Może jeszcze ktoś pamięta ale pisałem tu na forum (w kwietniu) o pewnej sytuacji z dziewczyną. Nie była moją dziewczyną ale relacja była naprawdę niezwykła, przynajmniej na pocztku a później się spieprzyło. Teraz wyjechała do innego miasta popracować i wraca za tydzień. Nie odpisała mi na ostatniego smsa gdy zaproponowałem spotkanie przed jej wyjazdem (jakieś 1,5 tyg temu)
Mam tak że zakochuję się naprawdę bardzo rzadko, rzadko też potrafię poczuć do dziewczyny coś więcej a tutaj to zaistniało. (ewidentnie czułem że ona też coś... że coś jest między nami i to nie jednostronne jestem pewien) Nie zakochałem się w niej ale myślę o niej że ona by mi wystarczyła, to pewnie jakieś zauroczenie z mojej strony.
Poznaję teraz jakieś tam dziewczyny ale one są takie zwykłe, podświadomie porównuję je do niej jakby, czuję że to nie ta dziewczyna, na sex relacje nie mam jakoś ochoty. Na chwilę mam, nie doprowadzę nawet do tego sexu a już mi się odechciewa i tak tkwię w bezruchu.
Ogólnie rzecz biorąc nie mogę o niej zapomnieć mimo że znamy się krótko. Co robić bo męczę się z tym. Pracuję , uprawiam sport ale dzisiaj np. pracowałem na plaży i przez chwilę się rozmarzyłem patrząc na morze myśląc jakby to było z nią teraz siedzieć tu.... Masakra. Moje doświadczenia życiowe niby spowodowały że mam twardą dupę na różne sytuacje ale na to jestem mocno emocjonalny.
Denerwuje mnie to że już posiadam spore doświadczenie, wiele razy doświadczałem złego w relacjach z kobietami, zmieniłem się bardzo na plus przez te lata a nadal nie mam efektów takich jakie bym chciał.
Edit :
Dodam jeszcze że przed poznaniem jej to aż rok wcześniej zrobiła na mnie wrażenie taka jedna panna, każda kolejna to było tak że spotkanie spoko ale już w sumie chciałem wracać do domu, odpisywać też nie bardzo mi się chciało.
Wiem że np. Gracjan tutaj pisał że nie ma ludzi niezastąpionych, ja nie potrafię tak myśleć.
Dobra popracować musisz na gloryfikacją w głowie tzn; ja to robię tak
Wyobrażam sobie ją na piedestale jako crazy wariatkę (czyli w moim typie)
- Wyobrażam sobie takie dziewczę np; Jak zgraja murzynów ją wali (ogólnie żebyś miał wstręta)
- Poznając dziewczę w której chce się zakochać
Hmmm skoro o tamtej zapomnieć nie możesz musiała być wysoka w twojej głowie obniż ją jak najmocniej za pomocą myśli i powiększaj laski z którymi chcesz się spotykać ! Uwierz ,że ci się uda a odniesiesz sukces !
Hej!
Nie masz takich efektów jakich byś chciał, ponieważ jedną z lekcji, jaką każdy facet powinien odrobić na płaszczyźnie relacji damsko-męskich jest zaakceptowanie decyzji kobiety o ewentualnym odejściu i przyzwolenie na to, żeby poukładała sobie życie tak, jak chce, bo najzwyczajniej ma do tego prawo - jest osobą wolną i może robić to, na co ma ochotę.
Jestem tego pewien, że ta kobieta bardzo Ci odpowiadała. Zapewne pod względem atrakcyjności, osobowości, sposobu bycia i tego jak czułeś się w jej towarzystwie, była nieprzeceniona i najlepsza ze wszystkich kobiet, jakie miałeś cofając się powiedzmy rok wstecz i w teraźniejszym okresie. Gdyby nie to, Twoje doświadczenie z kobietami zapewne wymodelowałoby na Tobie taki ciąg zachowań, jaki wykonujesz w momencie, gdy dana kobieta przestaje Ci się podobać lub po prostu coś Ci w niej nie odpowiada. Dlaczego więc nie nauczyć się czegoś, co pozwoli teraz zapomnieć o tej osobie, a dodatkowo zapomnieć i nauczyć się żyć normalnie w przyszłości, bo na pewno takie sytuacje się powtórzą?
To, co powinieneś zrobić to nabranie przekonania, wyrobienie go i uwierzenie w prawdę, która brzmi: "Do każdej relacji, trzeba dwojga". Nikogo nie zmusisz do tego, żeby z Tobą był, rozmawiał, chciał spędzać czas, czy był w Twoim towarzystwie dopóty, dopóki ta osoba nie będzie tego po prostu chcieć (w innym przypadku będzie to gwałt). Do każdej relacji potrzeba dwojga - każda ze stron musi włożyć określony wkład, zainwestować w znajomość, interakcje, aby mogła ona naprawdę zaistnieć. W Twoim przypadku na początku było dobrze, tak jak zazwyczaj jest w momencie, gdy się sobie podobacie, natomiast później po kilku spotkaniach (chyba, że było jedno), coś zaczęło się sypać, ale to nastąpiło z jej strony, nie z Twojej. Znaczy to, że mogła znaleźć kogoś bardziej atrakcyjniejszego od Ciebie lub jakieś Twoje zachowanie, reakcja, pogląd, czy cokolwiek nie spodobało się jej, a może była pełnia księżyca i coś najzwyczajniej jej odjebało - nie ważne, ważny jest rezultat, który brzmi - ona nie jest już Tobą zainteresowana, co nie znaczy, że w przyszłości jej się nie odwidzi i znowu zacznie ubiegać o Twoje względy - tak też może się stać. Do relacji związkowej (bo pewnie o taką Ci chodziło) potrzeba Twojego wkładu, jak i jej, a jeżeli jej inwestycja zmalała do 0, to czy jest sens to kontynuować? Wybrała taką, a nie inną drogę i tyle - jej wybór, jej decyzja, jej sprawa.
Najistotniejsze jest teraz to, co Ty zaczniesz robić ze swoim życiem po tym, jak wam nie wyszło. Uważasz, że to coś wielkiego, że ona idealnie pasowała do Twojego wyobrażenia o genialnym związku i bezgranicznej miłości, ale powiem Ci tak, na takie halucynowanie i rozmyślanie jest stanowczo za wcześnie. Dopiero się poznawaliście, nie byliście razem, nie pojawiło się żadne trwałe spoiwo waszej znajomości, jakim jest np. uczucie zauroczenia, które mogłoby przeobrazić się w coś więcej. Uważasz, że z Twojej strony coś takiego się pojawiło? Wątpię, ponieważ to, że nie możesz przestać o niej myśleć świadczy o tym, że doskonale Ci odpowiadała i na obecną chwilę ze wszystkich znajomych Ci kobiet, ona pasowała najbardziej do jak już mówiłem idealnego obrazu związku, kobiety z którą mógłbyś być. Zauważ, że jeśli ona nie potrafi poświęcić Ci głupich 2min. na odpisanie sms-a, dodatkowo potrafi Cię olać, grać zapewne w jakieś gierki, to czy zasługuje na związek z Tobą? Chciałbyś być z taką laską? Jeśli tak, to spoko, staraj się dalej, wydzwaniaj, wypisuj sms-y, nagabuj ją, molestuj o spotkanie - Twoja wola, ale czy to będzie odpowiednie do tego, co tak naprawdę czujesz i czego naprawdę chcesz? Jeśli ona robi coś takiego teraz, na samym początku znajomości, to jestem ciekawy co zrobi po dłuższej znajomości. Spróbuj określić to, czy gra jest warta świeczki i zrób to, co czujesz, że powinieneś.
Dodatkowo jeśli chcesz wyzbyć się jej z głowy to zacznij być wdzięczny za to, że ją poznałeś, spotkałeś na swej drodze, za wszystkie chwile, które z nią przeżyłeś, za emocje, które razem przeżyliście, za nowe doświadczenie, za to, że pokazała Ci jakiej kobiety pragniesz, ale też czego nie tolerujesz i nie będziesz akceptował u przyszłych partnerek. Takich jak ona jest setki i obiecuje Ci, że spotkasz, poznasz i być może będziesz w związku z kobietami, które będą jeszcze bardziej Ci odpowiadać, kręcić i podniecać, ale to stanie się w momencie, gdy obudzisz swoje pokłady wdzięczności za to co było i ogromnej nadziei, ciekawości i chęci odkrywania świata i zajmiesz się kontynuowaniem wchodzenia w krótko/długoterminowe relacje, które będą jeszcze lepsze od tych, które przeżyłeś, ponieważ posiadasz cenny warsztat, a jest nim Twoje doświadczenie.
Pracujesz, uprawiasz sport, rozwijasz pasje - super, ale to zajmuje Twoją uwagę na chwilę, a w Twojej głowie nadal jest krucho. Zajmij się wyleczeniem, a nie zaleczaniem i ukrywaniem tego, co Cię dręczy pod płachtą sportu, czy pracy. Jeśli zmodelujesz postrzeganie tej kobiety, nabierzesz przekonania, że do relacji potrzeba Ciebie i drugiej osoby i jeżeli ta osoba nie jest zainteresowana dalszym prowadzeniem znajomości, to ok - pozwalasz jej odejść, ponieważ może decydować za siebie, a Ty zajmujesz się swoim życiem, dalszym poznawaniem kobiet, to zauważysz, że to odrzucenie sprawiło, że stałeś się silniejszy, lepszy i bogatszy o nowe przeżycia, które zagwarantują Ci jeszcze lepszą relację z przyszłą partnerką i tego Ci życzę!
Pozdrawiam!
"Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawajcie!"
love, Redds
Kurwa redds ty jak odpowiesz to ja jestem pełen podziwu
Seryjka
Zacytuję słowa kolegi powyżej
,,Nie masz takich efektów jakich byś chciał, ponieważ jedną z lekcji, jaką każdy facet powinien odrobić na płaszczyźnie relacji damsko-męskich jest zaakceptowanie decyzji kobiety o ewentualnym odejściu i przyzwolenie na to, żeby poukładała sobie życie tak, jak chce, bo najzwyczajniej ma do tego prawo - jest osobą wolną i może robić to, na co ma ochotę. ''
I niech to będzie kurwa dewiza dla każdego, kto pcha się w kierunku związku bądź w nim jest. I działa to w obie strony, tak dla jasności
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
Popieram Reddsa , elaborat niezł na to wygłosił ale myślę że wyczerpał temat. Nic dodać, nic ująć. Tego kwiatu jest pół światu autorze. Po zerwaniu ze mną przez mą drugą ex miałem sieczkę w głowie.. moje mysli ciągle wracały do niej.. no i co ? Nagle prysnęło
stała się dla mnie teraz przeciętną szarą myszką, jak ją widzę to mam wrażenie że nbardziej ona zastanawia się skąd tyle energii i entuzjazmu u mnie - a ja mam najzwyczajniej gdzieś kogoś kto nie daje szacunku - ona nie była zainteresowana, zerwała związek.. ok ma prawo
co mi do tego? Życie leci dalej, ni staje w miejscu ani nie cofa się, więc my też idźmy do przodu!
Pozdro
Kolego Rise, czytając Twój komentarz powyżej, stwierdziłem, że mieliśmy niemalze identyczną sytuacje i też podobne myślenie co do zerwania przez laske i jak się później zachowywać itp
Pozdro
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
No to piona bracie ;D!!
- jak juz to wpadnie na ulamek sekundy jakas wspominka ale zaraz wylatuje, ale nie to co tuz po
mysli zebrac nie moglem 
W zasadzie ja juz od dawna nie mysle o niej
W moim ost. blogu opisałem tą sytuacje, chcesz to looknij, moze nawet podobnie miales
Kolego tak się składa że też długo nie mogłem sobie znaleźć dziewczyny, uświadomiłem sobie jedną ważna rzecz jeśli nie jestem typem człowieka, która zadowoliła by tylko jedna noc postanowiłem nie szukać kobiet na siłę i pozwolić na to żeby się pojawiła sama w moim życiu, owszem pojawiła się, masz temat nawet na tym forum bo sytuacja się rozwija, mogę powiedzieć że ją odbiłem ale nie mogę być w dalszym ciągu pewien czy nie wróci do tamtego. Wiele na tym straciłem ale i zyskałem, straciłem w oczach kumpla który ma inny system wartości i takie działanie uważa za nie odpowiednie, jednak jestem asertywny i raczej nie zmiennie swojego zdania z reszta jak on.
Wracając do twojego problemu jest to klasyczny przypadek iluzji w jaką się wkopałeś, tak jak powiedzieli wcześniej wypiętnowałeś ją sam szczyt, oczywiście możesz się o nią starać, nikt Ci tego nie zabroni ale żebyście byli razem musiałbyś przewartościować tą znajomość tak że to ona by się uganiała za tobą. Trudny zabieg i nie polecam, generalnie musisz doskonale wiedzieć co sam pragniesz i oczekujesz od życia, musisz też doskonale wiedzieć jakie uczucia Ci w danej chwili towarzyszą, jest coś takiego jak inteligencja emocjonalna, dzięki niej ludzie osiągają sukcesy i to nie tylko zawodowe. Moim zdanie jeśli chciałbyś coś zmienić w swoim życiu to wtedy musisz poświęcić trochę czasu na pracowanie właśnie nad inteligencja emocjonalną, asertywnością liźnij NLP to wszystko daje niesamowite efekty.
Jestem tego żywym przykładem chciałbym opisać w blogu swoją historie ale potrzebowałbym waszej pomocy i pktów pomocy : )
"dbam o swoją przyszłość bo w niej spędzę resztę życia"
Nikt chyba tego nie napisał ale na kiego jej sms pisałeś zamiast zadzwonić ? błąd
Tam zaraz się zakochałeś, przez tydzień co najwyżej zauroczenie małe, nie ma gwarancji czy coś by było z tego.
Myślę że jakby miało zaiskrzyć to by zaiskrzyło, z jakiego powodu nie zatrybiło nie ma sensu roztrząsać.
To że się zauroczyłeś to akurat fajne jest (po to między innymi człowiek żyje, żeby coś czuć) tylko też trzeba umiejętnie do tego podejść, troche kontrolować to, panować nad sobą i pozytywnie to wykorzystać.
they hate us cause they ain't us
Dzwoniłem i czasami pisaliśmy.
Nie napisałem że się zakochałem tylko że zauroczyłem. Może po prostu najbardziej mi odpowiadała charakterem i wyglądem.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
A ja bym wam radził poczytać poprzednie tematy tego Pana, bo coś z nim jest nie tak...nie wiem czy to kwestia ego, które nie potrafi sobie poradzić z tym, że ktoś go nie chciał, czy co innego, ale...zachowuje się jakby stracił miłość swojego życia po 3 latach, a nie laskę po 3 spotkaniach...każecie mu walczyć, jeśli chce, zaraz stalker się nam narodzi...różne wariaty po świecie chodzą...
Jestem w analogicznej sytuacji. Jakoś sobie radzę, ale musisz wiedzieć że:
1. Ja się zakochałem w takiej jednej dziewczynie. Odrzuciła mnie w średnio miły sposób. Uświadomiłem sobie parę rzeczy:
-jestem jeszcze niezbyt atrakcyjny i muszę pracować nad sobą, bo nie dość że nie zdobędę jej, to jeszcze żadnej innej, fajnej. Praca nad swoją osobą w kierunku większej atrakcyjności. Odrzucenie przez tą dziewczynę to dla Ciebie Czerwony Alarm, dający ostrzeżenie: "Jesteś nieatrakcyjny dla pięknych kobiet". To jest Twój problem, a nie ta dziewczyna.
-ona wie że to dla Ciebie ciężkie przeżycie. Ale to jest dla Ciebie wyzwanie, problem. Kobieta w obliczu problemów, porażek zaczyna płakać, gniewać się, kierowana przez emocje. Facet w obliczu problemu, porażki, spokojnie wszystko przyjmuję, wie że wszystko będzie dobrze i zaczyna planować i robić rzeczy, które spowodują że wybrnie z tej trudnej sytuacji. Więc jeśli zamiast rozpamiętywać , lamentować spojrzysz trzeźwo bez emocji na problem o nazwie "brak atrakcyjnej partnerki" i zaczniesz działać żeby go rozwiązać, to to będzie początkiem rozwiązania Twojego problemu.
