Coraz częściej podchodzę do kobiet na ulicy i w innych miejscach, ale ciągle blokuje mnie jedna sprawa. Odkąd pamiętam zawsze rozmawiając z kimś nawet ze znajomymi miałem w głowie taka myśl: co dalej, co powiedzieć?i pojawia się pustka w głowie, która blokuje rozmowę. Nie wiem skąd się to wzięło, ale strasznie przeszkadza w normalnym kontakcie z ludźmi i mimo, że nawet moja praca jest związana z ciągłym kontaktem z innymi osobami to mi to nie przechodzi.
To jest jak ciągła presja na to czy dobrze wypadnę czy nie powiem czegoś nie tak. Zdaję sobie sprawę, że powinienem mówić co chcę i nie zwracać uwagi na to co ludzie ( i kobiety
) pomyślą, ale to jest dosłownie silniejsze ode mnie i mi bardzo przeszkadza w podchodzeniu do kobiet. Co z tego, że podejdę jak nie idzie mi ciągniecie dalej rozmowy. Macie jakieś sposoby jak się tego pozbyć? Tematem samorozwoju uwodzenia itp interesuję się od dłuższego czasu, ale na to nie znalazłem sposobu. Nawet jak przemawiam publicznie przed większą grupą to jest spoko jak mam zaplanowane co powiem, a jak pojawia się improwizacja to nagle pustka i nie wiem co mówić. Niby może wydać się to głupotą, ale strasznie mi przeszkadza.
Musisz dojść do stanu takiego "otwartego umysłu", w którym nie zastanawiasz się co powiedzieć bo coś odpowiedniego automatycznie wypływa z Twoich ust
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
Oj TeTris, gdybyś wiedział jakie ja rzeczy nieświadomie pierdolę... uczę się teraz pilnować tego co mówię, ze skrajności w skrajność, "otwarty umysł" u niektórych to zła rzecz
TeTris właśnie chodzi o to, że wiem że taki stan chcę osiągnąć tylko jak w taki stan wprowadzić się ??
W sumie też mam z tym problem i przyłączam się do pytania
No to ja mam panowie jedno wyjście - praktyka. Im więcej podchodzisz do kobiet, im więcej rozmawiasz z ludźmi tym łatwiej ci to przychodzi. Bo siedząc na dupie i rozmyślając "co by tu powiedzieć" nikt się tego nie nauczy. Po pewnym czasie zauważysz z jaką łatwością zaczyna ci to przychodzić.
Miałeś podobny problem ?
Każdy chyba miał kiedyś. Ale dzięki praktyce nie zastanawiam się już kompletnie jak ciągnąć rozmowy, samo jakoś idzie. Pomocna jest reguła 3 sekund, dzięki temu można podszkolić szybkie wymyślanie tematów
Chyba kazdy z nas mial
po prostu jedni sa bardziej wygadani, inni mniej, ale na poczatku tej przygody kazdy sie tremuje.
Oprocz praktyki ja mam inne rozwiazanie - przede wszystkim budujac komfort staraj sie wybadac, czy nie macie podobnych zainteresowan (a przynajmniej dowiedz sie z grubsza co JĄ kreci. Nie napierdalaj o przemowieniu jakiegos polityka, chocbys byl jego fanem, jezeli ona ma go w dupie), i jezeli masz jakies pojecie o tym, to juz z gorki. Kolejnym plusem tego jest to, ze laska sama zacznie ciagmac temat. Otworz jej buzke a otworzysz serce
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Żeby dobrze rozmawiać, trzeba nauczyć się słuchać i czerpać z tego przyjemność.
Spójrz. Porównaj rozmowę z przyjacielem i wzięcie do odpowiedzi na nudnej lekcji języka polskiego. Gdyby dyskusja była grą w ping-ponga, rozmowa z przyjacielem byłaby jak zacięta walka dwóch chinoli z cybernetycznymi, superszybkimi ramionami na mistrzostwach świata 2080. PING PONG PING PONG Odbicie za odbiciem. To brzmi jak superszybki dubstep. Zawsze wiesz, co powiedzieć. Piłeczka prawie nigdy nie zwalnia, a jeśli to robi, jeden wybucha śmiechem albo rzuca głupi tekst. Sami wiecie, co się dzieje. Wali ostrą ściną i wracacie do gry.
