Witajcie wszyscy.
Opiszę tutaj swoją historię.
Mianowicie od 6 lat jestem zakochany w dziewczynie, poznałem ją i pomyślałem sobie że to ta jedyna, ta idealna, ta najlepsza. I głównie takie myślenie przez to 6 lat ciągle o niej miałem, okazało się że jesteśmy jakąś tam dalszą rodziną, trzecie dzieci czy jakoś tak, nasze babcie były siostrami, nie przeszkadzało mi to w tym żeby próbować z nią być, ani trochę. Zakochałem a odkochać nie mogłem.
I zaczęło się głupie smsowanie, robienie sobie nadziei z czegokolwiek, nie mogłem patrzeć na inne dziewczyny bo w głowie zawsze była ona, chociaż dawała mi do zrozumienia że nic do mnie nie czuje, zostańmy przyjaciółmi, friendzone i inne gówno. W końcu stwierdziłem STOP, dałem sobie z nią spokój, żyłem przez jakiś czas bez niej, próbowałem być z inną - oczywiście nie wypaliło i szybko się rozpadło. Po jakimś czasie ta moja milosc sama napisała do mnie wiadomość że "spróbujemy, obiecuję" bo ogólnie chodzi o to że chciała pokochać mnie tak jak ja ją, bo jej przyjaciółka wypomniała jej "kim jest i ze niczego się nie boi" zaczęła do mnie pisać, chciała się spotykać - a ja że Ciągle i zawsze miałem ją w głowie na to przystałem, wylądowaliśmy u niej parę razy, seksu nie było, bo w sumie nie było okazji, ciągle ktoś w domu były tylko same obmacywania, całowanie się czy palcówki, nic więcej(wydaje mi się że coś jej przeszkadzało aby się zaangażować w to wszystko bardziej) "oficjalnie" byliśmy razem od 21 kwietnia, z początku było spoko, albo mi się tak wydawało.
Ogółem to miała wcześniej paru chłopaków ogółem to na krótko i mówiła że żaden z nich się nie zakochał, ona też nie, traktowali to jako zwykłą "zabawę", ze mną chciała spróbować na poważnie, bo uświadomiła sobie że na prawdę ją kocham.
Później zaczęła mówić mi :
że nie wie czy mnie kocha, że nie wie co to znaczy, że nigdy nikogo nie kochała, że nic się nie zmieniło odkąd była sama, oprócz tego że mnie ma.
Chociaż na pytanie jak to z nami będzie odpowiada że dobrze. Powtarzała fajnie że Cię mam.
Mówiła że zawsze byłem w głowie ja i jej ojciec(ojciec zostawił ją i siostry, utrzymuje z nimi minimalne kontakty)
Ciągle czułem jej niepewność i niezdecydowanie - a przecież nie mogę się zaangażować jeszcze bardziej jeśli ona nie czuje tego samego. Pisałem jej o tym, mówiłem. Odpowiedziała w końcu że to jest tak że "ja nie widzę siebie z nikim i boje się że nikt mnie nie pokocha tak jak ty i stracę wszystko, nie akceptując twojego uczucia". Prosiła abyśmy dali sobie więcej czasu, ale ileż można czekać, co ona nie wie czego chce?!
A więc wczoraj, powiedziałem że musimy porozmawiać, obydwoje troszkę wypiliśmy, ale to była mała ilość.
Postawiłem sprawę jasno, albo ze mną zerwij i przestań okłamywać mnie i siebie że coś do mnie czujesz i zniknę z twojego życia już raz na zawsze, albo zostańmy razem, zdecyduj się dziewczyno. Rozpłakała się i powiedziała że chciałaby żebyśmy byli dobrymi znajomymi, na co odpowiedziałem że nie bo to będzie mnie bolało, albo w jedną stronę albo w żadną. Ryczała przez 20 minut i w końcu powiedziała że tak to koniec, że to ma związek z "natężeniem chęci", obydwoje płakaliśmy jak debile. Później wracając autem zapytałem się jej jeszcze raz czy to na pewno koniec, na co odpowiedziała - a mogę powiedzieć nie wiem? Ogólnie to chciała się spotkać i porozmawiać jeszcze dziś.
I tutaj pytania do was: Jeśli płakała, to na pewno coś czuje, ale coś blokuje ją od większego zaangażowania się w to wszystko? Co zrobić aby to naprawić? jest jeszcze dla nas szansa? Co zrobić aby rozkochać ją we mnie, tak żeby zaczęła coś do mnie czuć, a nie tylko "akceptować moje uczucie" Jakieś sugestie, opinie? Jak myślicie, zrozumie co straciła i wróci? PROSZĘ O POMOC, albo inaczej. BŁAGAM!
