Witam,
słowem wstępu powiem Wam, że pomimo tego że nie miałem problemów z dziewczynami, z poznawaniem ich to dzięki tej stronie widzę ile błędów się popełniało. Nawiązuję m.in. do smsów, które lubiłem pisać z dziewczynami od których brałem numer, przekonałem się, że jest to beznadziejne ALE...
byłem ostatnio na imprezie w mieszkaniu ze znajomymi i rzuciłem sześciu dziewczynom (wiek 24-26) temat SMSów i dzwonienia. Zapytałem o ich zdanie na temat pisania do nich SMSów od nowopoznanych facetów i dzwonienia.
Trochę się zdziwiłem jak 5 na 6 powiedziało że lubi jak facet pisze do nich SMSy, niektóre argumentowały tym że przez to widać że facetowi trochę zależy na tej znajomości jeśli pisze. Że mogą go lepiej poznać przed spotkaniem (sic!), że jakby miały z nim rozmawiać przez tele to by się peszyły, Że to dziwne że jak weźmie numer to dzwoni od razu z propozycją spotkania, Że jak nie piszę smsów to znaczy że olał - wymieniłem to co zapamiętałem, całkiem niezła dyskusja między nimi się stoczyła. Dwie z nich są w wieloletnim związku i nadmieniały że ich znajomość w początkowej fazie też była "oparta" na SMSach. Jedna tylko mówiła że woli jak konkretnie facet zadzwoni i się umawia. - akurat za nią się nie zabiorę 
Co na to powiecie?
Kolego nie słuchaj iluzji którymi one Cię karmią. Sms-a owszem możesz wysłać bo niczemu to nie zaszkodzi. Z tym że masz większe ryzyko że dziewczyna znajdzie wymówkę
No i nie bawimy się w wymianę kilkudziesięciu sms-ów dziennie bo tym zabijasz tajemniczość.
Więc dzwoń umawiaj się itp. A sms-y zostaw dla frajerów
Jest jeszcze jeden aspekt jak piszesz to ona ma czas na zastanowienie, moze to skonsultowac z kim chce i olac Cie cieplym moczem
Pieprzyc to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją,
Nie ma takiej opcji żeby zapał nasz miał zgasnąć
Jak dziewczyna dwa razy nie odbierze telefonu od Ciebie, to dopiero wtedy możesz napisać smsa:)
Nie no chłopaki co wy go zminusowaliście? Jeżeli dziewczyna nie odbiera telefonu raz, dobra spoko czekam min 3 godziny i dzwonie ponownie lub czekam do następnego dnia, jak znów nie odbiera to piszę sms że nie lubię czegoś takiego i że zadzwonię jeszcze raz, podaję datę i godzinę jak nie odbierze to już nigdy do niej nie zadzwonię, nie odbiera? dziękuję pani gorąco, odbierze? to dobrze.
"Kto nie dzwonił do panny więcej niż 2 razy niech pierwszy da minusa."
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Ja po prostu nie lubię tej czynności nie pisze smsów z nikim z matką, kumplem itd
hehe
nie chodzi o to, że to nie sprzyja podrywie. Ja zawsze dzwonie i wszyscy którzy mnie znają wiedzą, że do mnie się nie pisze tylko dzwoni ewentualnie, że jak napiszą to albo w ogóle się do tego nie ustosunkuje albo oddzwonię bo mi się nie chce pisać z reguły mam po prostu zbyt wiele do przekazania. Tak jestem gadatliwy
I to, że ktoś pisze smsy z dziewczyną przed pierwszym spotkaniem to nie jest samo w sobie złe tylko złe jest to, że kurwa większość nie umie pisać smsów z dziewczyną i korzystać z ich potencjału ale jak ktoś to potrafi robić dobrze i ma efekty to czemu nie. Często też faceci nie znają umiaru w smsach jak już zaczną a to cienka granica jest.
Pamiętaj ile kobiet tyle opinii.
Po pierwsze SMSy to trzeba umieć pisać.
Co nie zmienia faktu że CZASEM SMS są przydatne.
Po drugie SMS są nudne!
Po trzecie SMS daje kobiecie przewagę.
Rozmowy są duzo przyjemniejsze, pozwalają budować lepszą więź i zajmują mniej czasu
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Jaką niby kobieta ma przewagę w pisaniu smsów której nie ma facet.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Pisząc pierwszy musisz czekać jak paź na jej odpowiedź i w zasadzie nic już nie możesz zrobić.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
No ok czekam, i jeśli tą odpowiedź dostaję mogę robić dokładnie to samo - tylko po co?
Druga sprawa jeśli dziewczyna jest zainteresowana to odpisze nie będzie bawiła się w gierki, albo nawet oddzwoni.
Jeśli dziewczyna jest zainteresowana to także się zgodzi na spotkanie czy to umówione smsowo czy telefonicznie. Jeśli tylko na poprzednim spotkaniu ją czymś zainteresowaliście
Nie wiem z czym macie panowie problem, ale mam wrażenie że sms zwyczajnie kojarzycie z pisaniem 100 wiadomości dziennie na tematy które nic nie wnoszą.
Ok rozumiem bulwers każdy ma swoją szkołę zwrócenia zainteresowania kobiet.
Przyjmijcie tylko do wiadomości że jeśli spierdolicie spotkanie bo będziecie nudni jak flaki, to nawet jeśli zadzwonicie z próbą zaintrygowania kobiety w najmniej oczekiwanym momencie to ona i tak wam odmówi.
Podstawy - 10 przykazań podrywacza bez finezji
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Chodzi o to, że SMSki otwierają drzwi do rzucania teścikami, nawet jak sobie z tego sprawy nie zdajesz. Na niektóre wiadomości nie ma nawet dobrej odpowiedzi i najlepiej je po prostu zignorować (i nie mam tu na myśli wiad. typu "hej", "co tam" itp.) co całkowicie mija sie z celem konwersacji.
Nie mam nic przeciwko wysłaniu kilku smsów po imprezie, czy po spotkaniu. Kobitki maja tendencje do przeciągania takich rozmów co staje sie po prostu nudne, niewygodne.
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Widocznie jeszcze się z takimi nie spotkałem, bo zazwyczaj to ja ucinam rozmowę.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
SMSy są dobre dla gimbazy, kiedys potrafilem wypisać 600-700 smsów dziennie i pełno dziewczyn się koło mnie kręciło, teraz juz ograniczam kontakt na komunikatorach, bo na spotkaniach czasami tematu brakuje do rozmowy i wychodzi kapa
Jak pytasz dziewczyn o zdanie na jakis temat związany z relacjami damsko-męskimi to możesz słuchać jednym uchem, a wypuszczać drugim. One same nie wiedzą czego chcą, tworzą samym sobie mnóstwo iluzji. Sam lubię popytać koleżanek o jakieś sprawy związane z facetami, w głowie śmiejąc się z tego co mi odpowiadają.
Smsy nie są ani dobre ani złe. Nie warto z nich zupełnie rezygnować...
Czasami znajdzie się dziewczyna która nie lubi rozmawiać przez telefon.
Ja myślę że po prostu za bardzo większość z was na tym portalu skupia się na pierdołach. Roztrwaniacie na szczegóły sprawy telefonowania, smsowania, częstotliwości spotkań, w jakie ciekawe miejsca zabierać kobietę, jaki prezent jej sprawić.
Zamiast skupić się na głównym aspekcie samego podrywu, czyli przedstawieniu własnej osoby w taki sposób aby:
- wyjść na ciekawego gościa: zamiast rozmyślać nad super atrakcyjnymi miejscami na randkę. Co wam to da, skoro lasce nie zaimponujecie wy sami tylko samo miejsce?
- zrobić to bez zbędnego aktorstwa i kreowania drugiego ja / wyuczonego na tej stronie
To samo tyczy się telefonowania i innych gówien. Rozumiem jeśli chodzi tylko o sex w takim wypadku można kombinować i skupiać się na detalach.
