Siemanko . Od pewnego czasu chodze do zaocznej szkoły , tłum ludzi itp . Zauważyłem że jestem strasznym sztywniakiem , wkurza mnie ten halas na przerwach , ludzie troszeczke mlodsi wyzywajacy sie od frajerow, pedałow. Zwroty typu ,, zaraz Ci jebne " gdy ktos mowi do kolegi z ławki obok i niby to jest dla nich fajne. Jest Ok . Wkurwiam sie przebywając z takimi ludzmi , a przecież mam 22 lata a oni są może o rok ,2 młodsi . Czy tylko rok różnicy czy dwa powoduje że nie za bardzo lubie sie dostosować do innych ? Ogolnie zauważyłem że albo ktoś mnie bardzo lubi albo wkurza tą osobe moja obecność. Czuje sie nieswojo przy rowieśnikach ,bardzo mnie to dziwi , skąd sie to bierze .Mam dużo do czynienia z ludźmi , glownie są to treningi . Z takimi ludzmi najchętniej rozmawiam i czuje więź z nimi od pierwszej minuty rozmowy ale chciałbym w końcu poczuć ten luz w każdej grupie , otoczeniu. Ogolnie gdyby ktoś na mnie spojrzal to pierwsza mysl jaka mi sie nasówa to ,,Poważny koleś , wkurwiony " A w glebi duszy jestem fajnym zabawnym gościem tylko nie potrafie i nie umiem tego ,,sprzedać " Czy mieliście takie niuanse życiowe ? Chciałbym poczytać wasze zdania na ten temat,
W pewnym momencie życia wypada przestać być "fajnym zabawnym gościem" i zacząć budować swój autorytet poprzez szacunek do samego siebie, poszerzać swoje terytorium, jednocześnie szanując innych i uważać to za naturalne, że jest się od innych silniejszym i ma się respekt.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Po prostu szybciej dojrzałeś i tyle.
Najlepiej to znaleźć równowagę. Wtedy kiedy trzeba być "poważnym" ale umieć się też i wygłupiać bo to rozluźnia.
Ja potrafię się tak zachowywać. I nie widzę żadnych problemów.
Natomiast mam wrażenie że powinienem się urodzić jakieś ze 30 lat temu. I muzyka, i kinematografia jakoś bardziej mi odpowiadają z tamtego okresu
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Wszystko można zmienić. Tylko najpierw musisz odpowiedzieć sobie na ważne pytanie - czy Ci to przeszkadza? Jeżeli nie, to nikt Cię nie zmusza do zadawania się z ludźmi ze studiów. Jeśli masz innych znajomych, nie jesteś społecznie wycofany, to wszystko jest ok.
Co do "przebojowości", to znów - albo Ci to w czymś przeszkadza i wtedy jak najbardziej warto to zmienić, albo nie masz problemów z tym związanych. Fakt, że bycie bardziej otwartym i lubianym zwykle pomaga, więc jeżeli to kuleje, to pracuj nad tym.
Nie musisz w każdej grupie ludzi wszystkim się podobać, jedni Cię zaakceptują takim, jakim jesteś a inni nie i nie każdy będzie, Cię lubił, tak jak Ty nie lubisz, każdego. I nie jest to czymś, nad czym trzeba się jakoś specjalnie rozwodzić. Jeżeli towarzystwo jednych osób bardziej Ci odpowiada, to przebywaj z tymi ludźmi, wśród których czujesz się dobrze. Zazwyczaj jak ludzie wchodzą, do nowych grup osób to szukają, akceptacji i zastanawiają się nad tym, czy ta grupa ich polubi. Zamiast zastanawiać się nad tym, czy to grupa Cię polubi, sprawdź, czy to Ty polubisz tych ludzi z tej grupy. Nie musisz specjalnie jakoś się do kogoś dostosowywać, bo albo lubisz z kimś przebywać, albo nie. Jak lubisz, to przebywaj, z tą osobą jak najwięcej jak nie lubisz, to nie przebywaj. Po co sobie utrudniać życie.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Nooo jak tam taka dziecinada to co będziesz się asymilował na siłę. Mnie wiele rzeczy urządza, ale są też takie, które mi nie odpowiadają i z takimi ludkami się nie dogadam bo nie chcę. To Ty wybieraj z kim chcesz się zadawać, a nie na odwrót. Zresztą, ludzie są, potem ich nie ma, ja tam się już przyzwyczaiłem do 'przemiału'. Mam stałą ekipę, a reszta osób to 'tło'. Szanuję ich itd., lecz takie jest po prostu życie, że każdy w swoją stronę ciśnie.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Stary weź się nie przejmuj, ja przez cały ogólniak nie trawiłem męskiej części swojej klasy. Skończyło się na tym, że zawsze się w towarzystwie dziewczyn obracałem, bo były po prostu dojrzalsze od Panów i nigdy się tym nie przejmowałem. Oni się patrzyli na mnie jak na pojeba i ja się im tym samym odwzajemniałem. Z resztą do tej porty mam tak, że lepiej się dogaduje z kobitkami niż z facetami, przynajmniej jeżeli mówię o swojej grupie wiekowej.