Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Przyjaźń – związek – porzucenie

11 posts / 0 new
Ostatni
kaktus1922
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Centrum

Dołączył: 2012-05-25
Punkty pomocy: 1
Przyjaźń – związek – porzucenie

Cześć wszystkim! Od razu zaznaczam, że będzie długo. Nigdy nie myślałem, że przyjdzie mi pisać na forum tego typu. Mam na karku już blisko 22 lata i po raz pierwszy w życiu stałem się ofiarą porzucenia. Od tego czasu minęło już lekko ponad 3 miesiące, sytuacja ta przez długi okres czasu nie dawała mi spokoju, rozmawiałem z wieloma przyjaciółmi, którzy znają mnie i moją ex (22 lata), ale raczej nie mam w bliskim gronie osób, które doświadczyłyby sytuacji zbliżonej.
Piszę dlatego, ponieważ myślałem, że już wszystko sobie poukładałem jak należy, no ale niestety wczorajszego dnia wszystko wróciło – prawdą jest, że od miłości do nienawiści jeden krok Smile
A więc krótka historia związku – blisko 2,5letnia przyjaźń, nagle przyjaciółka mówi Ci, że chce z Tobą iść do łóżka (początkowo miałem duże opory, no ale od tego się nie ucieknie jeśli 2 osoby wydają się sobie atrakcyjne), twierdzi, że skończyła z seksem bez uczuć i mówi Tobie, że jej bardzo zależy i że się od Ciebie uzależniła, więc w grę wchodzi tylko związek – wszystko, albo nic. Typowe babskie pierdolenie, na które łapie się każdy facet – ile w tym szczerości, ciężko wyczuć (no myślałem, że 2,5lata przyjaźni chociaż szczerości jej nauczyły, jak widać myliłem się). Dalej, długo analizuję sytuację i stwierdzam ok – znamy się na wylot, jest całkiem ładna, świetnie się nam razem rozmawia (z żadną laską nie miałem tak zajebistego kontaktu – jedyne co jej można zarzucić, to, że jest naprawdę chujowa w związkach, o czym się przekonałem na własnej skórze) więc bądźmy razem. Jest nam super, wszystko jej się podoba, ale pewnego zimnego lutowego popołudnia stwierdza, leżąc przy moim boku „jesteś idealny, inteligentny, fantastyczny, uwielbiam z Tobą spędzać czas, śmiać się z Twoich żartów, ale TO NIE TO”, nie było tego pierdolnięcia (może jak chce pierdolnięcia, to niech się zapisze na sztuki walki, ktoś jej zdrowo w łeb pierdolnie, to się opamięta). Jak się okazuje, jest to jedyny powód rozstania. Tak jest - stare i oklepane to nie to. Pierwszy raz zawsze boli – u mnie boli/bolał aż za długo i zbyt mocno, dlatego tutaj piszę.
Warto nadmienić, że moja ex miała sporo facetów, ale zakochała się raz w życiu i, co ciekawe, zerwała z tym kolesiem kontakt dopiero po rozstaniu ze mną (zawsze twierdziła, że to jej najlepszy przyjaciel, więc też nie miałem zamiaru jej ograniczać, chce się z nim zobaczyć, nie ma sprawy, bylebym o tym wiedział i żeby mnie nie zdradzała). Oczywiście po porzuceniu twierdziła, że zależy jej na mnie bardzo mocno, nadal chce utrzymywać kontakt jako przyjaciele, bla bla bla. Rozstanie zaowocowało kilkoma późniejszymi spotkaniami – mam taki charakter, że nie dam sobie w kaszę dmuchać, sama stwierdziła, że dostała ode mnie największy opierdol w życiu i podjęła kroki, które miały polepszyć nasze relacje – zerwała kontakt ze swoim „najlepszym przyjacielem” (jeśli okaże się, że to była jedyna przeszkoda, do stworzenia dobrego związku, to trzeba będzie pluć sobie w brodę).
Początkowo myślałem, że dam radę z powrotem przestawić się na przyjaźń, no ale jak dowiedziałem się, że nie minął miesiąc od naszego rozstania, a ona już śmiga z następnym to podjąłem decyzję o zerwaniu kontaktu. Jest to dla mnie mega ciężkie, no, ale co zrobić. Trzeba mieć swój honor.
Jest jeszcze jeden problem – wszystko jest ok, dopóki jej nie zobaczę – 3 tygodnie wytrzymałem w abstynencji, ale razem studiujemy, a teraz zaczyna się sesja, więc siłą rzeczy będę musiał oglądać jej buźkę. Wczoraj, na zaliczeniu, było bardzo dziwnie – uczucia są tak napięte, że raz mam ochotę zrobić jej krzywdę, a raz pocałować. Widzę, że ona też czuje się nieswojo (zawsze powtarzała, że jestem jej najlepszym kumplem na studiach) z racji tego, że mamy kontakt z tymi samymi osobami na studiach.
Teraz kilka pytań do szanownego grona odbiorców, tego przydługawego i pełnego „dupowatości” posta, którego autor przejmuje się jakąś głupią cipą.
Czy któryś z Was miał podobną sytuację (tzn. porzucenie w momencie ogromnego zaangażowania, motyle w brzuchu, nieustanne myślenie o drugiej osobie, typowe symptomy zakochania) i jak sobie z tym poradził?Czy kiedyś przechodziliście z przyjaźni do związku (nie używam słowa miłość, bo miłość jest na całe życie)? Czy Wam się udało? Czym jest „to coś” (rozpierdala mnie to, jak słyszę, jak jest się rzuconym, w początkowej fazie związku, gdzie nie ma znudzenia, nie ma kłótni, ale nie ma również tego czegoś Laughing out loud)? Myślicie, że przyczyną nieudanego związku, mógł być syndrom urojonej miłości do jej byłego? Jak przestać o niej myśleć, widząc ją na uczelni?
Niestety mam umysł bardzo analityczny i wszędzie staram się doszukać logiki, a to tylko baby – pełno skrajnych emocji, a „dobre chłopaki” cierpią (czym się strułeś tym się lecz - niby tak, tylko teraz mam zapierdol na uczelni ->licencjat, sesja, więc nie ma czasu na dupy i do wakacji trzeba się przemęczyć)
Czekam na jakieś odpowiedzi, o ile komukolwiek zechce się to przeczytać. Pzdr!