Pozdrawiam.
staaaaaary... to przecież od początku było oparte na litosci, takie "na siłę"... Bo ty byłeś "och-ach" więc ona probowałą się zaangażowac, spróbowac wbrew sobie, ale dla Ciebie.
Chcesz naprawiac? Tu nic nie było zepsute. Tu niczego nie było tak naprawdę!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Da się zrobić coś żeby coś tu jednak było? Naprawdę mi na tym zależy.
pod warunkiem, ze cofniesz czas i 6 lat zamienisz na co najwyżej 6 miesięcy...
Nic nie ugrasz, tu nie ma emocji... Jestes nudny i przewidywalny jak pogoda na Antarktydzie. Ewentualnie dla chwilowego podbudowania ego zostaniesz dopuszczony na jedno liźnięcie... I tyle twego.
Dywersyfikuj...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Skoro mówisz że to wszystko było oparte na litości (jej do mnie jak mniemam), to po co ONA SAMA chciała zacząć się spotykać po tym, gdy już o niej prawie zapomniałem, po co miała się w to angażować na siłę, gdy wtedy nawet nie musiała tego robić?
bo ma dobre serduszko...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ale to bez sensu. A jej szczery płacz przy zrywaniu, po co to, skoro jej na tym nie zależy bo nic nie czuje? Albo się mylisz i coś tu jednak jest albo jestem tak zaślepiony uczuciem że nie widzę tego że masz rację. Eh.
Przy jakim zerwaniu?! Chłopie tu nie ma ani nigdy niczego nie było. To nie związek tylko jakieś głupawe zabawy na siłę, po prostu dziewczyna nie spotkała odpowiedniego faceta dla siebie i dlatego się zaczepiła Ciebie bo pewnie tak samo błagałeś ją o tą niby relację jak nas o pomoc. W czym Ci pomóc, weź ogarnij podstawy, przeczytaj nie raz a minimum 10 razy, może coś w końcu utkwi Ci w głowie i otrzeźwiejesz. Będziesz latał za nią a puści Cię kantem jak się trafi pierwszy lepszy samiec z jajami
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
nie blagalem ja o zadna niby relacje, to ona wyszla z inicjatywa tego wszystkiego. ale co do tego puszczania kantem pewnie masz racje.
Kolejny Werter. Ogarnij się chłopie, bo będzie bardzo źle.
Wiem,że będzie strasznie ciężko o niej zapomnieć,ale musisz się skupić na sobie,na swoim rozwoju,potem na NOWYCH kobietach,jasne?
Trzymaj się!
Sekunda za sekundą, tracisz szansę na zostanie osobą, którą chcesz być. - Greg Plitt
"Jeśli płakała, to na pewno coś czuje". To chyba Twoja pierwsza kobieta skoro myślisz że one muszą coś czuć żeby płakać.
a nie jest tak? to bylo naprawde mocne, prawdziwe.
Stary, one potrafią płakać na zawołanie. I sprawić że płacz będzie wyglądał tak jak gdyby właśnie zginęła jej cała rodzina. Poczytaj podstawy, masz tam informacje o tym w jaki sposób manipulują kobiety.
przez zasrane 20 minut albo i wiecej? woah.
Dużo się jeszcze musisz nauczyć.
Pewnie masz rację.
Stary ona jest Twoją daleką kuzynką na prawdę nie ma żadnych lepszych opcji od niej?
Z tego co widzę masz 18 lat więc zakochałeś się w niej jak miałeś 12? Zobaczysz jak będziesz miał 20-pare to będziesz się stukał w głowę jaki byłeś młody i głupi.
Za wiele jest z Twojej strony błagania o ten związek. Piszesz, że gdy zerwałeś z nią kontakt ona sama zaczęła do Ciebie pisać, że chce się spotkać, i tak to właśnie działa u kobiet olałeś ją i ona wtedy nagle zachciała czegoś więcej, gdy zacząłeś znów pieskować, odwidziało się jej.
A na marginesie, w związkach u osób spokrewnionych jest dużo większe prawdopodobieństwo, że ich potomstwo urodzi się z wadami genetycznymi typu zespół downa.
co do wad, ja to wszystko wiem, ona tez. To albo znowu sie obudzi i wroci (a jesli tak bedzie, powinienem do niej wrocic?) albo o mnie zapomni juz? w kazdym razie teraz powinienem ją olac i nastepnym razem, jesli taki bedzie - mniej pieskowac? dzieki za wszelka pomoc ludzie, naprawde.
Po pierwsze to nie miałeś jeszcze z nią związku. Ona nie traktowała cię jako chłopaka ,tylko takie coś co jest pośrednie między szukaniem go ,a byciem z kimś (mam nadzieje ,zę rozumiesz co mam na myśli)
Druga sprawa tym co ona gada to nie bierz tego do siebie ,ale dupe sobie możesz tym wytrzeć, jak byś nie był zaślepiony "miłością" do niej to byś się połapał w tym.