Bierze cię kosa do odpowiedzi. Rzuca prostym pytaniem. Jak piłka (pytanie) jest łatwe, to niechętnie odbijesz. Jak trzeba pomyśleć, ba, czasami odpowiedź wynika na logikę, to wypieprzasz się na pierwszej szmacie
I to się przekłada na wszystkie kontakty. Jeśli nie potrafisz czerpać przyjemności z rozmowy z fajną laską, to chociażby wystawiła ci perfekcyjną piłeczkę, którą mógłbyś się wykazać, pokazać swoją wartość, ewentualnie zaflirtować, podniecić - niezależnie, jak dobra byłaby piłka - PRZEPUŚCISZ JĄ!
Jak się dobrze bawić, niestety Ci nie powiem. Nie jestem w twojej głowie. Tę część musisz przerobić sam.
@Edit
Ja swojego się nauczyłem. Dzisiaj gadałem na niebanalny temat motywów religijnych we Władcy Pierścieni i Opowieściach z Narnii. I bawiłem się przednio. Można? Można
Problem może być taki, że się spinasz i nie czujesz luzu. Za poważnie do tego podchodzisz, jak się wyluzujesz, zmienisz podejście na zabawę to będzie super. Rób ze znajomymi ćwiczenia z improwizacji.
Jest kilka technik stworzonych do spontanicznego rozmawiania. Myślę, że warto obejrzeć nagranie Nick Sparks'a "How to hold conversation like a man" tam jest kilka "wzorców"
Zasada numer 1: Bądź obecny.
Czyli nie myśl co powiedzieć, bo nie zauważasz rzeczy które są ważne obecnie.
Jest kilka technik stworzonych do spontanicznego rozmawiania. Myślę, że warto obejrzeć nagranie Nick Sparks'a "How to hold conversation like a man" tam jest kilka "wzorców"
Zasada numer 1: Bądź obecny.
Czyli nie myśl co powiedzieć, bo nie zauważasz rzeczy które są ważne obecnie.
Jest kilka technik stworzonych do spontanicznego rozmawiania. Myślę, że warto obejrzeć nagranie Nick Sparks'a "How to hold conversation like a man" tam jest kilka "wzorców"
Zasada numer 1: Bądź obecny.
Czyli nie myśl co powiedzieć, bo nie zauważasz rzeczy które są ważne obecnie.
Niestety, ale w większości przypadków aby powiedzieć coś inteligentnego to trzeba być inteligentnym, książki, informacje, poznawanie, zainteresowania, nie na darmo sie uważa że ćwiczenie umysłu, jest jak ćwiczenie mięśni, działa on sprawniej jeśli często go używasz i tego sie nie przeskoczy.
Tematy do rozmów mamy, jeśli posiadamy szeroką wiedzę na wiele tematów, łatwiej sie wtedy dostosować do każdego rozmówcy.
they hate us cause they ain't us
Być inteligentnym wcale nie wyraża się w ilości przeczytanych książek czy ocenach jakie otrzymujemy z testów, przykładem jest mój kumpel, ledwo zdawał z klasy do klasy, nauka nie była jego mocną stroną a znalazł dziewczynę co całymi dniami w książkach siedzi, stypendia naukowe dostaje i świadectwo z paskiem. Są ze sobą już ponad rok. Zaraz ktoś mi powie że wyjątek potwierdza regułę, wcale tak nie jest. Dam wam więc kolejny przykład, prawdopodobnie większość z was zna ( przynajmniej powinna kojarzyć ) Alberta Einsteina twórca jednej z najbardziej znanych teorii dotyczącej fizyki jądrowej, on też był słabym uczniem. W szkole z większości przedmiotów szło mu fatalnie, wszyscy w niego wątpili nawet jego rodzice. Jak się okazało niesłusznie.
