Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Samotne wyjście do klubu

11 posts / 0 new
Ostatni
ogien94
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Mazowieckie

Dołączył: 2015-05-07
Punkty pomocy: 1
Samotne wyjście do klubu

Witam Panowie
Ma ktoś z was doświadczenie w chodzeniu do klubów samemu ?
Bo ja niestety nie mam z kim pójść , bo jedni zajęci a drugim się nie chce i nie mam zamiaru ich prosić.
Odkąd się rozstałem z dziewczyną ponad rok temu praktycznie całkowicie odpuściłem podrywanie lasek i chciałbym wrócić do gry . Lubię kluby i dobrze się tam czuje , ale nigdy nie byłem samemu i trochę się cykam nie wiem w sumie czemu.
27 lat na karku i takie problemy hehe , no ale w końcu ruszyć i przełamać stagnacje .
Z góry dzięki za odpowiedzi

Vogue
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 19
Miejscowość: Daleko

Dołączył: 2020-06-30
Punkty pomocy: 4

Sprawdź sobie Todd V dating albo ask todd był tam filmik o samotnym wychodzeniu, sam mam zamiar się przymierzyć ogólnie mówił o tym żeby podbijać do grupy dziewczyn i nie przejmować się tym że jesteś sam jak chcesz to możesz mówić że Twój kumpel musiał wcześniej wyjść czy powiedzieć po prostu prawdę. Gadaj z każdym i staraj się być towarzyski.

"Bo w życiu chodzi przecież o dobrą zabawę"

mwplayer
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 26
Miejscowość: Góra Kalwaria

Dołączył: 2020-06-12
Punkty pomocy: 27

Kilka razy w miesiącu chodzę sam do klubów, tzn może bardziej na tańce, lekkie techno lub coś w tym stylu. I mnóstwo innych facetów/lasek tez chodzi solo. Ale jeśli dla Ciebie clubbing to typowo pua to raczej mówimy o innych klubach. Wtedy chyba od razu jak wchodzisz to celujesz w target - z jednym nie wyjdzie to celujesz w drugi

WildGuy
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: pomorskie

Dołączył: 2018-03-22
Punkty pomocy: 312

Jakbyś miał 5-lat i bał się iść, to bym rozumiał, ale jesteś 27-letnim facetem i boisz się chodzić do klubów? Ja pier***le, znam mnóstwo KOBIET, które same chodzą, a ty masz problem. Nie idź, kup sobie kulę disco i potańcz w domu. Nie wierzę normalnie, że 27-letni facet SIĘ BOI iść do klubu. Na bliskim wschodzie dzieciaki latają z karabinami po ulicach, na dalszym robią za prostytutki na ulicach po nocach, a ty boisz się wejść do klubu, nie mogę tego pojąć.
Jak boisz się wejść sam, to zaczep laski, albo nawet facetów przed klubem i wejdź z nimi. Nikt nie ma z tym problemów, sam tak robiłem w klubach z mocną selekcją, dwuset przed klubem, chwilowa pogadanka i od razu ochrona patrzy milszym okiem. Poza tym jeśli jesteś tam wyrywać laski, to nie ma żadnego znaczenia, czy idziesz z kimś, czy sam. Ja nawet wolę iść sam, bo jeśli jestem z kimś, i moim celem jest poznawanie innych kobiet, to muszę od tej osoby się odseparować raz na jakiś czas. Ogólnie zawsze mam jakichś znajomych w klubie, do którego chodzę, ale nie przychodzę z nimi, więc nie muszę z nimi przebywać. Jak snajper, jestem w drużynie, ale chodzę własnymi ścieżkami. Nawet jak idę z wingiem, to rozdzielamy się na 20 minut, a potem łączymy sety najwyżej. Rozgrywamy osobno, nie w tzw. tandemach, co jest beta. Ale chodzenie samemu to żaden minus, a nawet dla mnie duży plus, bo zmusza cię to do otwierania setów, a po drugie nie odseparowujesz się od ludzi, z którymi przyszedłeś.

~

ogien94
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Mazowieckie

Dołączył: 2015-05-07
Punkty pomocy: 1

Dzięki wielkie za odpowiedź ale to nie do końca jest tak z tym ,że się boje do klubu wejść . Bardziej chodzi mi o to , że zawsze to z jakimś ziomkiem zarywało się do lasek , a teraz jestem w zupełnie innej sytucji , bo trzeba działać samemu. Też pewnie dlatego ,że dawno nie działałem w klubach i wypadłem z obiegu , stąd pewnie mi weszły do bańki jakieś dziwne rozkminy.
Zrobiłem się zbyt miękki , ale chce to zmienić i będę walczyl .

WildGuy
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: pomorskie

Dołączył: 2018-03-22
Punkty pomocy: 312

Już mniejsza o to, czego konkretnie się boisz, czy tego, że laski powiedzą ci, że nie są zainteresowane, czy tym, że musisz otworzyć w ich kierunku usta.
Rozgrywając samemu masz większe szanse, niż robiąc to w tak zwanym tandemie. To jest asekuracyjne podejście z punktu widzenia psychologii, bo jak ktoś cię odrzuci, to jest przynajmniej jedna osoba na sali, która nadal będzie cię lubić. Ale to nie pomaga, wiele osób otwiera w tandemach (tak to się określa w terminologii PUA), wygląda to marnie, jest strasznie desperackie, bo jeśli wchodzisz bezpośrednio do setu z wingiem, to one od razu wiedzą, że macie jakieś zamiary i o ile jednego desperata może by strawiły, tak dwóch, to już ciężko. Może to wypali raz na jakiś czas, ale statystycznie marnie to wygląda. Ja zanim wprowadzę winga do setu to one wiedzą o nim praktycznie wszystko i witają go jak króla, (w moim przypadku kiedy wchodzę do setu otwieranego przez winga, one już wiedzą, że zajmuję się robieniem muzyki, umawiałem się z miss regionu i parę innych rzeczy. Chyba robi to różnicę?) A jeśli stoisz z wingiem, jeden z was gada, a drugi milczy, to ten drugi z każdą sekundą traci status. Jak ktoś ogarnia temat, to unika tandemów, rozdzielają się w polu i rozgrywają osobno, potem łączą sety. Ale i tak chodzi o to , aby samemu wejść w set, rozgrywać normalnie, mówisz przez 90% czasu, dzięki czemu masz ich atencję, co buduje wartość, potem możesz odłączyć się od setu, iść do drugiego i przedstawić sobie oba sety. I tak wkoło. Wtedy każdy myśli, że masz tu masę znajomych, budujesz social proof. Wing w tym przypadku nie jest w ogóle potrzebny. Poza tym idziesz do klubu poznać ludzi, jak rozumiem. Przynajmniej to jest mój cel. Więc tym się zajmuję, cały czas poznaję nowych ludzi, nie muszę wracać do ludzi, z którymi przyszedłem. Czasem otwieram 1 set w polu i siedzę z nimi do rana. Rola winga w tym przypadku jest bez znaczenia. To tylko zabezpieczenie psychologiczne, zresztą złudne. Dzieci czują się bezpieczniej np. śpiąc z misiem, tak samo to wygląda. I powiem ci, że od kiedy przestałem chodzić z wingiem, od razu różnica była dramatycznie na korzyść. A miałem kilku wingów, jeden był profesjonalnym modelem, drugi amatorskim kulturystą, a obecny zarabia pięciocyfrowe kwoty. Ale nie pomaga im to w polu, działa tylko do pewnego momentu. Jak chcesz być dobry, to wychodzenie samemu najbardziej ci pomoże.
Zresztą przy barze zazwyczaj jest pełno gości, którzy w minutę zostaną twoimi najlepszymi przyjaciółmi. Budujesz natychmiastowy raport, i tą umiejętność powinieneś rozwijać, taki jest cel i sens wychodzenia w pole.

~

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 759

Życie się zmienia. Jak tak bardzo ci zależy na tych klubach solo to musisz się wystawić na trudną drogę. Albo po prostu bądź normalny tj. bierz ziomków i koleżanki, idźcie przede wszystkim się dobrze bawić, nie nastawiaj sie na podryw - to jest twój głowny cel. Ale jak widzisz fajną foczkę - podrywasz, podchodzisz, ale masz w bani zakodowane - że podrywasz przy okazji, więc jak cię oleje to nic się nie dzieje, bo w końcu twój cel to bawić się z kumplami!.

Anyway, jak tak bardzo się upierasz na solo. ​Będzie zajebiśćie bolało, będą zajebiste zlewki, będzie ci pewnie wiele razy smutno i przykro - będzie trudno się przestawić - ale w końcu się uda jak się postarasz. Odniesiesz sukcesy.

Analogiczna sytuacja - kiedyś w pracy musiałeś pisać maile, teraz masz dzwonic do klientów i gadać po niemiecku. I co teraz?
No bęędziesz miał fobie i będzie strach, ale trrudno , trzeba działać.

Chociaż ja akurat nie jestem zwolennikiem teorii 'fake it till you make it', ze jak zaczniesz podbijać do kobiet to po każdych 100 zagadanych strach się będzie zmniejszał z każdą kolejną setką do zera. To raczej kwestia psychiki i pewności siebie. Możesz podbić do 1000 kobiet, próbować całować, macać, bzykać, przelecieć kilka lasek, wejść w związki - i dalej się bać. Jestem pewny, że problemem nie jest strach, a twoje podejście do życia, może mentalność ofiary, jakieś problemy z przekonaniami, nieprzepracowane traumy? Ekspertem nie jestem, więc dokładnie ci nie powiem, sam musisz sobie poradzić, a jak sam sobie z sobą nie radzisz to idziesz do specjalisty i nie wierz w bzdury, że chodzenie do specjalisty to coś złego. Samemu widzisz tylko wąski wycinek swojego życia, a osoba z boku może ci wskazać problem. Tylko nie licz na to, że ktoś problemy za ciebie rozwiąże. Pokażą ci problemy, pokażą ci jak z nimi walczyć, ale 100% roboty musisz zrobić potem sam. Dostajesz teorie, działasz z praktyką.

Obejrzyj sobie serial wikingowie i potem działaj, wyobraź sobie że jesteś jebanym Ragnarem Lothbrokiem.

lubiezapier239
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2019-12-06
Punkty pomocy: 73

Byłem kilka razy i nic strasznego. Przed klubem walnij sobie coś na rozluźnienie. Pomimo tego że szedłem sam czasami spotykałem swoich jakiś znajomych.
Ja sobie uświadomiłem że gdy jestem w klubie ze znajomymi to i tak każdy chodzi sam i szuka targetów. Więc ze znajomymi czy bez tak samo.

xxx23452
Portret użytkownika xxx23452
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Pomorskie

Dołączył: 2012-05-18
Punkty pomocy: 509

Temat prosty i krótki.

Zależy od tego czego oczekujesz z wyjścia do klubu. Nieraz idzie się "paczką" żeby spędzić razem czas i poznać się lepiej w tym gronie, nieraz idzie się ze skrzydłowym, żeby robił pod Ciebie robotę, nieraz idzie się samemu, żeby kogoś poznać, często w takich sytuacjach poznajesz nie tylko nowe panny ale i nowych "kumpli".

Ogólnie jak idziesz samemu to najlepiej mieć na bramce znajomego, masz tą pewność, że jak pójdziesz to i tak kogoś zaczepisz i nie będzie stresu, że jesteś sam czy coś.

Bo jak rozumiem to jest głównym powodem tego tematu? Stres przed pójściem samemu?

Też trzeba z tym uważać, bo łatwo o awanturę jak podbijesz do zajętej panny a Ty będziesz samemu.. = szpital

"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"

zaX (niezweryfikowany)

Nie gadaj tylko idz sam i sie baw

michael506
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2015-07-24
Punkty pomocy: 67

Tak chodzę ostatnie sam do klubów i mam problem bo czasami podbijam do dziewczyny i oczywiście koleżanka nie zostawi koleżanki itd . Mam też problem jak tłumaczyć się , że jestem sam w klubie . Od razu nasuwa się łatka '' podrywacz ,, . Różnie to bywa .