Witam,
Zdecydowałem się napisać tutaj, być może nietypowy temat. Na szybko użyłem wyszukiwarki, żeby zbadać czy coś takiego już się pojawiło, chyba nie. Mam problem ze sobą, może nie jestem podrywaczem, ruchaczem, nigdy być nie chciałem i nie chcę, dziś nie o tym.
Mam 21 lat, mieszkam w bardzo dużym, jak na nasz piękny kraj, mieście. Studiuję na Politechnice. Powiedzielibyście: no tak, może spokojny, może normalny, ułożony chłopak? He. Może. A może nie. A może ten chłopak uważa, że czegoś mu brakuje? Tak, brakuje. I to nie kobiety.
Poszedłem na studia, pewnie mam po nich fajną pracę, ale nie na tyle jakbym chciał, studiuję, bo studiuję, zdaję semestry, bo w końcu po coś tam poszedłem. Ale to chyba nie jest wyczyn... Mi chodzi o totalny pomysł na siebie, zbyt szybko się chyba demotywuje, są pomysły, nie ma prób. Były pomysły z YouTubem, handlem, jakaś motywacja - no tak, ale nie przebiję żadnego Grzesiaka, bo takiej wiedzy nie mam, niestety.
Nie oczekuję, że podacie mi gotowy pomysł na życie, na biznes. Nie wiem skąd czerpać inspiracje. Mówi się, że podróże wzbogacają o doświadczenia. Własnie. Kolejne wakacje, a ja w sumie nic nie zrobiłem - całe wakacje do śmieciowej roboty, za śmieciowe pieniądze. Czuję, że to życie ucieka mi przez palce jak piasek. Czas leci dalej, a ja nie robię nic, żeby wkroczyć w piękną dorosłość. Codziennie myślę o czymś, co mogłoby ludziom ułatwić życie. Może to nie chęć bogactwa, ale chęć osiągnięcia czegoś, chęć sukcesu.
1. Były jakieś książki, które Was do czegoś zainspirowały?
2. Jakieś doświadczenia, które Was odmieniły?
3. Czy Wy jesteście szczęśliwi? Jeśli tak to co Wam daje to szczęście? Jeśli nie to je odnajdźcie proszę.
Gratuluję wszystkim, którzy dobrnęli do końca.
1. "Gra" Neila Straussa, idealny przykład że każdy facet może zdobyć kobietę o jakiej marzy.
2. Najbardziej się rozwijasz jeśli robisz rzeczy których zawsze się bałeś robić.
3. Naprawdę będziesz szczęśliwy jeśli będziesz robić rzeczy na które masz naprawdę ochotę. Prędzej będziesz żałować czegoś czego nie zrobiłeś, niż co zrobiłeś.
Zrób prosty krok i wyjdź z ciemnoty intelektualnej, dlaczego mamy się bać lub wstydzić opinii innych ludzi. Masz 21 lat, więc jesteś młody. Dlatego nie zmarnuj reszty życia na rozmyślanie o problemach i pierdołach.
1. Pisałem wyraźnie, że mam gdzieś zdobywanie kobiet. To nie jest mój priorytet. Swoją drogą, czytałem.
2. W sumie zgadza się, dziękuję.
3. No właśnie, z tym szczęściem to tak średnio. Nie wiem co naprawdę chciałbym zrobić, teraz jestem chory, no ale to mniejsza, bo 2 dni i to się zmieni.
Uważam, że 21 lat to idealny wiek, żeby rozpoczynać jakąś swoją działaność, biznes itd. i frustrujące jest dla mnie, że czuję się jak przegraniec, bo jestem na utrzymaniu rodziców.
Dziękuję Ci serdecznie Markinson za odpowiedź.
"Pisałem wyraźnie, że mam gdzieś zdobywanie kobiet." a mógłbyś rozwinąć? masz stałą partnerkę?
dla mnie to trochę abstrakcja być użytkownikiem forum o podrywaniu/relacjach damsko-męskich i mieć gdzieś "zdobywanie kobiet".. oczywiście jak masz dłuższy czas kobietę i nie chcesz się bawić w "zdobywanie" przypadkowych dup, to nawet wg mnie lepiej
Oczywiście, że mogę. Swoje pytanie nie kierunkowałem jako lament, że "ojej brak mi dupy" - nie mam co prawda; ale mi chodziło o coś innego. Nie chodzi o to, żeby znaleźć laske i odnajdywać szczęście w niej, tylko w sobie
1. Anthony Robbins - Obudź w sobie olbrzyma. Najlepsza na świecie książka z dziedziny motywacji.
2. Śmierć rodziców, rodzeństwa, rozstania z laskami. Porażki różnego typu.
