Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Tinder - czy warty by brnąć

11 posts / 0 new
Ostatni
Czarnkowskie Piwo
Portret użytkownika Czarnkowskie Piwo
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2015-06-08
Punkty pomocy: 3
Tinder - czy warty by brnąć

Jak w temacie. Przekopałem wyszukiwarkę w poszukiwaniu odpowiedzi, ale to nie było to czego szukam. Chodzi jak w temacie - o tindera. Zastanawia mnie, jakie macie do niego podejście (z tego co widziałem w starych tematach, to jest tak 50/50, ale to tematy sprzed lat, może coś się zmieniło). Czy jest wart "tracenia" czasu? Opowiem to na swoim przykładzie. Jestem raczej przystojnym gościem (opinia koleżanek, nie babci...), a na razie na Tinderze mam samą posuchę. Par mam sporo, ale mało z tego wychodzi. Zazwyczaj nie dochodzi do drugiej randki, mimo iż spotkania nie są obiektywnie złe. Czy jest to spowodowane tym, że na Tinderze mamy zdecydowaną przewagę mężczyzn nad kobietami, i po prostu będąc samemu będąc jakieś 7/10 nie mam szans rywalizować bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy ode mnie? Czy większość dziewczyn nie szuka tam związku, tylko zabawy, podbicia ego i atencji? Jestem ciekaw waszego zdania, a samemu bardziej skupię się na studiach, pasjach i podrywie ulicznym, zostawiając tindera jako mało znaczący dodatek, bo już zaczyna mnie to frustrować. Z drugiej strony jest mnóstwo naprawdę ładnych dziewczyn, które nie korzystają z Tindera, a mają problem ze znalezieniem kogoś, bo w dzisiejszych czasach coraz mniej facetów podrywa na ulicy, w parku czy sklepie.

Rot
Portret użytkownika Rot
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1078

Jestem raczej przystojnym gościem (opinia koleżanek, nie babci...),

Tak, to jest ważne, ale nie przesądza o niczym.
Też takie rzeczy słyszałem o sobie często, a jednak jakoś nie ma to pokrycia w rzeczywistości.

Czy większość dziewczyn nie szuka tam związku, tylko zabawy, podbicia ego i atencji?

To czego laski tam szukają to jest sprawa drugorzędna.

Jasne, w dużej mierze szukają tam bardziej atencji.
Ogółem weź to w ten sposób - laski mają tendencje do wpadania w kompleksy z powodu wyglądu.
Tinder to dla nich świetne miejsce do podbudowania sobie ego, zresztą nie tylko tinder, ale też instagram i inne takie.
Inne tindera używają tylko jako reklamę dla instagrama, snapchata czy jeszcze jakiegoś innego gówna.
Jest wciąż duży odsetek takich, które faktycznie szukają czegoś, ale te ciekawsze czysto w teorii mogą znaleźć to gdziekolwiek indziej więc nie będą się mocno angażować w tindera (wyjątek wtedy, kiedy nie obraca się w odpowiednim środowisku, no ale), a te mniej ciekawe... są po prostu mniej ciekawe.

Bardziej istotne kwestie to jak już sam zauważyłeś stosunek ilości mężczyzn do kobiet i to co faceci tak potrafią odpierdalać, oraz algorytm.

Ilość facetów na jedną laskę plus różnice w sposobie używania tindera między płciami powoduje z grubsza tyle, że część facetów sama się dyskwalifikuje poprzez bzdury jakie potrafią wypisywać, a z całej masy pozostałych to choćby one chciały to po prostu nie mogą odpisać wszystkim.
Czysto poglądowo - były jakieś statystyki kto ile daje przesunięć w prawo. Laski to robią znacznie rzadziej, faceci niektórzy potrafią z automatu napierdalać wszystko w prawo.
Teraz wyobraź sobie ile dopasowań taka laska musi dostawać - jak już nawet przesunie w prawo raz na dziesięć, to o ile jest atrakcyjna ma spore prawdopodobieństwo że wejdzie jej match.
Nie musi się już więcej nic wysilać, łatwo przyszło, jeszcze łatwiej pójdzie.

