Starsza i zajęta dziewczyna ze studiów.
Byliśmy na jednym spotkaniu poprzedzającym zajęcia na uczelni spotkaliśmy się na jakieś 1.5h przed zajęciami. Ogólnie spotkanie dobre cały czas zauroczona, roześmiana, uśmiechnięta + różne oznaki fizyczne zainteresowania.
Wie, że jestem pare lat od niej młodszy i stara się tego w żaden sposób nie podkreślać. Dużo dogrywam tym czym się zajmuje i kim jestem stąd też nie postrzega mnie jako małolata czy to z rozmowy czy samego bycia.
Od pierwszych zajęć, a byliśmy na uczelni dopiero dwa dni odwozi mnie do domu zamiast taxi. Wiem też, że ma chłopaka o którego temacie i wspominaniu stroni choćby przez to, że nie powiedziała nic jak spytałem czy mieszka sama i odpowiedziała wymijająco. Co tydzień lata po imprezach na które również jesteśmy umówieni.
Po ostatnim spotkaniu opisywanym w pierwszym akapicie stojąc jeszcze 10 min wskazane przez nią na parkingu pod blokiem chciałem jej dać buziaka w polik na pożegnanie i wypaliła z gestem całowania swojej dłoni i doschnięciem mojego polika.
Zastanawia mnie czy powodem były niekorzystne okoliczności= auto czy potencjalny żal do siebie za to co mogła zrobić mając chłopaka.
Ciekawi mnie też jak mogę grać dalej żeby wygrać i jej nie spłoszyć i jak nie doprowadzać do sytuacji, że będzie się obawiała wyrzutów sumienia jeżeliby między nami do czegoś doszło.
Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem może być wspólna impreza z oczywistych względów choć zależy też czy weźmie koleżanki/koleżankę (zła sytuacja).
Ja ci życzę, żeby jej chłopak się o tobie dowiedział i żeby ci wypier*olil w zęby za atakowanie zajętej.
-masz jakieś zasady jako facet?
-dlaczego rozwalasz jej związek?
-laska to szon, skoro godzi sie na spotkania mając chłopaka
słabe zachowanie i nie popieram takich akcji
- tak, mam, np mam świadomość, ze to co kobieta zrobi z tymi faktami ze mi sie podoba i tym ze ma swojego faceta to jej sprawa, nie biorę odpowiedzialnosci za jej decyzje. To jej odpowiedzialnosc.
- nic nie rozwalam ja bo to jest ich zwiazek i mnie tam w nim nie ma.
Jak juz to chce ją poznawać
i moze budowac z nia relacje, ale najpierw moglbym miec ochote na seks bo mi sie podoba, tyle widze na tę chwilę. Jej zwiazek to sprawa jej i jej partnera, moje sprawy są moimi i jak kobieta nie bedzie chciala rozjebac relacji z partnerem i nie podzieli moich spraw, to nie, decyzja o tym co z tym zrobi nadal jest jej decyzją, moją decyzją na bazie tego ze mi sie podoba jest podjecie próby, bo moze bylbym dla niej lepszym wyborem i ona mi bedzie pasowac również. Moze ona tez będzie chciala, bo np nie jest szczesliwa w relacji i nie zdazyla jej skonczyc lub ma jakies niezaspokojone potrzeby.
- szon to skrot od kurwiszon? Bo jak tak to sory ale ta laska z tematu sie nie kurwi, nie wyczytalem nigdzie ze rucha sie za hajs. Za spotkanie z kims z plci przeciwnej, spotkanie rozmowy etc a nie ruchanie i czerpanie korzysci pienieznych nie da sie byc kurwą. Nie dosc ze nie znasz laski to blednie oceniasz swoje wnioski bo nie na bazie warunkow ktore sa niezbedne aby byc szonem.
Mam trochę mieszane odczucia co do twojej odpowiedzi Kensei, z jednej strony się zgadzam bo w sumie nie bierzesz odpowiedzialności za jej decyzje i bierzesz co chcesz.
Z drugiej nie dotknąłbym jej do czasu aż ma chłopaka, i tu nie chodzi o fakt ze bym nie chcial, ale o jakieś takie podstawowe zasady.
Tyle cipek jest na świecie a tutaj babrać się w czyjejś dupie, plus myśleć o tym ze to ktoś wątpliwy bo ma chłopa a tutaj jest dla ciebie co najmniej ultra miła.
Może i nie jest szonem, ale jest kimś wątpliwym moralnie a pamietam ze historia lubi się powtarzać i gadanie, ze jak będziesz trzymał ramę to się nie spełni, jest błędne bo nikt nie jest robotem i zdarzają się słabsze momenty i wtenczas twoja Panna ma podwozić jakiegoś Wojtka czy Michała z pracy, chodzić z nim na imprezy, z potencjałem na coś więcej?
Wiadomo, ze autor zapewne ta dupe przerucha, przelize, niewiadomo co zrobi, ciężko się oprzeć, jednak uważam ze warto mieć zasady i olać taka pannę do czasu aż ma chłopaka, a jak będzie wolna to można robić z nią nawet złoty deszcz czy chodzić na swingersy.
Chyba ktoś tu kiedyś został zdradzony i rany jeszcze się nie zagoiły XD
Czuje się jak na jakiejś fejsbukowej grupie dla rycerzy
Dokładnie tak jak powiedział Kensei.
- Zasady tu nie mają z znaczenia. Mnie nie interesuje jej chłopak tylko ona i moja satysfakcja/szczęście, a zawsze siebie stawiam na pierwszym miejscu
takimi zasadami się kieruje w życiu i to polecam od razu staje się prostsze na każdej płaszczyźnie.
- Rozwalam ? Przecież ona jest dorosła wie co robi jeżeli już to sama go rozwala z własnej nie przymuszonej woli.
- Ktoś tu chyba ma uraz po byłych "szonach"
"żeby ci wypier*olil w zęby za atakowanie zajętej."
Tylko, zeby ten chłopak nie zapomniał wyjebać swojej pańci jak go puści bokiem
1. Każdy ma swój kręgosłup moralny i swoje zasady, nic nam do tego. Jeśli autor nie ma z tym problemu to po co go na sile umoralniać ?
2.Podbijanie to zajętych lasek jest złe tylko może zadajmy sobie pytanie skoro taka ,,zajęta” panna okazuje zainteresowanie i nikt jej do tego nie zmusza to może ten związek nie jest taką sielanką jakbyśmy odrazu zakładali. Może jej partner jest socjopatą, może ją zradza, nikt nie zna sytuacji. Tylko czy my mamy to analizować i wróżyć z fusów? Autor oczekuje rady jak to rozegrać z panną i to jest chyba główna tematyka tego forum
Nimezil
Dodatkowo nie oczekiwałem ocen moich zamiarów tylko oceny samej sytuacji z waszego punktu widzenia. Opinie dotyczące moralności i tego czy coś jest dobre czy nie mnie nie interesują.
Mam nadzieje, że znajdzie się ktoś kto odpowie na pytanie, a nie napisze opinie o wpisie.
Po to jest forum, żeby można była wystawić opinie. Czy autorowi postu się spodobała moja wypowiedz czy nie to mnie to nie interesuje
Chłopie (tj materialista)- nie znasz mnie, a sugerujesz jakieś głupoty
Tu akurat się mocno mylisz. Jestem facetem z naturalna pewnością siebie, mam od zawsze duże powodzenie u kobiet i mogę sobie przebierać w modelkach i dziewczynach, które są dla większości tu poza zasięgiem, a dla mnie to normalnosc.
A to, że mam od zawsze ustalona przez siebie zasadę, że zajętych nie tykam to jako facet trzymam się swoich zasad. Czy cos w tym złego, że umoralniam autora postu, który chce zrobić coś złego? Nie byłem tez nigdy zdradzony jak ktoś zasugerował, trafiłem tu przypadkowo dawno temu, bo jedna kobieta była toksycznie zazdrosna o mnie i chciałem zasięgnąć porady.
I każdy temat tu pojawiający się to zawsze jakies nowe doświadczenie, które można przeanalizować i się poprawiać w zachowaniu. Co do zajętych kobiet to dla facetów pua to żadne wyzwanie, to najłatwiejszy target jaki istnieje i brzydziłbym sie taka dotykać