Witam, otóż zauważyłem pewną przypadłość.
Chodzi o to, że zauważyłem iż kobiety chętnie się ze mną bawią, szukają przygody, seksu itp. lecz nie chcą się wiązać. I nie mówię tutaj tylko o NG, lecz o ogóle.
Nawet jak poznam jakieś laski na DG one mają ochotę na przygodę ze mną, seks czy flirt.
Na krótką metę to moze być fajne, żadnych zobowiązań, itp.
Lecz problem pojawił się teraz, gdy chcę poznać dziewczynę na coś dłuższego. Miałem 4 kandydatki, żadna nie chciała związku, przeżyłem z nimi tylko przygody (if u know what i mean).
I teraz pytanie, co jest ze mną nie tak? ;/
Może na to ma wpływ to, że od jakichś 2-3 lat nie miałem partnerki, tylko korzystałem z uroków uwodzenia?
To może być na początku zabawne, ale na dłuższą metę takie nie jest ;/

Pewnie nie umiesz kierować relacji w stronę stałego związku. Powinieneś przeanalizować swoje działania bo zapewne tam gdzieś popełniasz błąd
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
Mam to samo obecnie. Znalazłem interesującą kandydatkę do związku, wszystko fajnie pięknie, duże zainteresowanie z jej strony. Niestety od jakiegoś czasu wali się. Sam nie mogę, dojść do wniosku jakie błędy popełniam. Wydaje mi się, że jest ok, a jednak coś po prostu psuje.
''Są takie rzeczy, które wywierają na ciebie wpływ i zmieniają twoje życie.''
''Mężczyźni zakochują się w tym co widzą, a kobiety w tym co słyszą, dlatego My kłamiemy, a One się malują.''
''Cokolwiek uczynisz, będziesz żałować.''
Jest taki syndrom jak zły materiał na partnera. Przerabiałem to. Ogólnie odnosi się to do tego, że laska ma na ciebie niesamowite parcie, pociąga ją charakter + wygląd, ale po przekalkulowaniu szacowanego bilansu zysków i strat po inwestycji "partnerstwo", wychodzi jej, że umoczy z kretesem. Jak mówię, miałem to. I tutaj powodów może być pierdyliard, a przerabiałem każdy z nich:
- skrajny gołodupiec aka student aka bezrobotny aka jadę na kieszonkowym od starych
- typ charakternika, który jest ostry i bezpośredni, fajnie iść z takim do łóżka czy na macanki, ale do znajomych by z takim nie wyszła
- gość bez perspektyw - nie mam pomysłu na swoje życie, co będzie to będzie, liczy się teraz
- jakaś wkurwiająca w tobie cecha, chociażby docinki do ludzi, chamstwo oprawione w żarty i znowu - fajny do dymakna, kiepski do ludzi
- niski status społeczny, inni jej znajomi mają wyższy
- nie pasujecie do siebie, ogromny kontrast środowiskowy, z którym babka sobie nie radzi
- wychodzisz z poważnymi myślami i inicjatywami związku, kiedy one nawet nie zaczynają jeszcze o tym myśleć
I tak dalej.
Tak czy inaczej, z charakteru wygrywasz, ale gdzieś dajesz dupy. Gdyby to był odosobniony przypadek, zawsze mogłeś trafić na laskę, która stroni/boi się zobowiązań. Ale nie jest to taki przypadek. Gdybyś naprawdę był epicki w kazdej dziedzinie, laski stanęłyby na głowie o opierdoliły pałę kolanami, byleby przemienić status "przeleciółki" w "dziewczynę".
Zgadzam sie z W.Czc. Przedmowcami. Tu przejawia sie druga strona medalu uwodzenia. Tez tak mialem, ale z tego co mi sie udalo wywnioskowac, to fakt, ze jako staly partner, trzeba wykazac sie wieksza empatia, zejsc na nieco nizszy pulap i stapac twardo po ziemi. By laska uznala cie za idealny material na partnera musi czuc przywiazanie, poczucie bezpieczenstwa i miec swiadomosc, ze nie bedziesz skakal z kwiatka na kwiatek, jesli juz zdecydowaliscie sie byc razem. Poza tym, to ty nosisz spodnie w relacji, wiec jasno nakreslaslasz kierunek w jakim ona ma podazyc, co za tym idzie - pokazujesz te kilka procent wiecej zaangazowania i to, ze zalezy ci na niej, a nie tylko na seksie z nia. Ale musisz najpierw nawiazac swego rodzaju wiez emocjonalna, ktora bedzie wyplywac poza sfere sypialni. Poza tym, zadna zdrowa na umysle panienka nie bedzie sie wiazac po kilku spotkaniach, nawet jesli zakonczyly sie seksem. Zwiazek potrzebuje czasu, dlatego jesli chcesz sie z kims wiazac, to musisz sie liczyc z jego nadmiernym wykorzystywaniem tylko dla tej jednej osoby. Bo jesli nie bedziesz w stanie skupic sie na jednym obiekcie, weszac juz nastepny kasek, to po chuj w takim razie sie wiazac? Popatrz na to z punktu widzenia lasek. Widza, ze w te gierki jestes zajebisty. Wiedza, ze nie sa pierwsza, druga, czy piata, tylko ktorastam z rzedu, a w kolejce czeka jeszcze pierdyliard nastepnych. Ok, jestes w chuj wyzwaniem dla takiej kobiety, ale z drugiej strony ciezko jest cie usidlic. Ba, moze nawet nie dasz sie zlapac na smycz i bedziesz robil to co do tej pory. Wiec po co jej sie z toba wiazac, skoro tak jak jest, jest ok? Jest seks, mozecie sobie popierdolic o glupotach itp. A tak to by musiala modlic sie, ze w momencie kiedy poszedles z kumplami na browara, albo 'zalatwiasz pilna sprawe i nie mozesz sie z nia dzis spotkac' nie dymasz jakiejs innej wyrwanej dzierlatki, momentalnie zaczelaby byc zazdrosna i toksyny wlalyby sie strumieniami do waszego zwiazku. Wiec po co jej to?
