Witam Was uwodzicieli tych bardziej jak i tych mniej zaawansowanych:)
Ci co się uczą w końcu doczekali się upragnionych wakacji. Ja na te wakacje czekałem już od dawna i bardzo mi się dłużyło, miałem już na nie tyle ciekawych planów do zrealizowania z dziewczyną, z którą miałem perspektywy na udany związek. Myślałem, że to w końcu ta, chociaż to głupie podejście, bo przeciez mam dopiero 17 lat, ale pierwszy raz czułem coś takiego do dziewczyny. Było naprawdę cudownie, ale niestety skończyło się to i to z wielkim hukiem tak, że teraz jesteśmy tylko na oschłe "cześć". Nie będę już tłumaczył jak to się stało, po prostu za szybko wszystko zaczęło się toczyć i wiele czynników z zewnątrz nam nie pozwoliło na wyciagniecie czegos wiecej.
Tak też moje plany na wakacje uległy zmianie. Chcę teraz poznawać dziewczyny, poprawiać swoje umiejętności w relacjach damsko-męskich. Postanowilem poznawac dziewczyny z innego srodowiska w celu poznania tych z pewnymi wartosciami, które są dla mnie wyjątkowo ważne. Niestety albo to tylko moje spostrzeżenia, albo tyczy się to tylko tego okresu w zyciu, ale zauwazam, że dziewczyny w wieku 16-19 lat są jeszcze wyjątkowo mało dojrzałe i nie wiem czy warto w ogóle szukac teraz kogos z kim czlowiek moglby stworzyc cos powaznego co mogloby zaowocowac czyms w przyszlosci.
Ostatnio moj kolezka zrobil prawko i jezdzimy teraz nad jeziorka lub do wiekszych miast w okolicy w celu miedzy innymi poznawania dziewczyn i niestety ze slabymi rezultatami. Nie chodzi o to, ze nie potrafimy sie z nimi dogadywac, bo rozmowa sie klei i wszystko dobrze idzie, zdarzalo sie, ze pytaly nas o kontakt itp. Nie podchodzimy tez do jakis pasztetow tylko do tych, ktore na pierwszy rzut oka przyciagaja nasza uwage i zazwyczaj staramy sie dzialac solo chyba, ze dziewczyn jest wiecej, ale do rzeczy. Niestety jestem osoba bardzo wyczulona i juz po kilkunastu minutach widze duzo pelniejszy obraz osoby, z ktora rozmawiam. I moge stwierdzic, ze dziewczyny w tym wieku sa bardzo malo dojrzale i maja siano w glowie. Rzeczy, ktore mnie najbardziej odpychaja u dziewczyn to nagminne uzywanie wulgaryzmow, palenie petow, chec przypodobania sie za wszelka cene innym, lans, zgrywanie gwiazdeczek (nie mowie tu o niedostepnosci, bo to akurat cenie) przechwalki, i jeszcze pare innych spraw. Tak wiec zawsze potrafe znalezc u dziewczyny cos co od razu ja skresla. Jestem osoba wyjatkowo tolerancyjna na wiele rzeczy, ale nie wyobrazam sobie ze moglbym probowac czegos z dziewczyna, ktora juz po pierwszych minutach znajomosci posiada cechy, ktore mnie odpychaja. Wiadomo w tym wieku trzeba sie bawic i korzystac, jednak patrzac w przyszlosc to mysle, ze pozadnych dziewczyn jest coraz mniej. Czesto patrze na zwiazki starszych kolegow, ich dziewczyny zachowuja sie calkiem inaczej niz typowe 17-18-stki. Teraz wiekszosc nie stanowi juz dla chlopaka zadnego wyzwania, albo wrecz odstraszaja swoja osoba, i mam tu na mysli szczegolnie styl bycia i charakter. Nie moge patrzec jak moi rowiesnicy zadowalaja sie pustymi panienkami, ktore juz mialy kontakt z nie jednym penisem roznych buraków. Do tego wypisuja z nimi cale masy smsow i kłóca sie z mega byle powodów by potem sie przepraszac i mowic jak to sie nie kochaja. Nastaly czasy, gdzie wystarczy pojsc na jakis melanz, domowke, ognisko, grilla podpic troche z dziewczyna i mozna wtedy robic juz naprawde wszystko, a dziewczyn wtedy mowia takie niestworzone rzeczy, ze glowa mala. Sam sie o tym przekonalem i to jeszcze z pannami, o ktorych bym nigdy tak nie pomyslal. Martwi mnie to, ze dziewczyny moga sie tak nie szanowac. Sam nie szukam ideału, bo mi jest do niego bardzo daleko, ale nie potrafie nawet dostrzec potencjalnego targetu, bo zaraz znajduje cos co nie pozwala mi na dalsze dzialanie. Do tego nadal czesto mysle o byłej, i podświadomie porównuje do niej kazda nowo poznana dziewczyne, co z mety wiekszosc dyskwalifikuje. Mimo, że ona tez miala wiele wad, ktore akurat potrafilem akceptowac.
