Było nie było - nie wiem, ale temat (dla mnie) ciekawy.
Sztuka poznana w klubie. Gdy tylko się pojawiłem przy parkiecie - kontakt wzrokowy. Była wstawiona, to pewne jak nic, taniec był na pełnej + KC i gryzienie w szyję.
Potem temat się rozmył. Najpierw, gdy poszedłem się napić pepsi, miała pretensje, że poszedłem do znajomych i zniknąłem jej z oczu - tak było. Ale fakt faktem, że nie chciała ze mną zejść z parkietu.
Skoro miała focha o to, to poszedłem tańczyć gdzieś indziej i widziała mnie z inną (taniec bez ekscesów). Podbijam drugi raz - pretensje, że startuję do każdej. Machnęła mi ręką przed twarzą i foch. Dałem buzi w policzek i powiedziałem "miło było poznać" i zniknąłem jej z oczu, a następnie z klubu.
Wracam do chaty, FB - wiadomość od niej. WTF? Ale nic, numer, telefon, umówienie.
Kolejna zagwozdka. Chciała się spotkać i jej termin pasował, ale z gardłem było coś nie tak i miała potwierdzić spotkanie. Koniec końców musiałem sam napisać przed spotkaniem, czy aktualne.
Na spotkaniu cały czas grymas niezadowolonej.
Najpierw, że się spóźniłem (2-3 minuty). Mówię do niej - a Ty miałaś potwierdzić spotkanie. Ona uparcie twierdziła, że "mieliśmy się zdzwonić". Potem początku tekst, że praca z dziećmi to najlepszy środek antykoncepcyjny i nie chce na razie dzieci (27 lat). Gdy próbowałem ją skomplementować w jakiś wyszukany sposób (np. że lubię ciemne brwi i blond włosy), to zaraz negowanie w swoją stronę. Że jest brzydka, gruba i w ogóle (a nie jest). Mówię - co ty gadasz, masz świetne nogi! Spaliła cegłę.
KC? Było, jasna sprawa. Chwyciłem ją za twarz - na zasadzie " tak mnie denerwujesz tymi grymasami że aż muszę Cię przelizać". Stawiała opory:
- Pobrudzę Cię szminką!
- Ale mnie to nie przeszkadza 
Rozluźniła się i ślimak, po czym nagle wyrwała się do tyłu z tekstem "dobra wystarczy".
Nie ogarniam. Jak komplement pospolity - źle. Jak komplement wyszukany - źle. Jak droczę się i nazywam ją pyzą - źle. Do tego mina "niezadowolona księżniczka".
Na zasadzie - powiem "nie" choćby na przekór. Nie podam mu ręki, żeby mi pomógł iść w obcasach po bruku, bo nie.
Jak ogarnąć dalej? Typiara jest fajna i mimo wszystko ma zadatki na coś konkretnego. Odpuszczać nie mam zamiaru, tylko potrzebuję rady.
Nie wiem jak do końca rozszyfrować jej zachowanie. Podświadomie wiem, że nie mówi "nie". Ale jednocześnie nie mówi otwarcie "tak". Wszystko więc to tylko moje domysły.

Odnośnie komplementów to powiem ci tak: komplementuj jej dobre zachowania, takie które ci się podobają i chcesz ich więcej- "pracujesz z dziećmi, podobają mi się kobiety troskliwe i opiekuńcze", albo nagradzaj je uśmiechem, te złe olewaj i bądź obojętny. Nie skupiaj się tak na jej wyglądzie, bardziej na jej charakterze i niech wie że nagroda będzie za to, że zrobi coś co ci się podoba.
Reszta to dla mnie totalny kosmos i nie próbuję nawet jej zrozumieć, jedynie z doświadczenia wiem że takie laski, jeśli się z nimi przekomarzasz, łatwo wchodzą w stan wojenny i potem ciężko się dogadać, bo zachowują się tak jakby w samoobronie za chwilę chciały się pokłócić, wszystko co powiesz potrafią obrócić w argument do kłótni czy sprzeczki. Z drugiej strony na wazeliniarza też nie chcesz wyjść. Lepiej po prostu zmieniaj temat w takiej sytuacji.
Olej ją i się nie odzywaj.
Jak zmądrzeje to niech się odezwie, tyle
I tu jest też problem, bo przy poprzedniej łani ten plan sprawdzał się w 100% i efekt był natychmiastowy.
Natomiast...
Już wiem. Jak ją nazwałem Pyzą to się obraziła. Natomiast jak zamieniłem na Wiewiórka (Wiewiórki to nazwa jej grupy przedszkolaków) to już była bardziej zadowolona. Skubana mnie tresuje
Nie będzie dysonansu jak zmienię nagle taktykę ze słodzenia na "docinki"?
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Jak laska próbuje mnie wkręcić w podobną gierkę, to mówię coś w stylu - "Nie przejmuj się tak. Uroda, to nie wszystko. Ważniejsza jest pozytywna energia i (wymieniasz kilka cech charakteru, które podobają Ci się w kobietach)." Mówisz jej to zupełnie serio. Im laska ładniejsza, tym bardziej zbita z tropu i temat nie wraca.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Zgodzę się z tym co mówi marso "Ona szuka potwierdzenia swojej urody i dowartosciowania a Ty jej to dajesz zamiast flirtować." z tym, że nie jest to zupełnie łatwy temat, większość facetów jest jak rzep przyczepia się i nie puszcza "tej jedynej"
Jeżeli dawno nie miałeś tak bliskich relacji z kobietami to stajesz się potrzebującym i próbującym za wszelką cenę dopasować ją do siebie i do tego jak ma się zachowywać - to jest niezdrowe.
Widzę też fakt, że ona ma wewnętrzne problemy ze sobą i obawiam się (jestem pewny, ale to Twoja decyzja) że nie uda Ci się z nią stworzyć fajnej relacji.
Na syndrom tej jedynej nie cierpię, bo będzie to 3 kandydatka do LTR w ciągu 2 czy 3 miesięcy. Raczej popełniłem szkolny błąd, bo nie bardzo wiedziałem jak wybrnąć z jej wymuszonego niezadowolenia.
I też taki wniosek mi się nasunął, że będzie ciężko ją wydobyć z tego "dołka". Ale póki piłka w grze, to jeszcze się może okazać, że to tylko jej gra - a tak bywało już w przeszłości.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Oj tam oj tam, po prostu do każdej tak podchodzę. A że relacja trwa 3 spotkania tudzież miesiąc to nic na to nie poradzę
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Dzięki za rady, już wszystko wiem
Dam znać jak się potoczyło.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
łatwiej znaleźć wodę na Marsie niż zrozumieć kobietę:) lepiej nie próbować, tylko być sobą i wymagać od niej tyle ile jesteśmy dac w zamian. jak będzie przeginać to znaleźć inną. z takimi paniami tylko schizy się dostaje, szkoda zdrowia:)
Marso widział zanim cokolwiek się stało.
Zrobiła mi raban o to, że nie dodałem jej do znajomych na fejsie. Zażądała usunięcia swojego numeru. Rzekomo coś mam do ukrycia, skoro nie chcę jej w znajomych. Kobieta z ponad ćwierćwieczem na karku
Next...
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.