Ale każdy kiedyś przez to przechodzi i wie z jaką kobieta ma do czynienia i czy na ten sex na pierwszej randce jest jakaś szansa.
Jeśli tej szansy nie ma lub jest marna to kreowanie iluzji w głowie kobiety skończy się szybciej niż myślicie. Kobieta wyczuwa fałsz na kilometr i od razu pozna czy jesteś pozerem, jeśli tylko nie ma IQ ameby.
Rada na dziś: intryguj osobowością i własnym " ja ". Na szczegóły typu jaki sikor ubrać na podryw jeszcze przyjdzie czas.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Tu się zgodzę. Czasami mam wrażenie, że niektórzy zbyt dużo uwagi poświęcają formie, a nie treści. Gdyby zawarta tutaj wiedza miała być kluczem do skarbca, to żaden 'naturals', który nigdy nie zetknął się z tematyką PUA, nie poderwałby żadnej kobiety.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Dopiszę coś jeszcze. Byłem ostatnio z koleżankami w pubie i akurat wtedy do jednej z nich napisał jej były. Laska jest na niego nakręcona jak ruski wentylator i kombinuje jak wrócić (on ją olał). Dostała jakiegoś tam mało konkretnego smsa typu 'zaczepnego'. No i zaczęło się. Koleżanki od razu stwierdziły, że nie może po prostu napisać, że pije piwo ze znajomymi tylko musi sprawić żeby był zazdrosny, a to o to że wychodzi i nie płacze w poduszkę, że prowadzi ciekawe życie, że wkoło jest sporo facetów etc. Oczywiście nie ma tego robić od razu, ale odpisać jutro albo najwcześniej w nocy, gdy będzie wracała do domu.
I co w związku z tym? A no to, że gdyby gość zadzwonił do niej to pewnie odebrałaby bez jakichś kombinacji i nie wymyślała z koleżankami strategii godnych Napoleona. Ewentualnie olałaby telefon i gość zadzwoniłby następnego dnia albo ona podjęłaby próbę kontaktu. A tak kolega wyczekał się kilka godzin na odpowiedź po czym dostał taką, która jak sądzę była mocno podkoloryzowaną prawdą. Dołożył sobie do tego własne wyobrażenia i w efekcie otrzymał 'smsową bombę', która wprowadziła go w jeszcze większe rozkminy
A jeszcze co do samych smsów i innych facebooków - taki kontakt to ŻADEN kontakt. To tylko narzędzia do umawiania się, a nie utrzymywania kontaktu. Niech Was jedna z drugą spuści w klozecie i wymyśli, że nie chce urywać kontaktu, to założę się że właśnie na ww. będzie się on opierał. Spotkania - niet.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Teoretycznie masz rację, ale praktycznie zobacz jaki efekt ten sms wywołał:
- dziewczyna może nie odpisuje od razu, ale i tak ześwirowała - koleś jednym smsem podjarał ją jak gimnazjalistkę.
- przez całe spotkanie dziewczyna będzie myśleć co napisać żeby jednak do niego wrócić, zapewne w nocy nie zaśnie spokojnie
- pochwaliła się koleżankom czyli nie będzie chciała przy nich wyjść na idiotkę. Spotka koleżankę, to ta będzie się wypytywać co z jej starym targetem
Piszesz że laska jest na niego nakręcona jak ruski wentylator. Skoro on o tym wie, to powinien zdawać sobie sprawę jaką moc posiada. A to że zaczął mieć większe rozkminy to znak że po prostu jest słaby w podrywie i nie potrafi działać.
A jeśli nie potrafi działać, wyciągać wniosków, i być na tyle ślepym na sytuacje i koloryzowanie to rozmowa telefoniczna mogłaby pójść równie kiepsko.
Oczywiście tutaj generalizuje, ale zauważ że moja wypowiedź też ma sporo racji i nie koniecznie może być tak jak mówisz.