Zastanawiam sie jak to jest? Czy wgl warto wchodzic w zwiazki w tym wieku, czy po prostu bawic sie nimi bez zadnych zobowiazan i podstaw emocjonalnych. Moze jestem jakims odmiennym przypadkiem, ale nawet najbardziej namietne KC z przypadkowo poznaną dziewczyną nie daje mi tyle uciechy co zwykly calus, czy nawet glupie przytulenie z dziewczyna do ktorej cos sie czuje. Nie jestem jak wiekszosc moich rowiesnikow, ktorym tylko zalezy na kolejnych zdobyczach, ktore opiewaja tylko w nic nie warte panienki. Chcialbym znalezc dziewczyne, z ktora moglbym sie dzielic kazda radoscia i zmartwieniem, z ktora rozumialbym sie bez slow. Boli mnie to, że mialem taka wlasnie dziewczyne, a tak latwo pozwolilem jej odejsc, jednak jak sie okazalo pozniej to po prostu musialo sie stac.
Wybaczcie, że tak się rozpisałem. Teraz jak to czytam to wyszło z tego troche masło-maślane, ale musiałem podzielić sie moimi przemysleniami na temat, ktory chodzi mi po glowie juz od dluzszego czasu.
Ale czemu Wam tak zależy na tym związku? Owszem jestem w stanie zrozumieć, że kogoś odrzucają takie łatwe dziewczyny, mnie w sumie też, ale czemu w wieku jeszcze nastoletnim chcecie się już ustawiać w życiu?
Miałem kiedyś dziewczynę, tak zwana pierwsza miłość, miałem chyba z 17-18 lat, ona 15 czy 16, nie pamiętam. Było spoko, potem się rozleciało, ale dość kulturalnie. Potem mówiła mi, że przerażało ją to jak ja poważnie na ten związek patrzyłem, a przecież ona w takim wieku jeszcze nie wie czego chce. I wiecie co? Miała rację.
Młodość jest po to, żeby się bawić, szaleć. Niekoniecznie musi to oznaczać puszczanie się na prawo i lewo, ale absolutnie nie oznacza to także, że dziewczyna w wieku 17 lat powinna znaleźć faceta i być z nim do śmierci. No bez jaj, dobra może i są wyjątki, bo znam trochę takich par, ale popatrzcie jak te związki wyglądają?
Mi jest naprawdę żal gości, którzy mając np. 20 lat i młodszą dziewczynę, tracą to co najlepsze. Znam bardzo dobrze 2 takie przypadki. Dla faceta praktycznie z dnia na dzień kończyły się wyjścia z kumplami, zaczęło się przesiadywanie cały czas z dziewczyną, miliony telefonów i smsów, jakieś dziwne pomysły w stylu medytacji przy kadzidełkach i mega pieskowanie. Jeden z tych przypadków po bodaj 2 latach się rozleciał, bo dziewczynka poleciała do innego, temu pierwszemu chyba nawet nie dając dupy. Drugi jeszcze trwa, ale cholera wie jak długo.
Paradoksalnie, zauważyłem że te młodsze dziewczyny dużo bardziej kontrolują faceta niż starsze. Gdy dziewczyna ma te już 23-25 lat to bardziej rozumie, że facet musi raz na jakiś czas wyjść na piwko, że ma swoje zajęcia i nie może go ciągle trzymać na smyczy.
I najgorsze jest to, że po takim toksycznym związku jesteś w totalnej dupie. Bo, jeśli masz normalną dziewczynę, która pozwala Ci wychodzić, rozmawiać z kobietami, to po rozstaniu nadal masz przyjaciół, masz koleżanki i masz umiejętność życia nie myśląc ciągle o "tej jedynej". Gdy jednak dotychczasowa kobieta całkowicie Cię sobie podporządkowała, to nie masz nic i stracisz wiele czasu, żeby się odbudować.
Piszę to wszystko, dlatego że w jednej z podstawowych lekcji jest napisane, że mamy dążyć do seksu, a nie do związku. Bo czy naprawdę tak ważne jest to, że będziesz mógł oficjalnie nazywać ją swoją dziewczyną i ustawić status na fejsiku? Jeśli spotykam się z dziewczyną, jest KC, seks, są jakieś uczucia z obu stron i jednocześnie nie pieskujecie, to taka dziewczyna raczej wam nie ucieknie.
Żyjcie pełnią życia, bo za jakiś czas pojawi się praca i inne obowiązki, a na beztroskę czasu nie będzie.
Blablab - właśnie podziwiam fafcetów, którzy mają rok, albo 2 lata starsze żony... Przynajmniej oni się wyłamują spod chorych ustaleń i stereotypów : "Facet ma być starszy, bo będzie mądrzejszy" - gówno prawda.
Co do tematu... ciekawy, na prawdę ciekawy.
Sam nie wiem co można tutaj napisać, czym się podzielić....
To kiedy wchodzimy w związki i to z kim się zadajemy, zależy tylko i wyłącznie od nas. Ciężko podporządkowywać wszystko pod szablony. "Miej jaja by robići mówićto na co masz ochotę" - i tego się trzymajmy panowie!
Góral24 - chociaż nie można powiedzieć Ci ,że Twoje spostrzeżenia nie są słuszne.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Oczywiście wyjątki są, np. mój tata jest młodszy od mamy. Jednak ja odnoszę takie wrażenie po prostu obserwując wiele obecnych par.
Wiesz, ja Ci powiem, że wolę rok starszy dziewczyny, ewentualnie te w swoim wieku.
Jakoś młodsze nie mają nic w tych głowach oprócz kasy i sławy.... Po prostu szlak mnie trafia.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".