-czujesz się poniżony, bo ten koleś z którym jest w związku wyszedł na lepszego od Ciebie? Kolejny błąd. Prawdziwy mężczyzna ma poczucie godności niezależne od zdania i opinii innych ludzi. Jeśli ktoś [alphe] go wyśmiał, uznał za gorszego, to on niewzruszony odchodzi dalej i nie rozmyśla nad tym co się stało, idzie dalej przez życie. Łajza męska czuje się urażona i dniami i nocami myśli "jak się tu zemścić, skoro tak nisko mnie oceniła". Kobiety nie myślą logiką. Emocje to jest to czym się kierują. Ktoś [koleś który jest jej chłopakiem] wychodzi lepiej, owszem zdarza, ale z czasem jego ukryte, frajerskie wady wychodzą na jaw.
Tak więc, podsumowując, ja byłem w podobnej sytuacji. U mnie trwało to tydzień, emocje opadły, pomyślałem co jest nie tak, że czuję się źle i idę przez życie dalej.
A i zapomniałbym o jednym:
-wybij sobie z głowy że kiedykolwiek z nią będziesz. Owszem, powrót, ponowne podejście do tematu jest możliwe, ale podryw to nie taka prosta sprawa, najmniejszy błąd i jesteś znużony w gównie w którym jesteś, jeszcze głębiej.
A tak na koniec, zadaj sobie dwa pytania:
Co wolisz, lamentować o tej jednej jedynej przez całe życie, czy ruchać inne? Co wolisz lamentować czy ruchać?
'' Odrzucenie przez tą dziewczynę to dla Ciebie Czerwony Alarm, dający ostrzeżenie: "Jesteś nieatrakcyjny dla pięknych kobiet'' ---> owszem, jakby ... 100 pięknych (cokolwiek to znaczy, dla każdego piękno to inne znaczenie) kobiet odrzuciło, możemy mówić o jakiejś zasadzie, a nie przypadku...ale jedna kobieta? RILLY?
Może rzeczywiście przesadziłem. Nie znam dokładnie sytuacji, nie jest opisane w jakiej dokładnie sytuacji to się stało, przede wszystkim nie widziałem tego na własne oczy i nie słyszałem, ale z pewnością praca nad sobą z pewnością przyniesienie mu więcej korzyści niż chaotyczny lament. Wiem, często wyjdzie się źle przy podrywie np. z powodów przypadkowych, np. miało się akurat zły humor, ona również miała zły dzień, ale warto przyjrzeć się temu co się zrobiło źle i mieć świadomość co było nie tak i zminimalizować prawdopodobieństwo popełnienia takowego błędu w przyszłości
Tu nie ma wyboru między lamentowaniem i ruchaniem. Koleś musi po prostu sobie zdać sprawę z kilku bardzo ważnych kwestii poruszanych milion razy na tym forum.
Do autora tematu:
To że nie możesz o niej zapomnieć to nic dziwnego. Emocje jakie w spotkania z tą kobietą pojawiły się w twojej głowie były bardzo silne. Jedynym dobrym wyjściem z tej sytuacji jest dostarczenie sobie takich samych/silniejszych emocji/relacji z inną kobietą która ci się podoba.
Jestem niemal pewien że tego nie zrobiłeś. Piszesz że uprawiasz sport, masz hobby ok.
Grając w piłkę nadal o niej myślisz nie skupiając się na grze? To coś naprawdę nie tak. Poświęć się konkretnym rzeczą/pasją w 100% to w końcu wyleci ci to z głowy.
Temat wałkowany tysiące razy, każdy z nas coś takiego przechodził.
Ba czasem nawet dostajemy flashbacka. Zjawisko pojawiające się w czasie robienia jakieś czynności skojarzonej z daną osobą. Np: wasz ulubiony kawałek jakiegoś zespołu.
Ostatnio też miewam to coraz częściej.
Musisz zdać sobie sprawę z tego że jeśli będziesz żył tamtymi wspomnieniami to twoje umiejętności uwodzenia spadną szybciej niż myślisz.
Nie będziesz skupiony, przestaniesz logicznie myśleć. Wiąże się to dalej z tym że po
1. Nie będziesz miał żadnych szans na odbicie tej kobiety w przyszłości.
2. Poznanie nowej, lepszej partii na przyszły związek.
Takie rady z mojej strony. Skończ już rozpamiętywać, usuń wszystkie wspomnienia z nią związane i pomyśl jak bardzo się zmieniłeś przez ostatnie dni (na gorsze), kiedy to zacząłeś rozpamiętywać i tworzyć iluzje o byłym targecie.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Niestety klasyczna sytuacja, było miło ale się skończyło. Dziewczyna wyjechała do innego miasta, chce pracować, rozwijać się, iść do przodu. Może jest na innym etapie w życiu co Ty, może nie potrzebuje balastu, tylko woli inwestować w siebie. Sam powinieneś zrobić to samo. Uszanuj jej decyzje, pokaż że ona nie jest pępkiem świata.
"Nie zakochałem się w niej ale myślę o niej że ona by mi wystarczyła" myślisz żeby Ci wystarczyła? Trochę mało przekonująco jak dla mnie, może ona to wyczuła i nie chciała być tylko "wystarczającą".
Kolego posłuchaj sobie piosenki Hey - Katasza, mi pomaga
A tak poważnie, u mnie podobna sytuacja trwa już 2 miesiące. Niestety ten stan jest trochę podsycany przez Ex (sms, jej aktywność u moich najlepszych znajomych na FB).
Z mojej strony zero kontaktu i wypełnianie do granic wolnego czasu. Hobby znalezione, niestety zdarza się tak, że w chili gdy go wykonuję myślę o niej.
To wszystko co piszą koledzy jest prawdą i trzeba iść doradzaną przez nich drogą.
Aczkolwiek chciałbym zobaczyć jak wielu doradzających "wyjadaczy" po rozstaniu z "miłością" swojego życia, potrafiło od tak przejść do porządku dziennego i nie zaprzątać sobie głowy myślami o niej. Czy nie jest tak, że większość z Was pisze tak z perspektywy czasu, który jak wiadomo leczy wszystkie rany? Uważam, że każdy z tu obecnych za pierwszym razem odczuwał i zachowywał się tak jak autor wątku i tak naprawdę właśnie te gówniane zachowania uodporniły i nauczyły was odpowiedniego podejścia do problemu odrzucenia.
Ja mimo upływu 2 miesięcy nadal mam w bani iluzję o niej. Seks z innymi mi jakoś nie pomógł (próbowałem). Przyjąłem inna taktykę. Hobby + masa sportu aby o niej nie myśleć. Do tego poddanie się działaniu czasu. Pogodziłem się z tym, że musi upłynąć go trochę, żeby w mojej głowie zapanował pełny spokój (u jednego miesiąc u innego rok, zależy od człowieka).
Jak dla mnie najważniejsze, żeby rozstać się z klasą i nie robić z siebie cipy po rozstaniu. Nigdy ale to nigdy nie skomleć o drugą szanse. NIE TO NIE (oczywiście z klasą)!!! Na szczęście to mi się udało i przynajmniej ostatnią rundę wygrałem (jeśli można użyć takiego słowa).
Pozdrawiam i powodzenia
Proś, a nie dają bierz sam...
Ale Ty mylisz fakty...ty z kim byłeś, kochales... A on spotkał się z nią trzy razy...nie skomlac ? Jak cos spierdolisz a kochasz to trzeba czasem kolana podrzec...takie życie;)
tylko wtedy trzeba "podrzeć" jeśli zawiniłeś... tylko wtedy. W przeciwnym razie to branie na litość.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Oczywiście, że tak, w żadnym innym wypadku. Jeśli laska ma kolesia na boku, a Ty dalej błagasz by z Tobą była to wypierdalaj, ale mówię o sytuacji kiedy Twoja wina jest, coś spierdoliłeś, nie wiem, uderzyłeś ją, obraziłeś mocno czy milion innych sytuacji, którę mogą zdarzyć się w związku gdy poniosą emocje, czy też kiedy zaczniesz myśleć nie tym mózgiem co trzeba:)
Fakt, chodziło mi o sytuację gdy było się w związku. Sory, ale podkręciłem się tytułem wątku
Proś, a nie dają bierz sam...