Spotykam się z dziewczyną od kilku miesięcy (znamy się dużo dłużej). Jest całowanie, dotyk (na porządku dziennym), ale seksu jeszcze nie było (próbowałem doprowadzić do seksu, kilka razy. Jednak zawsze był opór, zawsze pozwala jedynie na lekkie macanko, piersi itp.). Wiedziałem, że ona czasami spotyka się z moim kumplem ze studiów, którego poznała, kiedy wziąłem ją na piwo z ludźmi z mojego kierunku, ale myślałem, że tylko towarzysko (chodzili do kina, teatru, takie tam) i wiem też, że była u niego parę razy w domu. Jednak ostatnio w trakcie rozmowy na fb z tym kumplem napisał, że, cytuję "zrobiło się konkretnie" i "ona nie przynosi własnych szczoteczek na nocowania". Nie drążyłem już tematu, ale przyznam, że mnie trochę ścięło.
Kilka istotnych faktów.
1) dziewczyna jest bardzo, bardzo atrakcyjna. Praktycznie każdy facet się nią interesuje. Ma mnóstwo kolegów, ale patrz punkt 2.
2) dziewczyna jest bardzo "konserwatywna": jak chciałem z nią coś ugrać kiedy miała jeszcze chłopaka, to nie było w ogóle mowy żeby się udało. W ogóle, pierwszy mój pocałunek z nią wszedł dopiero po dość długim czasie znajomości i powiedziała mi, że w życiu całowała się z 3 (!) facetami (mamy po 20 lat). W ogóle do tej pory podejrzewałem, że jest dziewicą, no ale po tej informacji... Dodatkowo zawsze podkreśla, że dla niej największym złem jest zdrada, jak była w związku i zatańczyła z jakimś kolesiem na imprezie, to miała przez tydzień wyrzuty sumienia. Po naszej pierwsze "sytuacji" (całowanie na łóżku, takie bardziej "agresywne", z dotykaniem, wiecie o co chodzi), na następny dzień napisała smsa o długości małego wypracowania, że czuje się, jakby była złym człowiekiem, że cały dzień nie mogła normalnie funkcjonować, itp. Zaznaczam, że to wszystko po całowaniu i lekkim dotyku, a nie seksie.
3) napisałem, że to "kumpel" ze studiów, ale z tym "kumplem" to spora przesada. Dopuszczam możliwość, że mógłby skłamać, żeby mnie zniechęcić do niej.
4) nie jesteśmy parą, więc teoretycznie ma prawo robić z kim chce co chce. Ale jednak jednoczesne spotykanie się ze mną i z gościem z mojego najbliższego otoczenia wydaje mi się bardzo nie tak.
Jeszcze jedna sytuacja dosłownie sprzed kilku dni. Poszła z tym kumplem (zaprosił ją) i z paroma jego znajomymi gdzieś tam na jakieś wydarzenie, a potem całą ekipą poszli do tego kumpla grać w jakieś tam karty (o tym wszystkim sama mi powiedziała!). Na następny dzień ten kumpel zaczął sugerować, że ona u niego "została". Jednak tego samego dnia zaprosiłem ją do siebie. Przyszła, mimo że była zmęczona, bo sama powiedziała że siedzieli do późna. Wszystko super, spędziliśmy fajnie czas, znowu mnóstwo całowania i dotyku, no i została na noc u mnie. Zaznaczam, że to dzień po tamtym wyjściu.
Nie wiem, czy wiadomość od tego kumpla i te jego sugestie są prawdą. Znam tą dziewczynę już dość dobrze i byłbym naprawdę w szoku, gdyby tak było. I teraz moje pytanie - czy dobrym pomysłem jest z nią o tym szczerze porozmawiać?
Dobry kumpel? To flacha 0,7 pod pachę i walisz do niego. Wyjaśnijcie sobie, może on nawet nie wie, że oczekujesz od niej czegoś więcej.
A po alkoholu? Kto wie, może się dowiesz czegoś ciekawego
Patrz punkt 3
. Poza tym on wie, że oczekuję czegoś więcej.
Nie wiem jak ja to czytałem, stary serio
Musiałem wgl pominąć ten punkt, może zmęczony byłem.
Nie widzisz sprzeczności...
Dziewczyna jest konserwatywna, ale nie przynosi szczoteczek do nocowania u kolegi.
Spotykasz się i całujesz z dziewczyną kilka miesięcy, ale nie jesteście parą, więc teoretycznie ma prawo robić z kim chce co chce.
"Kolega" to mniejszy problem. Może się tylko przechwala. Może laska bawi się nim, tak samo jak tobą.
Większy problem, że TY nie wzbudzasz w lasce namiętności.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
"Dziewczyna jest konserwatywna, ale nie przynosi szczoteczek do nocowania u kolegi."
Czytajcie ze zrozumieniem. Podkreśliłem, że nie wiem czy ten tekst o szczoteczkach jest prawdą.
"Większy problem, że TY nie wzbudzasz w lasce namiętności."
Nie powiedziałbym. Praktycznie każde spotkanie u mnie albo u niej kończy się jakąś "sytuacją": całowaniem na łóżku, dotykaniem itp. Tydzień temu zaprosiła mnie do siebie i miała wolną chatę. Sama zaczęła proponować mi alkohol. Wszystko skończyło się praktycznie "seksem" przez ubrania. Widać było, że jest niesamowicie podniecona. Fakt, seksu nie było. Może tylko dlatego, że miała okres, a może też z innych powodów. W każdym razie z każdym spotkaniem czynię jakiś progres z dążeniem do seksu.
Im więcej napiszesz, tym więcej wiemy.
O tym nie wiedziałem
Tydzień temu zaprosiła mnie do siebie i miała wolną chatę. Sama zaczęła proponować mi alkohol. Wszystko skończyło się praktycznie "seksem" przez ubrania. Widać było, że jest niesamowicie podniecona.
Po tej akcji sądzę, że dziewczyna jest zmęczona cnotą i chce seksu z tobą. Musisz podziałać, wolna chata, komfort, coby nie czuła się "łatwa".
Zrób ostatni progres, bo zrobi go ktoś inny. Powodzenia.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Dziewczyna testuje dwóch "dzięciołów" czekając na bolca z prawdziwego zdarzenia
Nie oszukuj się, i Ty, i Twój kolega jesteście dla niej tylko małymi przystankami. Może robi to z nudów, może lubi wasze towarzystwo i tylko tyle.
Skoro spotykasz się już z nią kilka miesięcy, całujesz się itd. zapytaj ją czy możesz ją traktować jak własną dziewczynę, bo wg Ciebie to już tyle trwa że można by się określić - prosty powód, szkoda Ci czasu na niezdecydowane kobiety. Bo przecież możesz jej powiedzieć, że doskonale wiesz, że kręci też z twoim kolegą, ale podejrzewam, że to dla was wszystkich dosyć jasna sytuacja.
Ogólnie laska wygląda na świetną manipulantkę i wcale nie jest jakaś konserwatywna, jak to ująłeś. Wręcz przeciwnie, doskonale wykorzystuje to, że ma dwóch piesków -> to kino z tym, to teatr z tym itd. itd.
Powiedz nam, jak często ona np. do Ciebie dzwoni, pisze, proponuje Ci spotkania, jaka jest inicjatywa z jej strony? Bo odnoszę wrażenie, że od początku za nią latasz, a w tym wypadku nic z tego nie będzie.
Tak jak Ci wyżej napisałem, czeka na prawdziwego MENA a nie na kolesi którzy stawiają ją od początku na piedestale.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Jeśli chodzi o kontakt, to jest dokładnie 50-50. Raz piszę ja, raz ona. Jeśli chodzi o inicjatywę spotkań - masz rację, wychodzi ona zawsze z mojej strony. Jednak bywa tak, że ona sugeruje, żebyśmy gdzieś poszli, a do mnie po prostu należy wyjście z datą i godziną.
Nie pieskuję i nie stawiam na piedestale. Nie mam dla niej zawsze czasu, mam swoje życie. Nie płacę za nią w knajpach, nie wydzwaniam wieczorami.
