Od razu odpowiem dlaczego chcę uwodzić nudziary - bo często są niesamowicie piękne.
Od razu zaznaczę też że czy to w DG czy NG nie mam problemów z uwodzeniem, seksem na 1 randce itp (działam głownie we dnie i nie preferuję tańca #pdk).
Schody zaczynają się przy dziewczynach które nie mają nic do powiedzenia. Przykładowo, w klubie wczoraj poznałem, tańczyłem i wziąłem numery od 4 ślicznotek, z tego tylko z jedną mogłem normalnie porozmawiać, pożartować sobie z niej itp.
Reszta to taka drętwota że żal, zainteresowania - spotykanie się ze znajomymi, koniec zainteresowań. One nawet nie ćwiczą, nie wiem skąd mają takie seksowne ciała. Wiadomo, coś tam pożartowałem, opowiedziałem o sobie, poznałem jej przeszłość i przyszłość w ciągu tych 5 minut i zanim zawiało nieuchronną nudą, odstawiłem do znajomych.
Ah, w międzyczasie walnąłem z nią selfie, w ramach mojego nowego patentu u budowaniu raportu w NG.
Teraz tak - jeśli chodzi o studentki to zazwyczaj nie ma problemu, mogę rozmawiać o wszystkim, od filozofii Schopenhauera, przez diety i ćwiczenia, książki, kino, do matmy i fizyki, w to fajnie można powplatać jakieś żarty, negi, dotyk itp.
Pytanie - o czym mam gadać z licealistkami i fryzjerkami, kosmetyczkami itp? Dodam że większość totalnie nie łapie żartów.
Przykład z wczoraj - podbijam do dziewczyny, gdyby nosiła aparat na zęby to mocne hb, śmieję się że sama przyszła do klubu (bo akurat siedziała sama na loży) i... ta zaczyna mi tłumaczyć że wcale nie, że jest ze znajomymi a nie sama i jak w ogóle mogłem tak pomyśleć, i to wszystko tak tępym tonem że przerwałem jej że muszę już iść.
Znacie obraz sytuacji, byłbym wdzięczny za rady Panowie 
Właśnie dochodzę do momentu w którym mógłbym to pociągnąć ale jedyne co mi przychodzi do głowy to po prostu wzięcie ją z klubu na chatę, co czasem się uda ale rzadko, ale zwykle jestem w klubie 23-02 więc wtedy żadna laska ze mną nie wyjdzie bo dopiero co przyszły.
Często nie czuję tego vibe'u, powiedziałbym że w ponad 50% podejść w klubach (chodzę rzadko, może raz na miesiąc albo dwa, szkoda weekendu), kiedy przy dg to i z gówna czasem i bicz się uda ukręcić (czasem taki cringe w tramwaju czy busie zrobię że żenada łapie i mnie i każdego dookoła, ale i tak wtedy jakoś udaje mi się wyprowadzić to na prostą).
Zapomniałem dodać że z reguły chodzę na trzeźwo dlatego tak szybko się zmywam, jak piję to wtedy lepszą energię mam na kluby i dłużej zostaję, wtedy dużo łatwiej się "pobawić" i też lepiej idzie złapać ten 'vibe' ale to już ultra rzadko, może 3-4x w roku.
Niemniej rozumiem przekaz, postaram się lepiej kalibrować.
Co do braku zainteresowania to teraz rzadko mam tak że dziewczyna mi ucieka czy wydaje się znudzona, w sumie prawie nigdy, za to często wing wysiada i koleżanka zgarnia mój target.
Jak mam dobrą interakcję to ją ciągnę, jak czuje że będzie się psuło to wolę wziąć nr, jeszcze chwilę pogadać i wrócić do swoich.
Ty Dobrodziej jak eskalowałeś w swoim klubowym prime?
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Jeżeli możesz gadać ze studentkami, ale już z kosmetyczkami nie, bo nie ma tematów, to znaczy, że te pierwsze, a nie te drugie, to Twój target. Nie ma większych szans, by z każdą dziewczyną, wykonującą dowolny zawód mieć zadowalający poziom interakcji. Sam piszesz wyraźnie, że łapią żartów. Niełapanie żartów to mogiła podczas podrywu: nie rozśmieszysz takiej, sam się w pewnym momencie zatkasz i zmęczysz psychicznie, bo nie znajdziesz z nią wspólnego uwodzicielskiego języka. Są ludzie, z którymi za Chiny się nie dogadamy i to zapewne jest u Ciebie ten przypadek. Możesz też obniżyć poziom rozmowy, ale czy dasz radę tak dłużej niż 10 minut? Osobowość i poziom umysłowy sam wyjdzie, kiedy się rozluźnisz.
Jak miałbym dać radę, to skupiłbym się tylko na tych, z którymi łapiesz kontakt, a nie wierzę, że łapiesz kontakt tylko z brzydkimi, a z ładnymi nic a nic.
Nie bać się, tylko działać.
Właśnie myślałem że dobry uwodziciel potrafi się dostosować do każdej kobiety. Ja mam dokładnie tak jak napisałeś - z pewną grupą targetów mam super interakcję, z innymi nie mogę złapać rytmu, a bardzo chciałbym niektóre z nich wyruchać
Jasne że łapię kontakt z tymi ładnymi, nawet z wieloma i z nimi się umawiam!
Temat jest o tym jak uwieść te z którymi go nie łapię, a chciałbym
Jeśli reszta się zgadza z Rafaelem to chyba mam swoją odpowiedź.
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Z nudnymi kobietami, a bardziej takimi cichymi, co wola w domu posiedzieć, nie maja zbyt wielu znajomych, słabo znają się na żartach itd musisz ostrożnie, takie są moje doświadczenia.
Na początku budujesz zaufanie, gadasz z nią o pierdołach, interesujesz się nią, musisz ja w taki sposób do siebie przekonać. Takie rzeczy jak dwuznaczności, dotyk, jakieś sprośne żarty wprowadzasz bardzo wolno i stopniowo. Bardziej emocjonalna i głęboka gadka. Oczywiście ktoś może powiedzieć - baba jak baba, czyli jeden schemat. No w takich przypadkach może to popsuć robotę i zniechęcić kobietę do siebie. Dla takich lasek wieczór przed netflixem to czasami największa forma rozrywki jaka miały od lat. Moim zdaniem tak jak napisałem, zaczynasz od zaufania, a później z górki, na spokojnie wprowadzasz wszystko.
Zauważ, ze takie kobiety maja zazwyczaj nudnych znajomych, nudne życie i w momencie gdy pojawia się facet, który jest powiedzmy luźny, żartobliwy itd to w ich głowie dzieje się rozpierdziel, bo wcześniej tego nie miały i bardzo często są cholernie mocno zainteresowane - czyli nic tylko ciągnąć to dalej
Dodam również, ze takie kobiety często tylko na początku są nudne, później jak się rozkręca, to jest z nimi bardzo ciekawie.
Swoją droga, takie kobiety, gdy oczywiście po zapoznaniu nie są cholernie nudne itd to dobry materiał na poważny związek.
Chodziło mi bardziej o klubowe księżniczki a nie ciche myszki. Te zwykle są zainteresowane ale totalnie mnie nie podniecają, kilka razy się umawialem ale to nie dla mnie.
Mój idealny typ to laska która codziennie lata na ćwiczenia, dużo się edukuje i wkłada serce w to co robi (co = zajebisty seks).
