Dzień dobry, jak ustawia się mindset i głowę według was, jakie znacie sposoby, tylko proszę bez truizmów? Nie chcę czuć żadnego stresu nawet przy 10/10 i nie mieć żadnego zawahania... Czuję że mam wiele blokad pod spodem, że mnie to hamuje, np wątpliwość, że nie wstrzele się w gust dziewczyny, że rozmowa nie będzie ostra tylko rozmemlana i nudna.. Wiecie gdy się zaczyna to jest dużo porażek i mi to rzutuje poniekąd też na teraz, podbijać rzeczywistość tylko raczej w internecie podbijalem na tinder a zaś mam pewnie same łatwe, żadna satysfakcja, żadna duma z takiego poznawania..
Proszę o pomoc, w jaki praktykować własną psyche np w domu, przed wyjściem w pole tak żeby być nie do zatrzymania i do każdej podejść, czy to z typami czy nie...
Zauważyłem że w niektórych przypadkach mi łatwiej w innych trudniej np. hardkor dla mnie to supermarket, jakoś dziwnie się czuję na myśl o zagadaniu a najłatwiej gdy idzie jakaś średnia i nikogo nie ma wokół, ale nie chodzi właśnie o to bym był z średnią dziewczyną..
Miałem związki z neta, seks z neta i nadszedł moment że się zastanawiam co ja kurwa robię.. Przecież te dziewczyny to muszą być jakieś resztki eh, śmiechu warte, wszystko miałem a odezwać się nie umiem bo jeszcze bym był odrzucony czy coś.. Generalnie dużo bardziej wolę indirect, nawiązac np. Do sytuacji bo to naturalne, direct średnia sprawa, zazwyczaj laska podziękuję a ja już leżę
Supermarket to poligon do nauki, tam przełamujesz pierwsze lody, nieśmiałość. Ogólnie to najgorsza miejsce na podryw.
Ciężko mi się czytało ten krótki wywód nawet Cię nie widząc i nie słysząc - jeśli w podobnym tonie wypowiadasz się w rzeczywistości, to nie dziwię się, że jest tak, a nie inaczej. Nie obraź się kolego, ale to są straszne smęty. Desperację i brak pewności siebie czuję aż tutaj, a jestem od Ciebie oddalony naprawdę daleko.
Sam sobie narzucasz złe ograniczenia i przekonania, którymi potem cały czas się karmisz. Dziewczyny naprawdę wyczuwają Twoje emocje - jeśli masz w głowie same złe myśli, to potem bardziej lub mniej podświadomie przekazujesz to drugiej osobie. Nie ma tutaj żadnej filozofii - gdy u Ciebie w głowie dzieje się coś nieodpowiedniego, można to zauważyć - szczególnie kobiety mają tę umiejętność i potrafią to wychwycić. Emanujesz złą energią i to po prostu widać, co jest nieatrakcyjne w oczach płci przeciwnej.
Kiedyś zmagałem się z podobnymi problemami do Twoich, ale nie przełamiesz barier, jeżeli będziesz nad tym jedynie myślał i nie praktykował niczego. Wiem, że to zabrzmi teraz jak pseudo-motywacyjne pierdolenie, ale musisz wyjść ze swojej strefy komfortu i stawiać sobie coraz wyżej poprzeczkę w relacjach interpersonalnych. Pierwszym razem możesz kogoś zagadać o godzinę lub poprosić o papierosa, kolejnym rozpocząć krótką dyskusję na temat pogody, jeszcze na kolejnym spróbować się dowiedzieć czegoś o swoim rozmówcy, a jeszcze potem spróbować zaprosić na jakieś spotkanie.
Zdaję sobie sprawę, że Twoja sytuacja nie jest łatwa. Pewnie, że tak, nikt nie mówił przecież, że w życiu będziesz miał tylko pozytywne emocje. Jeśli jednak masz jakąś potrzebę (a wszyscy dobrze wiemy, że masz, bo inaczej nie byłoby tego tematu), musisz stale rozwijać swoje umiejętności, by być lepszym. Nie będzie się udawać? Trudno, nie wszystko w życiu przychodzi szybko i przyjemnie. Na pewne rzeczy trzeba zapracować, ale wtedy, gdy już finalnie osiągniesz to, co chcesz, ich smak jest naprawdę świetny.
Na początek podnieś swoją własną samoocenę i pokochaj siebie, wtedy będziesz i siebie i innych lepiej traktował i może przestaniesz nazywać dziewczyn resztkami. Wtedy zapewne będzie biła od ciebie lepsza energia, jak kolega wyżej napisał.
Osobiście uważam, że wychodzenie z założenia "muszę się zmotywować"
"musze nie czuć stresu"
"nie mieć żadnego zawahania"
Jest złe.
Po pierwsze dlatego, że nie da się przeskoczyć z poziomu kogoś, kto ma właśnie takie wewnętrzne rozterki na kogoś kto ich nie ma... Chyba, że chcesz się nauczyć grać. Fake it till u make it lub podobne kołczowe gówno. Co dla mnie jest śmieszne, bo skazujesz się na granie cały czas i to pochłania ogrom energii a taktyka jest taktyką krótkoterminową.
Po drugie dużo lepiej podejść do tego jak do procesu. Zdać sobie sprawę z miejsca w jakim się jest i ze swoich emocji, tego co się czuje w danej sytuacji i działać pomimo tego. I choćby nawet jesteś zestresowany, to co z tego? Próbowałeś kiedyś tak powiedzieć kobiecie, że mimo iż się stresowałeś to i tak chciałeś do niej zagadać, bo byś tego żałował, bo wygląda absolutnie świetnie i bla bla bla?
To jest dużo lepsze podejście, bo jest autentyczne. A autentyczność jest cenna dla kobiet, bo budzisz zaufanie. Poza tym bycia świadomym swoich emocji i otwartym emocjonalnie też jest cenne dla kobiet z uwagi chociażby na zbudowanie emocjonalnej więzi. Przełamywanie swoich barier i strachu też pokazuje Cię w dobrym świetle jako kogoś kto działa w tym kierunku i się zmienia. Każdy ma jakieś lęki i bolączki, z którymi się zmaga. Każdy zaczynał z jakiegoś określonego poziomu. Więc skoro już tyle potrafisz i szukasz nowych wyzwań, to po prostu zacznij to robić i obserwuj swoje postępy i emocje.
I osobiście Ci radze, byś tak się nie skupiał na samych kobietach czy relacjach z ludźmi ale podzielił sobie swoje życie na kilka obszarów, w których będziesz się rozwijać:
-finanse
-kariera
-relacje (rodzina, przyjaciele, znajomi, kontakty biznesowe)
-kobiety
-sport
-podróże
-hobby/pasje
Automatycznie sukcesy na tych polach będą rezonować z Twoją osobą i przez poprawę swojego życia i spełnianie się w nim będziesz przyciągał fajniejszych ludzi i właśnie lepsze kobiety.Bo to, co najbardziej przyciąga fajnych ludzi do nas to po prostu jakimi osobami jesteśmy, jaką wartość wykładamy na stół. Im większa, tym ciekasze osoby się w nim pojawią.
I wybacz, że nie dałem Ci magicznej pigułki w stylu jebnij can cana, pokręć pindolem piruety a potem zaśpiewaj jak Pawarotti i będzie git.
Stawanie się lepszym to zwyczajny proces i najlepiej po prostu go przejść, z resztą taki jest mniej więcej sens tej strony albo przynajmniej był.
"Kutas wie czego chce, lecz mądry nie jest".
Byłem w galerii w większym mieście i było tyle kobiet w moim typie, że się nie spodziewałem że aż tyle będzie, pewnie stąd, że zaraz święto.. I teraz to już nie mam słów nawet na siebie bo nic nie zrobiłem, po prostu mi siebie żal, przeczytam zaraz wasze odpowiedzi gdy wrócę do domu
"I teraz to już nie mam słów nawet na siebie bo nic nie zrobiłem, po prostu mi siebie żal"
Za dużą presje na siebie nakładasz. Ty nic nie musisz, ty możesz. Duża różnica.
Inni mają sukcesy bo na to zapracowali, mieli szczęście lub po prostu lepszy dzień. Poczytasz o tych sukcesach i się nakrecasz. Coś ci nie wyjdzie i twoja frustracja sięga zenitu, co pokazuje ten wpis.
Wiecie co panowie myślę, że po prostu wyszedłem z patykiem na trzecią wojnę światową, lato wyszło a ja raz na ruski rok set otwieram i myślę że będę bez blokad, chyba dobrze będzie sobie wrzucić jakąś afirmacje i zbudować przekonania i wiarę, że można np. Zasady kalibabki i potem próbować podejść
Tyle mądrych słów i potem spróbujesz podejść?
Weź nie wydziwiaj i po prostu podejdź. Widzę teorie masz przerobioną a praktyki zero
"Nie chcę czuć żadnego stresu nawet przy 10/10 i nie mieć żadnego zawahania... "
Strachu i stresu nie odczuwają tylko psychopaci.
Tego nie ominiesz, możesz się ewentualnie nauczyć działać MIMO strachu.
Uznaj, że już i tak jesteś martwy... i zrób swoje. Nic ci się nie stanie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Po 1: Moim zdaniem niepotrzebnie nakładasz na siebie jakąkolwiek presję. Już bez tego jesteś mocno zestresowany i takie ciśnienie daje dokładnie odwrotny efekt od tego, który chcesz uzyskać. Nie motywuje cię, tylko paraliżuje.
Po 2: Czy na co dzień prowadzisz taki tryb życia, że jesteś odizolowany od innych ludzi (i dziewczyn)? Może mieszkasz w jakiejś małej miejscowości, pracujesz przed kompem itp? Jeśli tak, to na dłuższą metę rozwiniesz w sobie cechy introwertyczne. Gdy tego nie zrównoważysz, to może być ci czasem ciężko wyjść do ludzi, na pewno nie będziesz wśród nich duszą towarzystwa. Zagadanie do dziewczyny nie będzie czymś naturalnym, jeśli obcowanie z drugim człowiekiem nie jest dla ciebie codziennością, tylko czymś okazyjnym. Zresztą... sam widzę po sobie, że takie zmiany mocno odbiły się na moim "inner game". W tym okresie bardzo pomogło mi zapisanie się na zajęcia, na których po prostu przebywałem wśród ludzi i to wymuszało różne interakcje.
Po 3: Może łatwiej ci będzie wyjść na dupy z kimś? Najlepiej z kimś doświadczonym, kto nie ma takich oporów i przy okazji okaże ci trochę zrozumienia. Będzie ci łatwiej otworzyć podwójny set z kolegą niż samemu. Na początku nawet niech on otwiera, a ty tylko włączając się do rozmowy szybko skumasz, że laska nie zrobi ci krzywdy
Nie znam cię, nie wiem czy czujesz się swobodniej w klubach/pubach, ale może warto zacząć tam ze względu na większe "przyzwolenie społeczne" takiego podrywu i przez to mniejszą presję?
PS. Jak już robisz cold approach i mega się stresujesz, to weź coś do ręki - pomaga
Niech to będzie woda, bluza... cokolwiek. Byle nie penis 
Taaak z kumplem o wiele łatwiej, ale nie o to to chodzi.. Chcę właśnie bez niego, chce być taki luźny jak on, gdy on otwiera to ja cały czas czuje luz, nie muszę się zmagać z stresem jedynie rykoszetem biorę potem numery xd otworzył mi oczy poniekąd
I tak zgadza się, małe miasto, praca przed komputerem w biurze bardzo ścisła, gdy były studia fizycznie i jeździłem do poznania to aż czułem że odzyłem i zaglądałem parę razy, takie natchnienie mnie wzięło, że duże miasto i, że nikt mnie nie zna
Naucz się względnego opanowania i korzystaj z "potęgi teraźniejszości". Wyłącz umysł na każde przekonanie, zwyczajnie działaj w kierunku w którym chcesz. Ja też byłem kiedyś zakłopotany i w rozmowie z ładniejszymi dziewczynami miałem w głowie tylko swój trądzik. Gdy laska coś do mnie mówiła tylko 1/4 mojej głowy była w uwadze ku temu co mówi a reszta wypełniona mętnymi myślami na swój temat i właśnie to jest najgorsze. Nie stricte negatywne myśli tylko takie zmieszane.
http://podrywaj.org/blog/jak_nie...