiony tych czynników, to zaczną się wykształcać jakieś anomalie.
Tak że z perspektywy "zdrowego" człowieka, może się wydawać to dziwne że dorosły facet nie potrafi wziąć się w garść. Bo dla Ciebie pewność siebie i przekonanie o swojej sile sprawczej jest oczywiste.
Nie jest to powodu, by takim ludziom wszystko wybaczać i wszystko usprawiedliwiać trudnym dzieciństwem. Ostatecznie to co się stanie z naszym życiem zależy od nas, od naszej determinacji i siły woli, a osoby z takim bagażem jak OP mają po prostu bardziej pod górkę.
Ale teksty o tym że kolega mierzący z tymi problemami ma "coś z deklem" i wyzywanie go od pasożyta bo dostał w mordę doświadczeniami z którymi 90% ludzi nie umiałoby sobie poradzić, to po prostu zwykłe skurwysyństwo i myślę że będzie lepiej, jeżeli przestaniesz ciągnąć tę rozmowę.
Dzięki, choć o to nie prosiłem. Nie chce mi się tłumaczyć w ścianach tekstu czym jest autyzm, kto wie ten wie, kto chce to się dowie i tyle.
Nie oczekuję z tego tytułu taryfy ulgowej, niemniej wiem co mi to utrudnia. I tyle. Nie robię z siebie bidaka w towarzystwie.
Rodzice to rodzice, sprawa bardziej skomplikowana, ale nie chcę się w kółko wyżalać. Na pewno ma to wpływ na to co teraz.
Parszywy... parszywy never changes
"myślę że będzie lepiej, jeżeli przestaniesz ciągnąć tę rozmowę."
Dla kogo miałoby to być lepiej? Dla Ciebie czy dla Pasożyta?
"W normalnej rodzinie, bezpieczeństwo i poczucie akceptacji dostarczają Ci rodzice..."
Wskaż mi palcem chociaż garstkę tutejszych użytkowników którzy takie dzieciństwo mieli. To, że ma trudniej w życiu nie czyni go W OGÓLE wyjątkowym. Jeżeli sądzisz inaczej (nie ty jeden), cicho pozwalasz by tacy ludzie nie przestrzegali reguł. Tym samym utrwalali sobie, że stękanie ułatwia im życie. Dając fory, robicie mu krzywdę. Piszę to z doświadczenia a nie z uszczypliwości.
Co i jak ma zrobić zostało już wielokrotnie napisane. Jego nowe imie jest w pełni zasłużone.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Od pasożytów wyzywa się userów na pewnym innym forum, które również dotyczy kontaktu z kobietami. Tylko to nieco inny rodzaj kontaktu.
Czyżbyś tam się go nauczył? Nie ciągnij tej dyskusji, bo już naprawdę wszyscy tracimy przez to czas
Parszywy... parszywy never changes
Twoja rodzona Matka, potrzebuje nowego mężczyzny w "domu". Albo tę rolę przejmiesz, albo znikaj z oczu. Nie będziesz dopuszczany ani przyjmowany do towarzystwa solidnych wzorców. Będziesz uważany jako szkodnik, niemrak.
Wymiana Ojca na syna robi się dosyć płynnie o ile syn ma IQ powyżej temp. pokojowej.
Jako posiadacz fiuta masz pewne obowiązki. Jeżeli do nich nie dorośniesz to będziesz odrzucany z każdego towarzystwa mężczyzn z jajami. Poziom życia Ci się nie zmieni. Z powodu braku wzorców. Nie masz odwagi, więc po nie nie sięgniesz. W pewnych kręgach liczy się Twoja pezydatność a nie Twój ból. Czyniąc dalej co Twój łeb ustawił. Jesteś skazany na porażkę.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Napiszę w miarę jasno, byś to zrozumiał, najwyżej czytaj to dopóki nie trafi do tej tępawej mózgownicy.
Raz: przez próbę mężczyznowania w domu rozpadł mi się związek, bo ciężko było mi działać na dwa miejsca oddalone od siebie o 550 km. Nie chciałem jej [matki] opuszczać, w związku z czym to [związek] rąbnęło i mocno odbiło sie na moim stanie na początku roku.
Wymiana ojca na syna? Hej, syn wyfruwa z gniazda i ma własną rodzinę. To jest NORMALNE. Nienormalne byłoby przechodzenie w taką dziwną relację z własną matką.