Algorytm zaś to jest jeszcze chujowsza sprawa.
Po pierwsze masz takie ustrojstwo jak Elo Score - nazwa zapożyczona z rankingu szachistów, ale z grubsza na tym samym polega.
Twój elo score jest zależny od tego od kogo dostajesz polubienia ale też komu ty polubienia dajesz.
Jak dostajesz polubienia od samych 8-10 i takim też te polubienia wyłącznie dajesz, to możesz mieć sukcesy.
W innym wypadku robi się już pod górę - spada twój elo score i twój profil przestaje być wyświetlany tym z wyższym, ale też tobie nie pokazuje nikogo spoza twojej ligi - nie licząc raz na jakiś czas, żebyś nie stracił zainteresowania.
Po drugie tinder bardzo źle obchodzi się z darmowymi użytkownikami - ukrywanie twojego profilu będzie na porządku dziennym, tinder też nie będzie chciał ci pokazywać w kolejce tych od których dostałeś polubienie.
W Goldzie jest niewiele lepiej - widzisz niby kto cię polubił, ale już z doświadczenia wiem, że potrafi kilku takich użytkowników nadal przed tobą ukryć - kiedyś mając golda złapałem matcha z laską której nie miałem na liście.

Sama ilość polubień które możesz dać w ciągu dnia jest stale ograniczana, a do tego znowu zachodzi dysproporcja - kobiety miały nielimitowane kiedyś, mężczyźni mieli do bodajże 100 na dzień. Obecnie nie wiem, bo nie liczyłem, ale będąc koszmarnie wprost wybrednym potrafiłem to wyzerować w ciągu dnia.

Koniec końców co do tindera jestem osobiście na nie - mam konto, raz na jakiś czas wejdę, ale nie robię sobie tam jakichkolwiek nadziei.
Dobre to jak zapomniałeś książki do kibla.

belford
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Krosno

Dołączył: 2019-07-19
Punkty pomocy: 310

Odejdź od Tinderowskiej koncepcji i skup się raczej na poznawaniu ludzi w rzeczywistości aniżeli w Internecie. Gdy rozmawiasz z kimś na żywo, łatwiej możesz poprawić swoje umiejętności interpersonalne, pewność siebie i ogólną gadkę aniżeli pisząc do lasek, która ma na pęczki takich jak Ty i nie za bardzo może chcieć się jej odpisać.

Tindera traktowałbym tylko jako dodatek do randkowania, a nie bronią numer jeden, bo będzie to po prostu zgubne.

Czarnkowskie Piwo
Portret użytkownika Czarnkowskie Piwo
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2015-06-08
Punkty pomocy: 3

Dzięki chłopaki za odpowiedzi, szczególnie Rot za całkowite wyczerpanie tematu. Tinder to była jednak ślepa uliczka, na którą niepotrzebnie traciłem czas. Drugą sprawą jest to, że lepiej wychodzi mi mówienie, niż pisanie, co powinno działać na plus na ulicy, a na minus na tinderze.

Rot
Portret użytkownika Rot
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1078

Nie licząc algorytmu to po prostu zasada popytu i podaży tak na prawdę.

Sam algorytm pogarsza sytuację właśnie licząc na simpowanie czy raczej ślinienie się ze strony facetów, bo to jest produkt który musi na siebie zarobić.
Na cholerę tak na prawdę tinderowi jako firmie aplikacja która działa dobrze i robi dokladnie to co obiecuje?
Poprzez manipulowanie i sztuczne zaniżanie twoich rezultatów zmusza cię do wydania kasy na płatne konto.

Powiem ci więcej, coś o czym nie wspomniałem:

Po pierwsze, tinder bardzo nie lubi kiedy jego użytkownicy kasują konto żeby założyć nowe, z czystą kartą.
Świeże konta dostają noob boost żeby po pierwsze dać ci wrażenie że to zajebiste, a po drugie żeby mieć większą próbkę by móc cię lepiej ocenić w elo score.
Kiedyś, jak jeszcze dało się zrobić reset konta łatwo, było to popularne rozwiązanie kiedy okazywało się że twoje elo score jest niskie. Po prostu reset konta, lepsze zdjecia i voila.
Dziś tak się nie da, a w każdy razie nie tak łatwo.
Tinder przechowuje twoje dane jeszcze jakiś czas, oficjalnie są to 3 miesiące zgodnie z prawem, ale w praktyce jest to znacznie dłużej o czym sam się już przekonałem - przed resetem miałem non stop 99+ polubień i mniej więcej regularnie match, po resecie poprzedzonym 3 miesiącami przerwy mam w okolicach 15 których i tak mi nie pokaże w kolejce. Jakość wyświetlanych profili też mi spadła.
Tak samo się dzieje jak zrezygnujesz z Gold - dostajesz po łapach żeby ci pokazać poprzez kontrast jak zajebiście było na płatnym a jak chujowo jest na darmowym i zmusić do ładowania w to kasy miesiąc w miesiąc.

