Witajcie, ostatnio zaczalem interesowac sie rozwojem osobistym, uwodzeniem jak i innymi aspektami dotyczacymi zmiany własnego myslenia i przekonan. Kiedys bylem osoba bardzo cicha, wstydliwa i zamknieta w sobie, nie oszukujmy sie - takie osoby nie maja w zyciu łatwo. Na przestrzeni lat sie otworzylem na innych i zmiany te zauwazyli rowniez znajomi i rodzina niestety pewien problem odbil sie na mojej psychice i to o nim jest ten temat, a mianowicie:
Zawsze mialem problem by nawiazac rozmowe z kimkolwiek czy to dziewczyna czy kolega, a tymbardziej ją poprowadzic. Pomimo tego ze duzo czytam i interesuje sie roznymi tematami poszerzajac horyzonty nie przeklada sie to na umiejetnosci mojej komunikacji. Bardzo czesto nie wiem co powiedziec, jak sie wlaczyc w dyskusje, nie czuje tego luzu...
Ogolnie mowiąc - NIE UMIEM IMPROWIZOWAC. Pomimo tego ze mam wiedze nie umiem jej wykorzystac, dopiero po fakcie wpada mi do glowy co moglem zrobic, jest to cos w rodzaju wylączenia funkcji mózgowych... cos jakbym stracil pamiec i odzyskal ja po fakcie, nic nie przychodzi mi do glowy w czasie rozmowy, tak wiem brzmi to smiesznie ale tak to postrzegam.
Na tym forum znalazlem mase informacji i przydatnej wiedzy, ktora pomogla mi wziac sie w garsc dlatego tez licze na jakies wskazówki z waszej strony. Przydatne artykuly, blogi, wyklady mile widziane gdyz nie umiem odnalezc tego problemu w internecie. Byc moze ktos z was tez mial podobny problem?
Zainteresuj sie tematem RSD. Podobno w Krakowie beda jakies szkolenie niebawem. Kwalifikujesz sie
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Jeżeli myślisz, że poczytasz i nagle będziesz mistrzem każdej konwersacji to jesteś w wielkim błędzie. To tak jakbyś przeczytał instrukcję jazdy na rowerze i uznał, że potrafisz na nim jeździć.
Prawda jest taka, że musisz na niego wsiąść i wyjebać się tyle razy, aż się nie nauczysz. Jednym przychodzi to szybciej innym wolniej.
Zajebisty przykład, jaśniej bym tego nie ujął
.
W takim razie ide na rower, w sumie cieplo sie zrobilo...
Ja miałem podobnie, z tym że z kumplami rozmawiało mi się mega - cały dzień mógłbym pier*olić,a zawsze sie jakiś temat do rozmowy znajdzie,zawsze sie z czegoś pośmiejemy. Dopiero blokada mi się włączała jak mam porozmawiać z ładną dziewczyną - kiedyś to się we mnie gotowało i nogi drżały jak miałem porozmawiać z jakąś atrakcyjna dziewczyna - taka pizda ze mnie była.
Jeśli chodzisz nadal do szkoły, to z własnego doświadczenia polecam przestać siedzieć na każdej lekcji z kumplem tak jak ja to kiedyś robiłem - na każdej lekcji siedziałem z jakimś kumplem, masa śmiechu zawsze była, każdy kumpel z klasy mnie lubił bo sie z każdym dobrze dogadywałem, problem sie pojawiał jak miałem w podobny sposób konwersować z jakąś dziewczyna - nagle z najbardziej wygadanego gościa stawałem się cichutki... Analizowałem każde słowo, każdy temat który chce zacząć czy jest właściwy. I po c*uj? W miare możliwości siadam z dziewczynami ( tymi atrakcyjnymi, to pomaga
. 'Paradoks' ze teraz jest na odwrót, one do mnie siadają a nie ja do nich
),zauważyłem że one nawijają też o totalnych głupotach,czasami też po to by podtrzymać rozmowe,i na luzie można pogadać. Dzięki temu teraz gdy rozmawiam z ładną laską to jestem totalnie spokojny - i wewnętrznie i zewnętrznie(jeśli udajesz że jesteś spokojny a w środku buzują emocje to też raczej dziewczyna to wyczuje...). Stres też nie pomaga, analiza co powiedzieć tymbardziej.
Obserwuje teraz swoich kumpli i widze ich reakcje przy rozmowie z ładną dziewczyną - zaraz im sie ciepło robi ( widać ze sie czerwienią ;D ), noga im drży a język pląta. Aż czasami mam ochote komuś powiedzieć 'poczytaj artykuły na podrywaj.org' ale ciemna masa zapewne by mnie wyśmiała, mimo że startowaliśmy z tej samej pozycji, a masa rad z tej strony pomogła mi odstawić ich na wiele kroków.
Widzisz zastosowalbym sie do twojej rady ale jest pewien problem, a mianowicie taki ze mam 28 chlopa w klasie i ani 1 laski. Tak tez sie mecze przez 4 lata
Wybralem zla szkole ale i tak brak lasek nie jest glownym powodem.
Z tym ze przy ladnej dziewczynie ktos sie stresuje wiaze sie to ze przez lata wbijane mial do glowy iluzje typu nie zasluguje zeby z nia rozmawiac, a co jesli sie znudzi albo mnie spławi... Tacy ludzie traktuja atrakcyjne sztuki jako istoty nadprzyrodzone, a kluczem do zmiany tego zachowania jest zrozumienie, ze mozna z nimi pogadac jak z kazdym o czym tylko chcemy, gdy cwaniakuje i udaje ksiezniczke strzelic nega ewentualnie liscia.
Tak, zartowalem. Wystarczy nabrac luzu zeby czuc komfort podczas rozmowy, gdy sa wspolne tematy odrazu lepiej nawiazuje sie wiez wiadoma sprawa. Mialem taka relacje gdzie za bardzo mi zalezalo i bylem ciagle spiety zeby czegos nie zjebac. SERDECZNIE nie polecam, wyszlo na to ze lepiej miec wywalone na rezultat i mowic to na co ma sie ochote oczywiscie w granicach rozsadku, oczywiscie Ameryki nie odkrylem ale najwiekszym problem jest przestawienie sie na takie myslenie i zastosowanie go w praktyce..