Witam , formalnie jestem nowym użytkownikiem ale cały czas śledziłem intensywnie forum w poszukiwaniu wskazówek aby nie spierdolić aż w końcu i tak spierdoliłem. Pokrótce sprawa wygląda tak , byłem z kobietą ponad 8 miesięcy , pierwsze cztery miesiące minimum mojej inicjatywy a zdecydowana większość jej , u mnie twarde zasady i pełna swoboda w związku i w życiu, po prostu byłem sobą. Z czasem w związku z napływem emocji coraz to mocniejszych , ponieważ na prawdę zajebiście się dogadywaliśmy mieliśmy zajebisty sex , pojawiło się też coraz to narastające i wszechobecne frajerstwo z mojej strony, zacząłem być needy coraz to częściej łapałem się na jej manipulacje , zacząłem się wysypywać z coraz to poważniejszymi deklaracjami i z miłością bo moje spierdolone ego mówiło mi że powinienem przestać być sobą i zamienić się w żałosnego frajera bo to umocni moją pozycję w związku i jej nie stracę . Jak się można łatwo było domyśleć ostatni miesiąc naszego związku to jeden wielki dystans z jej strony w stosunku do mnie , wspominki że ona jednak chyba chce się wyszaleć, że ją to przerasta że nie chce się wiązać że chce poznawać innych facetów i ludzi (Mimo że nie zabraniałem jej przecież żadnych spotkań z kolegami itd.) aż na sam koniec doszła do wniosku że jednak wolałaby żebyśmy pozostali w relacjach koleżeńskich że mnie szanuje , bardzo lubi itd ale jednak nie potrafi mi dać związku . Na koniec końców był jeszcze ostry seks ale to było już takie reanimowanie trupa. Pomyślałem sobie najpierw że całkowicie upierdole kontakt bo to mnie tylko zje ale z szacunku do niej i w związku z tym że też się angażowała do czasu aż ja nie zacząłem frajerzyć postanowiłem że kontaktu nie zerwiemy od czasu do czasu na luźno sobie pogadamy ale że ma nie przeginać pały. Klamka zapadła rama przyjaciela spadła mi na mordę, więc ochłodziłem bardzo kontakt, zabrałem sie za rozwój samego siebie, swoich pasji (m.in strzelectwo precyzyjne) i zacząłem się spotykać z kobietami , zwłaszcza że ona dużo szybciej przystąpiła do akcji i już tydzień po rozstaniu spotkała się z kolegą (oczywiście musiała mnie o tym poinformować by wzbudzić zazdrość) który kiedyś zapraszał ją do kina a którego zna jedynie tylko z widzenia i raz kiedyś gdzieś tam sobie pogadali. Ja z kolei spotkałem się koleżanką ze studiów na fajny obiad w restauracji w Galerii w centrum miasta, los chciał że akurat moja była a teraz już koleżanka tamtędy przechodziła i mnie zauważyła . Chwile później były smsy typu - "Widzę że szybko sobie poradziłeś , kim jest twoja kolezanka ? " na co odpisałem po paru godzinach że ona też ładnie sobie radzi na co otrzymałem wiadomość "Ale jeszcze jakiś czas temu mówiłeś mi że mnie kochasz a ja nie jestem zakochana" na co odpisałem tylko że mimo tego co powiedziałem mam prawo mieć znajomych tak samo jak ona a nie będę siedział na dupie i płakał do jej zdjęć tymbardziej że to była jej decyzja którą uszanowałem. Wiadomości zwrotnej już nie dostałem. Chciałbym żeby wróciła i żeby było normalnie ale płakał nie będę jeśli tego nie zrobi, jest jeszcze jakaś szansa żeby coś tutaj ugrać i odwrócić sytuacje ?
Im bardziej chcesz odwrócić z nią sytuacje - tym bardziej sytuacja nie będzie odwrócona.
Sam czasem byłem w miejscu Twojej dziewczyny, rzuciłem kogoś z kim byłem - ale fajnie mieć kogoś, kto z utęsknieniem na mnie patrzył więc czasami zaczepiałem ex lub dziewczynę którą odrzuciłem - dla poczucia kontroli nad sytuacją. Dodaje to pewności siebie. Stymulujące uczucie.
Cóż począć? Stanąć przed lustrem - powiedzieć " ja pierdole... co ja robie? + palm face " i się odciąć, przetrawić to co trzeba / spojrzeć do przodu i ten właśnie kierunek trzymać.
Edit: Czy takie tematy nie powinny być od razu usuwane?
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Powinny
Więc tak własnie zrobię , potrzebowałem tylko jakiegoś impulsu z zewnątrz który potwierdziłby moje przekonanie "kończ waść , wstydu oszczędź" w tym wypadku była to Twoja rada i przede wszystkim cytat który zamieściłeś na początku swojego postu. Dziękuję Ci , strzeliłbym sobie przed tym lustrem nawet i z zamkniętej ale szkoda mi pieniędzy na dentystę. W każdym bądź razie idę dalej tutaj już wpływ mam ale tylko i wyłącznie na siebie.