Dlatego momentami uważam że umiarkowany MGTOW to jedyne co może uratować relacje damsko-męskie, a przynajmniej zminimalizować tę polaryzację.
Problem w tym że jedyne co by się wtedy stało to nasilenie hipergamii tak na prawdę, o ile nie pojawiłaby się jakaś solidarność.
Niestety, z jednej strony simps gonna simp, z drugiej strony masz tych wysoko wartościowych którzy spijają śmietankę, z trzeciej masz całą resztę normików, niby ogarniętych, ale przeciętnych ludzi.

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Nieobecny
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2751

W chuj atencjuszek, nawet się z tym nie kryją. Może 5 procent warta zachodu (5 procent par).

Ja tam swoją aktualną znalazłem.

Brałbym Tindera jako dodatek, jak szybką przystawkę. I Trzeba w kurwę szybko spuszczać w kiblu, jeśli trafi się barachło. I pisać konkretnie, bez pierdolenia o szopenie, szkoda czasu.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

WildGuy
Portret użytkownika WildGuy
Nieobecny
Ogarnięty
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: pomorskie

Dołączył: 2018-03-22
Punkty pomocy: 566

Jeśli boisz się kobiet, to tinder jest idealną opcją. Nikt cię nie odrzuci, jesteś w bezpiecznej strefie. Natomiast na tinderze bardzo trudno dobić się do kobiet 9+. Jeśli już jakaś ma tam konto, to jest zasypywana super-lajkami, bardzo możliwe, że cię ominie, albo będzie miała już tak nabite ego, że okażesz się dla niej kolejny desperatem tinderowskim. Takie kobiety działają na tinderze, a potem narzekają, że na świecie już nie ma prawdziwych mężczyzn i wkoło są sami desperaci. Od tindera odszedłem w momencie kiedy parę lat temu sparowałem się z pewną lasią, która okazała się być modelką, więc można się domyślić, że była bombardowana wiadomościami. Totalnie zlała moje majestatyczne powitanie, które miało dobre ratio jak na tamten okres. Dwa tygodnie później spotkałem ją w dużej grupie dziewczyn przed klubem, po minucie sama zapytała mnie o kontakt, a potem do mnie zadzwoniła jako pierwsza. Oczywiście nie poznała, że jestem gościem z tindera, nawet nie śmiałem przypominać się Smile Więc jak chcesz dziewczyny 9+ to myślę, że w realu jest O NIEBO łatwiej wyrwać taką dziewczynę.
Jeśli masz poukładane życie, dobrze wyglądasz itp. to laski same będą się zastanawiać, co ty w ogóle robisz na aplikacji randkowej. Masz poukładane życie i nie możesz sobie znaleźć dziewczyny?! Brak zgodności, musi być z tobą coś nie tak. Wiem, że część kobiet tak myśli, bo same pytały mnie o to. Sparowałem się ze znajomą, którą poznałem na imprezie, praktycznie co tydzień widziała mnie z innymi dziewczynami i od razu zapytała co ja tu robię, skoro bez problemu poznaję dziewczyny w realu. Miała mindfucka, bo z jej doświadczenia wynikało, że tinder to aplikacja dla ludzi, którzy mają problemy społeczne. Myślę, że taka laska bez problemu wrzuci cię do wora tysiąca innych desperatów, którzy tindera używają jako narzędzie taniego podrywu. Myślę też, że kobiety podświadomie nie chcą faceta z tindera. Podświadoma polityka reprodukcyjna zmusza je do jakiegokolwiek sposobu na wchodzenie w interakcję z nieznajomymi, ale dla nich siedząc na tinderze nie masz większej wartości, bo po co ci aplikacja randkowa, skoro jesteś człowiekiem sukcesu, samcem alfa otoczonym kobietami? Oczywiście, to nie znaczy, że nie da się wyrywać przez tindera, ale wartościowe kobiety idą takim tokiem myślenia. Poza tym istnieje coś takiego jak wartość replikacyjna. Ten system oceny kobiet w skali 1 do 10, nie zależy tak naprawdę wyłącznie od wyglądu kobiety. Są regiony, w których nie ma brzydkich kobiet, wobec tego takie 10-tki zachowują się zupełnie inaczej w życiu społecznym. 10-tka to kobieta, która ze względu na swoją urodę lub niską podaż na rynku, uświadamia sobie, że jej wartość społeczna góruję nad innymi. Dlatego nawet brzydkie kobiety na takiej aplikacji pełnej simpów jak tinder mogą zachowywać się bardzo pewnie. One są bombardowane wiadomościami przez simpów. Nawet średnio-wyglądająca laska myśli, że jest 10-tką. To tak jakbyś na dzikiej wyspie umieścił 100 facetów i jedną kobietę. Ona z automatu staje się 10, nawet jak jest brzydka. To ona ma wybór i kontroluje sytuacje. Nawet jak jej realna wartość jest niska, to napompowane ego raczej powoduje, że taka kobieta zachowuje się skrajnie nierealnie i jest zdecydowanie trudniejsza do rozgryzienia niż mogłaby być w realu. Już pomijając, że tinder to strata czasu. Na imprezie po 20 minutach już możesz całować się z laską, kiedy na tinderze będziesz czekał, aż odpisze ci na wiadomość. Strata czasu po prostu.
Natomiast polecam tindera ludziom, którzy dobrze wyglądają, są fotogeniczni i są sebixami, którzy chcą łatwo zaruchać.
Ponadto tinder traktuję jako aplikację do przesuwania w lewo. Trudno tam o wartościowe dziewczyny, większość z nich po prostu nie ma życia, dlatego instalują tindera, bo są zbyt leniwe, aby o siebie zadbać i zbyt tępe, aby zaistnieć w sytuacji społecznej, dlatego decydują się na tanie rozwiązanie. Ostatnio mając styczność z tinderem i przeglądając go, 9/10 kobiet na jakie trafiłem to po prostu dzikie lewaczki, kolorowe włosy, kolczyki w każdym miejscu ciała, albo opisy z kosmosu, typu mam kota pale zioło, zabierz mnie na drineczka he he heheheh.... itp. i te opisy z dominującym wskazaniem na ASEKSUALNOŚĆ Laughing out loud lol. Większość wartościowych kobiet raczej korzysta z typowych sytuacji społecznych do znalezienia potencjalnego partnera. Jak chcesz wartościowej kobiety, to unikaj tindera, jeśli chcesz rozwijać się jako człowiek - unikaj tindera. Jeśli chcesz zaruchać, też myślę, że łatwiej o to na imprezie, bo na tinderze tematy seksu są najbardziej dominującymi tematami i myślę, że wiele lasek od razu ucieknie od tego tematu jeśli nie masz zbudowanej solidnej wartości, albo nie dysponujesz dobrymi zdjęciami.

~

marine_trooper
Portret użytkownika marine_trooper
Nieobecny
Nienawidzi Kobiet
Wiek: 24
Miejscowość: Zagranica

Dołączył: 2015-02-03
Punkty pomocy: 269

Jeżeli inne kobiety niż mama i babcia zaopiniowały Cię jako przystojnego to zdecydowanie powinieneś spróbować Tindera.

Kensei
Portret użytkownika Kensei
Nieobecny
Moderator
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Pyrlandia

Dołączył: 2019-11-19
Punkty pomocy: 4012

Kurde nie wiem stary. Miałem tak że drugich randek nie było, miałem tak że dymałem na pierwszych, miałem krótkie ff, miałem krótkie związki, długie związki, romanse, wszystko tinder.

Czy miałbym tyle bez tindera?

Pewnie nie, bo jak wyjebany po robocie wieczorem się uwaliłem z blantem, to nie miałem ochoty jechać specjalnie na podryw kogoś poznać, tylko usiadłem z telefonem, trochę przesuwałem, trochę popisałem i się umawiałem, czasem szybko, czasem po paru dniach i telefonach, na spotkanie kiedy mi pasowało i jej, i coś z tego było, w większości.

Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz.