W niedzielę mam sie spotkać ze starszą dziewczyną odemnie ja mam 20 ona 24. Nie widziałem się z nią jeszcze pisaliśmy tylko na fb, ona nie wie ile ja mam lat, wyglądam na starszego więc myśli że 20 kilka. Pytała już się mnie ile mam lat ale żartobliwie ominąłem temat. Powiedzcie co zrobić w takiej sytuacji kiedy juz sie z nia spotkam i mnie o to zapyta? Powiedziec prawde? Czy dziewczynom ogólnie przeszkadza róznica wieku? Może dalej omijać temat i być nieco tajemniczym? Miałem już sytuacje z dziewczyną starszą od siebie o jakies 8-10 lat ale to była troche inna sytuacja ta kobieta bardziej wyrwała mnie niz ja ją
Prosiłbym was też o jakies wskazówki jak postępować ze starszymi dziewczynami od siebie.
masz trzy opcje:
grasz nieśmiałego i słabo obeznanego w sprawach damsko-męskich - dużo dup lubi robić za nauczycielkę...
grasz gieroja co to nie takie gołą piętą z łóżka wyrzucał - rzadko działa...
jesteś sobą i to chyba najlepsza metoda - kurwa da spokój, normalna spróbuje...
Dąż do seksu, karm ją emocjami spraw by ufała.
O reszte sie nie martw.
Raz miałem taką sytuację, że dodałem sobie 2 lata przy starszej ode mnie lasce. Tylko raz, bo szybko wyciągnąłem wnioski, że to tylko cię pogrąża. Bodajże na trzecim spotkaniu wyszło z gadki, że zawyżyłem swój wiek no i do czwartego spotkania nie doszło, panna wyraźnie dała mi do zrozumienia, że takie oszukiwanie jest słaaaaaaaabe. Także nie okłamuj jej lepiej.
Powiem więcej. Myślę, że większość dziewczyn z którymi się spotykałem była starsza ode mnie(takie lubię z wielu przyczyn;p) i im to kompletnie nie przeszkadza, że spotykają się z młodszym facetem. To w ogóle nie miało nigdy dla nich znaczenia, że jestem młodszy. Często słyszałem zdziwienie, bo wyglądam na starszego podobno niż jestem, ale nigdy to, że jestem młodszy nie przeszkodziło w relacji z laską. Jak laska mnie pyta ile mam lat to pytam jej "a na ile wyglądam" i potem jakieś gierki, ale to tylko dla bajerki i flirtu, w pewnym momencie już na poważnie mówię prawdę.
Pierwsze spotkanie wyszło dobrze, w żartobliwy sposób odbijalem jej pytania o mój wiek. Na drugi dzień dziewczyna pierwsza do mnie napisała więc to dobra oznaka
zobaczymy co będzie dalej obiecałem jej ze na następnym spotkaniu powiem jej ile mam lat. Przed tym mam zamiar ją pocałować a na końcu spotkania powiedzieć
A dlaczego na końcu spotkania? Rozumiem, że chcesz ją zostawić z tą informacją na kilka dni, żeby sobie mogła dobrze uargumentować dlaczego nie ma sensu spotykać się z młodszym kolesiem?
Na koniec spotkania to masz jej zostawić, ale niedosyt i ochotę na więcej, a nie trudne sprawy.
Jak już to rzuć to mimochodem w trakcie ewentualnych pocałunków i przytulanek.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Ona nie jest starsza tylko więcej razy już to robiła!!!
To ja jestem SPRITE
"co więcej razy już to robiła? " Ja miałem starszą trzy lata rok temu dziewczynę - haha jaki byłem wtedy głupi ze się takimi bzdurami zajmowałem. Ty mi przypominasz autorze siebie
zjebiesz to :__
Czarnoksiężnika, dzięki za motywację ^^
Ty myślisz, że fajnie rozgrywasz, a i tak w jej oczach wyjdziesz na pipę która bała się powiedzieć ile ma lat. Myślisz, że wszystkie kobiety to idiotki i tak oczywistej rzeczy nie potrafią wyłapać? To się mylisz.
U mnie to było tak że użyła określenia przecież to pedofilia
Haha szkoda że wtedy nie miałem jaj aby się z nią przespać bo się obawiałem że jestem przecież dla niej młody. Jak to będzie wyglądało itd. No głupi byłem. Teraz się z tego śmieję 


PS. Jeszcze sama do mnie pierwsza napisała na facebooku i sama wcześniej zaprosiła na facebooku a ja byłem na tyle pipą że nie wykorzystałem sytuacji i nie poszliśmy do łóżka
Po tym okresie czasu zrozumiałem że ona była chętna na seks mówiąc o tej pedofilii. Achhh a wystarczyło ją poprowadzić i by pykło
Kobieta użyła określenia "ale kombinujesz" no bo sprawa jasna spotykamy się albo nie. Bez spiny i ciśnienia.
Drugie spotkanie, pocałunek
Nie chce Cie martwić, ale kiedys na wyjezdzie studenckim, na imprezie podrywała mnie zajebista dupa. Znajomi pytali co ona ode mnie chce. Oczywiscie prawie to wykorzystałem bo przed ostatnim krokiem powiedziała ze nie bo jest organizatorka wyjazdu (studentka 5trho roku). Wtedy spytała mnie, na którym ja jestem. Myślała ze i tak mam ją ugraną od razu ze na pierwszym. Wtedy przestała mnie adorować a była po prostu miła jak dla każdego i choćbym na fiutku stanął to juz nie bylo szans. Cos tam żartowałem ze podobno 4 lata to idealna różnica, ale od razu mnie zgasiła ze ale w druga strone. Suma sumarum wyszedłem na imprezowicza, a ona na ogarnięta śliczna babkę z dobra praca, własnym mieszkaniem i zaraz magistrem. Przepaść.
Mialem dzisiaj sie z nia spotkac w poludnie, rano mi napisala ze nie da rady ale w kazdy inny dzien tygodnia moze, odpisalem krotko ze spoko. Zaproponowac kolejne spotkanie czy czekac az sama zaproponuje?
Piszę bo jestem ciekawy opinii kolegów z większym doświadczeniem, koniec końców i tak zrobie co będe uważał a nie raz mam wrażenie, że jesteście tu tylko po to żeby kogos shejtować...
Bo zupełnie inaczej pomaga się ludziom, którzy piszą "zrobiłem tak i tak z dziewczyną z którą było tak i siak, ale nie wyszło - co mogłem zrobić lepiej?" niż tym którzy piszą "pomóżcie mi - mam zrobić tak czy siak?!", a potem unoszą się nieistniejącym honorem i mówią "i tak zrobię tak jak uważam".
Jesteśmy tu po to, żeby pomagać. Skoro nie zamierzasz stosować się do tych rad, to szkoda naszego (w tym Twojego też) czasu.