Z autopsji wiem że jeśli dostaję wiadomość od dziewczyny która śmierdzi fauszem to nie włączam rozkminy tylko zwyczajnie się z tego śmieję.
Dam ci pewien przykład w skrócie:
Otóż spotykałem się kiedyś z dziewczyną 4-6 spotkań. Widziałem się z nią w poniedziałek, we wtorek miała wyjazd a resztę tygodnia wolne - tak mi mówiła na spotkaniu.
W czwartek wysłałem jej SMSA! z zapytaniem czy widzimy się w piątek.
Dostałem zwrotnego z informacją że jest kiepska pogoda i jak będzie taka pogoda to ona nie wyzdrowieje do końca.
Cała choroba wzięła się z dnia na dzień. Myślę okej, zapuściłem swój filtr, i stwierdziłem że jej się po prostu nie chce i się z kimś już umówiła.
Nadszedł czas niedzieli, zadzwoniłem zapytałem jak się czuje - wyczułem entuzjazm, pewnie nie wyszło z tamtym kolesiem. Powiedziała że jeszcze ma coś z gardłem, ale jest okej.
Wiesz co ja wtedy zrobiłem? Powiedziałem że to wielka szkoda, bo mam bilety na półfinały koszykówki którą ona uwielbia, ale jak się źle czuje to trudno.
Choroba nagle przestała istnieć - zresztą od początku nie istniała. Zacząłem ciągnąć temat, czy była u lekarza, czy dostała coś od lekarza, żeby się kurowała itp.
Dziewczyna tak się motała, że ledwo wytrzymywałem ze śmiechu a uwierzcie mi że z byle czego japy nie zacieszam.
Skończyło się tym, że powiedziałem jej o tym że wiem o jej wyimaginowanej chorobie. Kilka dni później przyszła do mnie z przeprosinami że już więcej mnie nie okłamie.
Wniosek jest jeden. Musisz być typem spokojnego obserwatora i filtrować, nie analizować wszystkiego, lecz filtrować jeśli coś jest podejrzane.
A co do wypowiedzi na temat formy kontaktu to zgadzam się w 100%, nawet rozmowa telefoniczna to nie randka i codzienne rozmawianie z dziewczyną po nawet 10 min doprowadza do rutyny.
Więc przestańcie się bać dni ciszy w randkach czy też w związkach. 2 dni bez żadnego kontaktu między wami, działa dobrze zwłaszcza na kobietę która bardziej o was myśli.
A uwierzcie mi że najlepsze związki to takie gdzie partnerzy darzą się WZAJEMNYM zaufaniem i dają sobie przestrzeń. Jeśli tej przestrzeni nie potrzebujecie to znaczy że macie za dużo czasu. A NAJGORZEJ JEŚLI TEJ PRZESTRZENI NIE POTRZEBUJE TYLKO KOBIETA. Wtedy na niej wisicie jak pies na łańcuchu i zaczyna się wasze pieskowanie.
Ponadto powtórzę się chyba 100 raz z tym że SŁOWO jest gówno warte I LICZĄ SIĘ TYLKO CZYNY.
Nigdy nie dostałem od kobiety sms z całuskami, ani w rozmowie telefonicznej nie usłyszałem jak bardzo tęskni i kocha. A mimo to sex był, spotkania są fajne i się nie nudzimy.
Z kolei wielu z was pewnie, jara się tym że dostaje wiadomości od dziewczyny. A tak naprawdę laska zwodzi was w każdym aspekcie zwłaszcza jeśli chodzi o sex. Mówi że nie jest gotowa, pyta czy się nie gniewasz i gra ci na emocjach.
Nie będę się tu rozpisywał bo to tematy na obszerne blogi, które pewnie gdzieś tutaj były poruszane.
Tyle panowie, powodzenia życzę
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Wczoraj kuzynka koło godziny 16 oznajmiła mi, że to już 200 sms, który dzisiaj dostaje od kolegi hehe, ach te gimnazja