Siemka
Potrzebuję spojrzenia z obiektywnego punktu na sprawę, mianowicie:
Mam znajomą, na początku to była zwykla kolezanka, na nic sie nie zapowiadało, spotykaliśmy się trochę bo się dobrze rozumieliśmy, po jakimś czasie jakieś wypady w góry, imprezy ( bez alko bo ona 17 lat ) i spędzanie czasu były na porządku dziennym. Zacząłem coś jednak do niej czuć chyba ale zachowywałem zasady podrywaja i swoje. Kiedyś tam przed wakacjami trochę mi się nie podobało jej zachowanie, bo miejscami tak jakby liczyła ze zawssze bede jej na ręke , akcje typu: Wpadniesz do mnie? Ja na to: okej. Chwile później ona że jednak nie może bo coś tam. Ja okej. Ide robić coś innego, ale wiedząc że ona takie rzeczy już nieraz robiła to lekko wkurwiony byłem. Zająłem się czymś a ona nagle pisze : Wiesz co jednak dałoby rade, przyjedziesz? Wydaje mi sie ze wczesniej wszyscy koledzy i Ci ktorym sie podobala jej tak szli na ręke i jej sie wydaje ze tak moze. Ale poza tym naprawde fajna panienka z niej jest. W kazdym razie po takich akcjach lekko zdystansowałem się, zaczłąem poznawać inne laski. Ona to zauważyła i raz byliśmy razem na takim jakby obozie 3 dniowym coś ala światowe dni młodzieży. I sie do niej prawie nic nie odzywałem, tylko gadałem z innymi. Wydaje mi sie ze to był błąd, ale bylem strasznie na nia wkurwiony ze sie tak zachowywala, taka niezdecydowana i chwiejna była. Po tym wyjeździe niedługo, stoczyliśmy poważną rozmowę o co chodzi. Przyznałem się jej że lubię jej towarzystwo i wiedziała raczej że coś nas do siebie ciągnie, odparła że wcześniej było fajnie ale spieprzyłem to że tak się "bawie " kobietami, że poznawałem inne a ją olałem wtedy. Nie tłumaczyłem się z tego, moja sprawa jakie miałem wtedy ochoty itp. Powiedziała że to sie jej nie spodobało i raczej nie chce ze mną nic więcej oprócz znajomosci. To dobra mówię cześć kulturalnie nie odzywam się 2 miesiące, ostatnio napisała do mnie czy się spotkamy , ze sie nic nie odzywam. A dzis ją widziałem, pogadalismy na lajcie, i znowu czy bym się chciał spotkać.
Kusi mnie żeby zrobić akcje rodem" powrót lepszego wersji mnie" i teraz to może jakoś dociągnąć do konca bez krzywych akcji.
Ale z kolei zapomniałem już o niej przez te miechy i jakoś mnie nie ciśnie na nic. Jest okej - ostatnio mało kobiet obracam, nie mam czasu ani chęci, ale wiem że jak bede chciał to jakieś wypady naa miasto czy impreze i są nowe znajomości.
Ją jednak znam juz dobrze i fajnie się spędzało chwile razem.
CO myslicie? Zwykły test czy ma mnie w zasiegu? Raczej w gierki nie grała ale kobiecie do konca ufac nie mozna.
a czego Ty chcesz? Tylko znajomości? No to jaki problem? Kłopot jest gdy Ty chcesz związku, a ona znajomości. W sytuacji odwrotnej to ona ma problem. Ty masz luz, bo czy będzie miłą, czy sfochowana, czy obrażona, to Tobie może to zwisać luźnym swobodnym kalafiorem.
A w zasięgu Cię ma tylko tyle, ile jej na to pozwolisz. Nie stresujesz się, ze pańcię urazisz. Jeżeli nawet to trudno.
Ale coś czuję, że po to ten temat, bo wy...ne to Ty na nią nie masz...
Am I right?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Mówiłem jej ze mam mało czasu ostatnio ale można by się spotkac kiedys tam. Jak ona zapodała temat spotkania to raczej to ja czekam na propozycje
Chociaż laski takie sa, powie że spotkajmy się, a jednak to ona czeka aż ja ją gdzieś zaproszę bo "faceci musza robic 1 krok" 
Rzecz w tym że ona mi się bardzo podobała nie tylko pod względem urody. Miała te cechy niektóre fajne. No i fajnie to wychodziło , bez spin i powolutku się poznając a nie takie szybkie akcje, 2 spotkanie i niektóre laski mi wyjeżdżały czy chce związku... i potem wiadomo wylotka
Wtedy chciałem coś więcej, teraz to ne wiem czy by mi się chciało takie ceregiele odstawiać jak widzę że ma urazę po czymś tam.
Chociaż przydałaby się dobra laska na studniówke niedługo
PS: Aż się zdziwiłem ze nie dostałem od Ciebie zjebki jaką udzielasz niemal kazdemu tutaj

"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie
co do zjebki to nie uprzedzajmy faktów...
ale nie odpowiedziałeś na pytanie: czego oczekujesz?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No właśnie takim testom się opierałem i to solidnie skromnie mówiąc
Raczej lekcje z podrywaja odrobione.
Dlatego sie zastanawiam czy nie odnowić tego. Jakbym mnie nie ciągnęło to bym nawet tematu nie pisał ani nie myślał o tym.. 
I ona o to jest zła że ją wykorzystałem niby i takie pierdolenie troche 
Ciągnie mnie właśnie trochę i w tym rzecz
Szło to w dobrą strone ale sama mi powiedziała że jak tak traktowałem rózne dziewczyny - czyli w sumie nijak, normalnie, po prostu całowałem się np. szybko z jednymi, z drugą się spotkalem ze 2 razy po tym obozie a potem stwierdziłem że jest nudnawa i nie dla mnie to nie pisałem już do niej
Czego oczekuje? Hm chyba chciałbym sarenkę uszczknąć bo jest trudna
I ma zasady. Korci mnie to. Fajnie się czułem, kiedy bez żadnych dyrdymałów i pieprzenia np. pojechaliśmy na jakieś tam urodziny kogoś razem i wszyscy mieli pary a my tak niby nie para ale nas uważali za nią, przytulanie się przy ognisku, czy np. wypad do lasu o północy kiedy ciągle się mnie trzymała bo się bała
Niby nic, niby nie zarchałem, ale to cieszy, serio 
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie
"chyba", "nie wiem", "zastanawiam się"...
określisz się w końcu? Bo tracę cierpliwość...
Chyba chodzi Ci o to, ze nie przyznasz się do chęci stworzenia z nią czegoś więcej niż zwykła znajomość, bo jak nie wypali, to ego zleci na łeb na szyję
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Racja, trochę ciapowato odpowiadam, już się poprawiam

Powiedziała wtedy, że na razie nic nie chce, odrażona raczej akcjami moimi bo wcześniej było , jak sama stwierdziła, fajnie i mówiła że faktycznie tez tka myslala 

Owszem, chciałbym spróbować, bo to była inna dziewczyna niż wszystkie dotychczas
Tylko że ja już od niej kosza dostałem
Co do samego kosza, czy ego ucierpiało... nie sądzę. Wręcz jestem przekonany że wyszedłem silniejszy, poza tym to może być dziwne ale zaliczam to do pozytywnych wrażeń! Wtedy padało, ja byłem u niej, sami, porozmawialiśmy, i przyszli jej rodzice, ja się zebrałem i poszedłem w taki deszcz klimatyczny do siebie. Zmokłem wiadomo , zostawiony ze swoimi myślami. Ciekawe przeżycie
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie