Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Trudny kontakt z rodzicami

10 posts / 0 new
Ostatni
screamer4x4
Portret użytkownika screamer4x4
Nieobecny
Wiek: Wiek:
Miejscowość: Miejscowość:

Dołączył: 2010-08-25
Punkty pomocy: 13
Trudny kontakt z rodzicami

Mobilki

Mam 27 lat i trzy lata temu wróciłem do domu ze studiów. Profil rodzinnej firmy wymaga, żebym tu mieszkał, chcę ją później przejąć i prowadzić. Jeśli poznam dziewczynę, to wybudować dom obok i z nią mieszkać.
Jednak obecnie nie radzę sobie w życiu...O ile po studiach wróciłem do domu pełen dobrych emocji i werwy do rozwoju firmy, o tyle zacząłem być stopniowo zglebiany przez rodziców, dziadków. Zrobiłem tutaj sporo, ale gdy po raz kolejny słyszę od matki, że jestem nierobem, od taty, że jestem dupą, od dziadka, że nie należę już do tej rodziny, to żyć się odechciewa. Zupełnie nie wiem dlaczego tak jest. Może to próba mobilizacji z ich strony do mojego działania, ale wychodzi to raczej odwrotnie. Może, jeśli plecy by mi się złamały od dźwigania lub serce siadło od stresu związanego z handlem, matka by zobaczyła, że jednak coś robię?
Tata wychodzi z założenia, że on już więcej nie będzie rozwijał, teraz daje wolną rękę mnie i bratu. No dobrze, a ja próbuję coś zrobić, to on zawsze to neguje. I ma być tak, jak on chce.
Dawniej między mną a rodzicami było wszystko ok, najpiękniejsze dzieciństwo, jakie sobie można wymarzyć, teraz czuję, jakby oni specjalnie odsuwali mnie od siebie, żebym sobie ułożył życie. Ale to chyba nie tak działa. Dobrze, znajdę sobie partnerkę, ale raczej nie będę chciał przyjść do nich już więcej na kawę czy obiad.
Być może to również sposób wychowania mojego taty, miał dosyć zimne stosunki ze swoim ojcem, myślę, że taki sposób wychowania może przerzucać na mnie...
Doszło do tego, że trochę źle czuję się we własnym domu, a oni widzą to, i nie chcą nawet o tym porozmawiać.
Jeśli macie jakieś rady, to będę bardzo wdzięczny.

Try me

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"ale gdy po raz kolejny słyszę od matki, że jestem nierobem, od taty, że jestem dupą, od dziadka, że nie należę już do tej rodziny, to żyć się odechciewa."

Jeśli ich słowa nie mają uzasadnienia w rzeczywistości (są niesprawiedliwe, krzywdzące i niezgodne z prawdą), rozważyłabym odseparowanie od rodziny, czyli wyprowadzkę (nie mówię, że na zawsze) i próbę poszukania alternatywnego miejsca do życia (praca, mieszkanie). Oczywiście musiałbyś sobie uświadomić jakie będą prawdopodobne konsekwencje (foch, megafoch, "ekskomunika" rodzinna) i stawić im czoło.

Pytanka:
a co na to brat?
jakie macie relacje między sobą?
formalnie jak to wygląda? (na kogo jest firma)
Czy widzisz się w przyszłości w spółce z bratem?
Czy firma ma taki potencjał, że warto się angażować?
Napisz coś więcej.

screamer4x4
Portret użytkownika screamer4x4
Nieobecny
Wiek: Wiek:
Miejscowość: Miejscowość:

Dołączył: 2010-08-25
Punkty pomocy: 13

Dzięki za odpowiedź, już mówię:

Moim zdaniem ich słowa raczej nie mają uzasadnienia w rzeczywistości. Odseparowanie od rodziny jest możliwe, mogę się wyprowadzić ale nie widzę w tym większego sensu, przynajmniej finansowego. Mógłbym wtedy zostać na początek pizzermanem lub tirowcem i płacić za kawalerkę, a mogę równie dobrze zostać tutaj, zarabiać dziesięć razy tyle i nie płacić za chatę. Oczywiście do czasu, bo kiedy kogoś poznam, chcę się wyprowadzić i postawić dom.
Co do brata, to mam z nim bardzo dobre stosunki, on niedługo wraca również do rodzinnej firmy i planujemy rozwijać to razem. Formalnie wygląda to tak, że firma jest na rodziców, oczywiście kiedyś planują nam ją przekazać. Firma ma potencjał, jesteśmy znani na rynku od dawna, jest potencjał rozwoju.
Mój dziadek ją założył, później przekazał tacie, ale obaj nie za bardzo się lubią. Nie dogadują się. Ale może tak ma być? Może skończył się czas, gdy rodziców się lubiło? Może teraz trzeba ich "nie lubić"?
Wychodzi na to, że to albo oni zgniotą mnie psychicznie, dzięki czemu będę "kopciuszkiem", albo ja będę ich traktował z góry, wtedy nie ma mowy o wspólnych wycieczkach i wypadach z tatą motorami.
Inne wyjście to Twoja propozycja Elba: zerwanie z miejscem zamieszkania, rodziną. Ale to na zawsze. Tej opcji nie chciałbym wykonać, chociaż jak znam siebie, to jestem w stanie to zrobić.

Jest takie hinduskie przysłowie: Traktuj syna jak księcia przez pięć lat, jak niewolnika przez dziesięć, a jak przyjaciela przez następne lata.

Mój tata zna to przysłowie i może stosuje je na wyrost. A może ze mną jest coś nie tak. Proszę o waszą pomoc.

Try me

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"a mogę równie dobrze zostać tutaj, zarabiać dziesięć razy tyle i nie płacić za chatę. Oczywiście do czasu, bo kiedy kogoś poznam, chcę się wyprowadzić i postawić dom."

Teoretycznie rzecz biorąc, skoro tak dobrze zarabiasz (10x więcej od kierowcy TIR-a), zacząć budowę domu mógłbyś JUŻ. Może, gdy zobaczą, że SAM coś robisz a nie grzejesz tyłek mieszkając u mamy i tatusia za free (pewnie mama gotuje, pierze Ci gacie i składa do pary skarpety), przestaną Ci docinać. Gdy zobaczą, że starasz się usamodzielnić (wybudować dom, zamieszkać osobno, sam się utrzymać i sam o siebie zadbać) - zmienią swoje zapatrywania na Ciebie.

Póki co masz 27 lat i stoisz w miejscu (studia skończone 3 lata temu), czekając na brata i na przejęcie firmy po ojcu. Na dodatek ja widzę tu jeszcze jeden, OGROMNY problem. Co z tego, że Ty i brat się dobrze będziecie dogadywać (nie wiesz tego na pewno, bo jeszcze razem nie współpracowaliście), jeśli kiedyś do Was dołączą żony. A to już są 4 osoby, 2 gospodarstwa domowe - prawdopodobieństwo różnych wizji na prowadzenie wspólnego biznesu - GIGANTYCZNE.
Jedna żonka będzie się zgadzała, żeby zacisnąć pasa i inwestować dochód w rozwój, a druga stwierdzi, że się raz żyje i że ona chce używać życia. I wystarczy, żeby rozpętało się piekiełko.

Spółki są fatalne, zwłaszcza 50:50. To rzadko się udaje.
Na to wszystko jeszcze niech dojdzie sympatia rodziców do jednego z Was (preferowanie jednego z synów) i masz grecką tragedię.

Twój ojciec sam odziedziczył firmę, a są problemy na linii on - dziadek, teraz sobie do tego wyobraź jakiegoś wujka (brata ojca) i jego żonę, i jego dzieci. Widzisz to? Bo ja nie.

Na Twoim miejscu korzystałabym póki się da, póki jesteś sam na placu boju, budowałabym dom, rozwijała się, bo gdy brat wróci i obaj założycie rodziny, może być ciężko.

Igorsky
Portret użytkownika Igorsky
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-09-17
Punkty pomocy: 133

Wiesz Elba, nie można od razu malować wszystkiego w czarnych barwach, choć takiego scenariusza nie należy wykluczyć. Jest masa rodzinnych interesów przez który rodziny się poróżniły, ale równie dużo takich gdzie to wszystko funkcjonuje.

Cała sprawa opiera się na relacjach i na tym jak się strony umówią i jak tego będą przestrzegać, bo dialog w całej tej sprawie jest najważniejszy.

Igorsky
Portret użytkownika Igorsky
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-09-17
Punkty pomocy: 133

O stary, jakbym czytał trochę o sobie. Interesy z rodziną to trudna sprawa. Aż za dobrze znam uczucie kiedy chce się wprowadzić jakiś świeży powiew do firmy a się natrafia na przysłowiowy beton, choć obiektywnie rzecz ujmując u mnie jeszcze nie było tak źle, a w gruncie rzeczy problem się niedawno sam rozwiązał, ale nie o tym.

Moim zdaniem cały ból w rodzinnym interesie polega na tym, że relacje z pracy przenoszą się na relacje do domu i odwrotnie. Według mnie, jak i z mojego doświadczenia wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem przy prowadzeniu rodzinnej firmy jest mieszkanie oddzielnie. Nie wiem jakie masz warunki mieszkaniowe, czy masz jakieś miasta niedaleko siebie, gdzie mógłbyś coś wynająć, ale według mnie to jedyna słuszna droga.

Miałem okres w swoim życiu, gdzie pracowałem razem z rodzicami i z nimi mieszkałem i się kompletnie nie dogadywaliśmy, jak również kiedy razem pracowaliśmy i mieszkałem oddzielnie i to się robi całkiem inna bajka.

Nie oszukujmy się, kiedy jesteś 24/7 z tymi samymi ludźmi to nawet jeżeli są to najbliżsi, to w końcu Ci zbrzydną i odwrotnie. Dodatkowo dochodzi fakt, że jesteś ich synem w związku z czym zawsze będą Cie traktowali w pewnym stopniu protekcjonalnie.

Nie twierdzę, że jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale był u mnie taki moment w życiu, kiedy razem z rodzicami prowadziliśmy 3 firmy, każdy "swoją". Przez ostatni rok rozkręcałem już całkowicie swój interes i jakby nie patrzeć bez wsparcia mojego ojca, mimo że na branży się w ogóle nie zna i w efekcie końcowym sam prowadzę działalność, to bym tego nie rozruszał, ale napięcia w domu się pojawiły.

Według mnie, jeżeli Twój ojciec chce oddać prowadzenie firmy w Twoje ręce i brata, to musicie razem z bratem z Nim poważnie porozmawiać. Przede wszystkim o tym co chcecie zmienić i jak to chcecie zmienić, bo jeżeli próbujecie to zrobić pomijając konsultację z ojcem to ja mu się nie dziwie, że dostaje białej gorączki. Tak na prawdę, takie rozmowy wymagają anielskiej cierpliwości i niemałych umiejętności dyplomatycznych, ale z drugiej strony masz przed sobą dorobek życia kogoś i należy to uszanować.

Jeżeli chodzi o uwagi o których wspomniałeś to nie są mi one obce, ale z drugiej strony jeżeli potrafisz się wykazać wynikami w tym co robisz, to bardzo szybko zamykają one usta współrozmówcy. Ja też się z takimi uwagami borykałem, ale w końcu coś we mnie pękło i się zabrałem porządnie do roboty, ale w efekcie końcowym takiego roszczeniowego podejścia pozbędziesz się tylko stając samodzielnie na nogi i dzięki swojej pracy będziesz niezależny finansowo i życiowo od rodziców. Moim zdaniem to powinno w tej chwili stanowić Twój główny cel. Wiadomo, że interesy się lepiej prowadzi z domu jeżeli to jest rodzinna firma, ale znam trochę rodzinnych firm i w tych które odnoszą sukces rodzice i juniorowie mieszkają oddzielnie. Każdy potrzebuje swojego kawałka świata.

Zlooty
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 25
Miejscowość: Małkinia

Dołączył: 2012-10-14
Punkty pomocy: 823

Ludzie starszej daty taki wlasnie maja sposob na motywacje nas. Chca nas zglebic zebysmy od tego dna odbili sie na tyle mocno, ze po drodze nic nas nie zatrzyma. Hartuja nas w ten sposob.
Jak mialem lat nascie i patrzylem na to, wydawalo mi sie tak jak tobie, ze to demotywujace wrecz gnebiace czasami plakac sie chcialo. Traktowany jak czarna owca w rodzinie. Tylko wiesz co? Kiedy przyszlo takie jebniecie, ze zwalilo mnie z nog, przycisnelo i do kolan wbilo w ziemie. Zobaczylem, ze ta sytuacja nie robi na mnie wrazenia. Bylem odporny, zahartowany. Wzialem wszystko na klate stawilem czola i wrocilem na szczyt tam gdzie moje miejsce. Oni maja swoje lata wiedza juz to, przezyli na wlasnej skorze, daja nam droga na skroty, gotowe rozwiazanie. Bedziesz szturchany z kazdej strony zamiast plakac musisz prac z liscia.
Teraz wiem, ze robili to dla mojego dobra i z milosci, moze przychodzi to z wiekiem?

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.

Dedal
Portret użytkownika Dedal
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 230

Masz 27 lat, po prostu się wyprowadź. To tego Ci brakuje. Jest czas w którym trzeba się wyprowadzić. Wszystkie problemy nie znikną, ale zapewniam że głowa będzie lżejsza, a chęć do życia większa. Jak dla mnie wyprowadzka w tym przypadku jest kluczowa.

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Nieobecny
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2751

Może wyglądać to tak : że stary Ciebie ciśnie bo
a) lubi
b) chce w Ciebie rozbudzić silnego gościa, który sobie w życiu drogę utoruję. Chce - żebyś się wkurwił, zamiast być popychadłem.

Takie wychowywanie jest ryzykowne, bo albo się zdobędziesz na mocną wolę przetrwania i wygrasz bardzo dużo, albo przejebiesz po całości jako pogubiony szturchaniec i patałach.

Kurwa, jesteś po studiach i jeszcze patrzysz się na rodziców co od Ciebie chcą.
Czas podjąć decyzję - zdominować starych, albo oni będą klepać Cię po głowie.
To i tak naturalna kolei rzeczy. Ktoś nad kimś musi być. Kwestią to, co wybierasz.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.