"doskonale wiesz, że kręci też z twoim kolegą, ale podejrzewam, że to dla was wszystkich dosyć jasna sytuacja.["
No właśnie nie wiem, i ta sytuacja absolutnie nie jest jasna. Tego właśnie dotyczy mój post. Mówiłem, że ma wielu kolegów z którymi nic nie "kręci". A co do tego konkretnego, to po prostu nie wiem - możliwe jest, że wkręca mi totalny bullshit.
Serio mam pytać, czy może być moją dziewczyną...? Wydaje mi się, że to stoi w sprzeczności z zasadami tego forum.
Słuchaj jeśli spotykasz się z nią długi okres czasu i takie pytanie nie wychodzi od niej, to myślisz, że coś nagle ulegnie zmianie w tej materii bez twojej ingerencji?
Nie stoi to w sprzeczności z tą stroną i powiem Ci więcej, nie sugeruj się wszystkim co tutaj przeczytasz, miej swój rozum i kalibruj działanie do sytuacji.
Nie zadawaj pytania "Czy zechcesz być moją dziewczyną?" bo tak to napisałeś.
Zadaj pytanie w ten sposób "słuchaj spotykamy się już tak długo, myślę że mogę już Ciebie uznać za swoją dziewczynę?" (tutaj wklejasz uśmiech i wszystko mówisz oczywiście bardzo pogodnie i z pewnością siebie.
Tak, postawisz ją pod ścianą niejako, co jest sprzeczne z ta stroną, bo wywołasz akcję i dostaniesz jakaś reakcję. Jednak moim zdaniem, już jest to taki etap znajomości, że po prostu dostaniesz jasność, ja jesteś przez nią traktowany (kim dla niej jesteś), jeśli to trwa tyle, to jak sam widzisz nic innego nie przynosi skutku.
Na 90 % Ciebie odrzuci, jeśli nie od razu to po jakimś czasie, tak mi wychodzi z tego co piszesz o waszej relacji i o tym jaki to typ kobiety. Być może jednak jest tak, że czeka na jakiś konkretny ruch z twojej strony i może to być właśnie to.
To twoje życie i sam zdecydujesz, a jak nie wyjdzie to wolnych lasek masz na pęczki
, zbierzesz doświadczenie.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Wybacz, ale nie zastosuję się do Twojej rady. Uważam, że wychodząc z takim czymś mogę tylko stracić. W ogóle wydaje mi się, że to nic, że ona nie wychodzi z tematem związku. Czy potrzebna jest tego słowna deklaracja? To działania i wyłączność decydują, czy jest się w związku.
Tak w ogóle, to gdyby nie te moje wątpliwości co do tego kumpla, to chyba mógłbym powiedzieć, że jestem z nią w związku (albo że niedługo będę).
"Uważam, że wychodząc z takim czymś mogę tylko stracić."
Bo Ty się boisz ją stracić
dlatego nie wyjdziesz z takim pytaniem, bo wiesz jaka będzie odpowiedź.
Napisałem Ci jak ja bym zrobił, piszę z własnego doświadczenia, byłem w sytuacji gdy nie wiedziałem, czy kobieta traktuje mnie poważnie. Z perspektywy czasu, jeśli to już tyle trwa, to taka jest moja rada, niech się określi w końcu.
Uważasz, że jeśli będziesz tkwił w tym układzie tak jak tkwisz to coś się nagle odmieni? Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Zmartwię Ciebie, nie odmieni się.
Możesz spróbować ją przelecieć jeszcze, to też może coś zmienić. Daj jej dobry seks, to może się "nawróci".
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Jako że obecnie zatracam się w zadaniach logicznych i jutro czeka mnie kolos pozwól, że potrenuję. A więc:
Według przedstawionych przez ciebie danych (i tu założenie - zakładamy, że dobrze to widzisz i odczuwasz więc są prawdziwe), wynika, że:
Punkt 1. jest rozłączny z punktem 2. Znaczy to więc, że punkty te według przedstawionych przez ciebie informacji, są sprzeczne. Skoro ta niewiasta jest taka ułożona i konserwatywna i stara się żyć według zasad, to raczej mało prawdopodobne, by jednej nocy całowała się z tobą, a drugiej konkretnie działała z innym gościem.
WNIOSEK: Hipotetycznie rzecz ujmując - twój kumpel wiedząc, że jesteś na fali, starał się jakoś wykoleić twojego ścigacza niczym Sebulba Anakinowi Skywalkerowi takim nieczystym zagraniem. Wiedział, że ty wiesz, że ona była z nim i mimo iż nic się nie wydarzyło, rzucił ci ot takim tekstem aby obniżyć twój zapał i pewność siebie.
Z punktu pierwszego nie wynika logicznie punkt drugi, więc póki co ja wstrzymałbym się z jakimiś heroicznymi działaniami. Emocje także radzę trzymać na wodzy, prawda jest taka, że nie wiesz nic, musisz czekać w ukryciu jak snajper.
Co do punktu trzeciego - jak sam już zauważyłeś istnieje prawdopodobieństwo, że to judasz a nie twój kumpel
Punkt 4 potwierdza punkt 1 oraz jest sprzeczny z punktem 2. Istnieje małe prawdopodobieństwo, by panna grała w takie szachy aczkolwiek zachowałbym czujność, kobiety jak wiemy jedno robią, drugie mówią itd.
Podsumowując: Wiesz, że nic nie wiesz. To co mówi twój kumpel jest sprzeczne z tym jaka jest ta panna i można się tu doszukiwać manipulacji.
Rada: Obserwuj sytuację i zachowaj emocje na wodzy. Działaj tak jak działałeś, a najbliższe dni wskażą ci drogę.
Bez odbioru, gdybyś chciał abym policzył jeszcze tautologię, to będę pod klawiaturą.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Takie spójne wypowiedzi lubię
Dokładnie tak to postrzegam - uważam, że jest bardzo mało prawdopodobne, żeby te teksty kumpla były prawdą i byłbym naprawdę w szoku, gdyby się okazało że są. Jednak nie mam klapek na oczach i dopuszczam tą możliwość.
Zaznaczam raz jeszcze, że w ten weekend, dzień po tym jak rzekomo "została" u tego kumpla, była u mnie znów mega napalona. Czy tak zachowuje się dziewczyna, która kilkanaście godzin wcześniej zostaje "zaspokojona" przez innego gośćia? No ale teraz próbuję tylko przekonać siebie - rzecz w tym, że nie wiem, i to mnie strasznie męczy. Chciałbym tą sytuację wyjaśnić, ale stawiam, że porozmawianie o niej z dziewczyną jest złym pomysłem, nie?
Hyhy, ale rozkminka, zeby laskę postawić w takim świetle w jakim chcesz ją widzieć:) Na chuj ci tak rozmyślać czy u tego kolegi została na noc?! nie jesteście w związku, nie padły żadne rozmowy deklaracje więc może robić co chce, ale wiadomo, ze jeśli jej na tobie zależy to nic z tamtym nie zrobi. Dlatego tak jest ci potrzebne info, że z tamtym nic nie robiła? Żeby mieć pewność, że jej na tobie zależy?
Stary, sikasz pod siebie i musisz to opanować bo inaczej to jebnie:) a tak na spokojnie jak podziałasz, bez rozmyślania i snucia dzikich historii to samo się wyklaruje po czasie czy ją rozkochasz w sobie czy nie:)
Masz sto procent racji. Zdałem sobie sprawę, że podświadomie założyłem ten temat po to, żeby usłyszeć "nie, ona na pewno nic z nim nie robiła". Muszę jakoś zepchnąć cały ten temat na boczny tor i skupić się na własnym życiu i na konkretnym działaniu na spotkaniach z nią. Dzięki za ten post.
Jak będziesz już dymał i to będzie dobre w pyte ruchanie to możesz zacząć od niej wymagać, by nie zostawała u "kumpli" na noc.
A teraz to się narazie pocałuj w tyłek. Bo za słaby w jej tabelkach jesteś na takie kroki.
Albo jesteś za mało atrakcyjny, albo za pizdowate kroki stawiasz, albo nie umiesz wyczuć dziewczyny, albo coś jest z nią nie tak i do siebie nie pasicie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Na tym forum panuje przekonanie, że każda laska rucha się na drugim, no max na trzecim spotkaniu. A już najlepiej jak na pierwszym. A jak się nie rucha to znaczy, że robisz coś źle.
Czy nie dopuszczasz możliwości istnienia dziewczyn, dla których seks jest czymś bardzo intymnym i chcą go uprawiać tylko z kimś, kto jest dla nich wyjątkowo ważny? Bo taka właśnie jest ta dziewczyna (jasne, mogę być w błędzie). Oczywiście, możesz powiedzieć, że jak jesteś wystarczająco atrakcyjny to nawet laska o takich przekonaniach i tak szybko da ci dupy, no bo jesteś taki super. Być może faktycznie nie jestem taki super. Jednak cały czas idę w tym kierunku i na każdym spotkaniu staram się pójść o krok dalej niż na poprzednim. Albo o dwa albo trzy, jeśli nie będzie oporu. Chyba jednak nie jest tak źle.
Co do pierwszego zdania, to jasne - jeśli okazałoby się to prawdą, to i tak nie mam prawa mieć do niej żadnych pretensji.
Nie toleruje cnotek niewydymek. jeżeli Ty tak, to okej. Może jest tego warta. Więc brnij. To nie sarkazm. Dopuszczam do siebie myśl, że są ludzie którzy mają inne poglądy i sobie nią oświecają ścieżkę.
A co do kumpla, to jakaś pizda jest, kto się kurwa chwali na prędkości kto, kiedy i jak u niego śpi?
Czy to wartościowy facet czy pozorant?
Jego słowa z dystansem bierz.
Bo są kumple co chcą świecić, nawet kosztem twego wystawionego jęzora. Tym bardziej, że wie, iż Tobie na niej zależy.
Na jakim forum?
Mnie tam 90% panujących tu przekonań nawet się nie ociera.
Swój jestem, w sensie własny. I nie lecę tam gdzie inni, wręcz przeciwnie.
A Ty się chłopie mi nie tłumacz ani sekundy. Bo tego nikt nie wymaga. Wyjmij sobie z treści co chcesz, lecz nie bierz ich osobiście, bo nie tylko dla Ciebie one są.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Rozumiem Twoje podejście i cieszę się, że rozumiesz moje.
Co do tego gościa: jest to człowiek, który ma ogromne problemy z przyznaniem się do porażki. Kiedy przegrał ze mną w szachy, nie dość że prawie się obraził, to jeszcze próbował zwalać winę na złą kondycję itp. (na poważnie, to dla niego była kwestia honoru). Także możliwy scenariusz jest taki, że spotyka się z nią, nic nie udaje mu się wskórać, ale wstyd mu się do tego przyznać. Jednak pewności nie mam. I ta niepewność mnie męczy.
"Iron Rule of Tomassi #3
Any woman who makes you wait for sex, or by her actions implies she is making you wait for sex; the sex is NEVER worth the wait."
Tłumacząc: jak od początku nie ma pożądania, zdzierania z siebie ubrań, jęczenia do ucha przy dotyku to seks nie będzie tego wart. Jeżeli szukasz dziewczyny do chodzenia za rękę po parku - spoko. Jeśli zaś oczekujesz dobrego seksu i namiętności - nie pchaj się sytuacje, gdzie dziewczyna "gra na czas". Po prostu wiedz, czego możesz się spodziewać.
W tym roku najwięcej spotkań przed seksem to było 5. Dziewica, więc przypadek szczególny. I to jest konkretny powód. "Grzeczna dziewczyna" to nie jest konkretny powód, bo potem okazuje się, że ona drapie Ci plecy do krwi. Taka jest grzeczna.
I oczywiście, że tu na forum uogólniamy - wyjątki są wszędzie. Ale poczytaj posty innych ludzi - każdy jeden, który przychodzi tu z problemem uważa, że akurat jego dziewczyna jest inna, wyjątkowa i nie jest seksualną istotą. Nie wydaje Ci się to podejrzane - że coś co powinno być wyjątkiem przewija się przez wszystkie posty?
A w Twoim przypadku - po prostu zamiast "krok po kroku", odpuść na chwilę, może spotkajcie się na kawę na 30-60 minut, a następnym razem zaproś ją do siebie na kolację (w domyśle: ze śniadaniem). Pójdź na całość, prześpijcie się ze sobą, a sytuacja nagle zrobi się jasna.
"Inne też mają" jak mawiał klasyk
Strasznie wg mnie wyidealizowałeś laskę, niby taka święta a zostaje raz to u Ciebie na noc, raz to u twojego "kumpla" ze studiów, choć teoretycznie do niczego nie dochodzi. Miałem w swoim życiu dokładnie takie same "koleżanki". W efekcie nigdy do niczego ani z jednym ani z drugim nie dochodziło.
Czemu tak jest?
Oto przykłady:
1. Podbija jej zarówno Twoje jak i jego zainteresowanie
2. Wcale nie jest taka święta jak została opisana w tekście
3. Pragnie czuć się atrakcyjna a to daje jej zainteresowanie ze strony mężczyzn
Moim zdaniem strata czasu. Ciężki temat, dlatego bym odpuścił i skoro jesteś na studiach, to poszukałbym bardziej konkretnych lasek a nie takich, które nie wiedzą, na którego kumpla się zdecydować.
Poza tym, jeśli on wie, że ona też Ci się podoba, to może koloryzować odnośnie tych spotkań u niego w domu z nadzieją, że sobie dziewczynę odpuścisz i on będzie miał drogę wolną.
Patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń spasowałbym i zajął się innymi dziewczynami.
*****************
Dziś mężczyzna nie ma innego wyboru jak stać się silnym fizycznie i mentalnie
Znamy już takie zakonnice, które w odpowiednich warunkach pokazują różki, znamy i lubimy...
Kobiet się nie słucha, kobiety się obserwuje- te zdanie jako pierwsze wbij sobie do głowy i tym się kieruj.
Teraz jesteś/jesteście jak kwiatki- jak przysychacie to was podleje ale nie za dużo, żebyście tylko mogli wegetować.
Chłodnik załatwi sprawę najlepiej i najmniej inwazyjnie. Schłodź całą relację, przestań pierwszy się odzywać, proponować spotkania, zdawkowo odpisuj. Utrzymaj ten stan tydzień, może dwa i będziesz wiedział na czym stoisz. Jak jej zależy to przeskoczy tą przepaść i będziecie razem. Jak Cię zlewa to kontakt się urwie samoczynnie. Problem solved.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Nie mam zamiaru ani sobie jej darować, ani rzucać chłodnikiem. Z prostego powodu - oprócz tych moich wątpliwości, wszystko w naszej relacji układa się bardzo dobrze. Poza tym ta dziewczyna bardzo mi się podoba i chciałbym z nią wejść w LTR.
Jaja se robisz. Myślisz o jakimś LTR i nie spytasz jej wprost czy to co twój kolega mówi jest prawdą? Nie wyruchałeś jej nawet i myślisz o LTR? Proszę cię...
Niestety znam kilku gości, którzy na podobne rady zareagowali tak jak Ty.
Niektórzy z nich do dziś nie potrafią się pozbierać po wspaniałej kobiecie, która waliła ich w rogi, szybko odeszła do innego... a oni nadal ją idealizują i mają nadzieję, że kiedyś może znów z nią będą, ale gdy każdego z nich zapytasz o laski, to każdy jest wielkim znawcą tematu i żaden z nich się nie angażuje.
Mężczyzna to ma być mężczyzna. On wszystko stara się ocenić na chłodno. Nie kieruje się emocjami jak kobieta. A dla mnie masz bardzo silne podstawy do tego, aby swoją "koleżankę" zaszufladkować do roli Fuck Friend bądź zwykłej ładniejszej znajomej.
Mam wiele zajebistych relacji z laskami, wiele z nich w dodatku mi się podoba, ale z małą którą z nich chciałbym wejść w LTR, bo mam swoje standardy odnośnie kobiet i nie patrzę w kwestii kobiet tylko na jakość rozmowy czy urodę.
