Cześć. Dawno tu nie zglądałem, bo po paru miesiącach aktywności na tym forum udało mi się zrealizować swoje cele i założenia do tego stopnia, że aż zakręciłem sam siebie jak słoik na zimę i nie jestem w stanie ruszyć ani w te, ani we w te. Dobra pokrótce.. Poderywałem latem kilka dziewczyn. Z czasem zacząłem na jedną stawiać bardziej ale nic zobowiązującego..(ona 21, ja 22). Aż doszło do tego, że zaczęliśmy być "razem". Ja nadal tego nie czułem więc zajmowałem się sobą, ale zakochiwałem się przez jej gesty i ruchy jakie dla mnie robiła. Głupie czekanie na mnie pod biurem czy zapraszanie na obiady strasznie mi się spodobało więc zacząłem coraz intensywniej o tej dziewczynie myśleć. Od razu powiem: nigdy jej nie domknąłem do końca. Robiłem jej wszystko, bawiłem się jej ciałem ale nigdy jej nie przeleciałem, poprzez mój wstydliwy problem "stulejka"(nie przeszedłem jeszcze zabiegu). Potrafiłem siedzieć z nią do nocy i u siebie dopiero się zlać, ze strachu przed wstydem jaki mógłby się pojawić w jej oczach i wygląda na to, że to i tak mnie dopadło. Trwało to około 3 miesięcy aż dziewczyna stwierdziła, że potrzebuje przerwy. Ja przerażony odparłem, że ok, że to dobry pomysł. Ale zaraz po tym górę wzięły emocje i zacząłem do niej latać z kwiatami.. zacząłem wydzwaniać(wcześniej tylko przed spotkaniem), zacząłem z nią rozmawiać długo przez telefon. Chwilę przylamentowałem, że ją kocham i że mi wstyd że nas zaniedbałem(nie mam na myśli seksu, a to że poświęcałem się pracy i w wolnym czasie też często pracowałem tłumacząc jej, że nie mam czasu się zobaczyć, bo robię to i tamto). Zacząłem zauważać te zmiany w jej zachowaniu, stała się mniej zainteresowana, mniej uprzejma, mniej ciekawa, aż stwierdziła, że potrzebuje przerwy od "związku", bo nie może w sobie urodzić emocji, za szybko weszła z jednego związku w drugi, gdzie natomiast na etapie podrywu widziałem, że oszalała na moim punkcie, po zabawie z jej myszką komputerową tymbardziej pisała, wydzwaniała(chciała seksu, tak sądzę), mówiła mi że mnie kocha itp itd. Wielokrotnie mi sygnalizowała co według niej robię nie tak, że jej poświęcam mało czasu, że po pracy zamiast do niej przyjechać, to jem obiad u siebie sam albo u mamy itp. Olałem to, robiłem nadal swoje. Zerwaliśmy kontakt na jakiś czas, uznała, że możemy się spotykać głównie koleżeńsko, ja z początku przylamentowałem, że jest dla mnie zbyt ważna, nie wiem czy dam radę ją traktować jak koleżankę. Przyjechałem się z nią spotkać po pewnym czasie, nie było to najlepsze spotkanie, ale dałem jej coś od siebie na pamiątkę, trochę się pośmialiśmy. Po znowu jakichś kilku dniach braku kontaktu odezwałem się co tam, dziewczyna zdziwiona, pyta co mnie skłoniło, żeby napisać, myślała, że się już nie odezwę i takie tam. Pogadaliśmy, umówiliśmy się na spotkanie u niej w domu. W zasadzie to mnie zaprosiła. Byłem u niej, uciekała przede mną. Niby dała się dotknąć, niby nie odtrącała mojej ręki ale pytała przy niektórych moich ruchach "co ty robisz". Od tamtej pory minęły 2 tygodnie, przez ten czas trochę popisaliśmy, trochę pogadaliśmy przez telefon, trochę memów poszło. Ona mnie zaczepiła 2-3 dni temu jakąś nutką "Ona lubi brzydkie rzeczy", odpisałem tylko haha. I wysłałem jakieś zdjecie, ona też odpisała haha i tak się skończyło jest 0 kontaktu teraz. Widzę ją codziennie online na fejsie do 3-4 nad ranem. Nie mogę znieść myśli co ona robi.. Dziewczyna trochę prostacka ale strasznie pracowita i zawzięta co mi mocno zaimponowało. Chciałbym jakoś odwrócić sytuację, wiedząc, że zaraz mam "zabieg" i będę mógł się za nią zabrać, bagatela, dopiero po miesiącu. Wyszedłem przed nią trochę na cipę emocjonalną i faceta, który mówi jedno a robi drugie. No spójrzmy prawdzie w oczy, mówiłem, że ją kocham a później przestałem się odzywać, w ogóle się nie intersując, myślałem że się ogarnę ale nie wyszło mi to najlepiej, bo z biegiem czasu coraz bardziej zaczęło mi jej brakować, o dziwo teraz jest najgorzej dlatego założyłem ten post. Codziennie się zamartwiam, wcześniej było lepiej, zaniedbuje przez to swoje codzienne obowiązki.
W zasadzie to nie jesteś jeszcze na straconej pozycji ale.. cokolwiek do zrobienia będzie dla ciebie strasznie ciężkie psychicznie, dlatego musisz zadać sobie pytanie czy Ty tego chcesz, czy nie lepiej zabrać się za świeży temat już z luźnym podejściem. Musisz robić to co Ty chcesz, a nie zastanawiać się co ona chce, oddajesz jej w tym momencie stery, a jak wiemy kobiety nie są dobrymi kierowcami. Niestety ale musisz być teraz na tyle twardy, że nawet jakby Ci powiedziała, że codziennie jebie się z kimś innym do tej 3-4 jak piszesz, to Tobie nawet noga nie drgnie, rzucasz wtedy "ciekawe życie teraz prowadzisz" i robisz swoje. Jeśli chcesz tutaj coś ugrać, to nie na emocjach ale na Twoim totalnym luzie, to że właściwie nieważne co się wydarzy Tobie to będzie odpwiadało, rozbijając to już na maksa: jak się zirtyuje i powie, że masz wypierdalać, to kasujesz jej numer, rzucasz żartobliwie "wcześniej nie byłaś taka ostra" i wypierdalasz. I już Cie nie interesuje co z kim i gdzie. A jak zacznie się do Ciebie miziać(nie od razu, nie ma na to szans, bądź na to gotowy) to Ty też się nie podpalasz, tylko umiejętnie dorzucasz węgla do pieca, żeby to się paliło.
Najlepiej by było jakby to ona sama się odezwała tak jak z tą "nutką" o której piszesz, a przekaz był jasny, kobieta uwielbia seks i widziała w Tobie właśnie partnera do seksu, może nawet do życia. A ty jakby sam siebie zapędziłeś w róg i masz z dwóch stron ściany. Trudno, działasz dalej. Pierwsza dziewczyna Twoja? Na pewno nie, więc się nie przejmujesz. Chcesz to jakoś ruszyć, to nie memem, nie jakąś wiadomością "co tam", tylko dzwonisz i pytasz co u niej, wyczuwasz jej nastawienie po głosie, i wtedy rzucasz propozycje spotkania i teraz najtrudniejszy punkt: na spotkaniu ty jesteś suchy jak wiór, 0 dotyku w jej stronę, w zasadzie bajerujesz ją tylko rozmową, prowadzicie tylko koleżeńską gadkę
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
pierwszy bład - latanie za laską z kwiatkami jak Ci powiedziała, ze musi sobie przemyślec wszystko. Tak robią wszyscy faceci, więc jej zainteresowanie spadło.
drugi błąd - powiedzenie, że ją kochasz kiedy nie było jeszcze sexu.
trzeci błąd - kiedy byłęs zdystansowany to panna za Toba biegała, kiedy tylko zacząłes sie angażowac za mocno, od razu spuściła z tonu.
Czwarty błąd najważniejszy, będąc męzczyną znającym swoją wartośc trzeba było jej powiedziec o dwoim problemie, że bedziesz miał zabieg, możecie ze soba spróbowac sie kochac teraz, ale bardzo delikatnie. itp
i dlatego, ze jej nie przeleciałes przez 3 miesiące masz teraz tego konsekwencje, dziewczyna straciła zinteresowanie. Mogła sobie pomysleć, ze jej nie pragniesz fizycznie i straciłes gdzies jajka.
Niektóre kobiety są po to, by je wielbić, inne – żeby je bzykać. Problem mężczyzn polega na tym, że ciągle mylą pierwsze z drugimi.