Ale rozpisałes ładnie i z sensem się więc plusik leci
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
"Mój idealny typ to laska która codziennie lata na ćwiczenia, dużo się edukuje i wkłada serce w to co robi (co = zajebisty seks)"
To też elementy mojego ideału, więc myślę, że porozumiemy się bez większych problemów. Nie wszystkie elementy, bo jest ich więcej, ale istotna część, albo inaczej, to zasady do konkretyzacji
. No i tutaj też będzie kolejna rzecz: takimi laskami, o jakich tu piszemy, szybko się znudzisz po seksie, bo nie znajdziesz u nich tych właśnie pociągających cech. Masz "za duże" wymagania względem takiej laski. Rzecz jasna wymagania bardzo dobre, tylko panna będzie nieodpowiednia
Czy warto w takim razie męczyć się psychicznie?
PS: we wcześniejszym wpisie wkradł się zabawny błąd: Napisałem "Sam piszesz wyraźnie, że łapią żartów". Powinno być oczywiście "że nie łapią żartów", ale na szczęście wszyscy przeczytali zgodnie z intencjami, a nie literą tekstu
Nie bać się, tylko działać.
Ja tu zacytuje tekst z klasyki polskiej kinematografii.
"Możesz mi powiedzieć, na chuj mi las?"
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Właśnie miałem podobny temat założyć
Czy tylko ja uważam że dziewczynę która jest inteligentna łatwiej poderwać?
Takie dziewczyny lepiej/szybciej wyłapuja żarty, mają wyższe poczucie własnej wartości, i mają jakies ogólnie pojęcie o świecie
Nie chce generalizować ale z dziewczynami po technikum/liceum lepiej się rozmawia niż z tymi po zawodówce
Oczywiście w każdej grupie znajdzie się wyjątek
Czy łatwiej poderwać "tą inteligentniejszą", to kwestia niejednoznaczna, bo jak zaimponowałeś kobiecie inteligencją i "klasą", to masz z górki. Ale na pewno z inteligentniejszą jest ciekawiej, przyjemniej, szybciej się rozluźnisz (bo możesz być sobą, a nie grać i pilnować się), więcej wyciągasz z tej randki poza czystym zaspokojeniem pewnej dozy próżności, że laska się zainteresowałą (nie ma co tej próżności uznawać za coś złego), i poza perspektywą samego seksu.
Bywa, że mniej inteligentną szybko się podrywa, kiedy szukasz tylko ONSów, ale ma to drugą, negatywną stronę - po seksie masz ochotę uciekać (dosłownie), siedzenie z taką jest bezdennie nudne, masz poczucie straty czasu, panna nic nie wnosi w tej chwili do twojego życia, zaspokoiłeś się (i ją) seksualnie i co dalej? NIC. Z inteligentnymi zawsze się temat znajdzie, coś się dowiesz, "postymulujesz" mózg. Nawet jak to niezobowiązująca randka z seksem. Dlatego też napisałem autorowi wątku, by trzymał się swojej grupy docelowej w podrywie, a nie zakładał, że może istnieć uwodziciel idealny, co dogada się erotycznie z każdą. Takie rzeczy mają miejsce co najwyżej w bajkach typu Don Juan, które powstały w okresie skrajnej nierówności płci.
Co do lasek po studiach/technikum/zawodówkach, to nasza obecna kultura jest tutaj bezwzględna: dogadujesz się najlepiej z tymi, z którymi więcej cię łączy na poziomie kultury osobistej i umysłowej. Możesz lubić osobę z radykalnie odmienną kulturą, ale na dłuższą metę nie zniesiesz zbyt dużych różnic kulturowych z taką partnerką. Dotyczy to zresztą również męskich kolegów, kiedy ty się rozwijasz, a stary kumpel zatrzymał się gdzieś 10 lat za tobą. Pewne poziomy chamstwa i prostactwa, miałkości umysłowej i pieprzenia banałów bez wzgledu na to jakbyś się starał wkurzą cię i zerwiesz kontakt. Nawet zwolennik radykalnego egalitaryzmu przyzna to wszystko w chwili szczerości.