Autorze tematu, moim zdaniem brakuje ci flow* , nie potrafisz płynąć z nurtem, starasz się łapać każdego głazu i każdej kłody zamiast pozwolić nieść się nurtowi. Spinasz się za bardzo przez co kicha wychodzi. Mam dla ciebie parę rad:
1) Pierwszą radą będzie zaczęcie treningu polegającego na opowiadaniu tego co dzieje się wkoło ciebie, gdy ja zaczynałem nawijać freestyle* pod bit strasznie ciężko było mi odnaleźć słowa, robiłem pauzy, nie znajdywałem rymów. Kolega polecił mi stanąć na środku pokoju/parku/ulicy/centrum handlowego i opisywać to co widzę. Ty oczywiście nie musisz robić tego rymując
. Drugim treningiem będzie opowiadanie historyjek, najdź znajomego który będzie chętny do pomocy, usiądźcie koło siebie. Niech twój kolega poda ci temat np. Wypadek drogowy, twoim obowiązkiem będzie opowiedzieć historię jako narrator pierwszoosobowy, następnie co 30 sekund lub co minutę kolega ma za zadnie podrzucać losowe słowa np. jeleń, więc ty bez zastanowienia musisz wpleść tego jelenia w swoją opowieść o wypadku. Żeby nie było aż tak nudno możecie to robić na zmianę.
2) Drugą i ostatnią radą będzie to co już wspomnieli przedmówcy, nie zastanawiaj się co powiedzieć bo to tylko utrudnia sprawę. Wystarczy rozejrzeć się wkoło a ujrzysz to co ci jest potrzebne, dojrzysz wiewiórkę skaczącą po drzewie, zapytasz czy ją widzi, jeśli powie nie to masz okazję do kina wskazując ją dokładnie
, możesz przy okazji opowiedzieć coś o swoim pupilu jeśli jesteś już na temacie zwierząt, spytasz czy ona ma też jakieś zwierze dlaczego nie?/jakie? od kiedy? następnie możesz spytać jakie chciała by mieć zwierze, przechodzisz na temat pragnień i marzeń, opowiesz że ty chciałbyś mieć takie a takie ale jeśli miałbym wybierać to wolałbym zrobić/pojechać/zwiedzić to i to, a tobie co się marzy?
Jak widzisz tematów jest w cholerę, wystarczy tylko płynąć z nurtem zamiast łapać się desek i kamieni które tylko cię zatrzymują i zagradzają drogę.
*flow - słowo zaczerpnięte z kultury hip hopowej oznaczające idealne wpasowanie się w bit, czucie go.
*freestyle - słowo zaczerpnięte z kultury hip hopowej oznaczające rapowanie pod muzykę bez wcześniej przygotowanego tekstu.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
W sumie też zawsze byłem noga z nauki
, a udało mi się zbajerować dziewczynę, która miała najwyższe stopnie w całej szkole i w ogole była inteligentna, ale przez swoją głupotę i niewiedzę odpuściłem ją sobie.
Zawsze sądziłem, że inteligencja jest wrodzona i nie da się z tym nic zrobić, a jednak grubo się myliłem. W szkole prze nigdy przez te parenaście lat się nie uczyłem, tylko wtedy jak trzeba było poprawiać i zastanawiałem się czemu jestem taki nie kumaty. Odkąd skonczyłem szkołe i trafiłem na tą stronę, zacząłem interesować się samorozwojem, ćwiczę matematykę, rozwiązuję zadania, których bym nawet nie ruszył za czasów szkoły, teraz czasem bratu coś rozwiążę jak nie mam co robić. Oprócz majcy czytam książki, żongluję (głowa przy tym pracuje ostro). I tak patrząc i porównując czasy szkoły i teraz jest znaczna ogromna różnica w pojmowaniu pewnych spraw, ktore wymagaja myślenia, tak jakby jakieś zapory się odblokowały w mózgu. Więc panowie ćwiczcie swoje mózgi i nie słuchać ludzi, którzy Wam wciskają kit, że inteligencja jest wrodzona.
A odnośnie mojego komentarzu, że mam problem z tematami do rozmów, głównie chodzi mi o to, że czasem mam tak, że gadka mi się klei zajebiście, nie rozkminiam, słowa same wychodzą z ust, potrafię praktycznie z każdym pogadać (są wyjątki), a czasem mam taki stan w którym tylko mysle i rozkminiam co by tu powiedzieć, z czym sie wtrącić, itd., "no przecież nie siedź jak muł, wymyśl coś" - takie mam rozkminy. I zastanawiam się od dłuższego czasu i nie mogę wyłapać co sprawia, że wchodzę w stan takiego luzu, fajnej gadki bez jebanego rozmyślania itd.
