Cześć,
Jestem już trochę na tym forum ale bardzo dawno się nie logowałem ale do rzeczy.
Zbliża się koniec roku i taka naszła mnie refleksja na temat samego siebie.
Rok 2016 i 2017 i początek tego jeśli chodzi o mnie i kobiety
był owocny nawet bardzo. Nigdy nie miałem problemu z kobietami. W zeszłym roku dokładnie o tej porze wyjechałem z Polski mieszkałem na wyspach kanaryjskich przez ok. 7 miesięcy. Na tych wyspach wyszalałem się do bólu mimo że pracowałem praktycznie co 2 tygodnie miałem nową kobietę w łóżku wróciłem do Polski i no właśnie totalny regres......
6 raz już dostałem olewkę, totalnie nie jestem sobą.
i moje pytanie w czym może tkwić problem?
Mam jedną hipotezę ale nie wiem czy ona jest słuszna
Mam problem jeden duży którego nie mogę od dłuższego czasu rozwiązać zamiast tego uciekam w palenie gibonów albo imprezy. Czy to może być przyczyną tego że laski wyczuwają że coś mnie trapi i tracą zainteresowanie ?
Czy w takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie "celibat" i totalnie odcięcie się od kobiet i popracowanie nad sobą do momentu aż poradzę sobie z tym z czym już dawno powinienem ?
z góry dziękuje za merytoryczne odpowiedzi
Tez bylem na kanarach przez 5 miesiecy i tam kobiety sa po prostu duzo latwiejsze,albo turystki albo po prostu latynoski ktore latwiej podchodza do seksu i leca na bialych,zwlaszcza blondynow.
Jestem łowcą, wiecznie.
Nie ma szans że przelecisz kanaryjkę nie mówiąc po hiszpańsku
ale fakt faktem lecą na blondynów bo sam nim jestem
Miałem Argentynkę i Kubankę.
Tak samo w Tajlandii Tajki lecą na blondynów ale tam polecam ostrożnie