Jak będziesz naprawiał wiatraczek w Wawie to pofatyguj się by do mnie napisać. Jak masz jaja. Tylko dokształć się tam gdzie wykazuję Ci elementarne braki w wiedzy.
Parszywy... parszywy never changes
Meh, masz coś więcej do zaoferowania niż wycieczki personalne?
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Mam, ale w tym celu musiałbyś sporo poczytać i zrozumieć
Parszywy... parszywy never changes
Bla bla.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Gugu kaka tutu
zejdź ze mnie człowieku, jak w moich tematach/postach zamierzasz mi tylko dopierdalać to sobie daruj, bo wiem jaką masz konstrukcję psychiczną i jest zupełną odwrotnością mojej
Parszywy... parszywy never changes
Tak patrząc z boku na twoją wymianę z Mendozą, naprawdę dobrym rozwiązaniem byłoby odejście z tego domu. Pod ostrzałem argumentów Mendozy widać, że się obawiasz tego, dlatego tak mocno wypierasz nawet sama myśl o tym, często szukasz usprawiedliwienia, nawet małego, byleby ominąć to rozwiązanie.
Jeżeli mama nie chce iść z tobą to ją zostaw. W takich relacjach matki mają też tendencje do traktowania syna w kategoriach partnera. Oczywiście darujmy sobie podteksty, chodzi o wchodzenie/narzucanie ról, co samo w sobie doprowadzi to poważnych problemów z twoimi typowo męskimi cechami.
Moim zdaniem masz naiwne podejście, że pewne sprawy powinny wyglądać tak, skoro ogólnie jest tak przyjęty schemat. Życie często weryfikuje takie kwestie i trzeba zacząć działać poza schematem.
nie chcę o tym pisać, może pogadamy o tym mniej na forum, ale byłem już bardzo na wylocie do M.
teraz jakbym wypierdolił z domu to w pustkę, nie miałbym totalnie nikogo. i to mnie w 95% przed tym powstrzymuje
Parszywy... parszywy never changes
Droga każdego mężczyzny zaczyna się od samowolnego pójścia w nieznane, samotnie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
miałbym opuścić matkę? nie rozdwoję się
Parszywy... parszywy never changes
Dokładnie.
Matka jest dorosła musi sobie poradzić.
Jak nie to wybierz druga opcję, weź matkę i opuść ojca.
Juz kiedys Ci pisalem ze punkt pierwszy to sie wyprowadzic samemu.
Trzeba celowac jedbak w te 5% właśnie.
A jeśli jestes mamisynkiem i Matula doda Ci otuchy i bezpieczeństwa i podbije 5% to ją zabierz.
Laske juz spotkałeś i tego nie wykorzystałeś.
Po pierwsze, to jest forum o podrywaniu, a tu potrzebny jest i prawnik i psycholog, które pomoże przez to przejść od A do Z.
Po drugie, prawnik i psycholog nie działa charytatywnie, pomijając darmowe opcje, które są chujowe, warto z nich skorzystać, żeby chociaż wiedzieć jakie macie szanse na normalne życie. Ja bym postawił na wyrwanie się z tego i wyciągnięcie rodziny z tego gówna. Będzie ciężko, ale lepiej żyć w mniejszym mieszkaniu, w mniejszej miejscowości i mieć spokój, niż to co Ty masz.
Po trzecie, źródło dochodu, jakiekolwiek, szukaj pracy, jakiejkolwiek, gdziekolwiek i za cokolwiek, oczywiście w granicy rozsądku, odkładaj ile zdołasz, sprzedawaj jakieś stare rzeczy, idź na jakieś kursy itd. Mówię tu o kursach, które dadzą Ci jakiś fach, typu wózki widłowe, prawo jazdy na tiry, coś do czego masz smykałkę.
Po czwarte, rozmawiaj z rodziną, bliższą, dalszą, szukaj pomocy i rozwiązań.
Po piąte, znam ludzi z różnych środowisk, którym się udało z tego wyrwać, więc jest to realne.
Po szóste, myśl o sobie, bo matka dokonała wyboru, ale nie za Ciebie.
Nawet jeżeli nie skorzystasz, to może komuś się to przyda.
Mówisz z sensem, nawet bardzo. Dzięki
Co do pierwszego zdania, to zaistniała sytuacja mocno wpływa na moje morale do podrywu i przekonanie że odniosę sukces, więc jak najbardziej ma tu rację bytu.
Parszywy... parszywy never changes