Zresztą dziewczyna też wyczuje, że odbiegasz od niej poziomem, początkowo możesz jej imponować inteligencją, poczuciem humoru, obyciem, holizmem perspektywy, zwłaszcza jak sama ma głównie kontakt z podobnymi sobie mniej inteligentnymi facetami, ale po kilku spięciach, które pokażą różnice kulturowe sprawi to, że sama się wycofa. Działa to też w drugą stronę - gdy koleś jest poniżej jej oczekiwań, a mimo to dziewczyna da mu szansę, po czym stwierdzi, że się przy nim psychicznie męczy (tak jak facet opisany przeze mnie na początku tego wpisu), to też jest duża szansa, że go zostawi.
Zgadzasz się?
Nie bać się, tylko działać.
O to mi chodziło, i oprócz tego że ładnie to wytłumaczyłeś to pokazałeś mi to troszkę z innej strony (dlaczego mi z takimi dziewczynami ciężko "idzie")
Z dziewczyna "inteligetnijesza" można poruszyć jakiś ciekawszy temat niż seriale na natflix i się na Ciebie nie spojrzy jak na debila gdy powiesz jej coś o czym nie wiedziała albo poruszysz temat o którym ona nie ma pojęcia, wtedy taka dzewczyna jest często zaciekawiona, zadaje pytania (chce wiedzieć więcej) a te mniej "inteligentne" zachowują się jak bym im jakąś czarna magię wykładał, i z tego co zauważyłem dzieczyna zaczyna się denerwować bo próbuję zrobić z niej głupia bo poruszam temat na którym się nie zna przez co na pewno chce ją upokorzyć.
Dokładnie, nic nie wnosi do relacji/życia "panna na raz" bo nawet jeśli miało by byś FF to uważam że od czasu do czasu można gdzieś taka "przyjaciółkę" zabrać żeby nie czuła się tylko jak worek na sperme ale zeby gdzieś ja zabrać/wyjść do ludzi to ona powinna coś sobą reprezentować oprócz ładnej buźki.
No ja jeszcze się nie spotkałem żeby lekarz był w jakieś poważnej relacji z salową, ludzi dobierają się z podobnymi sobie.
Nawet z tego co w życiu zauważyłem, mądra dzieczyna, świadoma swojej wartości, nie będzie z z łysym Sebkiem który z kolegami (podobnymi do niego)
piję piwo za garażami i w drugą stronę.
Facet ktory ma IQ większe od rośliny doniczkowej nie będzie z Karyna
Niby wszyscy ludzie tacy sami a światy różne.
Wcale nie jest tak ze przeciwieństwa się przyciągają, może być to chwilowe zauroczenie.
Podałem przykład szkół średnich bo u nas szkoła była podzielona na technikum liceum zawodówkę i trochę ponad 1000 osób
Z dziewczynami z technikum czy liceum zajebiscie się rozmawialo, żarty, flirt, dotyk, ogólne pojęcie o świcie.
A z tymi ze szkół zawodowych ciężko się gadało, miały zawsze jakieś problemy, jakieś ale, i często zadufane w sobie, a jak dasz nega to Cię zje i da Ci taką wiązankę że wstyd Ci że w ogóle zacząłeś rozmowę.
To, żeby mieć jeszcze pełniejszy obraz, dodajmy, że często-gęsto wiele też zależy od naszego (i dziewczyn) ogólnego charakteru. Można poderwać dziewczynę, która ma niewiele do powiedzenia, bo niczym się nie interesuje, za pomocą ambitnych tematów, ale musisz umieć opowiadać o "trudnych" sprawach w ciekawy i "uwodzicielski" sposób, co jest zresztą jedną z zasad tworzenia dobrego wrażenia w każdym aspekcie życia. O to się często rozwalają inteligentni, ambitni faceci z dużą wiedzą i pasjami. Szczęśliwie tutaj czas działa na ich korzyść: im są starsi, tym więcej jest też kobiet na poziomie, bardziej dojrzałych, z coraz mniejszą ilością infantylizmu dziewczęcego. Wtedy też wiele osób, które w czasach "gimbazy" (chyba większość tutaj jest pokoleniem gimbazy…) było na drabinie społecznej niżej niż "Sebki i Karyny", przewyższa ich pozycją i ogólną atrakcyjnością. I kończą się też stare kompleksy, że ktoś był "lepszy", bo teraz widzimy, że jest te 10 lat do tyłu, o czym już wspominałem. To chyba też ważny aspekt w sprawie. Adept napisał kiedyś, że (jednak) "inteligencja przeszkadza w podrywie, bo inteligentny facet analizuje na milion sposobów całą sytuację, podczas gdy dureń działa instynktownie" (cytat niedokładny, ale sens oddany). No… Ja się tutaj nie zgadzam, bo tak naprawdę sprawa dotyczy tego, na ile jesteśmy komunikatywni w swojej inteligencji. A tego też da się nauczyć do pewnego stopnia, tak jak i uwodzenia, bo są to podobne aspekty psychologii społecznej. Widziałem "instynktowny" podryw największych studenckich debili i żal było patrzeć – goście chcieli dobrze wypaść pozując na inteligentniejszych i fajniejszych niż byli i nic z tego nie wychodziło. I tego już nie przeskoczysz. Co ciekawe nie byli w stanie poderwać nawet lasek na swoim poziomie! No dobra, trzeba oddać im sprawiedliwość, że koledzy też im niekiedy "pomagali", jak byli w pobliżu, i robili z nich durniów w oczach lasek.
Zgadzam się, oczywiście, że jak trafisz na "Karynę", co słysząc coś ambitniejszego z ust faceta popada w popłoch, no, ale tutaj chyba za wiele nie tracimy... Ale i tak najgorsze są "Karyny", które chcą uchodzić za obyte i inteligentne. Bo wtedy się zainteresują, a po seksie chcesz czegoś więcej niż głupiego gadania. A neg wobec tru-Karyny to jak dawanie sobie dobrowolnie kopnąć w jaja: laska z definicji jest lepsza w chamstwie, więc nie dość że nie zrozumie żartu, to jeszcze zacznie walczyć "o honor". Przegrana sprawa, jeżeli nie chcesz by nie skończyło się na wyzwiskach.
Powyzywać od kurew, szmat, lachociągów zawsze można, ale czy warto? Chyba, że walczymy o szacun w klasie lub na dzielni. Ale podryw to to nie jest.
Przy czym dobrze byłoby byśmy nie kreowali tutaj obrazu o idealnych "pracownikach umysłowych" i fatalnych "robolkach" lub "robolach" (tak a propos tych lekarzy i salowych). Bo np. często można trafić na osoby z ambicjami, co uważają się za "inteligentne" i w ogóle och-i-ach, po czym po dłuższej rozmowie wychodzą braki, ignorancja i pretensje do świata o uznanie, które zaczynają razić. Ja to wręcz częściej zauważam u facetów niż u kobiet, bo dochodzi tutaj źle pojęta rywalizacja między mężczyznami, kiedy jeden musi drugiemu COŚ "udowodnić", kiedy ten drugi wcale tego nie oczekuje, bo pewność siebie czerpie z walidacji wewnętrznej, a nie zewnętrznej. Ale wracając do kobiet, bo też ich to dotyczy… Nie wiem, jak mają inni, ale osobiście mam duży problem by porozumieć się np. z prawniczkami – formalnie kobiety bardzo wykształcone, na poziomie, a randka to jakiś horror w którym dominuje postawa mocno arogancka, o każdą pierdołę się będzie wykłócać i mówić, że "ja mam inaczej, więc nie masz racji". Po iluś takich przypadkach masz dość, bo wyraźnie kopiesz się z koniem: nie "popatrzmy na problem z innej strony", tylko "ja mam inaczej, u mnie w rodzinie było inaczej, więc NIE i JUŻ", i możesz się kłócić, tylko po co, kiedy celem jest miło spędzony czas i ewentualny romans/seks, a nie udowadnianie na siłę swojej racji? Nie wiem dokładnie z czego to wynika, ale mam taką obserwację. W sumie to jest dobry test na pewność siebie – czy dajemy się wplątać w głupie i bezwartościowe rywalizacje. Chociaż chyba każdy z nas niekiedy się daje nad czym warto pracować.
