Witam. Zastanawia mnie ile trwał wasz najdłuższy związek i co było powodem rozpadu, i dlaczego skoro tu na forum często udzielacie mądrych rad i wiecie co i jak. Mój najdłuższy związek byl jednoczesnie pierwszym, miałem wtedy 15 lat, ona też i o dziwo naszego wieku byliśmy razem 5 lat, jak na ten wiek to wydaje mi sie ze sporo. A u was jak to było?
i jakie to są cechy tych pieskow wg ciebie bo podobno mili i pieski nie ruchaja, tak wyczytalem na forum
pensjonariuszki Tworek też mają prawo do miłości...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Długość związku: 0 dni 0 miesięcy
Powód: najlepsze lata życia właśnie trwają.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Pamiętaj ze większość rad które są udzielane poprzez doświadczonych czy amatorów uwodzenia należy brać z dystansem.To Twoje życie i tylko Ty będziesz odpowiadal za skutki swoich decyzji.
Najdłuższy związek: 9 miesięcy. (Nic wspólnego z ciążą) Nie pasowaliśmy do siebie i to po pewnym czasie wyszło. Poza tym kobieta była dziecinna jak na swój wiek i nie angażowała się w związek. A jako że na dokładkę poznałem kilka interesujących dziewczyn to zacząłem się pomału "katapultować". Czarę goryczy przelało jej zachowanie po dłuższej rozłące więc powiedziałem dość. Nie żałuję, był to związek bez perspektyw.
Jedyny łatwy dzień był wczoraj.
osobiście walcze ósmy rok. Wielu z was może uznać to za przejebane, ale powiem, ze nie żałuje żadnych podjętych decyzji. I absolutnie nie zgodze się ze stwierdzeniem, ze trzeba być pieskiem, żeby być w dłuższym związku. Wręcz przeciwnie. Gdybym dalej szczekal na każde gwizdniecie to mojego małżeństwa juz by nie było. Juz gdzieś to pisalem ale moim podejściem doprowadzilem się do tegoze psychicznie lezalem i w końcu poszedłem w tany. Do łóżka innej było juz niedaleko. To był punkt zwrotny kiedy po solidnym bilansie powiedziałem dość i w momencie gdy bylem wg niej tym gorszym ja zamiast przepraszać dokleilem sobie powrotem jajka i powiedziałem jej ze pogadamy jak emocje ucichna. Potem wspólnie doszlismy do tego, ze ostatnie 2 lata były powolna degeneracja naszego związku ale próbujemy dalej. Może nie ma motyli, za to jest wszystko czego od bycia razem oczekujemy. Juz nie wspomne o tym ze teraz sama zdycha jak 2 dni seksu nie ma. Tak wiec leci nam ósmy roczek i będą następne. Po za tym najdłuższe nie przekraczały 3 miesięcy i kończyły się zazwyczaj dogadaniem się na zasadzie "choć nna piwo i nie bawmy się dłużej w ta blazenade"
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
no to gratuluję, niezły staż, oby tak dalej
(ja też miałem podobny)
they hate us cause they ain't us
Gratulowac będziecie jak będę zdychal bo z doświadczenia wiem, ze każdy dzień jest tym ostatnim i na to reguły nie ma. Jestem po jeszcze jednym długim związku w którym myślałem ze wszystko jest zajebiste. To wtedy jedyna i ukochaną nazywała się praca. Nasz związek zakończył się 3miesiecznym wypowiedzeniem. Do dziś powód nieznany. A piękne zerwanie nastąpiło wtedy nagle przy kawie, ciastku i dowcipach. Z robota jak kobietami. Nigdy nie wiesz kiedy im odpierdoli zeby cie zostawić. Plusem jest to ze wiem teraz ze od szefa tez trzeba wymagać.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
Z tego co widzę po znajomych to najlepiej wychodzą na robocie ci którzy totalnie wyjebane maja na wszystko. Warunek jeden. Pracodawca musi mieć choćby mylne wrażenie ze się cos umi. Ale bron boże nie pokazywać ze nam na robocie zależy. W perspektywie realiów kurewnie ciężkie do wykonania bo ktoś wymyślił chore zobowiązania o nazwie kredyty, ale można. W sumie jakby tak dalej porównywać to też jak w związku. Jak się zadluzysz to ciężko z tego wyjść.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
no ja mam właśnie takie podejście że praca nie jest sensem mojego życia
druga kwestia że nie mam kredytów, długów, zobowiązań przez które musiałbym pewnie całować w dupę jakiegoś prywaciarza za 1750brutto
kiedyś jak robiłem w korpo to ludzie gały wywalali jak ja teczuszka pod pachę i punkt 16 jestem na parkingu przy autku szykując się do jazdy do domku
they hate us cause they ain't us
Analogii miedzy związkiem facet-baba a szef-pracownik jest mnóstwo i wszystko sprowadza się do określenia na wstępie swoich wymagań. No i do tego czemu tacy jak np ja odwiedzają takie strony. Sam mi kiedyś napisales "ze są pewne prawidla które tym wszystkim rządzą i o tym trzeba pamiętać" a jak bardziej zgłębić temat to trenując swoja sile psychiczna i wole walki na przypierdalaniu się do panienek można bardzo ładnie wycwiczyc umiejętności które pomogą nam dominować w tej całej dżungli.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
Ojej

Może o takim, który się rozpadł
11 lat. Odeszłam, przez: zazdrość (patologiczną), agresję z nią związaną (werbalną i nie tylko), brak chęci poprawy jakości związku, brak chęci rozmowy o związku i rozwiązłe prowadzenie się partnera.
Teraz też jestem w b.długim związku. I jest OK (9/10).
@MrSnoofie no no, twardy gość z ciebie
#####################################################
Hunter of Pizdeusze
albo się jest, albo się nie jest
5 latek, foszki i beznadziejny seks spowodowały, że odpuściłem. OCZYWIŚCIE mnóstwo błędów z mojej strony(brak spontaniczności, lizanie dupy, zazdrość, lenistwo, cipowatość, pieskowanie itd. itp.) przyczyniło się do tego jak było.