3. Jestem szczęśliwy bo mam wokół siebie wspaniałe osoby które mnie kochają, robię to co lubię, czuję, że moje życie ma sens. Wiem po co tu jestem i wiem jakie marzenia mam spełnić.
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Umiesz poderwać kobiete to i umiesz sprzedać samego siebie bez sprzedarzy do niczego nie dojdziesz.Jesteś ciekawy dostaniesz ciekawą prace rozkręcisz dobry interes to proste.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Też jestem nastawiony na otwarcie jakiegoś biznesu, cały czas o tym myślę. Większość ludzi mówi "chcę mieć pieniądze, chcę być bogaty" to tak jakbyś powiedział "przyjmę bogactwo jeśli spadnie mi z nieba". Samo chcenie to za mało co na pewno już wiesz. Żeby stworzyć coś ambitnego musisz być kimś - aby stać się kimś musisz na to pracować każdego dnia. Ja czytam różnego rodzaju strony, artykuły, blogi czytam wiele książek, wykonuje rozwojowe ćwiczenia. Z książek które mogę polecić i które na pewno przybliżą Cie do celu/szczęścia z czystym sumieniem mogę wymienić:
-Lastlane Milionera
)
-Bogaty czy Biedny, po prostu różni mentalnie
-7 nawyków skutecznego działania
-Mowa ciała(przyda się)
-Obudź w sobie olbrzyma(mam ją na biurku akurat
-Przebudzenie(otwiera oczy)
-Potęga teraźniejszości
-Potęga podświadomości(nie dla każdego)
-Inteligencja emocjonalna
To taka ilość pożytecznej wiedzy, że po przestudiowaniu tych książek jesteś z kopa na lepszej pozycji od gości którzy magistra zrobili według mnie. Bo szkoła ma to do siebie że umożliwia przetrwanie, samokształcenie fortunę.
Prawdziwe szczęście przyniesie Ci pasja i rozwój swojej osoby, ktoś mądrze powiedział "największym cierpieniem ludzi jest to że żyją poniżej swoich możliwości". Doświadczenia które na Ciebie wpłynęły do tej pory mogą wydawać się istotne, ale przeszłość istnieje tylko w twojej głowie i to ty decydujesz jak ją będziesz interpretował. Mam nadzieje że pomogłem
Anonim
Bogaty ojciec biedny ojciec - sam od tego zaczynałem według mnie najlepsza na początek. Widzisz nie jedyny stoisz przed takimi decyzjami, prawda jest taka że trzeba wychodzić z ramy woła z garbem i kombinować, sporo ścieżek jest juz przetartych na które warto zajrzeć, może tam znajdziesz lepsze sposoby na ten akurat biznes i uda Ci sie to pociagnać, łatwo nie bedzie to na pewno. Masz jakieś doświadczenie z produkcja/usługami? Pracowałeś pewnie w jakims przedsiębiorstwie? Najgorsze jeśli nie miałeś wcześniej styczności z żadną pracą, takie błądzenie po segmentach naszej gospodary czasami trwa wieki.
Książki:

Fastline milionera - Najlepsza książka tego typu. Kiyosaki'ego sobie podaruj bo to człowiek, który dorobił się na sprzedaży książek a nie w normalnym biznesie
Siła nawyku
Niewyobrażalny potencjał
Prawa Sukcesu Napoleona Hill'a
Wywieranie wpływu na ludzi - Robert Cialdini
+
Blog TYAB'a
Powyżej zamieściłem najbardziej wartościowe dla mnie lektury. Przynajmniej dotychczas.
"Nie oczekuję, że podacie mi gotowy pomysł na życie, na biznes. Nie wiem skąd czerpać inspiracje. Mówi się, że podróże wzbogacają o doświadczenia. Własnie. Kolejne wakacje, a ja w sumie nic nie zrobiłem - całe wakacje do śmieciowej roboty, za śmieciowe pieniądze. Czuję, że to życie ucieka mi przez palce jak piasek. Czas leci dalej, a ja nie robię nic, żeby wkroczyć w piękną dorosłość. Codziennie myślę o czymś, co mogłoby ludziom ułatwić życie. Może to nie chęć bogactwa, ale chęć osiągnięcia czegoś, chęć sukcesu."
No i widzisz. To co czujesz jest najzupełniej w świecie NORMALNE. Parę miesięcy temu, kiedy skończyłem szkołę średnią, nie miałem pojęcia co ze sobą zrobić.
Iść na studia? Założyć własną firmę? Jeśli tak to jaką? Skąd wziąć pomysł na biznes? Skąd wziąć na niego pieniądze? Itd.
Generalnie z biznesem, a raczej z pomysłem jest tak, że nie możesz niczego robić na siłę. Też bym bardzo chciał założyć firmę i prowadzić działalność, ale co z tego skoro nie mam dobrego pomysłu? To było dla mnie frustrujące. Czytałem, czytałem i czytałem jeszcze więcej. I wiesz do czego doszedłem? Że setki osób w naszym wieku ma podobne odczucia. Co z tym zrobić? Po prostu zaakceptować. Naturalna kolej rzeczy i kolejny krok w kierunku sukcesu. Na razie liczy się to że chcesz. Jeśli faktycznie chcesz, to przyjdzie w końcu na to czas wraz z odpowiednim pomysłem i wtedy będziesz wiedział, że właśnie na to czekałeś.
Póki co proponuję czytać, rozwijać się i chłonąć wiedzę, którą wykorzystasz później w praktyce. Gwarantuję, że pomysł pojawi się sam wraz z Twoim rozwojem.
https://www.youtube.com/watch?v=...
Sprawdź. Gość mówi sporo przydatnych rzeczy
On my way...
Słucha, czytaj. Mam identyczną sytuację, ponieważ jesteśmy w bardzo podobnym wieku, też jestem na uczelni technicznej, na całkiem sensownym kierunku i ostatnio kiedy z jednym doktorem prowadziliśmy rozmowę na temat perspektywy, która nas czeka po ukończeniu studiów, stwierdziłem na forum mojej grupy, że to trochę słaby biznes, biorąc pod uwagę, że po moich studiach tak naprawdę jesteś nikim i trzeba sporego nakładu pracy związanego często z dużym stresem i małymi pieniędzmi, aby jakoś zaistnieć i coś znaczyć, co również nie oznacza nie wiadomo jakich kokosów. Nie wiem dlaczego, ale stałem nagle obiektem drwin ze strony reszty osób, gdzie zaczęto się ze mnie śmiać, że co ja, wyobrażam sobie, że będę w rankingu Forbsa... Do czego zmierzam. Tendencja jest raczej taka, że ludzie będą ciągnęli w dół i założę się, że towarzystwo, w którym przebywasz wcale Ci nie pomoże. Chcąc nie chcąc, ponieważ większość tych ludzi to osoby, dla których praca na etacie co określają mianem pewnych pieniędzy jest czymś dobrym. Trzytygodniowy urlop raz do roku, kwota rzędu czterech tysięcy na miesiąc po kilku latach pracy i kiedyś emerytura. Ok, co kto lubi. Fakt jest też taki, że w zależności od tego z jakiej rodziny pochodzisz, rodzina będzie raczej wymuszała na Tobie podobne działania. Mój tata pracuje na etacie, całkiem nieźle zarabia, ale też dużo pracuje, a co za tym idzie, jego idea odnośnie mojej osoby jest taka, że ja również będę pracował tak jak on, nieco lepiej bo z wykształceniem. Więc sporym wyzwaniem jest również przebicie się przez tych wszystkich ludzi i postawienie na swoim, bo jak widać jest się tym nie co osamotnionym - no sorry, z takiego kręgu się wywodzę, gdzie rekinów finansjery, którzy powiedzieliby "dobrze myślisz" - nie ma, a są ludzie zupełnie różni - wspomniani wcześniej.
Co do samego pomysłu, to wiadomo, trzeba się jakoś przebić, mnie trochę przeraża aspekt prawny, bo mam kilka pomysłów, ale kurde nie stać mnie na założenie firmy, bo powiedzmy sobie szczerze, w mojej sytuacji zysk na rękę rzędu miesięcznego zusu byłby dla mnie dobry, ale mnie nie będzie stać na coś takiego. Ale cóż, trzeba sobie jakoś z tym poradzić. Na pewno wymaga to odwagi i złapania pierwszego doświadczenia.
Jeszcze odniosę się do tego, co ktoś wcześniej napisał, że to forum o kobietach. Fakt, ale spójrzmy prawdzie w oczy, przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia, że dalej jesteśmy jaskiniowcami, dalej chodzimy na polowania i kobiety pragną tych silnych, myśliwych, samców alfa, którzy potrafią zadbać o swoje stado. Oręż i zwierzyna uległy zmianie. Uważam, że skoro potrafisz zadbać o siebie i swoje otoczenie, to kobiety nie powinny stanowić żadnego problemu i ja np. wolę się rozwijać w materii rozwoju osobistego, nie skupiając się w ogóle na jakimś szlifowaniu technik i tak dalej, bo kiedy jestem zajebistym kolesiem, to wystarcza, że jestem zajebistym kolesiem.
A co do ostatniego pytania, to mi coraz więcej szczęścia daje co raz to większy stopień mojej świadomości, że większość ludzi to po prostu debile, że przebywa się z reguły z debilami i tak naprawdę ich zdanie, to co sobie myślą, nie ma żadnego znaczenia.
Powodzenia!
A no i jeszcze. Szczęściem jest zdrowie, brak zobowiązań czyli cały czas sporo możliwości żeby zrobić jakiś konkret.
Jak się nie wie, czego się chce, to się ma, czego się nie chce.
Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem.
Wyciągnąłem podobne wnioski po 2 latach studiów, podjąłem decyzje że rezygnuje. Kierunek mi się nie podobał, nie wiem co mi odjebało że siedziałem tam tyle czasu. Aha wiem. Rodzice przecież mówili masz studiować na dobrym przyszłościowym kierunku, wybrałem taki. Rodzice byli dumni. Ale ja nienawidziłem tego miejsca, myślałem dużo o przyszłości i stwierdziłem:
haahha.. potem teksty typu "nienawidzę swojej pracy"
1) Studia owszem, pomagają znaleźć pracę, tą dobrze płatną
2) Studia nie uczą Cię zawodu, nabywasz wiedzę większości bezużyteczną której nigdy nie wykorzystasz - zasada wykuj zdaj zapomnij (80% kierunków)
3) Uczęszczanie na studia stało się "modne", idź na studia będziesz miał łatwiej w życiu xD Masz 18-19 lat, wybierz kierunek i zdecyduj co chcesz robić przez całe życie
4) Większość nie chodzi na studia po to żeby się czegoś nauczyć tylko byle by zdać jakimś cudem, ściągi, gotowe pytania i odpowiedzi aby nie oblać tylko. A reszta to imprezy i chlanie/ciupcianie
5) Bardzo pouczające i mądre wykłady. Koleś mówi jednostajnym głosem bez emocji pokazując 30 slajd z teorią którą masz przepisywać do notatek
6) Studia to nie jedyna droga ku bogactwu ani wyznacznik sukcesu jak wiele osób myśli. Ucząc się sam, tego czego chcesz ty(nie uczelnia), rozwijając swoje zainteresowania, ucząc języków, sam dla siebie. Nie dla papierku i tytułu który przyznaje Ci społeczeństwo, to samo społeczeństwo które próbuje uparcie wpoić "prawdę" o tym kto jest wartościowy a kto nie.
Podsumowując studia to bardzo dobra rzecz - 0 sarkazmu. Pod warunkiem że w pełni/większości pokrywają sie z twoimi zainteresowaniami i masz mniej więcej określone co po tym kierunku będziesz robił(to co lubisz). Polecam studia zaoczne+znalezienie jakieś pracy. Przyjęło się że zaoczne są nieprestiżowe itp. no właśnie przyjęło się... kolejne kłamstwo. Będziesz miał hajs na to co chcesz nie będziesz musiał się mamy prosić, będziesz sam sobie je opłacał (kolejna motywacja aby skończyć) i poznasz rynek pracy i realia, zamiast kierować się jakimiś wyobrażeniami jakiej to zajebistej roboty nie będziesz miał po studiach.
Nie kierujcie się NIGDY opinią innych - rodziców(słuchać rad, ale z dystansem), znajomych(oni wybrali ten kierunek ja też może o zrobię). To wasze życie i to wy powinniście je przeżyć a nie ktoś inny za was.
Anonim
Znajdź towarzystwo, które ma podobne aspiracje do Ciebie lub osiągnęli już to, co Ty chcesz osiągnąć. Mieszkasz w dużym mieście, tak więc znalezienie, np. grupy przedsiębiorców i pójście na jakieś szkolenia/ spotkania nie powinno stanowić problemu. To aktualnie powinno dać Ci więcej niż przeczytanie 5235 książek.
1. "Ślub" Gombrowicza. Lektura trudna, ale wypowiedź głównego bohatera, adresowana do kredensu, odmieniła moje spojrzenie na świat. Polecam.
pasja + rywalizacja + hajs + konkursy.
2. Rzucenie wymarzonych studiów już na pierwszym roku. Cztery lata poświęciłem na naukę zawodu, studia były jedynie formalnością. W międzyczasie otworzyłem własny sklep spożywczy. Nic nadzwyczajnego. Teraz planuję browar domowy, później kontraktowy
Czekam, na powołanie do stażu. Po nim praca w lasach państwowych i powrót na studia. Tak, to kluczowy moment w życiu
3. Jest super. Wlazłem ze sporego bagna, osiągnąłem wszystkie dotychczasowe cele, nie mam nałogów i wykształciłem kręgosłup moralny. Jestem szczęśliwy, bo żyję pasją = jestem bogaty(nie mylić z zamożnym).
Pies, który się boi, gwałtowniej ujada, niż gryzie. ~Kurcjusz Rufus
Jeszcze dodam kilka słów od siebie, kilka myśli, które przyszły mi do głowy na przestrzeni kilku ostatnich dni. Po pierwsze to coś czego nie wspomniałem wcześniej, jestem ofiarą myślenia - "pójdę na studia, ponieważ..." - za ponieważ nie ma nic, biorąc pod uwagę fakt, że jestem na ostatnim roku i dopiero teraz zacząłem się zastanawiać co dalej, cóż... Przez te pięć lat w ogóle nie myślałem, żyłem sobie z dnia na dzień, marnując czas na szeroko pojęte pierdoły

Nie nauczyłem się niczego, wczoraj zrobiłem sobie mały bilans, serio. Niczego nowego się nie nauczyłem przez pięć lat, kopara opada, ale lepiej późno niż później.
Dlatego studia są w porządku kiedy wiesz czego chcesz i masz pomysł. Ja kiedy wybierałem studia byłem nieszczęśliwie zakochany, nie wiedziałem co chcę robić i poddałem się naciskowi ze strony ojca pt. masz iść w tym roku na studia. Może gdyby człowiek musiał trochę pozapierdalać zamiast się opierdalać to by refleksja przyszła wcześniej, a tak to pięć lat ściemniania, trochę imprez i jeszcze więcej imprez i efekt jest jaki jest.
Po drugie to mam braciaka w wieku 18 lat i młody ma to samo, widzę siebie sprzed kilku lat, ten sam typ, tylko jeszcze brakuje "wielkiej" miłości, ciężko mu coś uświadomić, tak jak mi. Kiedy miałem 18 lat i rozmawiałem ze znajomym starszym o jakieś 10 lat i mówiłem mu o problemach z dziewczyną, to ona skwitował to bardzo prosto - "chłopie, co się będziesz przejmował jakąś dupą, Ty się lepiej skup na sobie i pomyśl nad czymś co sprawi, że za kilka lat twoje życie będzie łatwe, proste i przyjemne", jak widać nic z tym nie zrobiłem, tak samo postępuje młody. Do tego dochodzi ta sama sytuacja z rodzicami, którzy będą naciskać żeby poszedł na studia, jakby był to gwarant zdobycia pracy. Fakt jest taki, że jak nie wiesz czego chcesz, to tylko wyrobisz w sobie lenia plus będziesz się uczyć pierdół, tak jak ja dzisiaj, uczę się takiego gówna, tak nieprzydatnego, że sobie nawet nie wyobrażacie, jeszcze u nawiedzonej, głupiej pizdy, która będzie skutecznie sprawdzała naszą wiedzę. Czas jest również istotny, a czasu na to idzie sporo. A człowiek nie jest jak wino, przypominam
Po trzecie, o czym już wspomniałem we wcześniejszej wypowiedzi, w kontekście debilnego społeczeństwa plus ludzi, którzy chcą nas uczyć na podstawie własnych doświadczeń co sprowadza się często to powielenia ich schematu, to naprawdę trzeba wyłączyć branie do siebie zdania innych ludzi i skrupulatnie robić swoje.
Ja postanowiłem się przebranżowić, wpisałem w google hasło odnośnie tego i trafiłem na forum gdzie został poruszony ten temat. Sęk w tym, że wypowiedzi był różne, przychylne, nieprzychylne temu pomysłowi, to się uda, to się nie uda, jesteś za stary. Nie można brać takich rzeczy do siebie, ludzie którzy osiągnęli sukces nie słuchali pierdolenia, że to się nie uda, tylko ciężko zasuwali żeby osiągnąć dany cel.
Gorąco życzę powodzenia!
Jak się nie wie, czego się chce, to się ma, czego się nie chce.
Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem.