Od ok miesiąca zacząłem podrywać koleżankę z pracy. Jest starsza bo ma 27lat z kolei ja 22. Na początku były to zwykle zaczepki, komplementy i głupkowate podteksty. Na początku była baaardzo sceptycznie nastawiona bo ok 2 miesiące temu zerwał z nią typ którego znam. Mówiła ze niemoralne żeby teraz ze mną się spotykała bla bla bla. Olewałem to. Po 2 tygodniach były już pierwsze bliższe kontakty, calusy itd.
Nadal była ostrożna ale już mniej. Na wigili pracowniczej widziałem wielkie zainteresowanie z jej strony. Pare dni później firmowe wyjście na imprezę. Bawiliśmy się ze sobą. Całowanie, powrót do niej i wspólna noc. Zabawy rożnego rodzaju ale do seksu nie doszło bo przyznaje- najebalem się jak stodoła.
Rano nie miała mi tego za zle, nadal była zainteresowana. W kolejny dzień wspólne piwo- był jakis pocałunek w usta u ogólnie z jej rozmowy wynikało ze jest zainteresowana. Odprowadzilem ja do pracy i poszedłem na trening.
Przyszedłem po 4h bo byłem w tym miejscu umówiony z wspólnikiem. Ona nadal tam była jednak widać było ze coś jest nie tak. Zszedłem z nią na fajkę, mówiła ze nie ma humoru, ktoś ja wkurwil. Ktoś jej coś powiedział ale nie chciała mówić o co chodzi. Unikała rozmowy i kontaktu. Spaliliśmy fajkę i poszedłem robić swoje , wyszedłem z firmy w sumie bez większego pożegnania i wyjaśnienia.
Zastanawiam się co się stało. Może presja otoczenia (w firmie pewnie już nie jedna osoba zaczęła jej dogryzać teksty typu „widzę ze nowa miłość”, bądź ludzie zadawali jej jakieś bezsensowne pytania o mnie) , może przypomniał jej się były? Niewiem.
Jutro mamy razem zmianę. Jak byście się zachowali? Obojętnie? Czy jeśli będzie nadal miała kij w dupie podejść i powiedzieć ze ma szczerze walić co się stało bo nie jest nastolatka żeby unikać kontaktu. Jak byście to ugryzli?
Blagam, nie zastanawiaj sie nad tym. Rob swoje.
"Czy jeśli będzie nadal miała kij w dupie podejść i powiedzieć ze ma szczerze walić co się stało bo nie jest nastolatka żeby unikać kontaktu."
Nigdy przenigdy. To nie dziala pozytywnie. Jak bedzie chciala to sama przyjdzie.
Podjales probe? Milo. Dalej nie analizuj to podstawowy blad
To juz swoja droga
Nie nie . To absolutnie odpada. Niezobowiązujące spotkania nigdy jej nie pasowały. Przez rok kiedy się znamy miała pare relacji. Za każdym razem koleś chciał ja tylko pieprzyć a ona wtedy się nie zgadzała. To typ romantyczki, czeka na odpowiedniego faceta do związku.
Poza tym dzień po tej nocy wszystko było OK. Dopiero na następny dzień pod wieczór „ktoś jej popsuł humor”
Taa, jasne
Ona jest wyjątkowa i najwspanialsza 
Odnosząc się do pytania w tytule: nic nie jest grane. Już nie. Zjebałeś. I tyle.
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Ok, do zamknięcia!
Co Wy pieprzycie?
Chłopie daj se na luz, rób swoje, następnym razem dasz rade.
Nie analizuj jej humorów, nie rozpytuj dlaczego taka jest. Dawaj jej emocje, dąż do zbliżenia Pokazuj atrakcyjność i widujcie się w dobrych humorach - ale nie bądź natarczywym needy pieskiem.
To, że jej nie zerżnął jeszcze niczego nie przekreśla, to nie system 0- jedynkowy.
Chłopie, wszystko gra. To, że się najebałeś i jej nie przeleciałeś to nic. Myślę, że jej zależy, tylko jeszcze mentalnie nie odeszła od byłego. Nadal z nim jest. Należę do tych, którzy nie wierzą, że można przeskoczyć ze związku w związek. Bądź dla niej normalny, jak gdyby nic się nie stało. Nie naciskaj. Wtedy na pewno nic z tego nie będzie.
Jeśli widzę gdzieś problem to taki, że ona jest starsza.
Ale to wszystko nic. Przestrzegam przed romansowaniem w pracy. Można się władować w niezłe gówno. Po prostu. Moja rada: odpuść temat i nie angażuj się w to, bo potem będzie tylko gorzej. A uwierz, że będzie. Nawet jeśli jakimś cudem będziecie razem, to każdy problem z pracy będziesz przenosił do domu, a ten z domu do pracy. Utnij temat, szukaj kogoś spoza miejsca pracy.