Odbiegając od tematu.
Albert Einstein na świadectwie maturalnym ma pięć ocen celujących. Nie był słabym uczniem...po prostu nie był dobry z biologii i j. obcych. System każe Nam być dobrymi, z wszystkiego.
bo prawda jest taka że system uczy abyś był dobry ze wszystkiego. a jak wiadomo jeśli jesteś dobry we wszystkim to tak naprawdę w niczym. Osobiście sam ledwo zdawałem klasy, nauczyciele mnie nienawidzili, pytali co ze mnie wyrośnie, kim ja niby mam zamiar być.
A teraz co? Mam własną firmę, a w niej zatrudnionych wszystkich szkolnych piątkowców. Cenię sobie rozwój osobity a nie uczenie się rzeczy które mnie nie interesują. Byłem rok na ekonomii, uczyli mnie jak ręcznie obliczać, odliczać podatek i całą resztę rzeczy które wykonują teraz komputery. Może i nie potrafię tego do dzisiaj, ale mam kogoś kto robi to za mnie, a ja mogę w końcu skupić się na doskonaleniu siebie i rzeczy które mnie interesują. Jak dla mnie to jest to co jest najważniejsze w życiu
Jak rozmawiasz z kimś to wychwytuj słowa klucze na podstawie kluczy można też ciekawie prowadzić rozmowę tylko trzeba słuchać drugiej osoby
a nie gapić się w dekolt 
Zadbaj też o swoje samopoczucie, jasny i czysty umysł, działa sprawniej i kreatywniej

Jak się napracuję fizycznie, pobiegam i ogólnie się wykończę, to może i ciało nie domaga, ale łepetyna jest wypoczęta jak nigdy
Wg mnie, problem z pustką w głowie podczas rozmowy z kimś, jest wywołąny nadmiernym myśleniem i analizowaniem, tego co chcesz powiedzieć. Podświadomie odrzucasz wszystko co chcesz powiedziec, żeby tylko nie zrobić czegoś głupiego.
Ja od dawna już nie mam z tym kłopotu
Wczuj się w rozmowę, nic więcej nie potrzeba. Żadnych technik, nic.
Pytanie nie brzmi "o czym rozmawiać?"
Pytanie brzmi "o czym rozmawiać, aby być atrakcyjnym w jej oczach?"
Stąd stresik i pustka. Wynika z braku wiedzy, co jest atrakcyjne.
Niekoniecznie rozmowa musi być atrakcyjna. Attraction, nazwałbym jako "moment, uniesienie" w końcu można to wywołać, aby za chwilę stracić. Trochę sinusoida...ważne, aby trafić w moment i to wykorzystać.
Największe attraction z mojego doświadczenia wychodziło z momentu wzbudzania emocji. Na sam początek zawsze najlepszy był szok i ciekawość.
Jedni gadają, drudzy się komunikują. Zacznij od komunikacji, wprowadzaj głębszy emocjonalny poziom w interakcji. O ile wtedy nie spierdolisz, nie robiąc kolejnych kroków to powinno się udać z dużą skutecznością.
Nie chce mi się czytać wszystkich postów i konkluzji do których doszliście. Powiem zatem krótko - miałem podobny problem, który polegał na tym, że gdy chciałem zdobyć wybraną kobietę, nie wiedziałem o czym z nią gadać, a każde słowo wręcz ważyłem na szali, zastanawiając się czy było to stosowne.
Tym samym sposobem podświadomie, chociaż nie chciałem tego otwarcie przed samym sobą przyznać, stawiałem laskę na piedestale, pozwalając jej bez walki być panią sytuacji.
