Witam. W poniedziałek miałem egzamin z pewnego przedmiotu, lecz niestety nie udało mi się go zaliczyć. ( Bałem się ściągać, a wszyscy, ktorzy ściągali zaliczyli )
Od razu po egzaminie widziałem, że go nie zaliczę i widziałem, że muszę zacząć się uczyć.
Niestety gdy tylko zaglądam do książki, to od razu mi się odechciewa nauki. Trzeba umieć 150 stron mega trudnej teorii, wzorów i wykresów.
Pomimo tego, że to mój ostatni egzamin w tej sesji nie mogę się zmobilizować do nauki. W czwartek drugi ( ostatni termin ) , a ja nadal nic nie potrafię. Najbardziej dobijaja mnie słowa starszych, ktorzy twierdzą, że bez ściągania się tego nie zaliczy, a skoro bałem się ściągać na auli pełnej ludzi, to jak będzie ich dużo mniej jeszcze bardziej będę się bal...
Macie jakieś rady jak się szybko uczyć lub jak złapać motywację do jakiejkolwiek nauki ?
Olej to, nie zdaj. Trudno. Najwyraźniej te studia nie są dla Ciebie, skoro Ci nie zależy.
Dokładnie ja tak zrobiłem
Nadal nie wiem czym się kierowałem w wyborze kierunku. Że niby przyszłością... Tylko ta przyszłość była by dla mnie męcząca
oczywiście nie propaguje używek ale kawa kawa kawa albo coś mocniejszego jakiś diabelski kurz i czytać czytać czytać
biała dama na pewno by się przydała skoro boisz się ściągać.
Motywacja do nauki hm. to już raczej sam musisz w sobie odszukać motywację. My Ci tutaj nie pomożemy. To Ty wiesz po co i dlaczego się uczysz. Jeśli robisz coś wbrew sobie to nici z osiągów. Ja mam swoje zdanie co do szkolnictwa więc tym bardziej Ci nie pomogę. powodzenia
Szczerze mówiąc, moja droga, nic mnie to nie obchodzi.
Też mam ten problem Stary!

Przede wszystkim zrób sobie odpowiednie warunki do nauki. Wszystkie rzeczy, które Cię dekoncentrują wyrzuć/wyłącz/zabierz z pola widzenia. Masz zostać tylko Ty i notatki. Jeśli uczysz się na kompie, napisz sobie na kartkach i połóż obok komputera, np "ZERO FEJSA!!!", "ZERO YOUTUBE!!!"
Określ sobie czas nauki. Ja polecam zasadę 50/10/50/30. Polega ona na tym, że 50 minut jesteś na 100% skoncentrowany i uczysz się tylko danej rzeczy, zero przeglądania stron, patrzenia w telefon, tylko koncentracja na cel. Nawet jeśli nie skończyłeś danego zadania równo po 50 minutach odchodzisz od zadania. Proponuję ustawić sobie budzik. Później 10 min przerwy aby pójść do toalety, poruszać się i znowu 50 minut pracy, ale coś innego, np jakiś inny dział nauki. Po skończonej sesji 30 minut przerwy. Schemat powtarzamy. Zobaczysz, ile dzięki tej metodzie w jeden dzień będziesz mógł się nauczyć
Kolejna sprawa. Jeśli masz się uczyć, nie mów sobie "dziś będę się uczyć", tylko np. "dziś o 12 usiądę przed notatkami". Nic nie musisz więcej robić, tylko usiąść. Jak już usiądziesz, to zaczniesz przeglądać te notatki i w końcu jakoś zaczniesz się uczyć. Zobaczysz, że będzie Ci dużo prościej to zrobić, niż mówiąc "dziś muszę się uczyć". To takie lekkie oszustwo umysłu, ale działa.
Spróbuj zafascynować się tym, czego się uczysz. Czytaj z pasją, ciesz się z każdego nowo poznanego wzoru, nowo poznanej rzeczy. Bądź po prostu CIEKAWY. Wiem, że może wydawać się to trudne, ale zobaczysz, że to możliwe. Ja np też mam 2 egzaminy z finansów i rachunkowości, ale staram się dostrzegać w tym rzeczy, które są ciekawe i które mogą przydać mi się w życiu, i idzie mi o wiele prościej, niż nauka bez takiego podejścia
Nie martw się, motywacja łapie dzień przed (znam z autopsji
)
ogólnie przewietrz od czasu do czasu mózg, bo jak się ślęczy całymi dniami, to tak naprawdę nie przyswajasz dużej wiedzy w krótkim czasie i czytasz mało rozumieąc, a jak jesteś wypoczęty i wyspany - jest całkiem ok. Czasem pomaga zmiana otoczenia - ostatnio nie mogłam się skupić w ciszy i spokoju, więc przeniosłam się w tłoczne miejsce - i w 30 min. przyswoiłam to, na co patrzyłam się tępo przez dwie poprzednie godziny w pokoju.
No, a jeśli już byś nie umiał poprzedniego dnia - u mnie najlepiej działa myślenie "jak profesor", czyli przewidywanie pytań i uczenie się tylko z tych zagadnień (chociaż idzie się przejechać).
Powodzenia
Dziękuję za tak liczne odpowiedzi. Chyba pomogło samo napisanie tematu na forum, bo od jego utworzenia zdążyłem przeczytać 70 stron notatek z zeszytu.
Przedmiot to termodynamika. Przedmiot ciekawy, lecz nie wiem kto wymyślił, że wzory na wszystko i wykresy trzeba znać na pamięć. O ile nauka teorii jest całkiem logiczna o tyle nienawidzę uczyć się na pamięć wzorów i wykresów.
Ja mam jutro 3 egzaminy, nie zdaje semestru raczej.
Powtórka.
Dziękuje
Olej, są wolne terminy, bez spiny
BlackBanana rozumiem Cię. Zawsze patrzyłem z politowaniem na profesorów, którzy każą wkuwać skomplikowane wzory i schematy elektryczne na pamięć. Po 2 godzinach je zapomnisz. Niby wykształcenie wyższe, ale czasem brakuje im logicznego myślenia.
No to na warunie ściągaj za rok, a teraz nie zdasz i po sprawie
Wbrew pozorom do ściągania też trzeba mieć jaja. Jest wiara, która normalnie i spokojnie robi wyjebke w pierwszych rzędach, a są tacy, którym łapki drżą na samą myśl o ściąganiu
Jak Ci pomóc? NO nijak. Serio jak masz podejście, że i tak uwalisz i tak nie dasz rady to się na imprezę pierdolnij, może chociaż poruchasz
Nie słyszałem jeszcze o studencie który by takich problemów nie miał. Po drugim oblaniu motywacja przyjdzie sama.
tu masz motywacje
https://www.youtube.com/watch?v=...
Dzięki za liczną motywację. Nauczę się wszystkich głównych rzeczy, a z reszty zrobię dobre ściągi
Gdyby warunek z tego przedmiotu nie kosztował 600zł, to nawet bym się nie zastanawiał. Myślę, że temat wyczerpany. Zdam to zdam, nie zdam, trudno może za rok się uda.