Następną rzeczą jest konkret wiem ,ze zakochany byłęś i dlatego mogłeś tak zrobić ,ludize popełniają błędy sam się wiele razy przejechałem. Ale co to za pytanie się dziewczyny ,czy zrywamy ona nigdy nie będzie widziała tego do końca.
No chyba ,zę ma już fagasa. Sorry ale trochę się w tym pogubiłeś ,odpuść.
Co ty za pierdoły opowiadasz ,zę nie możesz patrzeć na inne dziewczyny, człowieku słyszysz się. Daj sobie ochłonąć. Po za tym 6 lat platonicznej miłości to długo ,wiec potrzebujesz czasu na wyleczenie jak byś na prawdę z nią był.
Po trzecie jak piszesz takie rzeczy to znaczy ,zę pierwszy raz miałęś do czynienia z zagrywkami dziewczyn, wiec miałeś prawo się na nich przejechać ,ważne żebyś nie popełniał tych smych błędów później.
Pozdro chłopie ,postaraj się chłodno na to spojrzeć.
"Większość ludzi nie prowadzi swojego życia. Oni tylko je akceptują."
John Kotter
"Ona nie traktowała cię jako chłopaka ,tylko takie coś co jest pośrednie między szukaniem go ,a byciem z kimś (mam nadzieje ,zę rozumiesz co mam na myśli)"
-Właśnie nie rozumiem do końca, mógłyś wytłumaczyć?
No chyba ,zę ma już fagasa. Sorry ale trochę się w tym pogubiłeś ,odpuść.
-Nie ma nikogo.
Po trzecie jak piszesz takie rzeczy to znaczy ,zę pierwszy raz miałęś do czynienia z zagrywkami dziewczyn, wiec miałeś prawo się na nich przejechać ,ważne żebyś nie popełniał tych smych błędów później.
-chociaż w skrócie, jakie błędy popełniłem?
Dziękuje wam za pomoc ludzie, patrze teraz na to wszystko inaczej już, będzie dobrze.
Ok już tłumaczę. Jak dziewczyna jest sam i szuka sobie chłopaka ,albo czeka na drugie mena to ma takiego gościa jak ty który jest nie ważne ,czy ma focha ,czy nie ,który co prawda na pewne rzeczy się nie godzi ,ale i tak nie odejdzie. Taki gość którego jest pewna.
Ktoś już na tym forum zrobiła bardzo dobre porównanie kobiet do małpek które teraz przytoczę ,kobiety są jak małpki nie puszczą się jednej gałęzi do puki nie złapią drugiej. U ciebie jest to samo czeka na drugą. Bo ty jesteś gałęzią ,która się nei złamie i na razie moze być jej pewna.
Błędy popełniłeś takie ,zę zacząłeś się przejmować jej płaczem ,tym co ona ci tam gada.
Pytaniem się jej o związek ,ty powinieneś to wiedziec kobieta ci tego nie powie ,bo ona sama nie wiem.
Poczytaj sobie forum ,poczytaj artykuły znajdziesz mase sytuacji podbnych do twojej ,no moze o prócz tego czekania sześć lat ,ale zobaczysz mniej więcej jak się zachowują kobiety ,a robią to wszystkie podobnie.
Pierdoleniem jest ,zę znalazło się jedyną ,nie am takich kobiet zawsze znajdzie się 100 lepszych na jeje miejsce.
"Większość ludzi nie prowadzi swojego życia. Oni tylko je akceptują."
John Kotter
Babcie były siostrami?, to całkiem bliskie pokrewieństwo... Facet, wkręciłeś się tak bardzo, że psycholog jest potrzebny a nie forum podrywaju...
Gen skupił się na genach
i ma racje! Nie wiem jak do tego podchodzi polskie prawo oraz religia, ale jesteście kuzynami 2 stopnia. Raczej nie powinniście być razem...
http://yakipl.republika.pl/wiezy...
A tutaj tabela jak to określić:
http://yakipl.republika.pl/wiezy...
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
Jak mnie ex odeszła do innego i jeszcze się spotykalismy pod koniec naszego związku byłem taką cipą i żyłem nadzieją,że może wróci itp.Płakała i przeżywała to jakbym to ja odchodził od niej.Niezła aktorka była.
A mówiła na końcu że to Twoja wina?
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Nie,ale powiedziała cytuje "mówiłam ci,że Cię kiedyś mogę odejść" coś w ten deseń .Daję rękę uciąć i pozwolę ją posolić,że tak nie było.Zależało jej na mnie dopóki nie poznała kolesia i trzymała się tej gałęzi(była ze mną ba nawet na 18stke przyszła moją i mi wtedy powiedziała,że kogoś poznała dzień wcześniej co dla mnie jest nie prawdą według mnie i jedna osoba nawet potwierdziła)