PVR
Portret użytkownika PVR
Nieobecny
Wiek: 18

Dołączył: 2010-07-31
Punkty pomocy: 42

Myślę, że każdy albo prawie każdy miał taką sytuacje. Ja sam miałem kiedyś podobną i było ciężko. Nie ma na to sposobu, trzeba przeczekać. W tym momencie mam z tą dziewczyną kontakt na płaszczyźnie przyjaźni, ale do tego stanu musiało minąć jakieś dwa lata, więc trzeba być cierpliwym. Wgl to chujowo postąpiłeś, że wszedłeś w taki związek. Rozumiem, że masz fajny kontakt z tą laską, ale wiedziałeś jaka jest i mogłeś wtedy logicznie przeanalizować sprawę i byś teraz nie miał problemu. Zajmij się naukom, i swoimi pasjami, a czas zrobi swoje. Co do przyczyn rozpadu to moim zdaniem ona jest bardzo nie stabilna emocjonalnie. Dużo szuka, jak pewnie zauważyłeś. Myślę, że jest w miarę uczciwa. Ciesz się, że Ci powiedziała co czuje, bo byś w to wchodził dalej co by sprawę tylko pogorszyło. Może też za bardzo się zaangażowałeś i ją to przerosło. Trudno będzie Ci jej nie widywać, a to utrudnia sprawę, więc postaraj się znaleźć sobie coś co Cie pochłonie. Seriale, gry komputerowe czy książki sam wybierz, nie wiem co Cie jara. Tylko uważaj ,żeby nie popaść w autodestrukcje.
Tyle ode mnie, pozdro

"jeśli chciała byś być niegrzeczna"

kaktus1922
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Centrum

Dołączył: 2012-05-25
Punkty pomocy: 1

"Wgl to chujowo postąpiłeś, że wszedłeś w taki związek. Rozumiem, że masz fajny kontakt z tą laską, ale wiedziałeś jaka jest i mogłeś wtedy logicznie przeanalizować sprawę i byś teraz nie miał problemu. "

Teraz to wiem, tylko czasu nie cofnę Smile Mimo wszystko, jeśli zawsze jest się szczerym z druga osobą, to wierzysz w jej przemianę i starasz się bardzo mocno żeby się udało. Widzisz też, że 2 osoba jest bardzo zaangażowana i odwzajemnia (lub stara się odwzajemnić) uczucie. Od tego się nie ucieknie. Co do niestabilności jej uczuć to masz 100% rację.

Co do autodestrukcji - ten etap już przerabiałem - było na początku, szereg niepowodzeń w krótkim okresie czasu, zapoczątkowany rozstaniem potrafi nadszarpnąć nawet najsilniejszą psychikę. Teraz jest o wiele lepiej, nie myślę o niej godzinami, ale mimo wszystko sam się na siebie wkurwiam, że to trwa tak długo. Mam kilka pasji, które pielęgnuję i grono oddanych przyjaciół, którzy mnie bardzo wspierają, więc wszystko idzie ku dobremu. Tylko jeszcze, co najmniej, miesiąc będę musiał ją widywać (sesja...), nie chcę znowu jej opierdalać, a ostatnio byłem o krok od ponownego wybuchu emocji...

PVR
Portret użytkownika PVR
Nieobecny
Wiek: 18

Dołączył: 2010-07-31
Punkty pomocy: 42

Może się przyzwyczaisz do jej widoku. Tak jak z alergią, żeby się wyleczyć trzeba mieć częsty kontakt z alergenem:D

Skoro wszystko idzie w dobrym kierunku, to chyba problem się jakoś rozwiąże, ja tego przyspieszyć nie mogę:P sorry;)

"jeśli chciała byś być niegrzeczna"

PVR
Portret użytkownika PVR
Nieobecny
Wiek: 18

Dołączył: 2010-07-31
Punkty pomocy: 42

.

"jeśli chciała byś być niegrzeczna"

Don
Portret użytkownika Don
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: ***

Dołączył: 2010-04-09
Punkty pomocy: 95

Jeśli rzeczywiście masz analityczny umysł i logika jest Twoją mocną stroną to Twój duży plus.

Zbliża się lato, laski zakładają zwiewne sukienki, miniówi i bluzki z dużym dekoltem. Sporo związków w tym czasie się rozpada, zbliża się czas na wakacyjne przygody. Daj sobie czas w te wakacje na to, by zająć się sobą, poświęcić pasji i poznawać nowe kobiety, imprezować,zbierać numery w książce telefonicznej,do momentu kiedy połowy numerów nie będziesz potrafił rozszyfrować, umawiać się na randki o zachodzie słońca przy lampce wina... Poczytaj artykuły na stronie jak to zrobić i jak robią to inni, to doda Ci motywacji.
Ta strona to skarbnica wiedzy dla faceta, zapoznaj się z nią:)

Jeśli po wakacjach nadal będziesz chciał tej kobiety to spytaj jeszcze raz.

3 miesiące to może być mało, ale pół roku intensywnego życia gwarantuje sukces w zapominaniu o byłych.

A jeśli laska sama zobaczy że sobie świetnie radzisz bez niej i jesteś atrakcyjnym gościem i inne kobiety to widzą i nie masz problemów z kobietami to bardzo możliwe że sama będzie chciała do Ciebie wrócić a wtedy piłka będzie po twojej stronie, sam zdecydujesz, czy jeszcze jesteś nią zainteresowany.

I'm gonna make her an offer she can't refuse

aspen
Portret użytkownika aspen
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: ...

Dołączył: 2010-07-27
Punkty pomocy: 59

Słuchaj ja miałem IDENTYCZNA sytuacje. Z tym wyjątkiem, że wcześniej nie byliśmy przyjaciółmi, a ona z tym swoim "jedynym" zerwała kontakt, ale i tak widywali się w szkole.

Też się strasznie wkurwiałem bo często mówiła o tym byłym. Mój ex to, mój ex tamto. Irytujące. Jej pierwszy partner seksualny, być może zrozumiałe, ale to było 1.5 roku przed naszym poznaniem ^^ Dostałem takie samo wytłumaczenie, że jest fajnie ale nie ma pierdolnięcia..

Co Ci mogę radzić. Przede wszystkim postaraj się zerwać z nią kontakt. Wiem, że to będzie trudno, ja miałem łatwiej bo mieszka daleko ode mnie. Po drugie nie myśl! TO częsta przypadłość umysłów takich jak nasze, ale trzeba to ograniczyć do minimum. Mogę Ci jeszcze doradzić, żebyś zajął się innymi kobietami. Ja tak zrobiłem i mimo, że spotykałem się od tamtego czasu z jedną dziewczyną, zaliczyłem pare imprez z KC to i tak mało dało.

Wiem, że może moja porada jest pesymistyczna, ale jest jedna ważna rzecz. CZAS. Leczy rany, serio. Mimo że nadal coś czuje do niej to jest to takie przyjemne uczucie dosyć, mogę normalnie funkcjonować. Trzeba zawsze iść do przodu, nie oglądać się za siebie i tego Ci życze. Pozdro.

"New is always better" - Barney Stinson

papusiek1
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: warszawa

Dołączył: 2011-07-20
Punkty pomocy: 459

Mistrzu Laughing out loud Brak powodów rozstania (znaczy powód że nie masz tego czegoś) moim zdaniem wynika z monotonności ona niby to zakochana była w tobie do czasu aż tworzyłeś opory wobec niej. Nawet w małeżeństwie nie wolno ustępować w 100 % kobiecie bo to oznaka małej pewności siebie co może wnioskować rozstaniem. Nie możesz cały czas o niej myśleć to da ci atut któremu ona się nie oprze weś kumpli idzcie na panienki wyrwij coś i daj sobie na wstrzymanie Wink
Pozdro

kaktus1922
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Centrum

Dołączył: 2012-05-25
Punkty pomocy: 1

Dzięki Wszystkim za odzew, wiadomo że to nie samosia, a ja nie zamierzam po niej płakać i narzekać jakie to życie jest niesprawiedliwe. Wink Raczej chciałem skonfrontować swoje myśli z osobami, które doświadczyły podobnej sytuacji, bo w gronie moich znajomych praktycznie wszystkie związki kończyły się przez tzw. "obustronne wypalenie"
@Don Właśnie ten umysł analityczny czasami potrafi sprawić, że najzwyczajniej w świecie próbujesz się doszukać logiki, tam gdzie jej nie ma. A co do zwiewnych sukienek, głębokich dekoltów to nie musisz mi nic mówić. Laughing out loud Nie wiem czy to hormony, czy to dopiero teraz człowiek zaczął widzieć ile pięknych panien się kręci po mieście (wiadomo, że wygląd to nie wszystko, ostatnio na imprezie miałem tego najlepszy przykład - piękna dziewczyna, ale większego pustaka w życiu nie spotkałem)Smile

Taka ogólna refleksja - wydaje mi się, że moja była to typ laski, która lubi zdobywać, a jak już zobaczy, że jesteś jej, to zmienia partnera na innego (mimo usilnych twierdzeń, że chce się ustatkować - mówiła mi, że miałem być dla niej chłopakiem na stałe i stworzyć ze mną otoczkę do poważnego związku - myślę, że 22latka to już jak najbardziej rozsądny wiek na takie decyzje). Najbardziej, z tego wszystko żal mi tych 2,5lat przyjaźni. Zreszt,ą analizując sobie większość naszych rozmów, to ona była ich inicjatorką - nie powiem jest to fajne uczucie, jeśli dziewczyna sama wyraża Tobą zainteresowanie, a Ty możesz sobie popatrzeć na to wszystko z boku. Przez długi okres czasu miałem wyjebane, aż w końcu dałem się wciągnąć, pacnęło mnie mocno, a ona się wtedy wycofała. Życie! Teraz muszę ogarnąć sprawy na uczelni, bo przez to całe rozmyślanie mocno to zaniedbałem i trzeba będzie zająć się poszukiwaniem pocieszycielki Laughing out loud

kaktus1922
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Centrum

Dołączył: 2012-05-25
Punkty pomocy: 1

"ona sama cie poderwała a ciebie to nie zrazilo?"
Znamy się jak łyse konie, tutaj była kwestia impulsu, którejś ze stron (po jednej z imprez zostaliśmy sami we dwójkę, no i się rzuciła na mnie Laughing out loud). Sam się wzbraniałem przed tym, no ale jak po tylu latach znajomości laska zaczyna w Tobie wiedzieć kogoś więcej niż tylko "przyjaciela" (od razu napiszę, że nie byłem typową męską przyjaciółką - nigdy w życiu bym się na coś takiego nie pisał; wspólne zakupy to miały miejsce dopiero jak zaczęliśmy ze sobą kręcić na poważnie, ale kontakt od zawsze świetny, kiedyś mi się tam żaliła jaka to jej wielka miłość jest zła, długo by pisać, a nie o tym jest ten temat Smile ) to musi coś zaiskrzyć.
"Bedzie sie ciebie radzila w relacjach z tym nowym albo opowiadala o udanych randkach"
Koleżanko, na coś takiego bym się w życiu nie zgodził. Od razu dałem jej jasno do zrozumienia, że może o czymś takim zapomnieć. Kontakt zerwałem w sumie dlatego, że ma już nowego faceta - bycie przydupasem mi nie odpowiada. Nie jest łatwo, ale z każdym kolejnym dniem utwierdzam się w przekonaniu, iż jest to bardzo dobra decyzja (skoro nie ma dla mnie tyle czasu ile chcę, ma już nowego chłopaka, to nie będzie mnie miała w ogóle).
Jeszcze osobna kwestia, oprócz zranionych uczuć. Przy zerwaniu mówiła, że byłaby chętna na relację "friends with benefit", po czym po dwóch tygodniach milczenia i pierwszym spotkaniu po zerwaniu stwierdziła, że nic takiego nie wchodzi w grę. Kobieta zmienną jest Laughing out loud