Witajcie ponownie,
kolejny temat, chciałbym się podzielić z Wami tym co mnie rozwaliło i teraz praktycznie stoję w miejscu - i mam też wrażenie, że się cofam...
Moje podrywanie zatrzymało się na etapie mówienia cześć obcym dziewczynom, w porywach pytanie o godzinę czy jakieś budynki, pomoc w doborze ciuchów(to już rzadkość).
Jakieś 2 lata temu przerobiłem podstawy(praktycznie też) i zacząłem szarżować, szło całkiem całkiem - powoli, lecz do przodu. Aż nastąpił punkt krytyczny. Dużo miałem w życiu zlewek od kobiet, nawet już ich nie pamiętam, tak dużo tego...tyle koszy, szkoda gadać.
Poznałem dziewczynę w byłej pracy, umówiłem się z nią na spotkanie w Piątek po 2 zmianie i zakończyło się całowaniem. Dla mnie kobieta jest 9/10 i byłem wniebowzięty, po czym chciałem się spotkać na 2 dzień a ona przestała się odzywać do mnie kompletnie. Teraz to niby widzę, jak to zjebałem po całości...
Wtedy byłem totalnie nieszczęśliwy(po 1 spotkaniu sick!), napadały mnie bardzo mocne myśli samobójcze i totalnie odpuściłem temat podrywania z czasem...na domiar złego wpakowałem się w relację sex-friends z laską która mi się z wyglądu nie podoba, później i charakter mi przeszkadzał jej...
I żyłem sobie w takim stresie...obżerałem stresa i teraz jestem grubą świnią. Na szczęście pozrywałem wszystkie kontakty z tą ostatnią i jestem totalnym singlem już, ale grubym już wieprz, ostatnio zlewke dostałem też(inny temat na forum) no i czuję się jak sparaliżowany, prześladowany - zajadam dalej stresa, budzę się mimowolnie w nocy i czuję się jak na gastrofazie, muszę coś zjeść inaczej nie zmrużę oka. I pędzluję pól lodówki cukrów prostych. Sport mi już nie pomoże bo mam taką nadwyżke kaloryczną, że nawet zawodowiec by się nie uratował przed upasem.
Coraz bardziej sobie uświadamiam, że mam niezłe zadatki na starego kawalera, nawet problemy z pinokiem się pojawiły(pewnie problem w bani siedzi).
Kumple uważają, że jestem mega odważny, bo potrafię zagadać do obcej laski, oni jadą na wyglądzie przez neta lub disco lub w ogóle nic nie robią w tym temacie.
Gdyby tylko znali prawdę...Jeżeli ktoś przeczytał moje wypociny, to jestem całym sercem mega wdzięczny
Bicie po dupie, konstruktywne rady...róbcie ze mną w sumie co chcecie...
Masz mysli samobojcze. To bardzo dobrze. To bardo pozytywne zjawisko. Twoja podswiadomosc walczy o Ciebie.
Moja rada: Zabij sie. Ale nie zrob krzywdy swojemu cialu
O co chodzi?
Twoja podswiadomosc kaze Ci zabic starego siebie, czyli grubego wieprza bez pohamowania obzerajacego sie w nocy ruchajacy brzydka laska jako sf. Zabij starego siebie:)
Jak? Nie wiem i w sumie gowno mnie to obchodzi.
Sorcia za brak polskich znakuff ale pisze z komci.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Zacząłem nowa praca związana z tym co lubię. To na plus.
Kurna a nie jest to problem medyczny? Taka straszna wrażliwość na odrzucenie 10x silniejsza niż u przeciętnej osoby.
No i efekt jojo dopadł mnie juz 3 razy w życiu.stad zwątpienie, ze nie uda mi sie balastu zrzucić. No i jak przestać tyle wpierdalac? To silniejsze ode mnie :\
--U got no reez to complain--
Jak chcesz odciąć się od cukrów prostych to nie jest to takie proste, musisz na początku się wesprzeć maksymalnymi dawkami magnezu bo będziesz nerwowy i rozdrażniony jak ja. Musisz sobie wbić do głowy że od tego się zalewasz. Mi też się ostatnio utyło w sumie
Albo liczysz kalorie, albo zmieniasz styl żywienia, ja bym ci polecił zmienić styl żywienia, ponieważ dostarczysz swojemu organizmowi składników odżywczych. Od dzisiaj pożegnaj wszystkie słodkie napoje i zacznij pić samą wodę. Zobaczysz że lepiej się czujesz i lepiej się myśli. Po pierwsze ruch, nawet spacery wieczorami poprawią ci samopoczucie, nie musi być to sport. Lekka praca fizyczna i lekki wysiłek wystarczy aby rozruszać organizm, a potem do przodu. Na basen też możesz iść
Zlewki muszą po tobie spływać jak woda po kaczce, szczególnie te od kobiet. To nie żony z dziećmi.