Szczególnie nie zrobiłbym tego (LTR) z laską, która jedną noc spędza u mnie a drugą u mojego znajomego ze studiów. Poza tym, jeśli ona wie o tym, że Ty wiesz, że ona czasem spędzi noc u tego kumpla i w dodatku ona Ci się podoba (zakładam, że ona też to wie) a później zakazałbyś jej spotkań z tym gościem, to dziewczyna by Cię zapewne wyśmiała, bo przecież dotąd jakoś nie miałeś z tym problemu i na wszystko się godziłeś.
Sorry, że może tak brutalnie i bezpośrednio piszę nie szukając usprawiedliwienia jej zachowań i nie zachęcając Cię do uskuteczniania podrywu, ale trochę kobiet w swoim życiu poznałem. Znam, jak już wyżej pisałem, kolesi, którzy myślą o LTR z laskami, które nie są nawet warto ich czasu a co dopiero emocji i uczuć a mimo wszystko "nie potrafią jej sobie odpuścić". Ciągłe nerwy, wahania nastrojów, sinusoida samooceny uzależniona od tego, co powie im ich wybranka.
To jest szczęście? To jest szczęśliwy związek?
Dla mnie to gra niewarta świeczki.
Patrząc przez pryzmat tego, co napisałeś, uważam, że powinieneś laskę sobie odpuścić, zwłaszcza w kontekście długiego związku. Widać, że ona się na to nie nadaje.
Ona jest inna?
Też tak kiedyś myślałem i tak sobie tłumaczyłem rady dawane mi na tym portalu przez gości, którzy naprawdę mieli rację a ja nie potrafiłem im tego przyznać, bo wolałem wierzyć w to, że się mylą, dopóki nie przekonałem się na własnej skórze, że schemat zachowań kobiet, o którym teraz piszę i o którym pisano mi kiedyś, tak naprawdę bardzo często się powtarza.
*****************
Dziś mężczyzna nie ma innego wyboru jak stać się silnym fizycznie i mentalnie
I tak nie posłucha
Ma tak wbite w łeb wyobrażenie na temat tej dziewczyny, że rady ludzi którzy już mają takie relacje za sobą są dla niego niczym herezja.
No niestety widać, że będzie musiał sam się przekonać... widać, że będzie bolało... oj będzie...
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
O związku myśl po seksie. Nigdy wcześniej. Nie wiesz czy będzie dobra w łóżku, a snując wizje na przyszłość zanim się ze sobą prześpicie automatycznie zaczynasz grać bezpiecznie. A jak grasz bezpiecznie, to przeważnie i tak nic potem z tego nie ma.
Koledzy dobrze pisali ty i ten twój kolega jesteście jak 2 pieski . Powinieneś ją trochę zlać i najlepiej zacząć się spotykać z innymi kobietami , wtedy zbudujesz sobie atrakcyjność która może ją popchnie do łóżka , ale z tego co widze to wolisz sam się okłamywać . Zacznij sobie chodować jaja .
Panowie, sprawa się wyjaśniła.
Byliśmy umówieni dzisiaj u mnie. Na godzinę przed spotkaniem dostałem smsa: "To nie jest dobry pomysł dzisiaj." i "W ogóle musimy porozmawiać". Dodatkowo, mam powody żeby przypuszczać, że wczoraj znowu była u niego.
Dziękuję wszystkim za aktywność w tym temacie, a szczególnie tym, którzy mówili żeby dać sobie z nią spokój. Mieliście rację. Mam nauczkę na przyszłość.
Wiadomo, nie jestem teraz w zbyt dobrym stanie psychicznym. Byłem mocno wkręcony w tą relację. Mam zamiar całkowicie zerwać kontakt. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten gość będzie mi o niej ciągle przypominał, no bo w końcu studiujemy razem.
Zostaje jeszcze ta rozmowa z nią. Pewnie zaproponuje pozostanie w stosunkach koleżeńskich, ale tak jak mówiłem - zrywam relację.
Spokojnie z tym rozdzieraniem szat. Jak na koniec jej się rozpłaczesz, albo uciekniesz z podkulonym ogonem blokować ją na FB i u operatora, to nic dobrego nie wskórasz. Luz i zero spinania dupy. W drodze na spotkanie z nią miniesz masę fajnych lasek które nie zostają na noc u kolegi ze studiów. Głowa do góry.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein