Witam,
potrzebuję jakiejś sugestii, podpowiedzi co do mojej sytuacji.
Z pewnym mężczyzną znamy się od około 10 lat. Oboje jesteśmy w wieloletnich związkach (oba przepełnione są raczej rutyną). W ostatnich latach zbliżyliśmy się do siebie, jednak obecnie dzieli nas odległość prawie 1000 km. Piszemy do siebie co jakiś czas w miarę możliwości. On jednak stwierdził jakiś czas temu, że od zawsze mu się podobałam i strasznie go pociągam. Nie ukrywam, że on mnie też. Nie bardzo wiem co zrobić w tej sytuacji. Myśląc o tym wystarczyłoby, aby tylko powiedział, że chciałby ze mną być, a ja rzuciłabym wszystko i poleciała do niego jak na skrzydłach. Z drugiej strony nie należę do "puszczalskich kobiet". On mnie podpuszcza i twierdzi że się w nim zakochałam (pomimo, że nigdy tak nie stwierdziłam), sam jednak do tego się nie przyznaje mówiąc, że nie łatwo go rozkochać. Ciągle powtarza, że my byśmy się dogadali, pasowalibyśmy do siebie, mamy wiele wspólnego. Nasi obecni partnerzy tych "kryteriów" nie spełniają. To jeszcze nasze pierwsze długoletnie związki. Nie wiem co mam o tym myśleć. Czy on liczy jedynie na numerek (aby zaliczyć i odhaczyć) czy może jednak z waszego punktu widzenia może to być coś więcej?
"Myśląc o tym wystarczyłoby, aby tylko powiedział, że chciałby ze mną być, a ja rzuciłabym wszystko i poleciała do niego jak na skrzydłach. Z drugiej strony nie należę do "puszczalskich kobiet"."
Tak to z Wami jest, nie puścicie się jednej gałęzi, dopóki nie sprawdzicie drugiej.
Generalnie, to zadajesz nam pytanie "czy warto" a nie "co to". Związek, w którym jesteś jest taki słaby, że szukasz czegoś innego? To zakończcie to i przestańcie się oszukiwać, że jest fajnie. On sobie znajdzie kogoś innego, Ty sobie polecisz sprawdzić.
Mowisz, polecialabys do niego na skrzydlach? Jestes ladnym przykladem na to ze kobiety nie puszczaja sie galezi poki nie maja pewnej drugiej. Ale nie o tym. Niewazne.
Zdaje sobie sprawe z tego ze nie jestes puszczalska I chodzi tylko o to ze twoje zycie partnerskie jest nudne I przeterminowane ale z mojego punktu widzenia mimo malej ilosci informacji o facecie mysle sobie ze on jest bardziej swiadomy tego ze miedzy wami nic powaznego nie bedzie I tylko "uzupelnia" sie kontaktem z toba. Moze I liczy na jakis skok w bok ale koniec koncow raczej w przeciwienstwie do ciebie nie rzuci swojego zycia. To tylko moje zdanie. Raczej pisalby inaczej, bylby wieksza kluchą. A taki nie jest. Dlatego tez cie korci.
Ten znajomy jest wychowany w szacunku do kobiet i innych ludzi, ma raczej duszę romantyka , nie casanowy. Mój partner natomiast traktuje kobiety dość przedmiotowo, bez szacunku, nie liczy się z moim zdaniem, jednak łączy mnie z nim dziecko i raczej tylko z tego względu ze sobą jesteśmy. Z resztą sam mi powiedział, że żeby nie dziecko już dawno by ze mną nie był.
Dlatego są to dla mnie dwa odległe światy i jestem ciekawa drugiego. Ale jeżeli jemu zależałoby tylko na numerku to nie widzę powodu w ogóle kontynuowania tej znajomości. Stą moja wątpliowość i prośba o obiektywną ocenę z męskiego punktu widzenia. Oczywiści nie ukrywam że jestem atrakcyjna i podobam się facetom, jednakże mnie podoba się tylko ten jeden.
Blondi
Jake to typowe. Twoj obecny facet sobie mysli, ze jak zmontowal Ci dzieciaka to ma Cie w garsci i moze traktowac jak wlasnosc. Znam z autopsji. Zaloze sie, ze nie rozstaliscie sie jeszcze bo dziecko kocha tatusia i reaguje histeria na kazda wasza sprzeczke...Jednak zanim polecisz na skrzydlach do tego drugiego, rozejzyj sie w okolo zeby troche ochlonac z tej znajomosci. Swiat jest pelny interesujacych facetow. No i zastanow sie jak wybrnac z tej sytuacji zeby zlapac rownowage miedzy tym czego pragniesz Ty, Twoje dziecko i obecny partner. To niestety bardzo trudne
Piszesz" On jednak stwierdził jakiś czas temu, że od zawsze mu się podobałam i strasznie go pociągam. Nie ukrywam, że on mnie też.
A potem dodajesz: On mnie podpuszcza i twierdzi że się w nim zakochałam (pomimo, że nigdy tak nie stwierdziłam), sam jednak do tego się nie przyznaje mówiąc, że nie łatwo go rozkochać.
Jesteś kobietą i tak sprzeczność mnie nie dziwi. Związek na odległość zawsze powoduje, że idealizujemy tę drugą osobę, bo jest daleko, bo możemy tworzyć w swojej głowie jakieś wyobrażenia o tej osobie, bo jest niedostępna. Skoro w obecnym związku nie czujesz się szczęśliwa i już od tylu lat szukasz czegoś nowego. To dlaczego jesteś jeszcze w tym związku ? Skoro można powiedzieć, że już zdradziłaś emocjonalnie swojego obecnego partnera.