Kobieta się nie odzywa na drugi dzień? Też tak miałem i wiem co zjebałem, a raczej ja nie byłem w jej typie. Jak tak jest, to spotkanie było fajne tylko i wyłącznie dla ciebie, a nie dla niej. Takie sytuacje się zdarzają i trzeba się z nimi oswoić. Wyciągnij wnioski z błędów i nie popełniaj ich drugi raz.
Lubisz się nad sobą użalać, co?
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Idź do dobrego dietetyka. Niech rozpisze Ci zbilansowaną dietę, niekoniecznie nawet z bardzo dużym deficytem kalorycznym (nie musisz się głodzić). Grunt żebyś przestał jeść bezwartościowe rzeczy oraz zaniechał niewłaściwych praktyk, takich jak np. jedzenie w czasie nocnym. Jeżeli byłeś już kiedyś u dietetyka i nie spełnił on Twoich oczekiwań to idź do innego. Powodzenia
Plan mam taki:
Dopiero prace zacząłem, jestem bez kasy totalnie. Dietetyka z NFZ nie ma, wiec poczeka.
Artroskopię kolana musze zrobić, żebym nie sral z bólu jak biegam, do tego czasu program 100 pompek kontynuuje.
Później te pompy + powrót do mt lub kickboxu.
Największe wyzwanie to obżarstwo ;\ w nocy sie budzę co 2h jak nafurany i MUSZĘ się nawpierdalac, to mnie kontroluję masakra co za syf. Hmm te napady zaczęły się jak ta blond i 9/10 mnie zlała i wtedy tez wpadłem w ff z ta brzydszą.
--U got no reez to complain--
Dobrze, jest jakiś plan, tak trzymaj.
Po lekturze tego posta, tak sobie myślę, że Tobie to bardziej psycholog, albo psychiatra potrzebny na takie nocne wpierdalanie, a nie dietetyk. Serio. Nie zgłębiałem tego tematu, ale to zalatuje jakąś formą nerwicy i oprócz diety, ćwiczeń, może nie obejść się bez farmakologii, chociaż to jest zawsze metoda tymczasowa. Na bardziej długofalowe rezultaty zdała by się jakaś psychoterapia, ale niech lekarz to oceni. Powodzenia.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Wyrzuć wszystkie węglowodany, trzymaj w lodówce "zdrowe" jedzenie, a od "zdrowego" aż tak nie przytyjesz. Głównie białko, tłuszcze, a węgli unikaj jak ognia. Nie będzie dostępne - nie będziesz ich jadł.
I przestań myśleć o tym, że musisz się nawpierdalać co noc. Ja wiem, że "afirmacje, srafirmacje", ale poczytaj o nich i zacznij się przeprogramowywać. Mów sobie, że nie budzisz się w nocy, że nie jesz, że wszystko jest ok, a potknięcia traktuj jak potknięcia (nie dołuj się, że nie wychodzi od razu na 100%).
Przestań się użalać, zacznij działać.
I zastanów się czy zamiast biegania nie chodzić na siłownię. Ciężary > bieganie.
Spróbuj zwiększyć ilość przyjmowanych płynów. Gdy napada Cię taki apetyt to wypijaj dużo wody. Tą taktykę poleca wielu dietetyków, choć nie wiem jak to działa w praktyce. Oczywiście wada jest taka, że wizyty w toalecie staną się częstsze.
Poza tym do swoich ćwiczeń dodaj również podciąganie na drążku. Ćwiczenie rozwija mięśnie pleców, a to daje optyczną iluzję szerokich ramion. Tego właśnie chcemy.
Jestes uzalezniony od zarcia bro.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Anonimowi Żarłocy?
--U got no reez to complain--
Zajadasz negatywne emocje. Tak jak alkoholik zapija smuty, tak Ty zjadasz babeczkę czekoladową.
edyta.
Dlaczego ta blondyna Cię odrzuciła? Może nie Ciebie tylko tego, kogo jej się zdawało że nim jesteś.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Dlatego napisałem o tym AŻ to taka organizacja jak AA.
Dużo razy w życiu mi się udawało trzymać zdrowe nawyki, uprawiać dużo sportu i mieć BMI < 25
Ale zawsze wracam na stare graty, wystarczy, że raz się złamię.
Faktycznie, jak już zmienię na dobre to muszę to utrzymać do końca życia, taka abstynencja.
Co do blondi, po spotkaniu ze mną i całowaniu, nastąpiła zlewka i jeszcze kilka dni później na fb zobaczyłem zmianę statusu na "w związku" z jakimś typkiem. Cycki mi opadły(dosłownie i w przenośni). Może gdyby nie ten fagas się pojawił wtedy to bym się szybko pozbierał, a tak to jak pięścią w nos i połamany. Ale czasu nie cofnę.
Powiedzcie Panowie, jak to zrobić, żeby się nie przejmować zlewkami? Odrzuceniami? Mi każda taka akcja odciska piętno na bani i czuję jakbym się cofał w rozwoju...
Wiadomo też, że nie da się mieć 100% powodzeń. Jaki jest Wasz sposób, żeby to spływało tak jak napisał #kellrez jak po kaczce... ???
--U got no reez to complain--
Być szczęśliwym samemu ze sobą. Mieć marzenia, zamieniać je w plany i realizować każdego dnia. Krok po kroku. Znaleźć w życiu pasję, która sprawia frajdę bez względu na całe gówno wokół.
A, zapomniał bym. Mieć sporo koleżanek, znajomych i potencjalnych kandydatek. Wtedy nie straszna Ci żadna odmowa, bo dywersyfikujesz swoją męską chuć i nie boli jak odpada Ci jedna opcja. Inna sprawa, że wtedy to się rzadko zdarza, bo facet który ma realny wybór między satysfakcjonującymi go kandydatkami dysponuje luzem, który działa na kobiety jak miód na pszczoły.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Ja na Twoim miejscu zrobiłbym tak. Na tą chwilę, na kilka miesięcy zapomniałbym o kobietach i skupił się w 100% na sobie.
Potrzebny Ci jest trening silnej woli.
Po pierwsze nie myśl o diecie jak o "diecie", tylko pomyśl o tym jako o swoim nowym życiu które już zawsze będzie tak wyglądać, no bo przecież jak będziesz miał upragnioną sylwetkę to znów powrócisz do starych nawyków? Otóż nie, bo Ty masz nowe zdrowe nawyki, które będą już z Tobą zawsze, aż do usranej śmierci.
Ty nie musisz jeść mniej, tylko lepiej.
Np. proteiny, aby Twoje ciało je przetworzyło potrzebuje zużyć dużo więcej energii, aniżeli w przypadku cukru czy tłuszczu, dlatego jedząc zdrowo automatycznie zmuszasz swój organizm do wzmożonej pracy która powoduje spalanie tkanki tłuszczowej!
Więc przede wszystkim zainteresuj się dietą wysokobiałkową.
Na tym polu trenuj swoją silną wolę, walcz ze swoją psychiką i nie daj się złamać. To wytworzy u Ciebie samodyscyplinę która potem już będzie miała tylko masę pozytywnego wpływu na Twoje życie.
Druga sprawa to możesz mieć jakiś rodzaj depresji, więc zadbaj o to, abyś miał dobry nastrój. Na pewno lepsza sylwetka wpłynie na to, ale są też inne sposoby.
Np. porządki. Głupie sprzątanie w domu wpływa na nasz nastrój pozytywnie, bo czujemy, że zamiast siedzieć cały dzień na necie, i czuć się winnym tego, że jesteśmy leniwi, zrobiliśmy coś pozytywnego.
I właśnie jak zaczniesz walczyć ze swoim starym ja, przyzwyczaisz się do nowych nawyków, wyrobisz w sobie silną wolę i poznasz swoją wartość, laski same znajdą się po drodze tej przemiany, bez chodzenia po mieście i zagadywania ich na siłę.
"dywersyfikujesz swoją męską chuć" - to było mocne
Tak zbieram te rady do kupy od Was i staram się wdrażać w życie i powiem Wam, że to faktycznie działa...czuję się wartościowszy(kuśka też
).
Ciężka praca przede mną i to faktycznie do usranej śmierci muszę "trzymać gardę".
Technicznie to...mieszkam z rodzicami ciągle, praca się zaczyna(ale coś co mi pasuje, więc powinienem się małymi krokami rozkręcić i robić karierę). Przyjdzie i czas na to, że sam sobie będę mieszkał i gotował.
Póki co, staram się przyjmować negatywne emocje i je przeżyć, mimo, że zajebiście bolą, a nie zajadać. Tym samym ograniczać wielkość porcji i staram się zredukować to obżarstwo nocne do zera.
Wiem, że dopiero 2 dni od założenia tematu, muszę być czujny i nie cieszyć się na zapas.
To już pewnie nudne...ale serdeczne dzięki raz jeszcze Panowie(tak sobie myślę, że Wasze partnerki to mają z Wami kurcze fajnie)
Pozdrawiam, Kamil.
--U got no reez to complain--
Co począć, fast food, słodycze i inny syf są dla Ciebie tym, czym heroina dla ćpuna po kilku odwykach. Jeden strzał i całe lata ciężkiej pracy idą do kosza.
Szukaj pozytywów. Niektórzy potrzebują motywacji, żeby nie wpierdalać, a Ty po prostu nie możesz. Jakby Ci lekarz powiedział, że jesteś o jednego cheeseburgera od śmierci to na sam widok McDonalda miałbyś gęsią skórkę. Ciesz się, że masz mega szlaban, bo za pare lat będziesz zdrowiutki i fit.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
ok...laski z którymi byłem, miał dokładnie ten sam problem co ja...
faktycznie, bez gruntownej zmiany siebie, nie ma co liczyć na taką kobietę, jaką sobie wymarzyłem,
życie jednak nie jest takie łatwe i kolorowe
--U got no reez to complain--