Chcesz zwiazku, wiec pokazujesz panience, ze te twoje wszelkie pua zagrywki sa tylko i wylacznie po to, by skrasc jej serce, a seks jest tylko milym dodatkiem, bo tak na prawde chcesz ja pokochac a nie tylko przeleciec. Daj lasce taka swiadomosc. Polacz to z tym co pisali inni i voila! Tylko rob to z umiarem, zeby nie wyjsc na pizde.
''[...]Chwała przemija, dziewczyny mają w dupie blizny,
Dlatego wciąż myślę chujem, tak każe mi
mój instynkt,
Ale dziś częściej ratuje mnie mój urok
osobisty.''
"- typ charakternika, który jest ostry i bezpośredni, fajnie iść z takim do łóżka czy na macanki, ale do znajomych by z takim nie wyszła"
Myślę, że tutaj trafiłeś. Mam mocny charakter, od razu lubię narzucać kobiecie swoje reguły gry. Można powiedzieć, że nie daję się jej ramować, tylko sam to robię za nią.
Być może je to pociaga do tego stopnia, że chcę ze mną uprawiać seks, ale odstrasza je od związku, w którym mogą czuć się hmm stłamszone. Co o tym sądzicie?
Nie zmieniaj tego, dlaczego miałbyś?
Powiedz lepiej, czy którakolwiek dziewczyna zainwestowała coś w Ciebie (np. czas, chęci, starania, troskę, myśli)
Zrób wszystko, aby dziewczyny zaczęły inwestować w znajomość z Tobą. Od tego zacznij. Problem polega na tym, że Ty po prostu dążysz do seksu i tylko tyle. Niczego od nich nie wymagasz.
Mówi się, że kobiety chcą niegrzecznego faceta, który będzie dla nich grzeczny, a faceci chcą grzeczną dziewczynkę, która będzie dla nich niegrzeczna. Jeśli się o tym głębiej pomyśli, znajdzie się w tym pewną mądrość. Oczywiście nie chodzi o grzecznego, potulnego pieska, bo to ze skrajności w skrajność. Chociaż czasem ciepłym kluchom się udaje i taki związek, z tego co widziałem, wcale nie jest taki zły
Mówiąc z własnego doświadczenia - aby związek zaskoczył, facet musi obudzić w sobie kroplę kobiety, a kobieta kroplę faceta.
Bo wyobraźcie sobie - miła, grzeczna dziewczynka. Dla ludzi hiperpoprawna, ułożona, uśmiechnięta, taki aniołek. Skromna ogólnie i raczej nieśmiała. Kocha spacery i romantyczne chwile. Ogólnie istota delikatna tak bardzo, że myślenie o niej w kontekście pieprzenia jest niepoprawnie podniecające. Bo tak jest słodka. A leżycie sami na łóżku i ona mówi bezpośrednio, żebyś ją wziął. Tu i teraz. I ta nieśmiała dziewczynka z łagodną, cukierkową twarzą bierze twojego fiuta, aż się nim krztusi. Jej nieśmiałe oczka są pełne radości, gdy bierze cię między uda i ujeżdża, nie pytając o zdanie. A później, gdy już uśmiechając się starła spermę z jej kształtnych pośladków, mówi "miejmy dziś wyjebane, wyłączmy telefony, obejrzyjmy grę o tron, leżmy w łóżku i zamówmy pizzę".
To nie jest w pełni kobiece zachowanie. Bezpośredniość i pewność siebie, mówienie o tym, czego się chce, a nie przez pryzmat szyfrów. Branie tego, na co masz ochotę. Chcemy odrobiny tego od kobiet. Chcemy, by mówiły wprost, kiedy jest problem. To nie jest do końca ich świat, ale, by być szczęśliwym, wymagamy tego od nich. Wymagamy od nich trochę faceta.
Tak jak one wymagają od nas trochę kobiety. Trzeba odpalić w sobie repozytorium odpowiedzialne za emocje. Mówić, co przeżywasz, angażować się. Myślisz, że kobiety chcą tylko faceta twardego, jak ich fiut? Myślisz, że uzna cię za pizdę, jeśli podczas robienia jej dobrze palcami i językiem, widząc, że szczytuje, złapiesz ją za dłoń i powiesz "spokojnie, jestem przy tobie"? To chyba jeszcze żadnej swojej dziewczynie tak nie zrobiłeś
Myślisz, że jak powiesz, że to, co was łączy, jest dla ciebie magiczne, że nie można tego zaszufladkować w żaden rodzaj relacji, że cieszysz się, że tak to się potoczyło, bo to wiele dla ciebie znaczy i czerpiesz z tego radość, to ci spierdoli na tęczowej rakiecie?
Tym się różni związek od podrywu. Pewną dozą szczerości i otwartości. Ja buduję takie związki. Jestem w nich szczęśliwy. I to jest dla mnie najważniejsze.
@Edit
Tak. Jeśli nie będziesz dokładał od siebie cegiełek, które pokażą, że jesteś, cegiełek kobiecych, to jako materiał na partnera w ich oczach się nie spiszesz. Bądź twardy, miej zasady, nie bój się mówić tego, co czujesz. One wiedzą, że gdzieś to w sobie masz. Znajdą te drzwi i będą do nich pukać. Ale jeśli drzwi pozostaną wiecznie zamknięte, odejdą.