Tak więc problem na poziomie kultury rozumiałbym szerzej niż to co piszesz o "lekarzu i salowej" (różnice wynikające z tzw. kultury klasowej, których warto nie mieszać z innymi), czy "Seba z piwem" a "laska na poziomie" (kultura osobista), bowiem dotyczy całości osoby – jej kompleksów, podejścia (szacunku lub jego braku) do innych, wychowania etc. Myślę, że jesteśmy osadzeni w szeregu różnych kultur (pracy [ta "klasowa"], osobista, środowiskowa, wykształcenia, znajomych), co wpływa na proces uwodzenia – jak i kogo. I niestety, niektóre kultury można zmieniać, a niektóre nie lub jest to bardzo trudne... Ale już nie będę tego rozwijać, bo chyba za bardzo popłynąłem z ilością.
A co do Netflixa – jak masz inteligentną laskę, to możesz nawet ciekawie pogadać o serialach. Znaleźć w nich jakiś ciekawy problem, czyli pobawić się w filmoznawcę, co podczas uwodzenia też się może przydać o ile nie przesadzisz z wywyższaniem się.
Nie bać się, tylko działać.
Na bloga mogłbyś to wrzucić
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
RafaelB podsumował temat, dokładnie o to mi chodziło, dzięki
Co do dziewczyn to po prostu chciałem je wziąć do łóżka bo wszystkie były śliczne, a jedna to chyba druga najpiękniejsza dziewczyna jaka poznałem w życiu.
Skończyło się tak że dziś się miałem widzieć z jedną ale przeziębienie mnie dopadło (zawsze k**** to samo, klub, 2h snu ale ciężki trening trzeba zrobić, a potem chory), w środę może się spotkam z drugą, z 3, fryzjerką, pogadałem, trochę dała st więc nie było tak fatalnie i jak będę miał czas to się też pewnie umówię - generalnie wszystko na plus
Ah a ta najpiękniejsza mnie olala, ale na szczęście zawsze coś się ma w zanadrzu:D
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Akurat fryzjerki i kosmetyczki to moim zdaniem ciekawy target. Zazwyczaj są albo po podstawówce, gimnazjum, szkole policealnej. Idealne tematy to relacje interpersonalne w stylu: "kto częściej zdradza kobiety czy mężczyźni". Mowa ciała. Wszystkie psychotesty, horoskopy, wróżenie z ręki itp. Bardzo często rozgaduja się też o klientach w stylu: "czy zdarzyło Ci się, że przyszla do Ciebie babka z trwałą i chciała żebyś ostrzygla ja na Kożuchowska". "czy zdarzyło sie że jakaś klientka nie chciała zapłacić za fryzurę". Moim zdanie fryzjerki to konkretne babki dlatego im prościej tym lepiej.
Właśnie teraz to zauważam
Nie jest to szczyt marzeń co do konwersacji ale dziewczyna ma tyle pewności siebie że wbrew pozorom wcale nie jest nudno, + milion st leci, ale to zobaczymy jak się z nią spotkam.
Na dłuższą metę nie mój typ ale i tak o wiele lepiej taka dziewczyna, która jest jednocześnie pewna siebie i szczera, niż zagubiona i zakompleksiona pani magister (nie żeby wykształcenie miało jakiekolwiek znaczenie, ale z reguły takie dziewczyny mają trochę więcej do powiedzenia) .
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!