Cześć,
Od jakiegoś czasu piszę sobie (tak, piszę) z pewną dziewczyną. Nadajemy na tych samych falach i wzajemnie się rozśmieszamy. Nasze zainteresowania się pokrywają i jesteśmy w stanie rozmawiać bez przerwy przez 3-4h, co jest dla mnie nie lada osiągnięciem.
Wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze i możliwe, że jeszcze w tym tygodniu uda nam się spotkać, jednak zauważyłem pewien problem. Panicznie boję się zepchnięcia do friendzone. Kiedy tylko w mojej głowie pojawią się wątpliwości, od razu daję jej to odczuć i cała atmosfera idzie w zapomnienie.
Do tej pory były dwie takie sytuacje, jednak nie chcę żeby to się powtórzyło, bo dziewczyna jest naprawdę rozgarnięta i nie chcę jej dawać powodów żeby myślała, że coś ze mną nie tak. Z drugiej strony nie potrafię za bardzo nad tym zapanować.
Bardzo proszę o porady 
"Od jakiegoś czasu piszę sobie (tak, piszę) z pewną dziewczyną."
No widzisz i tutaj Twój problem, pisz sobie pisz, friendzonu nie masz co się bać, że tam wylądujesz, bo już się na pewno tam znalazłeś. Co możesz zrobić? Proponuję pisać z nią więcej, tak z 6h dziennie co najmniej.
The only time success comes before work is in the dictionary.
Proponowałem spotkanie jakiś czas temu, ale jasno dała mi do zrozumienia, że pasowałoby się lepiej poznać. Z jednej strony to jest zrozumiałe, ale z drugiej gdzie jest ta granica?
Znajdź sobie inną. "Pasowałoby się lepiej poznać" - poprzez kurwa pisanie? Daj spokój chłopie.
http://podrywaj.org/blog/jak_nie...
Jutro bierzesz telefon, dzwonisz do niej i mówisz, że fajnie wam się rozmawia, masz czas w X o godzinie Y i chętnie się z nią spotkasz. Jak się nie zgodzi, nie poda terminu alternatywnego, czekasz 2-3 dni i znowu dzwonisz i proponujesz. Jak znów się nie zgodzi to olewasz temat. I tutaj nie ważne ile będziesz z nią sobie pisał, im szybciej tego nie przeniesiecie na REALNE spotkanie tym gorzej dla Ciebie. Bardzo możliwe, że już i tak jesteś na straconej pozycji.
Jak jesteś cipa to może i Ci się to będzie wydawało brutalne to co proponuję, ale uwierz, jak nie będziesz tak robił to zmarnujesz sobie bardzo dużo czasu, którego będziesz prędzej czy później żałował.
The only time success comes before work is in the dictionary.
@Evolve
Właśnie znam to z autopsji, bo swego czasu byłem świetnym przyjacielem przez prawie 4 lata. Od tego momentu friendzone staram się unikać jak ognia całkiem sukcesywnie, ale tu mam świadomość, że sobie po prostu nie radzę.
Zrobię tak jak piszecie- zaproponuję kolejne spotkanie. Pytanie tylko czy w razie potrzeby wchodzić w dyskusje? Czy jeśli nie, to nie? Po kilku dniach ponowię próbę, sytuacja się powtórzy i co wtedy? Starać się jakoś argumentować czy po prostu olać?
Szkoda, bo laska 10/10
Przeczytaj podstawy, nie pisz tak dużo, po prostu konkretna propozycja tu i o tej - najlepiej dwa terminy podaj by Ci nie pierdoliła wymówek. Poza tym jeśli dojdzie do spotkania to musisz pokazywać od samego początku, ze nie chodzi o friendzone.. Gdy będzie mówić, ze chce sie jeszcze bardziej poznać to możesz to jakoś zartobliwie odbić nawiązując do fb lub wytłumaczyć jej szczerze, ze im więcej będziemy pisać to mniej tematów zostanie nam na spotkanie i prawdopodobnie do niego nie dojdzie ponieważ będziemy już wszystko o sobie wiedzieć i wyda nam się to bez sensu a tak czy inaczej prawdziwie poznać człowieka można tylko w cztery oczy a jeśli nie ma ochoty to powiedz żeby Ci dała znać i obydwaj zaoszczędzicie czasu.
Na razie popełniasz elementarny błąd, bo z nią piszesz. Z doświadczenia powiem Ci, że faceci, którzy dużo piszą, nigdy nie zostają moimi partnerami. Po prostu w ten sposób zabijają całą frajdę z odkrywania ich tajemnic na żywo. Spotkania z nimi są beznamiętne, bo już wiem o nich wszystko, więc rozmawiam z nimi na temat ostatnio przeczytanej książki czy nowo odkrytej knajpy. Im mniej piszesz, bardziej dążysz do spotkania, tym atrakcyjniejszy się wydajesz;)
Udało się spotkać, więc nic straconego. Fajnie spędzony czas i umówione kolejne spotkanie jeszcze w trakcie pierwszego. Od tego czasu komunikatory idą w niepamięć i służą co najwyżej do zamienienia kilku słów dziennie
Tak czy siak się jaram, bo może z tego co będzie
dzięki za wskazówki