Witam.
Nie było mnie na stronie bardzo długo. Znacznie się przez ten czas rozwinąłem, nie tylko w sferze podrywu. Zacząłem coś robić ze swoim życiem, poznawać coraz więcej ludzi, chodzić na siłownie, robić rzeczy których wcześniej się obawiałem. Z samym podrywem jest różnie: czasami wychodzi, czasami nie - ale zawsze bez spiny, bez ryzyka, bez obawy o utratę.
Powodem mojego ponownego pojawienia się na stronie jest pewna kwestia nie dająca mi spokoju. Mianowicie, mieliście kiedyś tak, że jakąś dziewczynę traktowaliście szczególnie ?
Poznałem i poznaje naprawdę mase kobiet ale wydaje mi się, że ta jest inna niż wszystkie. Zawiera w sobie wszystkie cechy których szukam. Wydaje mi się, kopnijcie mnie w głowę, że jest najbardziej wartościową kobietą którą dotychczas miałem okazje poznać. Boje się tej relacji, z mojego doświadczenia zawsze gdy zaczynałem myśleć w ten sposób cały misterny plan szedł w pizdu. Boje się tego że się zakocham i stracę trzeźwy pogląd sytuacji, a jestem ku temu naprawdę blisko. Boje się tego że wyląduje w friendzone. Boje się tego, że to czego do tej pory się nauczyłem gówno będzie warte gdy przyjdzie zmierzyć mi się z emocjami.
Wiem wiem, teraz mi powiecie - jak się boisz nie bierz się za kobiety. Zastanawia mnie tylko czy wy nie mieliście nigdy takiej sytuacji ? Dziewczyny, której kurwa, nie chcieliście stracić ? Wiem, że raczej nikt nie jest nastawiony na niepowodzenie ale porażki często po nas spływają. Nie chce tego zjebać. Macie jakieś wskazówki, jak poukładać to sobie w głowie ? Próbowałem szukać jej wad, kurwa nie istnieją ! Macie może jakieś złote myśli ? Sugestie ? Plan działania ? Stawiać wszystko na jedną kartę? A może działać systematycznie i konsekwentnie ?
Jestem z nią umówiony na przyszły tydzień. Nie wchodzę nawet na fb żeby mnie nie kusiło !
Zjebcie mnie, żebym się opamiętał. Pozdro !
Miałem niedawno taki przypadek. Bardzo podobny do Twojego, gdy poznałem dziewczyne, zapowiadało się ,że będzie tak kolorowo. Na prawde była inna, całkiem inna od tych które dotąd poznałem. Z czasem zaczęło mi na niej zależeć, i właśnie wtedy zaczęło się to sypać. Teraz pozostały tylko wspomnienia. ;D
Too tak krótko ode mnie, już pod koniec chciałbym Ci powiedzieć coś od siebie i poradzić. Jeśli wiesz ,że ta dziewczyna jest tą na której Ci na prawde zależy, to nie bój się zakochać.
A co do Fejsa. Odpuść go sobie na tydzień, dwa tygodnie. Zobaczysz, będzie fajny efekt.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Dlaczego mam wrażenie, że mało komu w takiej sytuacji się udaje ;D ? Ciekawe czy komuś się udało ? Nie myśle o tym, pójde tam, pokaże jej kim jestem, nie mam nic do ukrycia. Wiem, że nie mam co liczyć z jej strony na jakieś gierki... tylko to jest po mojej stronie...
Kilka razy udowodniłem jej że nie będe jej pieskiem. Pokazałem że mam zasady, że mam swoje zdanie, że to ja jestem nagrodą. Jakbym mógł na chwile wyłączyć emocje, albo wyobrazić sobie że tak naprawdę spotykam się z inną.
Jest tez inna kwestia, spotykam się na bieżąco z 2 innymi dziewczynami... ale w sumie, odechciało mi się ich
To nie jest tak - jeb, i już zmiana podejścia. Za dużo już myślę na dziś, czas spać. Może jutro mnie oświeci, albo mi przejdzie ( żartowałem - nie przejdzie mi).
Hmm ostatnio też spierdoliłem sobie bo nagle uznałem że jestem strasznie zakochany a ona strasznie wyjątkowa ^^ ale mam radę - u mnie było dobrze, dopóki cały czas miałem jakąś alternatywę; jak na jakiś czas trochę więcej na chacie siedziałem, mniej ludzi tylko ona to zaczęły się nagle jazdy o nic.
Może Tobie się uda - jak mówi stare puasowskie przysłowie: GFTOW. go fuck ten other women.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
Coś Ci powiem. Najlepsze, najfajniejsze i najtrwalsze relacje powstają wtedy gdy nikt się nie napala na drugą stronę tak jak Ty teraz. To co robisz to bardzo duże zaburzenie zaangażowania, okazywania zainteresowania. Ona momentalnie wyczuje że na nią lecisz. Kobiety nie pociąga dawanie się na tacy tylko dokładnie odwrotnie, tajemniczość, spontaniczność, niedostępność.
Musisz ochłonąć ale tak prawdziwie nie na pokaz
Nie ma czegoś takiego jak odrzucenie mężczyzny przez idealną kobietę. Po prostu nie ma.
Może być odrzucenie frajera przez "idealną" dziewczynę, to i owszem.
Prawdziwy facet jest szczęśliwy z swoim życiu i nawet przez myśl mu nie przejdzie "co ona pomyśli". Jeżeli żyjesz naprawdę tak jak chcesz, to kobieta której nie pasuje twój styl życia jest co najwyżej idealną stratą czasu, albo się okłamujesz i coś z twoim życiem jest nie tak w twoich własnych oczach. Jej się nie liczą.
I jak mówi moje małe powiedzonko: "Fotomodelki to najpiękniejsze kobiety świata. Ponieważ zdjęcia nie gadają:>".
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
"Jeżeli żyjesz naprawdę tak jak chcesz, to kobieta której nie pasuje twój styl życia jest co najwyżej idealną stratą czasu"
Trafiłeś kurwa w punkt. Dzięki.
Kanadyjki trener sportow silowych mawial "perfect is the enemy of good"
Wyrzuc ze slownika szczegolna, ideal, perfekcyjna.
"Poznałem i poznaje naprawdę mase kobiet ale wydaje mi się, że ta jest inna niż wszystkie. Zawiera w sobie wszystkie cechy których szukam. Próbowałem szukać jej wad, kurwa nie istnieją !"
Ja też tak mam, że raz na jakiś czas spotkam dziewczyne która mi się spodoba bardziej niż inne i też, chociaż może nie do tego stopnia, zdarza mi się stracić głowe. Spokojnie, minie troche czasu, poznasz ją od innej strony niż ta którą chce Ci sprzedać a oczy same sie otworzą
There are two kinds of people in this world – those what like me, and those that can go to hell.
Ja mam tak z tylko jedną kobietą, którą znam już z 7 lat, jednak od 5ciu mam kontakt raz na rok. Choćbym nie wiem co robił, pranie mózgu, zapicie się na śmierć - ona mi nigdy nie przejdzie. Pogodziłem się z tym już dawno, z tym, że w jeśli w którymś momencie mojego życia ona by się odezwała, ja zaraz do niej polecę na skinienie, wiem że nie jestem na tyle silny żeby bawić się w pua czy inne tego typu rzeczy. Jak na co dzień z dziewczynami sobie radzę - przy niej jestem mięciutki jak wnętrze rafaello. Dlatego pasuje mi to, że nie mam z nią kontaktu. I żeby nie było - to nie jest moja była. To po prostu stara miłość z liceum, która mi nigdy nie przejdzie:)