Stopniowo, krok po kroku, bo nic nie przychodzi od razu w 100%, zacząłem mówić po prostu to co ja chcę, rzucając chujowymi dowcipami, samemu przejmując inicjatywę rozmowy, zacząłem czuć to, czego tak pragnąłem - mówię niemalże w całości to co chcę, ale bez stresu i niepotrzebnych rozkmin (dzięki temu jestem raczej spójny w tym co mówię), a do tego dodaję taki popęd do działania, co powoduje, że nie marnuję relacji tak jak wcześniej (nie pozostaje pasywny, czekając cierpliwie aż kobieta straci zainteresowanie mą osobą).
No chyba właśnie o to chodzi żeby nauczyć się mówić to o czym na prawdę myślisz i czego chcesz. Dajmy na to teraz jak podczas spaceru z laską zachce mi się lać to jej mówię "poczekaj idę się odlać w krzakach" a kiedyś trzymałbym ciśnienie przez 2h zanim wróciłbym do domu ;p Bo faceci tak rozkminiają, co laska sobie pomyśli i w ogóle i przez to się stresują i wszystko wychodzi sztucznie. Można wplatać w rozmowę wiele głupich tekstów i panny nie reagują na to źle jeśli widzą, że się do niczego nie zmuszasz i mówisz wszystko naturalnie.
"Zaczekaj chwilkę, idę wylać wodę z kija"
Nie myśl co masz powiedzieć... Ty jesteś facetem przyciągniesz swoją seksualną mową ciała (ważne w podrywie a jak podejdziesz do niej jak cipa to uzna Cię za cipke i za nic się nie zainteresuję a o to chodzi chyba nie?) , same słowa to kilka % . Nawet jak już się odważysz podejść do kobiety i nawet nie wiesz co powiedzieć, to w tym momencie zaczynasz się denerwować , zaczynasz uciekać wzrokiem to w tym momencie laska to zobaczy (a w głowie oho! słaby jest koleś..) i do czego zmierzam występuje taka sytuacja podchodzisz nie wiesz co powiedzieć , uśmiechnij się i patrz się na nią (kontakt wzrokowy) cały czas. A ona nagle zacznie się dziwić o co chodzi (patrzy się na mnie i nic nie mówi , coś ze mną nie tak?) i możliwe (nie zawsze mówię z doświadczenia xD) ze sama zacznie rozmowę
a potem to z górki dotyk , żarcik , rozmowa ale przede wszystkim nie kmiń co mówić bo w głowie narodzi się setek milionów wymówek i dasz ciała. Bądź facetem i miej jaja , mów co chcesz byle nic głupiego a nawet jakby.. laska zainteresowana tobą (wyraźne IOI) to i tak będzie zadowolona i będzie rozmawiać 
a myślałem, że mit mowy ciała już upadł...
kurwa jeśli jest cipą to niech podejdzie jak cipa i będzie to MILIARD razy lepszy niż jak będzie wymuszał utrzymywanie kontaktu wzrokowego lub bujał się "jak pierdolony rezus".
Jeśli laska jest spoko to doceni Twoją odwagę, możesz nawet mówić, że nie wiesz o czym gadać.
A same słowa to nie kilka % tylko dobra połowa komunikatu
Ja akurat uważam, że jesteś trochę sztywny. W pracy jak i wykładach/przemówieniach wiesz dokładnie co masz powiedzieć, co zrobić, co się stanie itp itd. Jednym słowem jesteś przygotowany. Jak koledzy wyżej radzili musisz otworzyć swój umysł, odprężyć się, przestać się tak wszystkim przesadnie przejmować. Radzę Ci abyś wykonywał różnego typu misje socjalne, najlepiej te najgłupsze, jak np. położenie się na środku starówki czy wykrzykiwanie przed wszystkimi, że jesteś King-kongiem
W tej sposób pomniejszysz swoją strefę dystansu(socjalną) tzn. będziesz mógł sobie w towarzystwie pozwolić na coraz to więcej, w tym przypadku mówienia czego chcesz.
PS: jak jeszcze kiedyś zdarzy Ci się mieć pustkę w głowie, zadawaj pytania. Nawet te głupie, fajne buty gdzie kupiłeś. Już w ten sposób rozwiniesz część rozmowy.
"Oznaką największego heroizmu
jest przyznanie się do własnych słabości."
Kpisz sobie?!?!?!
http://www.podrywaj.org/forum/po...